Piwnica

Zaczęło się niewinnie . Ten dzień miał być zwykłą wycieczką do lasu . Ja , moje dwie najlepsze przyjaciółki , Ania . Maja i jakaś dziewczyna , która z nimi przyszła . Miała na imię Marta . Tego dnia miałyśmy wybrać się , do lasu i zrobić sobie imprezę . Nazywam się Daria . Mam 15 lat i chodzę do drugiej klasy gimnazjum im. Zbigniewa Herberta we Wronkach . Nie spodobał mi się fakt , że muszę znosić jej widok . Była wyrozumiała i wyraźnie starała się odciągnąć moje przyjaciółki ode mnie . Do tej pory byłyśmy jak siostry , jednak dziś bardziej zwracały uwagę na nią . Miałyśmy nocować w namiotach . Zapytałam , dlaczego musi iść z nami . W odpowiedzi dostałam tylko informacje , że wie gdzie znajduję się idealne miejsce na zwiedzanie . Zdaniem Marty prowadziła nas do tajemniczego miejsca , które jest rzekomo nawiedzone . Nie wierzę w takie rzeczy i podchodzę do nich sceptycznie . Szłyśmy długo przez las . Nie było żadnej drogi , czy też ścieżki , nie było niczego poza lasem . To musiała być lipa . Dziewczyny były tak bardzo pochłonięte opowieściami Marty , że nie zauważyły że idę daleko za nimi . Jak sądzę , nie zauważyły też stojącego , nieopodal nas jakiegoś , starego mężczyzny . Pomyślałam , że to tylko bezdomny . Szłyśmy dalej , robiło się coraz ciemniej . Nie ważne , musiałam zachować spokój . Po kilku minutowej przechadzce po lesie , znalazłyśmy idealne miejsce na rozbicie obozu . Wreszcie , pomyślałam zdejmując plecak . Rozbiłyśmy dwa namioty . Miałam spać w jednym namiocie z Anią , ale ona przez cały czas gadała z Martą o jej , cudownym życiu . Ehh wkurza mnie takie gadanie , powiedziałam w myślach i weszłam do namiotu po komórkę . Po zmroku , rozpaliłyśmy ognisko . Dziewczyny miały ze sobą alkohol . Dobra zabawa , uśmiechnęłam się do siebie . Po kilku godzinach miałam już dość gadania Marty . Strasznie działała mi na nerwy . Postanowiłam się położyć , było już późno . Przed wejściem do namiotu zobaczyłam tego samego człowieka , co przedtem . Brudny i zarośnięty , ubrany w jakiś długi , biały fartuch , poplamiony krwią . Jezu , chyba za dużo wypiłam . Ledwo widząc na oczy weszłam do namiotu . Po kilku minutach zasnęłam . Obudził mnie śmiech dziewczyn . Kur*a , czy one wiedzą , która jest godzina ?! Warknęłam do siebie , wylatując z namiotu . Zauważyłam , jednak że wcale nie zwracały na mnie uwagi . Jednak coś przykuło moją uwagę . Za totalnie upitymi dziewczynami , stał ten mężczyzna z poplamionym krwią , białym fartuchem . Na drzewie zobaczyłam także , parę zielonych oczu , świeciły w blasku płomieni , niczym oczy kota . Usłyszałam krzyk , Ania poparzyła sobie nogę , musiała usiąść za blisko ognia . Naglę para , świecących oczu i tajemniczy mężczyzna zniknęli . Wróciłam do namiotu i usiłowałam zasnąć . Ania nie wróciła . Pomyślałam , że poszła spać z dziewczynami . Nad ranem , obudziła mnie Marta i Maja . Miały na sobie kurtki , zauważyłam że pada deszcz .
- Co wy wyprawiacie , dlaczego mnie budzicie ? - Spytałam .
- Gdzie Ania ?! - Krzyknęła Maja .
- Co ? Myślałam , że jest z wami ! - Powiedziałam , zrywając się na równe nogi .
- Nie było jej z nami . Po drugiej w nocy wracała do ciebie . - Odrzekła Maja .
- Nie było jej tutaj ! - Krzyknęłam .
Wyszłam z namiotu , żeby się rozejrzeć . Wszystko było zdemolowane . Musiało tu być jakieś dzikie zwierze . Ania na pewno się wystraszyła i uciekła do lasu . Pewnie teraz szuka drogi powrotnej .
- Musimy ją znaleźć , zanim zacznie się burza . - Powiedziała Maja , biorąc latarki .
W co ja się wplątałam , zaczęłam się zastanawiać . Marta za każdym razem , usiłowała zrzucić winę na mnie , mówiąc że to ja zaproponowałam wyjście do lasu . Za to ja miałam ochotę ją zabić . Starałam się ignorować jej docinki na mój temat . Szłyśmy gęstym lasem . Z każdą , kolejną chwilą traciłam nadzieję , na to że kiedykolwiek , ją odnajdziemy . Idąc przez las , nie mogłam się pozbyć dziwnego uczucia , które mi towarzyszyło . Miałam wrażenie , że coś mnie obserwuje . Śledzi mnie i patrzy na mnie , z ukrycia . Po paru minutach , Marta wypatrzyła dziwny tunel . Podeszłyśmy , do uchylonych drzwi . Było ciemno , więc nic nie było widać . Jedynie schody , prowadzące w dół . Nie chciało mi się wierzyć , że tam weszła , Ania od zawsze panicznie bała się ciemności . Jednak dziewczyny , postanowiły to sprawdzić . Lubiły takie miejsca , chociaż ja osobiście wolę trzymać się od nich z daleka . Nie miałam wyboru , musiałam zejść razem z nimi . Marta pociągnęła , ciężkie , metalowe drzwi . Z wewnątrz wydobywał się ogromny smród . Był nie do wytrzymania , jakby coś tam umarło . Powoli przestawało padać . Jednak one nie dawały za wygraną , nie było mowy o powrocie , dopóki nie znajdziemy Ani . Niepewnie zmierzałam w dół po schodach , licząc że zmienią zdanie i zawrócimy . Oczywiście tak się nie stało . Światło latarki , oświetlało nam drogę . Ściany robiły się wąskie . W niektórych miejscach , z sufitu zwisała jakaś substancja , przypominająca śluz . Obrzydliwe . Jednak najlepsze było to , gdy dziwna , lepka substancja spadła na głowę Marty . To był cudowny widok . Zapach tego wymieszał się z perfumami , tworząc jeszcze gorszy zapach . Trudno było iść blisko niej , gdy tak śmierdziała . Przed nami pojawiło się dwie różne drogi . Chciałam iść z Mają , ale Marta mnie wyprzedziła . Ktoś niestety musiał iść sam , padło na mnie . Wzięłam latarkę i poszłam . Bałam się , ale musiałam to zrobić dla Ani . Nagle usłyszałam krzyk . Usłyszałam coś jeszcze . Coś co przypominało ryk . Ujrzałam świecące oczy . Bez zastanowienia , zaczęłam uciekać . Krzyki narastały . Coś mnie goniło . Zatrzymałam się dopiero za zakrętem . Latarka miała słabe baterię . Po chwili zgasła . Włączyłam telefon . Okropny zapach się nasilił . To stało tuż koło mnie , a nawet przede mną . Włączyłam komórkę . Jakiś szkaradny stwór , poruszający się na czworaka , stał przede mną , obserwując moje zachowanie . Miał nienaturalny kształt głowy , była zupełnie zdeformowana . Powoli zmierzał w moją stronę , stawiając małe kroki . Nie był człowiekiem . Wystawały mu wszystkie kości , był bardzo blady . Powoli się cofałam , odwróciłam się , żeby pobiec . Za mną stał mężczyzna , którego wcześniej widziałam . Był bardzo wysoki i dobrze zbudowany . Musiał też być , bardzo silny . W ręku trzymał , jakieś narzędzie . Wziął zamach i uderzył mnie nim w głowę . Ledwo przytomną , ciągnął przez długi korytarz . Po chwili widziałam coraz mniej , aż wreszcie całkowicie , straciłam przytomność . Obudziłam się dopiero po , upływie kilku minut . Nie mogłam się ruszyć . Nie wiedziałam , gdzie jestem , co się stało , ani jak tu trafiłam . Dopiero po chwili wszystko do mnie trafiło . Na suficie , znajdowała się krata , przywiercona do sufitu . Rozejrzałam się . Obok mnie znajdował się stół operacyjny , ja byłam przywiązana do stołu operacyjnego . Krzyczałam , ale nikt nie odpowiadał . Dopiero po chwili ktoś wszedł do środka . Obok leżały Maja i Marta . Miały na sobie dużo zadrapań i pogryzień . Próbowałam się wydostać , ale pasy były zapięte zbyt mocno . Tajemniczy człowiek , podszedł do mnie . To znowu był on . Dopiero teraz spostrzegłam , że połowa jego twarzy przypominała twarz , tego stwora . Nie pomijając tego , że była cała we szwach .
- Kim ty cholera jasna jesteś ?! - Krzyknęłam .
Mężczyzna położył mi swoją dłoń na czole i uśmiechnął się . Wziął do ręki nóż i naciął mi policzki . Ból był niedowytrzymania .
- Nakarmisz moje dzieci . - Oznajmił śmiejąc się .
- Jakie dzieci ?! - Krzyczałam .
Znów usłyszałam okropny krzyk , dochodzący tym razem , z sufitu . Ujrzałam rękę chwytającą kratę , cała pokryta była w liszajach . Pojawiła się ta sama para , świecących , zielonych oczu . Pojawiło się ich coraz więcej . Wszystkie zaczęły okropnie wrzeszczeć i usiłowały dostać się do pomieszczenia .
- To moi synowie ! - Odparł z dumą .
- Jesteś nienormalny ! - Krzyknęłam .
Ten człowiek był chory psychicznie , zmutował własne dzieci , dla jakiegoś eksperymentu . Nie to nie mogło dziać się naprawdę ! Powtarzałam sobie . Mężczyzna wyszedł . Ogromna krata , która dzieliła mnie od śmierci , powoli słabła . Wreszcie , udało mi się uwolnić jedną rękę , następnie drugą . Wtedy do środka , wpadły te stwory . Wiedziałam , że nie mogę pomóc moim koleżanką . Błagały mnie , a ja nie potrafiłam niczego zrobić . Patrzyłam , jak na moich oczach , zjadają je żywcem . Wybiegłam , zatrzaskując za sobą drzwi . Biegłam tak szybko jak tylko mogłam . Wreszcie , ujrzałam drzwi . Puki nie skończą z nimi , mam czas by stąd uciec . Wpadłam na drzwi . Przeraziłam się . Ktoś je zamknął od zewnątrz . Z całych sił szarpałam metalową klamkę , ale na darmo . Wreszcie zrozpaczona , usiadłam pod nimi i zaczęłam szlochać . Zauważyłam coś dziwnego . Na mojej nowej , białej koszulce , znajdowała się , ogromna plama krwi . Podwinęłam ją , żeby to sprawdzić . Serce podeszło mi do gardła , kiedy spojrzałam na wystające wnętrzności . Brakowało jednej nerki . Miałam ochotę zwymiotować . Jednak najgorsze było to , że zapach krwi , stał się coraz mocniejszy . Wiedziałam , że zaraz się tu zjawią , nie mam dokąd uciec . Po chwili , coś zjawiło się na suficie . To coś zbliżało się w moją stronę . To coś , zatrzymało się tuż przede mną . Było ciemno , a szkaradna bestia rozglądała się , obwąchując pomieszczenie . Widocznie było zupełnie ślepe w ciemności . Modliłam się , by nie wyczuł zapachu mojej krwi . Najgorsze było to co zobaczyłam . W zębach trzymał coś dziwnego . To coś spadło na ziemię . Po chwili zorientowałam się , że to kawałek nerki , mojej nerki . Wtedy nagle , zadzwonił telefon . Bestia mnie zobaczyła . Odebrałam .
- Gdzie ty do cholery jesteś , miałaś spać u Ani ! - Wydarła się .
- Mamo , pomocy ! Jestem gdzieś w lesie ! Ktoś zamknął mnie w piwnicy , Ania i Maja nie żyją ! - Krzyczałam rozpaczliwie .
- Przestać opowiadać takie bzdury ! - Powiedziała , lekko zaniepokojona .
Usłyszałam zbliżające się bestie .
- Mamo , ja nie żartuje ! Idą po mnie , zabiją mnie ! - Krzyczałam .
Ujrzałam sześć , rozwścieczonych bestii , zmierzających w moją stronę .
- Mamo , przepraszam ! - Jedynie to zdążyłam wypowiedzieć .
Rzuciły się na mnie i zaczęły zjadać żywcem . Moja agonia powoli malała , przestawałam czuć . Czułam jedynie jak uchodzi ze mnie życie . Patrzyłam , tylko jak pożerają moje wnętrzności . To była ostatnia , rzecz jaką zobaczyłam w życiu .
Dodał/a: Aga.B w dniu 11-04-2014 - czytano 1443 razy.
Słowa kluczowe: horror Aga.B

Komentarze (2)

Piekło^.^ dnia 2014-04-19 17:32:21.

Jeju wspaniałe

przypadkowydnia 2017-04-10 10:38:41.

co za dno...

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Piwnica"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)