Opowieść o dziewczynie
Wstęp:
Fascynująca opowieść o dziewczynie, która uważa, że jest samotna...
Pomaga innym, jest uczciwa, ale czy dobrze na tym wyjdzie? Ingeruje w życie innych bardziej niż w swoje. Ma kłopoty, które zdają się największymi w świecie... Podda się, czy optymistycznie spojrzy na świat znajdując swoją bratnią duszę?
Siedziała w ciemnym kącie swojego pokoju. Za oknem lał deszcz, zostawiając po sobie ślady na dachówce, a ona rozmyślała. Nad czym? - To podstawowe pytanie wydaje się teraz trudnym rozwiązaniem.
Rozmyślała nad życiem... nie tylko swoim. Im była starsza, tym więcej było kłopotów. Ciągłe zmiany przyjaciół, plotki na temat mody i o tym "co wolno i nie wolno", samotność. Samotność, która wciąż przenikała Sam. Nie miała bratniej duszy, większość osób wykorzystywała ją albo do spisania zadania, albo w pomocy, np. w nauce. Miała dość, ale nigdy nie odważy się powiedzieć "Nie!". Zawsze dzieliła się wiedzą i pomocą z innymi, nawet tymi, którzy na tą pomoc nie zasłużuli. Była dobra i poczciwa. Cała Sam...
Jedynym jej towarzyszem był Dominic - sześcioletni kot w czarne plamki.
-Sam! - zawołała mama dziewczyny - Obiaad!
Nic nie mówiąc, Sam zwlokła się po schodach potykając się jak zwykle o kapeć Maksa - młodszego brata. - Mógłbyś chociaż go sprzątnąć, Maks! - rzuciła tylko i usłyszała głuchy śmiech.
-Smacznego córeczko. - Powiedziała mama z iskierką w oku
i optymistycznym nastawieniu do życia. Była wesoła, inna od reszty mam. Z resztą pracowała jako psycholog, znakomicie ukończyła studia, a później wyszła za mąż i urodziła dwójkę wspaniałych dzieci - jak mówiła.
- Dzięki mamo. - Odpowiedziała Sam. -Zapowiada się dzisiaj kolejny nudny dzień.
- Może wyjdziesz na miasto ze znajomymi? - krzyknęła z łazienki nucąc przy tym piosenkę zespołu "The Beatles".
-Mamoo! Z kim? Nie mam nikogo prócz starego Di. - mówiła ze smutkiem w głosie.
-Ach tak. Później pogadamy, córciu. Wychodzę do pracy. Trzymaj się i opiekuj się Maksem, a na obiad zamów pizzę! Pieniądze leżą na zmywarce w kuchni. Buziaki!
- Paa. - Sam pożegnała się z mamą i wyrzuciła resztki obiadu do miski Di. Nie miała ochoty na jedzenie. W jej gardle tkwiła gula. Nie miała nikogo
i zdawała sobie z tego sprawę.
Poczytała trochę książkę, a później wzięła się za odrabianie lekcji, jutro zaczynał się kolejny tydzień szkoły. Już sobie wyobrażała ten tydzień:
Wchodząc do szkoły tylko nieliczni zwracają na nią uwagę mierząc ją przy tym z góry do dołu przenikliwymi spojrzeniami. Nic tylko szara rzeczywistość...
Fascynująca opowieść o dziewczynie, która uważa, że jest samotna...
Pomaga innym, jest uczciwa, ale czy dobrze na tym wyjdzie? Ingeruje w życie innych bardziej niż w swoje. Ma kłopoty, które zdają się największymi w świecie... Podda się, czy optymistycznie spojrzy na świat znajdując swoją bratnią duszę?
Siedziała w ciemnym kącie swojego pokoju. Za oknem lał deszcz, zostawiając po sobie ślady na dachówce, a ona rozmyślała. Nad czym? - To podstawowe pytanie wydaje się teraz trudnym rozwiązaniem.
Rozmyślała nad życiem... nie tylko swoim. Im była starsza, tym więcej było kłopotów. Ciągłe zmiany przyjaciół, plotki na temat mody i o tym "co wolno i nie wolno", samotność. Samotność, która wciąż przenikała Sam. Nie miała bratniej duszy, większość osób wykorzystywała ją albo do spisania zadania, albo w pomocy, np. w nauce. Miała dość, ale nigdy nie odważy się powiedzieć "Nie!". Zawsze dzieliła się wiedzą i pomocą z innymi, nawet tymi, którzy na tą pomoc nie zasłużuli. Była dobra i poczciwa. Cała Sam...
Jedynym jej towarzyszem był Dominic - sześcioletni kot w czarne plamki.
-Sam! - zawołała mama dziewczyny - Obiaad!
Nic nie mówiąc, Sam zwlokła się po schodach potykając się jak zwykle o kapeć Maksa - młodszego brata. - Mógłbyś chociaż go sprzątnąć, Maks! - rzuciła tylko i usłyszała głuchy śmiech.
-Smacznego córeczko. - Powiedziała mama z iskierką w oku
i optymistycznym nastawieniu do życia. Była wesoła, inna od reszty mam. Z resztą pracowała jako psycholog, znakomicie ukończyła studia, a później wyszła za mąż i urodziła dwójkę wspaniałych dzieci - jak mówiła.
- Dzięki mamo. - Odpowiedziała Sam. -Zapowiada się dzisiaj kolejny nudny dzień.
- Może wyjdziesz na miasto ze znajomymi? - krzyknęła z łazienki nucąc przy tym piosenkę zespołu "The Beatles".
-Mamoo! Z kim? Nie mam nikogo prócz starego Di. - mówiła ze smutkiem w głosie.
-Ach tak. Później pogadamy, córciu. Wychodzę do pracy. Trzymaj się i opiekuj się Maksem, a na obiad zamów pizzę! Pieniądze leżą na zmywarce w kuchni. Buziaki!
- Paa. - Sam pożegnała się z mamą i wyrzuciła resztki obiadu do miski Di. Nie miała ochoty na jedzenie. W jej gardle tkwiła gula. Nie miała nikogo
i zdawała sobie z tego sprawę.
Poczytała trochę książkę, a później wzięła się za odrabianie lekcji, jutro zaczynał się kolejny tydzień szkoły. Już sobie wyobrażała ten tydzień:
Wchodząc do szkoły tylko nieliczni zwracają na nią uwagę mierząc ją przy tym z góry do dołu przenikliwymi spojrzeniami. Nic tylko szara rzeczywistość...
Dodał/a: Samotna w dniu 15-06-2011 - czytano 521 razy.
Słowa kluczowe: życie smutek łzy samotność szczęście przyjaciel szara rzeczywistość Samotna
Kategoria: O życiu
Słowa kluczowe: życie smutek łzy samotność szczęście przyjaciel szara rzeczywistość Samotna
Kategoria: O życiu
