Opowieść jak każda inna...

Zaczyna się zwyczajnie – chłopak i dziewczyna.
Rozkręca się zwyczajnie – incydent i miłość.
Kończy się niezwyczajnie – brak happy and.
No, to zaczynam.
Za górami, za la…(dobra bez jaj).
Mamy Miami piękna pogoda.
Był sobie chłopak o imieniu (no powiedzmy) Arek. Uczeń, no przeciętny nie grzeszył mądrością, ale za to grzeszył urodą. No jak to najczęściej bywa blondyn, niebieskie oczy o ciemnej karnacji ( wiec inaczej mówiąc, jak z obrazka). Surfer. Idzie nad plaże łapać fale (jak to faceci mówią). Widzi morze i chce jak najszybciej się w nim znaleźć. Zaczyna biec nie ma żadnych trudności ponieważ ludzi jest bardzo mało (a tak na marginesie jest godzina 8.00) biegnie, jest już prawie u celu, jego deska rwie się do wody, 5 metrów dzieli go od morza i nagle (jak się można spodziewać) wpada na dziewczynę, która spaceruje brzegiem morza, trzymając w ręce buty, zamyślona, nie zauważa chłopaka. Bum. Dziewczyna upada na ziemie razem z Arkiem, a deska odlatuje 3 metry dalej.
- Auu! – krzyknęła.
- Cholera. – szepnął do siebie – Przepraszam, nic ci nie jest? – wstaje i podaje dłoń dziewczynie.
- Nie nic – odpowiada chwytając rękę chłopaka.
Arek podnosi ja z ziemi. Dziewczyna stanęła i zachwiała się ,na szczęście chłopak zdążył ja złapać za ramiona i podtrzymać by nie upadła. Stają na wprost siebie i…dziewczyna podnosi wzrok na chłopaka. Patrzą sobie w oczy jakby widzieli w nich swoją przyszłość, wspólną przyszłość (a może i nie). Dziewczyna zawstydzona spuszcza wzrok ,a chłopak udał kaszel.
- Jak masz na imię?
- Marta.
- Ładnie ,znacz się ładne imię.
- Aha. A ty?
- Arek. Część. – wyciąga rękę w jej stronę.
-Tak, cześć. – chwyta rękę i delikatnie ja potrząsa.
Chłopak wpada na pomysł, który wydaje mu się świetny (no ale facetom wszystkie ich pomysły wydają się świetne niestety w tym wypadku miał racje).
- Przejdziemy się po plaży? Wiesz pogadamy i przy okazji lepiej się poznamy. Co ty na to?- spytał.
- Yyy…ja…to znaczy…ok.
- Super.
Szli tak razem brzegiem Moza rozmawiając (ale napisze wam tylko fragmenty ich rozmowy gdybym miała napisać wszystko to zajęło by mi to 1000 stron a to ma być tylko krótkie opowiadanko;] ).
- Do jakiej chodzisz szkoły?
- King hast school.
- O ja tez.
- Fajnie. Jutro mam pierwszy dzien.
- Ach. Wiem jak to jest ja tu jestem od 3 miesięcy. A tak w ogóle w której jesteś klasie.
- W drugiej. A ty?
- W trzeciej. A ile masz lat?
- 17 a ty? Wygadasz na o wiele starszego?
- 19. – nie zaskoczyło go to pytanie gdyby porównać go do Marty: blondynka metr siedemdziesiąt, szczupła ale dobrze zbudowana ,piękna dziewczyna o orzechowych oczach. Krucha, delikatna i taka urocza. A on umięśniony dziewiętnastolatek, metr osiemdziesiąt pięć.
- Aaa… nie zdałeś? – Spytała nie śmiało.
- Nie ,ale razem z ojcem dużo podróżujemy po świecie wiec ominąłem jedną klasę.
- Aha. Czyli że niedługo wyjedziesz? – spytała zlekkim zawodem.
- Za rok może ,nawet dwa.
- Fajnie.
Spacerowali tak jeszcze długo rozmawiając o podróżach Arka ,aż zrobiło się całkowicie ciemno.
- Już 10.30. musze być o 11.30 – powiedziała bardziej do siebie ale arek i tak to usłyszał.- Będę się zbierać.
- Czemu?
- Bo mieszkam dość daleko od plaży i szkoły a nie mam samochodu i musze iść na piechotę.
- A gdzie mieszkasz?
- Na ulicy Secret w domku jedno rodzinnym.
- Ja tez! – powiedział Arek z zbyt dobrze widocznym entuzjazmem.
- Zabawny jesteś – powiedziała i zaśmiała się zamykając oczy.
Arek popatrzył na nią i uśmiechnął się ciepło.
- Podobno. Jaki masz nr. domu?
- 37 a co?
- Ja mam nr. 40. mieszkam 3 domy za tobą.
- Fajnie. Dobra ja już idę.
- Po co? Zostań jeszcze trochę chciałbym po surfować.
- Nie mogę się spóźnić.
- Samochodem to 10 minut jazdy.
- Ale ja nie mam samochodu.
- Ale ja mam, podwiozę cię.
- Naprawdę?
- Jasne ,nie ma problemu przecież mieszkamy obok siebie ,a nawet gdybyś mieszkała gdzie indziej to i tak bym cię odwiózł. – powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
Marta zarumieniła się ,ale nie spuściła wzroku.
- No dobrze zostanę. – powiedziała i zaczęła zdejmować bluzkę przez głowę.
- Co robisz?
- Idę pływać, co myślałeś ze przyszłam na plaże bez stroju kąpielowego na sobie.
- Nie ,ale…nie ważne.
- To chodź.
- Okay. – powiedział arek i zdoił koszulkę ,która założył jak chodzili razem po plaży. – chciała byś nauczyć się surfować?
- Jasne. Czemu nie. – powiedziała niewinnie.
Weszli do wody i arek udzielił jej kilku wskazówek. Poczekali na średnią fale.
- Teraz się przygotuj i…
- Jasne ,jasne. – powiedziała i wskoczyła na deskę. Fala przypłynęła. Arek patrzył jak Marta leży na desce ,a potem płynnie wstaje i bez żadnych przeszkód się na niej utrzymuje. Dopłynął tak do brzegu. Arek ruszył biegiem na plaże.
- Ty ,ty – wysapał – kłamca. –powiedział i oboje wybuchneli śmiechem. – gdzie się nauczyłaś surfować
- Wcześniej mieszkałam na Hawajach.
- Co?! – spytał a po chwili dodał – Aloha mała. – i uśmiechnął się kpiarsko.
- Bardzo śmieszne. – powiedziała.
- Jak dla mnie bardzo śmieszne.
- Wcale nie. Pa.
- Co gdzie idziesz?
- Do domu.
- Skoro tak to… - podbiegł do niej ,obrócił twarzą do siebie a potem przerzucił sobie przez ramie – nigdzie nie idziesz. – Powiedział i zaczął iść w stronę morza.
- Co ty robisz. Postaw mnie na ziemie. – mówiła przez śmiech.
- Nie – odpowiedział jej arek tak samo rozbawiony.
Marta zaczęła delikatnie uderzając pięściami w jego nagie plecy.
- Puszczaj!
- Dobrze ,dobrze już. –powiedział i zaczął odkładać ja na ziemie ,ale Marta źle stanęła i upadli razem na ziemie. Marta upadła na plecy, arek już miał na nią spaść ale w porę zaparł się rękoma o piasek parę milimetrów nad nią.
- Przepraszam. – wymamrotała.
Arek popatrzył chwile na Martę a potem delikatnie się pochylił i pocałował ja. Był to krótki ale czuty pocałunek. Odsunęł trochę usta od jej i czekał na reakcje. Po chwili nie widząc żadnej reakcji zaczął pochylać się do następnego pocałunku bardzo powoli, jakby pytał o pozwolenie. W marcie obudził się żywy ogień cała płonęła po pocałunku. Nie mogła czekać ani chwili dłużej. Poleczyła ręce na policzkach arka i przycisnęła jego usta do swoich. Arek był zaskoczony taka reakcja spodziewał się raczej odrzucenia. przeturlał się po piasku az Marta znalazła się nad nim przylegając do jego ciała. Ich ciała stopiły się w jedno płonące ciało. Złapał ja w pasie i przycisną jaszcze bardzie do siebie. Ona natomiast opuściła ręce z jego twarzy i wsunęła mu ręce we włosy. Pocałunek był długi i namiętny, pełen pragnienia siebie na wzajem, podniecenia i miłości. Dla Marty ciągną się on w nieskończoność i właśnie tego chciała ,by nigdy się nie skończył. Arek był tego samego zdania. Po pewnym czacie odsunęli od siebie swoje usta nadal mocno się obejmując. Oboje patrzyli sobie w oczy i dyszeli.
- Jesteś cudowna. – powiedział arek po chwili.
Marta oblała się rumieńcem i opuściła głowę, a on złapał ja pod brodę i zmusił do patrzenia sobie w oczy.
- Kocham cię ,wiesz?
Otworzyła szerzej oczy.
- Co?
- Kocham cię.
- Nie to nie możliwe.
- Niby czemu?
- Ponieważ ledwie co się znamy.
- Chyba to się właśnie nazywa miłość od pierwszego wejrzenia.
- Przestań.
- Czemu? Mówię tylko to co czuje.
- Ja…ja cię też. – powiedziała nieśmiało.
- Nie musisz się zmuszać do mówienia tego, mogę poczekać nie przejmuj się i nie myśl o mnie tylko o sobie i o tym co naprawdę czujesz.
- Tak naprawdę to…kocham cię i masz racje to na pewno się nazywa miłość od pierwszego wejrzenia.
Arek uśmiechnął się do niej i pocałował delikatnie w usta.
- Cieszę się ze czujesz to co ja.
- Ja też się cieszę, ze w końcu spotkałam swoją bratnią dusze.
- Jesteś urocza.
*KONIEC*
(nie no żartuję, musicie wiedzieć jak to się naprawdę skończy.)
Wiec poszli do samochodu (oczywiście za ręce) Arek odwiózł Martę. Na następny dzień przyszedł po nią.
- Hej, gotowa?
- Jasne. – powiedziała i wyszła – gdzie samochód.
- Nie ma samochodu…
- Co?
- Ale jest motor.
- Motor?
- Tak. No to gotowa?
- Taa.
Podeszli do motoru ,arek założył kask. Wytłumaczył marcie ze ma tylko jeden kask ale to nic nie szkodzi bo jej nie potrzebny i ze kask noszą tylko dlatego ze watr kłuje w oczy. Wyjechali na prostą drogę. Marta poczuła że nabierają prędkości. Wychyliła się by zobaczyć jak szybko jadą. Zobaczyła ze strzałka pokazuje 180 km/h.
- Arek mógł byś zwolnić trochę się boje. Proszę zwolnij.
- Dobrze. – powiedział po chwili – ale najpierw zdejmij mi kask i załóż – zamyślił się chwile wyprzedzając jej pytanie – jest mi w nim trochę ciasno.
Marta zdjęła mu kask i włożyła sobie na głowę ,zajęło jej to chwile przy takiej prędkości.
- Teraz obejmij mnie mocno i powiedz ze mnie kochasz. – to mówiąc łzy pociekły mu po policzkach.
- Kocham cię najbardziej na świecie skarbie – to mówiąc objęła go mocniej.
- Przepraszam i żegnaj – powiedział bardzo cicho do siebie.
Na następny dzień w gazetach:

Śmiertelny wypadek!
Motor zderzył się z ciężarówką przy prędkości 180 km/h.

Przeżyła tylko jedna osoba. (żeby nie było wątpliwości osoba która przeżyła była dziewczyna. Hamulce nie działały ,a gaz się zaciął. Arek zauważył to gdy Marta prosiła go by zwolnił. A potem…no, sami wiecie.)
Cmentarz. Pogrzeb Arka Blaca. Ceremonia się kończy, ludzie odchodzą od grobu zostaje tylko ONA. Klęka ,kładzie kask i zaczyna płakać.
- Dziękuje, nie musiałeś tego robić. – szepta w przestrzeń potem zaczyna krzyczeć – czemu to do cholery zrobiłeś czemu mnie ocaliłeś! Przeciecz wiedziałeś ze cię kocham i nie będę umiała bez ciebie żyć! Ty IDIOTO!!! – zaczęła jeszcze głośniej płakać ,a twarz ukryła w dłoniach.

*KONIEC*
Dodał/a: olussiaa ;*** w dniu 20-12-2011 - czytano 650 razy.
Słowa kluczowe: miłiość smutek łzy
Kategoria: Smutne historie

Komentarze (6)

olussiaa ;***dnia 2011-12-26 23:44:25.

prosze dodajcie jakiś komentarz, bo nie wiem czy wam sie podoba?!

Szczeradnia 2011-12-27 19:10:16.

Hm... Zacznijmy od tego iż nie wmyśliłaś tej historii sama. Tyle jest tych historyjek w necie, że niestety nie jestem w stanie uświadomić Ci (a właściwie ci), kto jest jego autorem. Tylko ten żałosny początek jest Twój. Nad nim to chyba musiało kilka osób myśleć, wątpie, że jedna osoba wymyśliłaby takie głupoty... Smutne jest to, że ktoś nad tym pomyślał, a ty tylko kliknęłaś "kopiuj" i dopisałaś początek, który nie jest warty uwagi... Pozdrawiam

jadnia 2011-12-28 22:18:14.

ok, według mnie to jest warte uwagi, to prawda ze końcówka jest zkądś wzięta, ale początek ma coś w sobie co przyciąga uwagę i ja nic do tego nie mam. Krótko mówiąc podoba mi się, bo poprostu zakończenie i początek do siebie pasują. A zreszta, hello to nie musi być jej własne opowiadanie, nie? Mogła dopisać początek i wzbogacić tą historię, to coś jak taki internetowy łańcuszek.

Paulinadnia 2012-01-01 21:47:45.

Sama pisze opowiadania i bez obrazy sciaganie opowiadan jest zalosne...nie zebym cos do Ciebie miala bo szanuje ludzi ktorzy SAMI pisza. Poczatek moglby byc dluzszy i zeby nie zakochali sie w sobie odrazu szybka akcja nie jest za ciekawa wiecej zagadek bohaterow i akcjii. No i problemy milosne postaraj sie, otworz wrota wyobrazni wlej w to uczucia :) Zycze powodzenia ;))

olussiaa ;***dnia 2012-01-01 22:34:28.

prawda historia nie jest do końca moja. przeczytałam o tym kiedys na internecie i postanowiłam ze troche doprawie. pierwszy raz napisałam coś co nie jest w całości moje. napisałam 23 opowiadania i 2 książki ostatnia właśnie kończe i wysle by wydac ją na rynek.dziekuje ze mnie obroniłas jestem wdzięczna "ja"

klaudia:****dnia 2012-01-05 22:26:12.

bardzo fajne opowiadanie :)) szkoda ze tak się konczy.:(
Ps. Co do tych dziewczyn to się nie przejmuj są takie osoby które pierwszy raz na oczy widza takie opowiadanie (np.ja) i mi się bardzo podoba i nie mam nic do tego żeby powstawało ich więcej :)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Opowieść jak każda inna..."

(pole wymagane)