Opowieść inna niż wszystkie cz.4
Jacek słyszy pukanie do drzwi. „O to na pewno Kuba!” – myśli.
Otwiera drzwi.
- gotowy? Możemy już iś… – Urywa gdyż Jacek rzuca mu się w ramiona namiętnie całując. Potem zsuwa ręce z jego pleców na biodra i wciąga do swojego domu zatrzaskując drzwi nogą. Kuba lekko zaskoczony odwzajemnia pocałunek.
- Jacek! – mówi Kuba po chwili odsuwając go od siebie. – przestań, musimy iść do szkoły.
- myślisz ze po co kazałem ci przyjść wcześniej. – powiedział uśmiechając się. – żebyśmy mieli trochę czasu dla siebie.
- będziemy mieli cały tydzień dla siebie. Nie wytrzymasz do 16.00?
- nie. – powiedział całując go w policzek – nie wytrzymam ani chwili dłużej.
- nie wirze ,ze to zrobiliśmy. – powiedział Kuba zakładając bluzę w biegu. – Jacek jesteśmy już spóźnieni. Co ci strzeliło do głowy.
Kuba martwił się ze spóźnią się i Jacek będzie miał przez to problemy ,chodź i tak miał ich już sporo ledwie co wyciągną na pozytywne oceny na koniec. Cały czas myślał jakie to było głupie. Czemu nie odmówił Jackowi. Kochać się przed szkołą i to jeszcze kosztem Jacka. „ Boże jakim ja jestem debilem. Uprawiać sex przed szkołą. Przez zemnie Jacek może nie zdać i to tylko przez moją słaba sile woli ze nie mogłem się pohamować przed tą rozkoszą ,zamiast przeciwstawić się mu i powiedzieć ,ze nie, ja oczywiście się zgodziłem. Ochhhh!” – zaczął wyzywać na się w myślach.
- wyluzuj Kuba. Co się stanie jak przyjdziemy dopiero na drugą lekcje. – powiedział Jacek z widoczną obojętnością.
- przestań! Pierwsza lekcją jest fizyka!
- no i?
- jak to „no i” no przecież z fizyki dzisiaj miał być test który miałeś napisać na pozytywną ocenę ,bo inaczej nie zdasz. Pamiętasz?!
- ojjj…Kubusiu jakoś to zaliczę nie martw się o mnie ,poradzę sobie.
- a jeśli nie? To wszystko moja wina to wszystko przez zemnie. Przepraszam.
- hej ,to nie twoja wina tylko moja to ja cię namówiłem.
- no tak ale ja powinienem być ten rozważniejszy i odmówić.
- wiesz… znaczy to tylko moja wina ,ale jednak jest trochę twojej… no bo jak do mnie przyszedłeś i na ciebie spojrzałem to zobaczyłem… ,wiesz... – pokazał ręką na Kubę. Jacek patrzył właśnie na jego włosy, opadające w nie ładzie na jego czoło i na bluzę rozpiętą na tyle by zobaczyć umięśnioną klatkę piersiową. – tak wyglądałeś również jak otworzyłem drzwi i nie mogłem się powstrzymać widząc cię tak.
- przestań. – zachichotał głupkowato.
Zadzwonił dzwonek po drugiej lekcji. Kuba spakował się i czekał aż Jacek zrobi to samo.
- no to idziemy. Teraz wf. – powiedział Kuba gdy szli korytarzem.
- idź sam ja cię później dogonię. Idę do pokoju nauczycielskiego znaleźć pana od fizyki i zapytać się co mogę jeszcze zrobić.
- ok. trzymam kciuki.
Jacek odwrócił się tyłem i ruszył korytarzem.
- Kuba! Kuba zaczekaj!
Kuba odwrócił się i zobaczył Maćka który właśnie biegł w jego stronę.
- hej! – powiedział gdy do niego podbiegł.
- cześć. – odpowiedział Maciek i przybili sobie piątkę uderzając się barkiem. – czemu nie byłeś na pierwszej lekcji?
Kuba gwałtownie się wyprostował.
- bo.bo… zaspałem! – powiedział szybko.
- ahaaaa… - powiedział maciek widząc jego zdenerwowanie. – wszystko w porządku?
- tak. Oczywiście. Czemu pytasz?
- dziwnie się zachowujesz.
- wydaje ci się.
- do dobra skoro tak mówisz. A gdzie Jacek?
- kto ja jestem, jego niańka?
- nie…al…
- w pokoju nauczycielskim, szuka pana od fizyki.
- aha. Idziemy razem na wf?
- czekam aż przyjdzie Jacek.
- A ty co jego mama? – powiedział maciek śmiejąc się z Kuby. – przestań dogoni nas nic mu się nie stanie. Troszczysz się o niego jakby był twoją dziewczyną. – i znowu wybuchł śmiechem. Kuba też zaczął się śmiać żeby zamaskować zakłopotanie. Ruszył razem z maćkiem korytarzem, oglądając się jeszcze raz za siebie.
Jacek wszedł do szatni dla chłopaków równo z dzwonkiem.
- zdążyłeś. – powiedział Kuba patrząc na niego zmartwionym wzrokiem.
Zaczęli się przebierać. Kuba przebrał się w strój na wf w mgnieniu oka i czekał na resztę, siedząc na ławce. Po chwili spojrzał na Jacka który właśnie zdejmował bluzkę. Spoglądał na jego czekoladową, umięśniona klatkę piersiową z rozmarzeniem, nieświadomie oblizał usta myśląc żeby jak najszybciej skończyły się lekcje by miał Jacka tylko dla siebie.
- co Kuba, masz ochotę na Jacusia?
- co? – powiedział rozkojarzony Kuba, a Jacek mimowolnie na niego spojrzał nakładając na siebie koszulkę.
- wiem, wiem słodki jest i jak tu się nie oprzeć nie? – to mówiąc wybuchł śmiechem a z nim kilku innych chłopaków.
- o co ci chodzi?
- widziałem ze patrzysz na Jacka a potem oblizujesz usta. – mówił nadal się śmiejąc.
- och…nie, znacz właśnie myślałem o potrójnym cheeseburgerze. – wymyślił na poczekaniu lekko się rumieniąc. – nie jadłem śniadania.
Kilku chłopaków przyłączyło się do tematu mówiąc jeden przez drugiego: „sam z chęcią bym zjadł” „przez ciebie jestem głodny” „morze pójdziemy po lekcjach do MacDonalda” „no chętnie” „tak” pewnie, chodźmy”.
- szkoda, myślałem ze to na mnie masz apetyt - powiedział Jacek.
Na co wszyscy wybuchli śmiechem. Jeden chłopak nawet upadł na po drogę dziko rechocząc, a Kuba i Jacek patrzyli tylko na siebie niewinnie się uśmiechając.
- co to miało być? „szkoda, myślałem ze to na mnie masz apetyt”. Co ci odbiło?! – powiedział gdy szli chodnikiem kierując się w stronę domu Jacka.
- ej czemu się na mnie wściekasz. To przecież twoja wina, kto się na mnie patrzył i oblizał usta wykręcając się ze myślał o cheeseburgerze co?
Kuba zrobił się czerwony i odwrócił od Jacka wzrok.
- hej nie przejmuj się – powiedział łapiąc Kubę za rękę. – miło mi ze masz na mnie ochotę za chwile będziemy u mnie i będziesz mógł robić ze mną co ci się żywnie podoba. – powiedział uśmiechając się słodko.
- Jacek! – powiedział Kuba wyrywając mu rękę. – bo ktoś nas zobaczy.
- no i co z tego.
- jak to co z tego!? Jesteśmy obaj facetami, zapomniałeś?
- Tak, ale ja cię kocham nie mogę tego ukrywać do końca życia.
Kuba staną przed Jackiem z poważną miną.
- przecież ja ciebie też ,ale Jacek proszę zrozum… inni tego nie zrozumieją. Ja też nie chce ukrywać naszego związku ,ale nie możemy tego ujawnić ludzią. Rozumiesz? – spytał Kuba patrząc na niego z zatroskaniem ,widząc smutek w jego oczach. Jacek spuścił głowę ,a Kuba złapał go za podbródek zmuszając by ten spojrzał mu w oczy. Po chwili nie pewnie pochylił się i delikatnie pocałował go w usta. Jacek z lekkim zdziwieniem odsuną się delikatnie.
- bo ktoś nas zobaczy! – powiedział z wyrzutem i ruszył chodnikiem. Kuba westchną z rezygnacja i ruszył za nim.
Ciąg dalszy napisze…
PS. Podoba wam się czy nie? Proszę komentujcie ,bo nie wiem czy pisać dalej.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek miłość problemy happy end olussiaa ;***
Kategoria: Miłosne
- Dawna znajomość
- Najpiękniejsza i zarazem najgorsza
- ***IMMORTALIS*** 17
- Pierwsza miłość? cz.4
- Inna cz.6
- Inna cz.5
- WB cz.6
- WB cz.5
- Tajemnice cz.11
- Czy to ten? cz.3
- Skrywane uczucia cz. 2
- Niemożliwe staje się możliwe cz 6
- ***IMMORTALIS*** 16
- Czy warto jej zaufać ? cz.2
- ***IMMORTALIS*** 15
- Inna cz.4
- Pamiętnik i róża cz.1
- ***IMMORTALIS*** 14
- Pierwsza miłość ? cz.3
- Internetowa znajomość cz. 1
- Inna cz.3 (komentator)
- Szkolnie. Rozdział 1
- ***IMMORTALIS*** 13
- Skrywane uczucia cz.1
- Zwierzenia M ( cz. 2 )
- WB cz.4
- ***IMMORTALIS*** 12
- ***IMMORTALIS*** 11
