On jest starszy o 6 lat...

"Przeprowadziłam się" do Warszawy, do internatu. Nowe liceum, nowi znajomi, nowa droga życia. Na początku nie umiałam się zadomowić w zupełnie obcym miejscu, do ludzi odnosiłam się nieśmiale. Jednak po miesiącu przełamałam lody i znalazłam sobie przyjaciółkę, żeby mieć z kim pogadać. Tematami naszych rozmów byli oczywiście chłopacy z liceum, ale także informatyka - nasz kierunek. Julka, bo tak miała na imię, ciągle mi opowiadała o swoim crushu (osoba która jej się podoba). Za każdym razem wzdychała do niego... aż w końcu uświadomiłam sobie, że mi nikt się nie podoba...
Zwyczajny dzień. Wstałam wyszykowałam się, poszłam do szkoły, wróciłam, zjadłam obiad, przebrałam się, i wyszłam biegać. Jedynymi osobami uprawiającymi sport w tamtym parku byłam ja, oraz jakiś starszy chłopak. Miał blond włosy, czarne oczy... zauważyłam że zbliża się w moją stronę. Gdy już był koło mnie, walnął prosto z mostu:
- Cześć, jestem Marcin.
- Ala - przyjaźnie zaskoczona podałam mu rękę. Choć szczerze mało nie wybuchłam śmiechem.
- Pewnie się zastanawiasz, co ja chcę od ciebie?
- No, trochę..
- Jak cię zobaczyłem, stwierdziłem, że muszę zagadać. Jesteś jedyną laską od dawna która uprawia sport. - przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć...
- Słuchaj... ja mam 17 lat...
- A ja 23, czy to w czymś przeszkadza?
- Zależy jaki masz cel.
- Moim celem byłoby znalezienie sobie w końcu dziewczyny... Jednak wszystkie mają mnie za dziwaka jak do nich podbijam, tak jak dzisiaj do ciebie.
- Tak szczerze mówiąc, to też myślałam, że jesteś dziwny. Ale wtedy przypomniałam sobie, że ja też nie jestem normalna.
Odpowiedział na to śmiechem. Gadaliśmy jeszcze trochę, spacerując po parku, później przystałam na jego propozycję pójścia na jakąś kawę. Zaczął mi się podobać, czym byłam z lekka zaniepokojona. Z dalszej rozmowy, dowiedziałam się, że jest bardzo do mnie podobny z charakteru. Oboje gramy w tą samą grę, mamy bardzo podobne zainteresowania, wolimy psy od kotów. A przede wszystkim: oboje śmieszkujemy. Był pełen podziwu, gdy dowiedział się, że interesuję się informatyką, gotowaniem, rysowaniem i LoLem. Po kawie odprowadził mnie pod internat i przyjacielskim już w sumie przytuleniem się pożegnaliśmy.
Następnego dnia znowu go spotkałam w parku. Tym razem jednak na mnie czekał. Postanowił wywiedzieć się więcej o "mnie grającej w LoLa". Odparłam mu, że moją ulubioną rolą jest wsparcie, a ulubioną postacią Soraka, bo leczy (grający w LoLa zrozumieją). Roześmialiśmy się oboje na to, choć szczerze nie wiem czemu... I znów rozmawialiśmy przez jakieś 2 godziny...
I tak przez kilka kolejnych tygodni spędzałam milej czas (nawet w soboty czasem przyjeżdżałam do Warszawy). Pewnego razu zaproponował, żebyśmy poszli do niego, to był ten pamiętny piątek. Oczywiście znaliśmy się już na tyle, że chętnie się na to zgodziłam. U niego pograliśmy w fifę, przy czym było dużo śmiechu.. Oglądaliśmy film, siedząc dość blisko siebie. Zrobiło mi się zimno, więc przyniósł koc, nakrył nas nim i dalej przytuleni już do siebie wznowiliśmy oglądanie. Było już około 23, napisałam sms-a do mamy, że nocuję u koleżanki, więc niech się nie martwi. Tak na prawdę nie wiedziałam czy mam zostać, czy wymówić się jakoś i wrócić nocnym pociągiem. Jednak po tylu nieprzespanych nocach nad nauką byłam zbyt zmęczona i przytulona do Marcina zasnęłam. Obudziłam się w jego ramionach, przytulał się do moich pleców obejmując mnie. Byłam lekko wystraszona, że bez jego pozwolenia zostałam u niego na noc. Jednak stwierdziłam, że skoro spał razem ze mną na kanapie, to mu to ewidentnie nie przeszkadza.
- Obudziłaś się już? - odezwał się nagle jakby w odpowiedzi na mój ruch.
- Słuchaj... przepraszam, że tak zostałam na noc... - zaczęłam głaskać ze stresu jego rękę, którą mnie obejmował.
- Nic się nie stało, a nawet się cieszę, że zostałaś. Obróć się.
- ? - przechyliłam głowę do tyłu.
- Nie tak... cała się obróć.
- Po co?
- Bo cię o to proszę.
Genialna ja nie spodziewająca się niczego obróciłam się. I wtedy dotarło do mnie o co mu chodzi, a chodziło mu o to od początku xD. Z lekkim uśmieszkiem na twarzy przyciągnął mnie do siebie...
Jego wargi były miękkie. Pieściły moje powolnymi ruchami. Dalej jego język zaczął wirować wokół mojego. To był iście soczysty ranek pamiętnej soboty... A on nadal był o 6 lat starszy. Co by moi rodzice na to powiedzieli?! Nie mogłam im tego wyjawić... nie teraz. Byłam prawdziwie zakochana, a nie chciałam żeby rodzice ściągnęli mnie z powrotem na drugi koniec Polski.
- Marcin, kocham cię- wyrwałam się z jego pieszczot.
- Naprawdę? - powiedział to z dosyć prawdziwym zdziwieniem, co mnie zaniepokoiło, jak gdyby nie to chciał usłyszeć. - Jesteś pierwszą dziewczyną, która mi to powiedziała...
- Naprawdę? - tym razem to ja byłam zaskoczona. - To jakie ty miałeś wcześniej partnerki?!
- Nie miałem..
- Ooo... Ja w sumie też nie miałam chłopaka.
- Jak to? Taka piękna dziewczyna, jak ty, nie miała brania?
- Miałam branie, ale u pustych chłopaków, którzy myśleli, że są nie wiadomo jak przystojni, ale to tak naprawdę myśleli. A ja czekałam na kogoś takiego jak ty... kto WIE, że jest przystojny - dokończyłam z uśmieszkiem. Zrozumiał o co mi chodzi i odpowiedział uśmiechem.
- Ja to mówię w narcystycznych żartach. Nie sądziłem, że jakaś dziewczyna, a już w ogóle taka ładna jak ty, może sądzić, że na prawdę jestem przystojny...
- No widzisz, jednak istnieję.
- A ja wciąż myślę, że to sen...
- O już! Nie przesadzaj - odpowiedziałam ze śmiechem - Nie po to tyle pracowałam nad swoim ciałem, żebyś teraz myślał, że jestem snem -powiedziałam to z takim oburzeniem, że oboje wybuchliśmy śmiechem.
- A nie przeszkadza ci mój wiek?
- Nie, bo cię kocham. To prędzej tobie może przeszkadzać mój i to, że się uczę. Jeżeli już, to moim rodzicom może się nie spodobać nasz związek, ale na razie nie muszą wiedzieć...
- Nie ma problemu, dla nich mogę nie istnieć, bylebym dla ciebie istniał.
Na te słowa znowu zatopiliśmy się w soczystym pocałunku.
Dodał/a: Bond James Bond w dniu 2-07-2017 - czytano 1084 razy.
Słowa kluczowe: miłość szczęśliwa miłość różnica wieku Bond James Bond

Komentarze (2)

Cliodnia 2017-07-04 11:47:26.

Historia życia czy opowiadanie? Świetnie jest, wciąga i ogólnie poruszasz się przy tym jednym wątku. Jeśli to historia to życzę tak nagłej miłości jak twoja wszystkim tu czytającym bo wtedy wiem że taka istnieje. Jeśli opowiadanie to masz nietrafiony tytuł hahaha, nie zachęca, serio. Gratuluję dobrego tekstu choć gdyby się uprzeć to nie jest taki znowu świetny. Miłego dnia.


~Clio

woydnia 2017-10-06 11:17:55.

Coś tu nie gra - mieszkałaś w internacie, a wysyłałaś mamie sms z wiadomością że nocujesz u koleżanki, by się nie martwiła? - przecież nie wracałaś do domu na drugim końcu Polski ???

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "On jest starszy o 6 lat..."

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)