Ojciec i syn

Bardzo bardzo niedawno temu, bardo bardzo niedaleko stąd był sobie dwudziestosiedmioletni mężczyzna. Miał żonę i czteroletniego synka. Bardzo ich oboje kochał ale nie zawsze umiał to okazać. Zarabiał dużo, nawet bardzo dużo. Rodzinie niczego nie brakowało, przynajmniej tak można by pomyśleć na pierwszy rzut oka...
Pewnego dnia kiedy mężczyzna (nazwijmy go Piotr) siedział przed laptopem pomimo tego, że była niedziela i powinni zaraz zasiadać do rodzinnego obiadu; podszedł do niego jego synek i spytał:
-Tatusiu, ile ty zarabiasz na godzinę?
Piotra zdenerwowało to pytanie.
-Co to za pytanie Wojtek?! Ja ciężko pracuję, żeby tobie niczego nie zabrakło a ty mnie się wypytujesz ile zarabiam? Nie powinno cię to interesować. Idź do swojego pokoju i zostań tam aż do obiadu!
Wojtek ze łzami w oczach i spuszczoną głową poszedł do siebie...
Piotra w tym czasie zaczęło gryźć sumienie. "Może za ostro go potraktowałem?" myślał. Postanowił pójść do syna i go przeprosić.
Poszedł na górę, otworzył drzwi do pokoju synka i zastał go jeżdżącego wozem strażackim po dywanie.
-Wojtuś, mogę wejść?
Wojtek kiwnął głową na tak.
Piotr usiadł na łóżeczku synka i wziął go na kolana:
-Synku, nie chciałem na ciebie nakrzyczeć, ale mam teraz dużo stresu w firmie i to dla tego. Przepraszam
-Już się nie gniewam, ale czy mógłbyś odpowiedzieć na moje pytanie?
-Skoro już musisz wiedzieć, to zarabiam sto złotych na godzinę.
-A czy mógłbyś mi pożyczyć pięćdziesiąt złotych?
Piotr był zaskoczony tą prośbą
-Jeżeli czegoś potrzebujesz, to powiedz a ci to kupię.
-Tatuś! Jeśli pożyczysz mi pięćdziesiąt złotych będę miał już wystarczająco pieniędzy.
-No, dobrze - Piotr wyciągnął z portfela pięćdziesiątkę i podał synkowi. Wojtuś zszedł z kolan taty i podszedł do półki. Zdjął z niej świnkę-skarbonkę. Wrócił do Piotra i rozbił ją. Wysypały się oszczędności Wojtka. Było tam parę dziesiątek, dużo piątek i trochę dwójek. W każdym razie było tam równo pięćdziesiąt złotych.
-Tatusiu, czy mogę kupić godzinę twojego czasu w tę środę? Żebyś się ze mną pobawił, albo zabrał na lody, albo odebrał z przedszkola, albo żebyś chociaż wrócił na kolację.
Piotrowi łzy stanęły w oczach. Wziął Wojtka z powrotem na kolana i mocno przytulił mówiąc
- Synuś, masz u mnie cały dzień, gratis.
Zrozumiał, że musi coś zmienić w swoim życiu.
Dodał/a: Bryniek w dniu 10-08-2013 - czytano 1199 razy.
Słowa kluczowe: rodzina czas pieniądze Bryniek
Kategoria: Inne
Zobacz inne



Komentarze (1)

Paulladnia 2013-08-12 17:48:16.

Ojejku , boskie to . Przede wszystkim takie prawdziwe

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Ojciec i syn"

(pole wymagane)