Oboje na tym skorzystamy – rozdział 3

– Co? Gdzie? – spytałam, aby się upewnić, że dobrze usłyszałam.
Oparł się ramieniem o framugę drzwi.
– Słuchaj, Nicole. Jeżeli mamy udawać parę, to musimy nauczyć się zachowywać, jak para. Powiedziałaś, podkreślam, iż to tylko twoje zdanie, że jakoś szczególnie się nie lubimy. Musimy się tego nauczyć – stwierdził.
Pokręciłam delikatnie głową.
– Nie sądzę, abyśmy się polubili w tak krótkim czasie...
– I właśnie o tym mówiłem! Przynajmniej musimy nauczyć się nad tym panować, a w zasadzie tylko ty nad niechęcią do mnie. Jeżeli ci się to nie uda, ba!, jeżeli w ogóle tego nie przećwiczymy, to jest pewne, że ktoś się zorientuje, iż udajemy. – Mlasnął. – Szczególnie ta twoja kuzynka, wydaje mi się trochę sukowata.
O taaak, tu musiałam Kevinowi przyznać rację.
Dobrze to w sumie obmyślił. Nie mogliśmy iść tak po prostu...
– Czekaj – powiedziałam, a chłopak obrócił głowę i słodko się uśmiechnął. – To ty się zgadzasz?
Wzruszył ramionami.
– Może być ciekawie. Poza tym – skrzywił się lekko – ta Rachel... nie lubię takich zarozumiałych osób.
Prawie się roześmiałam.
Ha!, Kevin, przecież ty jesteś taki sam. Znaczy może nie do końca jak moja kuzynka, ale też zalicza się do grona osób zarozumiałych – pomyślałam.
– A co z twoim warunkiem? – spytałam niepewnie, na co mężczyzna szybko machnął ręką.
– Na razie o tym nie myślmy. Potem oboje zdecydujemy, co dostanę za udawanie twojego faceta – powiedział, a mi przez chwilę wydawało się, że podkreślił „oboje". Jednak nie chciałam stać w drzwiach i nad tym dumać, dlatego zrobiłam przejście, wpuszczając Kevina do środka.
– Gdzie idziemy?
– Gdzie będziesz chciała. Zaprosiłbym cię do siebie, ale obawiam się, że wtedy, a będziemy sami, mogłabyś czuć się niepewnie.
– Niepewnie? Dlaczego? Umiem się bić.
Usłyszałam cichy śmiech Kevina.
Stanął w pół kroku i obrócił się w moją stronę. Stał dokładnie naprzeciwko mnie, w luźnej pozycji – a mimo to jego barki były trzy razy większe od moich, a na rękach widniały sporych rozmiarów mięśnie. Pomijam już fakt, że był ode mnie wyższy o ponad dwadzieścia centymetrów.
Wzruszyłam ramionami, jakby nie zrobiło to na mnie wrażenia.
– Dałabym ci radę – skwitowałam i ruszyłam do sypialni.
– Akurat!
– To gdzie idziemy? – spytałam, spoglądając za ramię na Kevina. – Bo nie wiem, jak mam...
Przerwałam w połowie zdania.
Chłopak stał przy mojej szufladzie z bielizną w garderobie i przeglądał jej zawartość.
– A masz jakąś koronkę? – spytał, puszczając mi oczko.
– Kevin!
* * *
W pewnym momencie powiedziałam Kevinowi, aby wyszedł, bo nie będę się przy nim przebierać. Oczywiście, protestował na początku, mówiąc chociażby, że w końcu i tak mnie zobaczy, ale ostatecznie wyszedł.
Na początku nie wiedziałam, w co się ubrać, aż przestałam się tym tak bardzo przejmować i założyłam to, co chciałam.
Będąc przy zakładaniu ostatniej tenisówki, zaczęłam wychodzić.
– Co to jest? – spytał Kevin, kiedy stanęłam tuż przed nim. – Co ty na siebie założyłaś?
Roześmiałam się szczerze, słysząc jego reakcję na mój outfit.
– Powiedziałeś to tak, jakbym założyła na siebie worek po ziemniakach.
– Bo... trochę tak wyglądasz – odpowiedział, robiąc zniesmaczoną minę. – Liczyłem na jakąś wyszukaną kreację, która będzie odsłaniała twoje nogi. – Puścił mi oczko. – A ty tymczasem założyłaś na siebie zwykły T-shirt i... czarne spodnie.
– Nie wiem, co złego widzisz w tym stroju, pomijając fakt, że nóg nie mam odsłoniętych, ale podjęłam decyzję – wyjaśniłam, przechodząc obok chłopaka i zdejmując z wieszaka kardigan.
– Jaką? Rezygnujesz z mojej pomocy?
Zatrzymałam się gwałtownie.
Rezygnuję z jego pomocy?! Absolutnie nie!
Czy powinnam iść zmienić ubranie, żeby to on się nie rozmyślił?
– Raczej... myślałam o tym, żeby pójść na piwo i porozmawiać – wyjaśniłam. – Do tego nie potrzebuję sukienki. Nikt z nas nie będzie spięty i rozmowa...
– Byłabyś spięta, np. na kolacji ze mną? – spytał, podchodząc do mnie. – Bo oboje wiemy, że ja nie miałbym w takiej sytuacji najmniejszych problemów.
Zignorowałam jego pytanie i wyszłam z mieszkania, czekając, aż i on je opuści, a następnie zamknęłam drzwi.
Z jednej strony byłam szczęśliwa, że się zgodził, ale z drugiej – miałam pewne obawy. Po pierwsze, czy on się nadaje do tego? Tak, właśnie teraz naszły mnie wątpliwości. Status ma idealny, ale czy jego gra aktorska będzie na tyle dobra, że moja rodzina uwierzy w nasz związek? A druga sprawa to taka, że nie byłam pewna, co Kevin miał na myśli, mówiąc: „potem oboje zdecydujemy, co dostanę za udawanie twojego faceta". Czy aby na pewno tak bardzo będzie się liczył mój głos w tej sprawie? Czy Kevin zrezygnował z przespania się ze mną? Nie znałam odpowiedzi na te pytania, ale zamierzałam w końcu o nie spytać.
Na moim wattpadzie już 9 rozdziałów :) nick: WWioletta
Dodał/a: WWioletta w dniu 21-11-2018 - czytano 133 razy.
Słowa kluczowe: Romans fakecouple badboy fuckboy opowiadanie WWioletta

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Oboje na tym skorzystamy – rozdział 3"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)