Oboje na tym skorzystamy – rozdział 2

– Kim, do cholery?! – spytałam, nadal nie wierząc, że to, co usłyszałam, może być prawdą. – Przecież my się nawet jakoś szczególnie ani nie lubimy, ani nie znamy.
– Mów za siebie. Ja ciebie bardzo lubię. Poza tym – znowu spojrzał na mnie, jak na niedorozwiniętą, czego coraz bardziej nienawidziłam – naprawdę uważasz, że dwie osoby muszą się niesamowicie lubić oraz znać, żeby móc razem wylądować w łóżku?
– Taaak, tak uważam – odpowiedziałam takim tonem, jakby była to prozaiczna rzecz; taka, którą zna się od zarania dziejów.
Swój pierwszy raz przeżyłam z chłopakiem, którego – tak przynajmniej wydawało mi się na tamten moment – kochałam. Wtedy byłam pewna tego, że chcę z nim uprawiać seks, ufałam mu i nie bałam się tego, co może nastąpić później. No, nie wyszło nam, ale nie ma potrzeby obwiniania o to kogokolwiek – uważam, że ludzie, szczególnie w młodym wieku, powinni odkrywać, co im pasuje w drugiej osobie, a co nie. Myślę, że to naturalne.
– Droga Nicole – zaczął, nadal będąc za blisko mnie – pieniądze mam, posprzątać i pozmywać umiem sam, ale mogę też kogoś do tego mieć za grosze, a tobie chyba zależy na tym, żebym udawał twojego faceta. Proste albo się zgadzasz, albo wiesz, gdzie są drzwi.
Nie, nie mogłabym, nie z nim.
Być może nie czułabym się jak prostytutka – w końcu żadnych pieniędzy za seks bym nie wzięła, ale... wychodziłoby na to, że jestem zabawką Kevina!
– Wiem, gdzie są drzwi – powiedziałam i odtrącając rękę Kevina znad mojej głowy, skierowałam się do wyjścia.
Chciałam już znaleźć się w mieszkaniu i zapomnieć o całej sytuacji.
Byłam już przy drzwiach wyjściowych z apartamentowca, gdy nagle przypomniałam sobie, że zostawiłam telefon na stoliku.
Wróciłam się, ale telefonu nie było tam, gdzie go położyłam.
Miał go Kevin.
– Mam hasło.
– Taaak, datę swoich urodzin – odpowiedział i zaczął się śmiać. – Serio, Nicole, serio?
– Oddaj mi go... – Zaczęłam się kierować w jego stronę.
– Poczekaj, poczekaj! SMS-a dostałaś. Treść – zaczął go czytać, a mnie zabrakło powietrza – „Już nie mogę się doczekać, aż poznam Twojego faceta. Dziwne, że do tej pory nic nam o nim nie powiedziałaś. Pozdrawiam cieplutko i całuję, Rachel". Więc to tak... – skwitował i udawał, że się zastanawia, pocierając swoją brodę dłonią. Nagle się ożywił. – O!, ale widzę, że ciekawie ją zapisałaś. Nadawca: Głupia zdzira. – Zaczął się śmiać, odchylając się na krześle, a ja wtedy zabrałam mu telefon. – Chyba się nie lubicie.
– Nie twój interes, skoro nie chcesz mi pomóc – odpowiedziałam.
– Dziewczyno, ja chcę ci pomóc. To ty nie chcesz przyjąć moich warunków. – Wzruszył ramionami. – Nie sądzę, żeby były jakieś wygórowane albo niesprawiedliwe. W końcu i tak jako para uprawialibyśmy seks. Jesteśmy dorośli! Nicki – zaczął znudzony, podchodząc do mnie – seks ma sprawiać przyjemność. To nie może być sprawa, która...jest jakiś popieprzonym priorytetem w życiu.
– Może nie jest sprawą priorytetową, ale jest ważna. Nie mogę go uprawiać z człowiekiem, którego ledwo znam!
– Którego ledwo znasz? Przecież my się znamy od dziecka – odpowiedział z uśmiechem.
– Nie o to chodzi i dobrze o tym wiesz.
Przez chwilę wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał.
W końcu spojrzał mi w oczy i spytał.
– Masz jakieś plany na jutro?
– Ano mam! Muszę znaleźć kogoś, kto będzie udawał... kogoś, kto będzie moim facetem na kilka godzin.
– Nie spiesz się z tym – skomentował. – Czyli nic jutro nie robisz.
– Co ty kombinujesz? – spytałam lekko zaniepokojona.
– Nic, miłej nocy – zakończył ten temat. – Śni o mnie. A teraz, jeżeli mogę cię prosić, zostaw nas samych. Czekamy na Pamelę.
Wychodząc, czułam niepokój...
* * *
Następnego dnia już po otwarciu oczu aż do dziewiętnastej czułam coś dziwnego – ostatni raz tak się czuła tuż przed spadnięciem ze schodów, w wyniku czego złamałam nogę. Nie chodziło tylko o to, co powiedział wczoraj Kevin, ale też o to, że nie wiedziałam, co zrobić z facetem, którego przedstawię rodzinie. Myślałam tydzień nad tym, kto mógłby go zagrać, ale nic mi nie przyszło do głowy oprócz mężczyzny, u którego wczoraj byłam, a on...
Z gotową kawą usiadłam przy stole w kuchni i zaczęłam myśleć nad propozycją chłopaka. Tak, cholera, właśnie nad nią, bo byłby on idealnym parterem! Co prawda nie dowiedziałam się dokładnie, co znaczyło słowo „kochanka" – mnie kojarzyło się z osobą, z którą przez jakiś czas chodzi się do łóżka – ale z drugiej strony dawno seksu nie uprawiałam i nie było co ukrywać, że zaczynało mi go brakować.
Z pierwszym swoim prawdziwym chłopakiem rozstałam się dwa lata temu, a byliśmy razem od drugiej klasy liceum, i od tamtej pory nie uprawiałam seksu. Kiedy moja przyjaciółka dowiedziała się o tym, powiedziała, że ona by tak nie mogła. Nie jest jakąś lafiryndą – co podkreśliła podczas tamtej rozmowy, ale dodała, że seks to przecież jedna z naturalnych potrzeb ludzkich. Mnie na początku go nie brakowało, ale kiedy Monika o tym wspomniała, poczułam jakąś potrzebę. Mimo to, nie poczyniłam w tym kierunku żadnych kroków. Po pierwsze ani nie przepadałam (a w zasadzie byłam przeciwniczką) jednorazowych przygód, a po drugie – nigdy, odkąd tylko zaczęły mi piersi rosnąć, nie uganiałam się za chłopakami. Uważałam, że to oni, jeżeli się spodobam jakiemuś, powinni zrobić pierwszy krok.
Uśmiechnęłam się do siebie.
Pamiętam, że gdy byłam młodsza Kevin mi się naprawdę podobał. W wieku nastoletnim tak samo. No, do momentu, aż nie przyprowadził swojej dziewczyny – a na następnym spotkaniu biznesowych naszych rodziców kolejnej, tyle że innej. I potem znowu innej. Mimo tego, co ludzie mówią, nastoletnie dziewczyny wiedzą, co to znaczy i nie każda chciałaby bad boya, któremu zależy wyłącznie na seksie. W tamtym momencie straciłam nim zainteresowanie – tylko pod tym względem charakteru, bo urody nie można było mu odmówić. Zawsze średniej długości blond włosy ułożone na żel albo lakier, który, będąc młodszy, zapewne pożyczał od mamy, kwadratowa twarz z widocznymi kościami policzkowymi i wzrost – zawsze sporo mnie przewyższał.
No i teraz mam problem. Czy on jest z jakąś dziewczyną, dopóki nie chce ona czegoś więcej, czy „rzuca" je od razu po pierwszym seksie? Jeżeli to drugie, to nie chciałabym mieć z nim nic więcej wspólnego – czyli w zasadzie zachowywaliśmy by się tak jak przez ostatnie dwa lata, ale jeżeli to drugie... nic mi nie grozi, bo oprócz ewentualnego seksu nie chcę nic.
I tak myślałam o tym aż do dziewiętnastej. Otrzeźwiłam się, dopiero gdy usłyszałam dzwonek. Niechętnie wstałam i podeszłam do drzwi, a tam przez oczko zobaczyłam... Kevina. Ubranego w garnitur.
Otworzyłam.
– Cześć, Kev. – Chyba wyczuł mój niepewny głos, bo lekko rozszerzył oczy ze zdziwienia.
– Cześć, Nicole.
Dobra, w końcu to pytanie padnie.
– Skąd wiedziałeś, gdzie mieszkasz? – Przełknęłam nerwowo ślinę. Byłam wręcz pewna, że nie zrobi mi krzywdy, ale przez dwa lata tu mieszkam, a on pierwszy raz do mnie przychodzi – i zna adres!
– Nicki, mieszkamy naprzeciwko siebie dwa lata – odpowiedział takim tonem, że tym razem ja sama, bez jego spojrzenia, poczułam się jak idiotka. – Czasem widzę, jak tańczysz na balkonie – dodał i zademonstrował, podnosząc ręce do góry i ruszając nimi.
Roześmiałam się szczerze.
– Tak się na pewno nie ruszam – skomentowałam jego występ.
Przypomniałam sobie ostatnią sytuację, gdy rozwieszałam pranie i nagle poczułam na sobie kogoś wzrok – ludzie często tak mają i się nie mylą. Nie zauważyłam co prawda nikogo, ale jak teraz o tym myślałam, mógł być to właśnie Kevin.
– O co chodzi? – spytałam się go w końcu. – Co cię do mnie sprowadza?
Zlustrował mnie wzrokiem.
– Ubierz się ładnie. Zabieram cię na randkę.
Więcej na moim Wattpadzie, nick: WWioletta
Dodał/a: WWioletta w dniu 30-06-2018 - czytano 324 razy.
Słowa kluczowe: Nienawiść miłość badboy fuckboy złość kochanka

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Oboje na tym skorzystamy – rozdział 2"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)