Niezniszczalna miłość czy głupie zauroczenie ? Rozdział 13

Rozdział 13

Od razu mi się ode chciało i odwróciłam się. Postanowiłam, że nie będę tam szła, bo nie ma sensu wdawać się w nim jakiekolwiek kłótnie. Wróciłam do domu i zjadłam przygotowaną przez babcie kolacje. Szkoda, że nie ma tu komputera ani laptopa przynajmniej wiedziała bym co się dzieje w świecie Internetu. Niby mam telefon, ale nie działa mi Wi-fi. Zakładam, że to sprawka mojego ojca choć nie jestem pewna. Jest, koło 21 więc niedługo trzeba iść spać wyszłam jeszcze zapalić. Przybiegł do mnie ten pies. Zaczęłam go głaskać, a ten mały spryciarz zabrał mi z ust szluga.
- O kurde. Choć tu.- Pobiegłam za nim i wpadłam na Chrisa.
- Nie wiedziałem, że psy palą.- Zaśmiał się wyrzucając mojego papierosa.
- Wyrwał mi z ust przestraszył mnie.- Nie chciała bym zabić pas dziadkom.
- Może nie chce żebyś paliła.- Ciekawa spostrzeżenie.
- Może, a jak on się w ogóle nazywa?
- Spryciarz.- Idealnie do niego pasuje.
- Serio? To ciekawe. Mogę ci zadać pytanie?
- Słucham?- Spojrzałam na mnie z poważną miną na co ja się uśmiechnęłam.
- Są tu organizowane jakieś imprezy? Strasznie mi się tu nudzi.- Spytałam z nadzieją.
- Zaskoczę cię. Są nawet jest w sobotę.- Aż trudno uwierzyć.
- Cudownie. Można będzie się trochę pobawić.
- Nom tylko trzeba iść parami.- Uśmiechnął się.
- To idziemy razem.- Wiem nawet nie spytałam go o zdanie, ale przecież sam zaproponował.
- Sądziłem, że Matt albo jego koledzy cię zaproszą.
- Ale ja chce iść z tobą.- Na pewno nie będę szła z żadnym z tych frajerów.
- Jeśli chcesz.- Uśmiechnął się.
- Dobra będę już leciała. Dobranoc.
- Dobranoc.- Wróciłam do domu i przebrałam się w piżamę. Zmyłam makijaż i położyłam się. Szybko usnęłam.
Rano wstałam wcześniej niż ostatnio, bo przecież ja mam klucze do sklepu i muszę otworzyć. Rozumiecie, że jest 5:30 czyli środek nocy, a ja już nie śpię. Poszłam prosto do łazienki i wzięłam zimny prysznic, który postawił mnie trochę na nogi. Wróciłam do pokoju i wyjęłam z szafy ciemne szorty i bluzkę na ramiączka. Mała zmiana, bo babcia nie zrobiła prania. Włosy spięłam w kok i zrobiłam mocniejszy makijaż. Zabrałam jeszcze okulary przeciwsłoneczne, telefon i poszłam do kuchni. Dziadkowie są zdziwieni widząc mnie.
- Witaj. Nie za wcześnie wstałaś?- Spytała babcia.
- Mam klucze od sklepu, więc nie miałam wyjścia.- Odpowiedziałam robiąc sobie kawę.
- Może jednak coś zjesz? Nie możesz żywić się tylko kawą.
- Przyzwyczaiłam się.- Szybko wypiłam kawę, a kubek włożyłam do zmywarki.
- Mia jutro jest u nas dyskoteka.- Uśmiechnęli się.
- Wiem. Chris mi powiedział.
- I pewnie wiesz, że trzeba iść z kimś.- Wiem, do czego zmierzają.
- Idę z Chrisem.- Odpowiedziałam szybko.
- Cieszymy się. Wiesz baliśmy się, że zap…- Dobrze wiem o co chodzi.
- Że zaprosi mnie Matt albo jego koledzy?- Pokiwali głowami.- Nie jestem głupia nie zgodziła bym się.
- To dobrze. Może cię podwiesić?- O było by bosko, bo nie chce mi się iść, w końcu dla mnie jest jeszcze noc choć słoneczko pięknie świeci.
- Jeśli nie masz co robić to byłby fajnie.
- Mam, ale już jest 6:50 i nie wiem czy zdążysz.- Zaśmiali się. Szybko spojrzałam na zegarek. O fuck ile ja się szykowałam. Szybko poszliśmy do auta i dziadek zawiózł mnie do sklepu. Pani Nikoli jeszcze nie było czyli zdążyłam. Otworzyła równo o 7:00. Po chwili zadzwonił mój telefon. Pani Nikola. Może dzwoni żeby powiedzieć, że się spóźni albo coś się stało. Albo przeszastane wymyślać i po prostu odbiorę. To dobry pomysł.
* Słucham?
* Witaj Mia. Mam do ciebie prośbę.
* Jaką?
* Dziś nie będzie mnie w sklepie i jutro pewnie też, bo źle się czuje. Czy mogłabyś otworzyć i czy mogę zostawić cię samą?
* Już otworzyłam, więc nie ma problemu. Niech pani odpoczywa, a ja się zajmę sklepem.
* Bardzo ci dziękuje.
* Nie ma za co.- Rozłączyła się. No to sklep mam dla siebie. Równie dobrze mogłabym go zamknąć żeby nie wiedzieć tych debili, ale są też inni klienci. Do 9 miałam spokój, bo przyszły tylko trzy panie po pieczywo. Później nikt nie przyszedł aż do 10. Chyba już możecie się domyśleć kto przyszedł. Oczywiście, że Matt i jego koledzy.
- Cześć ślicznotko. Codziennie tu pracujesz?- Najbardziej wygadany jest ten blondyn.
- Co podać?- Nie mam zamiaru odpowiadać na niego pytania.
- Panowie trzeba częściej tu wpadać.- Normalny klient przychodzi kupuje i wychodzi czemu oni tak nie robią?
- A może tak przestaniecie tu przychodzić?- Zaczęli się śmiać.- Podać wam coś czy tylko przyszliście marnować mój cenny czas?
- Daj na razie fajki i cztery piwa.- Matt tylko stoi i mi się przygląda.
- Dowodzik.- Spojrzeli na mnie zdziwieni.
- Serio?- Pokiwałam głową.- Matt pokaż swój dowód.- Wyjął z portfela swój dowód i po chwili schował. Nawet nie zdążyłam się przyjrzeć. Nie to żeby czegoś tam szukała. No dobra może trochę jestem ciekawa jego nazwiska, ale tylko trochę. Mogłabym go spytać, ale to by było głupie.
- 25, 70.- Powiedziałam, gdy chcieli zabrać swoje zakupy.
- A może tak zamiast płacić to pójdziesz ze mną na imprezę jutro?- Serio ten blondyn myśli, że bym z nim poszła?
- Mam już partnera.- Spojrzałam na Matta, a on na mnie. Zdziwił się trochę.
- Matti nie pochwaliłeś się, że zabierasz laskę ze sobą.- Jeszcze raz to powie, a normalnie przywalę mu. Ok jestem ładna, ale raczej nie podoba mi się jak ktoś mój na dziewczynę laska. Laskę to kurde może mieć staruszek.
- Ja nie idę z nim. Mam lepsze towarzystwo niż wy.- Spojrzeli na mnie.
- Niby kto jest lepszy niż my?- Spytali.
- 25,70 i żegnam.- Nie chce mi się z nim rozmawiać.
- Spadajcie zaraz przyjdę.- Pierwszy raz się odezwał odkąd się tu pojawili. Chłopaki wyszli, a ja zostałam z nim sama. Matt położył na ladzie 30 zł. Już myślałam, że będę się z nim kłócić, że nie będzie chciał zapłacić, a tu niespodzianka. Wyciągnął rękę po reszty. Położyłam mu reszty i chciałam już zabrać rękę, ale chwycił ją. Szybko wyrwałam rękę z jego uścisku, a on się uśmiechnął.
- Lepsze towarzystwo?- Uśmiechnął się.
- Tak. Nie jesteś najważniejszy.- Mówię obojętnym tonem.
- Nawet nie miałem zamiaru cię zapraszać.
- To dobrze, bo i tak bym się nie zgodziła. Kto by chciał iść z tobą.
- Każda.- Zabrał zakupy i wyszedł. To było dziwne, ale przynajmniej sobie poszedł. Powiem wam, że nawet nie jest tak źle na tej wsi. Siedzę w sklepie po 12 godzin mam mało klientów, mogę palić ile chce tylko brakuje mi motoru. Jakbym miała z Mattem lepsze kontakty to może nie co ja mówię. Jestem wierna mojemu skarbowi. Do sklepu weszły dwie pani.
- Dzień dobry. Co podać?- Przywitałam je.
- Dzień dobry. Jak miło, że zajmujesz się sklepem, gdy Nikola jest w takim stanie.- Uśmiechnęły się miło kobiety.
- W jakim stanie?- Zdziwiłam się przecież jak dzwoniła to mówiła, że się tylko źle czuje.
- To ty nic nie wiesz dziecko? Ci bandyci zaatakowali ją wczoraj jak wracała do lekarza i zabrali jej pieniądze. Nikola teraz boi się wychodzić z dom.- Bandyci? Chwila Matt…to dlatego dziś zapłacił? Teraz to mnie wkurzył.
- Mówią panie o Macie i jego kolegach?- Spytałam dla pewności.
- Tak. Teraz każdy się boi wychodzić z domu żeby tylko on nic nie zrobili.
- Dlaczego wcześniej nikt mi nie powiedziała? Przecież załatwiłabym to ja się ich nie boje.- Powiedziałam wkurzona.
- Dziecko ty sama sobie z nimi nie poradzisz. A nawet jeśli to ty wyjedziesz, ale my zostaniemy.- Ma racje, ale kurde no mogli mi powiedzieć.
- Załatwię to tak, że nie będziecie się musieli bać. Nie wyjadę do puki tego nie załatwię.- Zapewniłam je.
- To nie pierwszy raz. Chłopaki czują się bezkarni, bo każdy się ich boi. Wykorzystują naszą słabość.- Odezwała się druga kobieta. Ja pierdole co za dupki. Jak można się tak zachowywać? Są normalnie gorsi niż ja.
- Czy moim dziadkom coś zrobili?- Kobiety popatrzyła na siebie.
- Oni zrobili coś całej wsi. Chyba nikogo nie oszczędzili. Nie wiem czy jest sens wdawać się z nimi w jakikolwiek kłótnie i kontakt.
- Oni zaczęli, a ja skończę. Co podać?- Szybko obsłużyłam kobiety i wyszły. Nie wiem co ci frajerzy sobie wyobrażają! Nie pozwolę żeby kogoś krzywdzili. Z każdym dniem dowiaduje się więcej i jeszcze bardziej się wkurwiam. Teraz nie chodzi tylko o tych ludzi, ale o moją rodzinę. Muszę spotkać się z Mattem. Chce to raz na zawsze załatwić. Może sama nie jestem idealna, ale ja wiem kiedy przestać. Oni tego nie wiedzą i trzeba ich tego nauczyć. Postanowiłam, że na razie poczekam, bo może Matt przyjdzie jeszcze do sklepu i wtedy z nim pogadam, ale zbliżaj się już 18, a on się jeszcze nie pojawił. Coś czuje, że już dziś nie przyjdzie. Może by tak do niego zadzwonić, bo wolałabym to załatwić dziś. Wyciągnęłam telefon, ale zamiast zadzwonić do Matt na razie zadzwoniłam do babci. Po chwili odebrała.
* Coś się stało Mia?
* Nie wszystko ok. Dlaczego jesteś zdenerwowana?
* Przestraszyłam się jak zobaczyłam, że dzwonisz. Myślałam, że coś się stało.
* Dlaczego nie powiedzieliście mi o pani Nikoli?
* Mia nie chcieliśmy ci mówić, bo jeszcze niepotrzebnie zareagujesz i będzie jeszcze……
* Niepotrzebnie zareaguje? Wolicie tak czekać aż wszystkich okradną i napadną? To jest nienormalne.
* Nie denerwuj się.
* Co Matt i jego koledzy wam jeszcze zrobili?
* Nic.
* Babciu. Powiedz.
* Wracaj kochanie do domu i porozmawiamy.
* Mam jeszcze coś do załatwiania.
* Mia nic nie…..
* Pa.- Rozłączałam się. Nie rozumiem, dlaczego mi nie powiedzieli. No ok jestem trochę wybuchowa, ale przynajmniej bym to załatwiła. Wybrałam numer Matta.
* Aż nie wierze, że ty do mnie dzwonisz.- Słychać zdziwienie w jego głosie.
* Tak ja też. Spotkajmy się.
* U mnie czy wolisz w sklepie się zabawić.- Usłyszałam śmiech chłopaków. Czyli jest z nimi. Mogłam się domyślić.
* Chce z tobą pogadać.
* Ostatnio ja chciałem, ale nie pozwoliłaś mi.
* Za 20 min tam gdzie ostatnio i bądź sam. Nie chce widzieć tam tych debili.- Rozłączyłam się. Nie odpuszczę nawet, jeśli jest pijany to z nim pogadam. Chce to załatwić, bo nie wytrzymam. Zapaliłam i zamknęłam sklep. Lepiej żeby był sam, bo z tego co już się dowiedziałam to on jest tu na wsi najważniejszy więc wystarczy jedno jego słowo i będzie spokój. Poszłam do tego parku i usiadłam na ławce jego jeszcze nie było. Jeśli frajer mnie wystawi to pożałuje. A tak właściwie to co ja mam mu powiedzieć? W ogóle tego nie przemyślałam, ale na spontanie najlepiej to wychodzi. Mówię co mi ślina na język przyniesie. Usłyszałam za sobą motor i po chwili kroki.
- Jestem. O czym chcesz pogadać?- Spojrzałam na niego wygląda na trzeźwego no, ale w końcu wypił tylko jedno piwo chyba. Ale jego oczy są inne coś czuje, że ćpał. To będzie ciężka rozmowa.
- Jakim prawem zaatakowaliście panią Nikole i zabraliście jej kasę?- Wstałam z ławki i stanęłam na przeciwko niego.
- Już wiesz?- Uśmiechnął się.
- A co myślałeś, że się nie dowiem?- Podniosłam głos. -Odpowiedź, dlaczego to zrobiliście?!
- Proste nie chciałaś nami dać fajek, więc musieliśmy załatwić kasę, a to ona cię tam zatrudniła.- Wyjaśnił, a na jego mordzie dalej był ten głupi uśmiech.
- Kurwa do roboty byś się wziął, a nie krzywdzisz tych ludzi! Jesteś nienormalny!- Wkurzył mnie na maxa.
- Chce zobaczyć co zrobisz żeby ochronić ich przed mną. Na razie słabo ci to wychodzi skarbie.- Mam ochotę mu przywalić.
- Masz zamiar celowo mnie prowokować?
- Może. Po prostu chce wiedzieć jak będziesz chciała mnie powstrzymać.
- Po pierwsze zniszczę cię, a później twoich kolegów. Po drugie sprawie, że to ty będziesz cierpiał. Rozumiesz? Nie pozwolę żebyś kogoś jeszcze skrzywdził.- Jeszcze nigdy nie była tak poważna.
- Super Mia ratuje wieś.- Zaczął się śmiać. Jego za sytuacja naprawdę bawi?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo mnie cieszy, że moje wypociny się podobają. Dostałam ostatnio pytanie czy mam swój blog. Nie nie mam. Ta stronka musi wam wystarczyć :) To mój ostatni tydzień wolnego, więc postaram się wstawić w tym tygodniu jeszcze jeden może dwa rozdziały. Później niestety będę miała mniej czasu, bo jeszcze chodzę do szkoły, więc musicie być cierpliwi. Mam pomysł żeby zrobić wizję z perspektywy Matta. Co o tym myślicie? Dziękuję wszystkim :) Słoneczko :*
Dodał/a: Słoneczko :* w dniu 8-02-2016 - czytano 1312 razy.
Słowa kluczowe: Miłość przyjaźń nienawiść rozczarowanie Słoneczko :*

Komentarze (7)

Anonimdnia 2016-02-09 11:22:21.

Twoje opowiadania są super pisz dalej. Bardzo mnie ciekawi też jak Matt widzi to ze swojej perspektywy

Martynkadnia 2016-02-09 15:19:26.

Wizja Matta bardzo mi się podoba, może dowiemy się co myśli o Mii

aaadnia 2016-02-09 16:44:53.

Fajnie pisz dalej😊😊

adziadnia 2016-02-09 17:09:01.

Jesteś z woj opolskiego?

KochanaJulciś5463dnia 2016-02-09 17:33:11.

Bosz... te opowiadanie jest G.E.N.I.A.L.N.E.!
Pisz dalej, rób wypowiedzi z perspektywy Matta i co tam jeszcze ci do głowy przyjdzie.
Tylko błagam cię, nie przestawaj pisać. To by była dla mnie jakaś kara xd. Bo opowiadanie jest naprawdę godne przeczytania :*
I pisz częściej :* Albo zrób przez ten tydzień wolnego sobie zapas i dodawaj jak ci się ferie skończą?

Miłego pisania i weny :) :*

Alexdnia 2016-02-10 18:10:32.

Kolejna genialna część | Co do jego perspektywy mam mieszane uczucia, tak jest troche jednak tej niepewności i bardziej działa wyobraźnia

KorraAvdnia 2016-02-10 19:30:40.

Zrób wizję z jego perspektywy :)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Niezniszczalna miłość czy głupie zauroczenie ? Rozdział 13"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)