Niespodziewana przyjaźń i . . . cz.23

Po kolacji mały szybko usnął Magda zaniosła go do pokoju i okryła kołderką, a następnie wróciła do Michała, który siedział na krześle i uśmiechał się do niej. Dziewczyna westchnęła ze szczęścia, podeszła do niego i usiadła na jego kolanach oplatając swoimi rękoma jego szyje i pocałowała delikatnie jego wargi. Michał wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni, gdzie jak każdy może się domyślić do kończyli świętowanie zaręczyn. Następnego dnia już każdy wiedział, że Magda i Michał są zaręczeni, para była szczęśliwa. Magda jak zawsze przyszła posprzątać na grobie Damiana, gdy już skończyła usiadła na ławce i rozmyślała po chwili wyciągnęła kartkę i czytała z niej.
„Chciałabym Ci dzisiaj powiedzieć że… Tęsknimy za Tobą jak zawsze z resztą… Wiesz mały jest już taki mądry to chyba po Tobie..Ech szkoda, że nie możesz być tu z nami..Wszyscy nam pomagali po Twojej śmierci a Michał spisał się na medal… Jest tyle rzeczy a nwm co Ci najpierw przekazać em.. Kurcze nie wiem jak mam Ci to powiedzieć eee.. Michał… mi się oświadczył i i się zgodziłam. Nie powinnam chyba się zgadzać głupio postąpiłam. Mam nadzieje, że nie masz mi za złe. Chyba powinnam to odwołać. Nwm co zrobię…”

Magda myślała, że jest sama, ale Michał zawiózł małego do swoich rodziców i przyjechał na cmentarz, żeby pomóc dziewczynie, ale, gdy usłyszał, że czyta ten swój list postanowił zatrzymać się i wsłuchiwał się w jej słowa. Zrobiło mu się strasznie smutno, gdy usłyszał, że Magda chce odwołać zaręczyny, myślał, że w końcu stworzą razem rodzinę, niestety pomylił się , miał do dziewczyny żal. Wybiegł szybko z cmentarza i zatrzymał się w pobliskim parku uderzając pięścią w drzewo. Przestał, dopiero gdy usłyszał, że ktoś dzwoni była to Marlena chciała się dowiedzieć, gdzie się podziewa i czemu nie odbiera telefonu ani on ani Magda a chciała się zapytać, kiedy będą, żeby przyszli na obiad a ten odpowiedział jej ze wściekłością, że pewnie już nigdy. Po chwili jego siostra ponownie próbował się dodzwonić na początku nie odbierał, ale po jakimś czasie postanowił, że odbierze.

- Michał do jasnej cholery co się dzieje?- zaczęła zaniepokojona siostra Michała.
-No co nic takiego..-odparł już spokojniej.
-Co to miało znaczyć?
-Ale co?
-To przy wcześniejszej rozmowie, że Magda już nie przyjdzie nigdy?
- Bo to prawda?
-Ale co co się stało miała wypadek?
-Nie po prostu ona ma w dupie naszą rodzinę a przynajmniej mnie.
- Jak to przecież jesteście zaręczeni..
-Heh jakoś Damianowi powiedziała, że je odwoła, więc wiesz..
- Ej Michał może źle zrozumiałeś…
-Nie to cześć.

Po rozmowie z siostrą postanowił pójść do kościoła, który był nie daleko tam było cicho prawie pusto mógł pomyśleć, akurat po kościele chodził znajomy ksiądz widząc zmartwionego Michała dosiadł się do niego.

-Co się dzieje Michał?- zapytał znajomy ksiądz.
-Nic proszę księdza.- odparł szybko Michał.
-Widzę przecież ,jeśli chcesz pogadać to jestem tam obok kościoła na ławce.- ksiądz spojrzał na Michała i posłał mu uśmiech.
-Jasne.

Ksiądz wyszedł z kościoła i udał się tam, gdzie mówił. Michał zaś potrzebował z kimś pogadać, ale chciał radzić sobie sam z problemami być samowystarczalny i silny. Po kilku minutach postanowił jednak, że pogada z księdzem. Gdy usiadł obok księdza ten uśmiechnął się.

-Życie jest beznadziejne.-oznajmił Michał spoglądając w dal.
-Czemu tak myślisz?- zapytał ciekawy ksiądz.
-Bo, jeśli człowiek jest już szczęśliwy to zawsze coś musi się zepsuć.
-To znaczy?
-Pamięta ksiądz kilka lat temu odbył się pogrzeb Magdy męża.
-Ech no tak niestety niektórzy wcześniej spotykają się z Panem a niektórzy później, ale w końcu wszyscy tam trafimy.
-No tak, ale Bóg rozdzielił ich od siebie a przecież oni się kochali mają synka..
-Taka była widocznie wola Boża wiemy też, że był chory i lekarze nie mogli mu pomóc.
-No niby tak… Był ksiądz kiedyś zakochany?
-Heh tak pamiętam moją pierwszą miłość, byliśmy tacy młodzi, ale ona później musiała wyjechać..A czemu pytasz?
-Nie warto kochać prawda?
-Michał warto kochać warto troszczyć się o innych, którzy to samo później tobie oddają, ludzie są po, to by troszczyć o siebie nawzajem.
-Tak? Ciekawe czemu w takim razie ja mam pecha w miłości?
-Chodzi o Magdę?
-Przed jej ślubem i Damiana przecież byliśmy razem coś nam nie wyszło ok, nie mam żalu, że wyszła za Damiana, a po jego śmierci zbliżyliśmy się do siebie z powrotem oświadczyłem się jej niedawno.
-O to dobra wiadomość w takim razie czemu jesteś tak negatywnie nastawiony?
-Byłem dzisiaj na cmentarzu, tzn Magda pojechała sama a ja miałem zająć się małym, ale postanowiłem, że zawiozę go do rodziców i pojadę pomóc Magdzie, ale, gdy usłyszałem jej list do Damiana straciłem całkowicie jakiekolwiek chęci do życia.
-A o czym był ten list?
-Jak to mały dorasta jak za, nim tęsknimy i, że się zaręczyliśmy i nie wie czy dobrze zrobiła a później oznajmiła mu, że zerwie zaręczyny i, że ma nadzieje, że on nie będzie na nią zły za to, że tak głupio postąpiła.
-Nadal nie może pogodzić się z jego śmiercią każdy, inaczej reaguje i radzi sobie z śmiercią bliskiej osoby, pyta czy nie jest zły za to, że chce znowu spróbować się z kimś związać i stworzyć małemu rodzinę.. może boi się też reakcji znajomych i rodziny.. warto, by ktoś z nią na ten temat porozmawiał i powspierał w tej decyzji.
-To pewnie i tak nie ma sensu, bo ona mnie pewnie nie kocha.
-Oj Michał… To co wolisz odpuścić?
-No nie.. dobrze, kiedy i, o której ksiądz będzie mógł być wolny.?
-Przychodzicie jutro na 10?
-Tak zazwyczaj na te msze dla dzieci.
-Dobrze to po mszy zaczekajcie chwile i postaram się pomóc.
-Dziękuję proszę księdza.
-Szczęść boże.
-Szczęść…

Michał bardziej podbudowany wrócił do domu rodzinnego, gdzie wszyscy siedzieli na ogrodzie i rozmawiali. Gdy spojrzał na Magde przypomniał sobie te słowa Magdy z listu zrobiło mu się żal. Wszyscy zauważyli, że coś jest nie tak nawet Magda, on usiadł i nawet jakoś się nie przywitał tylko rzucił wszystkich chłodne „cześć”. Po jakimś czasie na ogrodzie zostali tylko Magda Michał Kacperek i Gracjanek a reszta poszła szykować stół na obiad. Przez chwile zapadła cisza i tylko spoglądali na dzieci, Magda była ciekawa dlaczego Michał się tak zachowywał.

-Michał..- zawołała cicho i niepewnie.
-Ta?
-Coś się stało?- zapytała zmartwiona.
-Nie nic.- odparł po raz kolejny chłodno.
-Zrobiłam coś nie tak albo powiedziałam?
-Ty nigdy no co Ty..- odparł kpiąco się śmiejąc.
-Czemu jesteś taki niemiły?
-A czemu ty jesteś taka kłamliwa i ciągle oszukujesz?
-Co proszę? Kiedy niby Cie okłamałam?
-Wtedy, gdy mówiłaś, że mnie kochasz i, że zgadzasz się zostać moją żoną.
-Nie kłamałam..Dlaczego tak myślisz?
-Nieważne.

Para skończyła rozmowe, bo zostali zawołani na obiad, przez cały obiad ani Magda ani Michał się nie odzywali nawet usiedli w dwóch różnych końcach stołu rodzina była zdziwiona wiedzieli już, że się para pewnie pokłóciła.
Pod wieczór powoli wszyscy zaproszeni goście zbierali się do domu, ale Magda musiała na chwile zostać, bo poprosiła ją o to siostra Michała.

-No dobra a teraz siadaj i opowiadaj.- rzuciła Marlena.
-O czym?- zapytała zdziwiona Magda.
-O coś cie się pokłócili?
-A dlaczego myślisz, że się pokłóciliśmy?
-Bo to, jak dzisiaj się zachowywaliście to do Was nie podobne?
-Wiem przepraszam..
-Nie przepraszaj co się stało?
-Głupia sprawa sama nawet nie wiem czemu jest taki zły na mnie, wiesz, że dzisiaj byłam na cmentarzu u Damiana a Michał miał zając się małym i do Was przyjechać no, a gdy dojechałam do Was to był tylko Gracjan a jego nie było a Ty mi powiedziałaś, że zaraz wróci i, gdy już wrócił był zły na mnie i nie znam powodu tylko zarzucił mi, że okłamałam go w sprawie uczuć..
-Eh Madzia ja chyba wiem, o co chodzi…
- Marla..boje się, że go stracę…
-Kochana na cmentarzu oznajmiłaś, że nie jesteś pewna co do zaręczyn.
-Ach no tak skąd to wiesz?
-On tam był..
-Michał, ale przecież miał być..
-Chciał żebyś nie czuła się sama chciał Cie wesprzeć..
-O rany…, ale ze mnie kretynka on pewnie dlatego myśli, że go nie kocham i..
-No jak z, nim rozmawiałam to powiedziałam mu ze pewnie źle to zrozumiał.
-Może to tak brzmiało, jak brzmiało, ale na prawdę kocham Go i chce za niego wyjść po prostu miałam mętlik w głowie..
- No rozumiem
Dziewczyna przytuliła Magde i pożegnały się. W drodze powrotnej zapadła też cisza nawet mały siedział cicho jak nigdy, bo widział, że coś się stało.

-Mamusiu..- zawołał cichutko malec.
-Tak kochanie?- odpowiedziała Magda.
-Tatuś jest zły? Zrobiłem coś złego?
-Eh nie.. nie jestem zły po prostu głowa mnie boli wiesz nie martw się wezmę jakieś tabletki i położę się spać i wszystko będzie w porządku.- odparł Michał spoglądając od czasu do czasu na malca.
-Aha.. na pewno?
-Tak na pewno.

Magda nie wiedziała co powiedzieć malcowi, a nie chciała kłamać dobrze, że Michał sam za siebie odpowiedział i skłamał. Gdy dojechali do domu Magda rozpięła Gracjana z fotelika i rzuciła do Michała słowo „dzięki” i zabrała się do domu. Michał czuł się głupio, że nawet mały Gracjan zauważył, że coś jest nie tak. Po spaleniu fajki wrócił do domu, gdzie Magda robiła coś do picia a Gracjan siedział i oglądał bajkę. Michał spojrzał na chłopca i uśmiechnął się a później podszedł i Magdy i przytulił ją do siebie i przeprosił za swoje zachowanie.

-Przepraszam..nie powinienem..
-Nie przepraszaj miałeś do tego prawo.
-Nie rozumiem.
-Wiem, że byłeś, wtedy na cmentarzu i słyszałeś ten list..
-Skąd wiesz, że tam byłem. Od Marleny?
-Tak. To nie jest tak, że ja Cie nie kocham, że nie chce za Ciebie wyjść po prostu wiesz, że Damian był moim mężem i to co mnie z, nim łączyło nie pryśnie i tak głupio się czułam, nwm bałam się tego co powiedzą znajomi rodzina..
- To co chcesz się rozstać?
-Nie oczywiście, że nie, chyba że Ty tego chcesz..
-Nie po to sie Tb oświadczałem, żeby się z Tb rozstawać. Co się stało, że zmieniłaś zdanie?
-Gdy wychodziłam z cmentarza wstąpiłam do kaplicy i tam był ksiądz, z którym porozmawiałam trochę i wytłumaczył mi, że mam prawo stworzyć rodzinę dla małego i ludzie powinni to zaakceptować.
-Czyli zaręczyny nadal aktualne?
-Tak tylko…
-Tylko co skarbie?
-Zastanawiałam się jeszcze nad tym czy może nie zaprosić na nasz ślub rodziców Damiana wiem, że może to głupi pomysł, ale oni są dziadkami Gracjana i zawsze mi pomagali..
-Poprawka skarbie.
-Hm?
-Zawsze nam pomagali i, jeśli chcesz to możemy ich zaprosić.
-Dziękuję Ci kochanie. - dziewczyna obdarowała swego narzeczonego pocałunkiem.

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Niespodziewana przyjaźń i . . . cz.23"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)