Niepewność

22 października 2013r.
Tego feralnego wieczoru wracałam od przyjaciółki, było to może ok. dwudziestej trzeciej. W związku z tym, że było już dość późno, postanowiłam zmienić swoją drogę powrotną i zamiast iść przez park, trzymać się bliżej ulicy, wśród bloków. Jako, że jestem osobą nadzwyczaj płochliwą i boję się ciemności, cały czas rozglądałam się dookoła. Nareszcie dotarłam do przejścia dla pieszych, na którym o tej godzinie nie obowiązywała już sygnalizacja świetlna. Ulica była pusta, nie było żadnych samochodów, co było dość dziwnym zjawiskiem w samym centrum miasta. Niewiele myśląc weszłam na pasy. Usłyszałam tylko pisk opon samochodu, wyjeżdżającego zza zakrętu. Poczułam straszny ból, jakbym miała połamane wszystkie kości. Najwidoczniej straciłam przytomność bo potem obudziłam się na tylnim siedzeniu samochodu, opierając głowę na męskich kolanach. Ból był na tyle dotkliwy, że nie zdołałam wyksztusić z siebie żadnego słowa, każda próba kończyła się dziwnym świstem w płucach. Powieki stawały się coraz cięższe, a ja przegrywałam walkę. Zasnęłam. Towarzyszyła mi przy tym myśl, że ktokolwiek to jest zawiezie mnie do szpitala i ktoś mi pomoże. To chyb była najbardziej złudna myśl, jaka mogła mi przyjść do głowy..
Szumiało mi w głowie ale stopniowo odzyskiwałam przytomność. Już pierwszy wniosek wprawił mnie w osłupienie- to na pewno nie był szpital. Ściany były białe, choć miejscami były tak brudne, że trafniejszym określeniem byłby szary. Dookoła leżały porozwalane kartony, a w powietrzu unosił się odór starości i zaschniętej krwi. Leżałam na czymś, co jakby się dokładniej zastanowić, przypominało stół operacyjny. W mojej głowie narastała coraz większa panika. Miałam przed oczami wszystkie sceny z horrorów, kiedy ofiara jest katowana w podobnym miejscu do tego. Wtedy uświadomiłam sobie, że cały czas towarzyszy mi odczucie, że ktoś mnie obserwuje. Siedział na krześle w najciemniejszym kącie tego pomieszczenia, Pierwsze co zauważyłam to to, że był mocno umięśniony. Miał ostre rysy twarzy, które dało się dostrzec nawet w półmroku. Wstał i zaczął iść w moją stronę. W odruchu paniki podniosłam się, mimo krztuszącego bólu połamanych żeber. Złapał mnie za włosy i tym samym zmusił do położenia się z powrotem. Nerwowo szukał czegoś na stoliku. Znalazł to. Przycisnął moją lewą rękę do ,,łóżka" i przywiązał grubym sznurem, to samo zrobił z drugą.
-Kim ty do cholery jesteś?! - wywrzeszczałam to pytanie, kiedy tylko udało mi się wyrwać z osłupienia.
Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, poza mrożącym krew w żyłach spojrzeniem. Zaczęłam się szarpać, jakby to miało mi w jakikolwiek sposób pomóc. Wraz z trzaskiem otwieranych drzwi, pojawił się nade mną kolejny mężczyzna, sprawiał wrażenie starszego od swojego wspólnika.
-Obudziła się już nasza księżniczka- odezwał się dopiero co przybyły oprawca, z całych sił łapiąc mnie za włosy. Poczułam ukłucie na wysokości łokcia, a po moim ciele zaczęło rozlewać się przyjemne ciepło. Ogarnął mnie spokój, jakby wszystko to co się dzieje przestało być ważne. Napełniała mnie błogość, a twarze nade mną stawały się rozmazane.
Nade mną wisiała kroplówka, z której powoli sączył się płyn. Czułam na sobie czyjeś ręce. Dotykał nóg i szedł coraz wyżej, zahaczając o biodra, dotarł do brzucha. Odsłonił koszulkę i badał każdy skrawek ale największą uwagę skupił na żebrach. Ból jaki mi sprawił dotykając ich, wyrwał mnie z narkotykowego amoku. Wydałam z siebie przeraźliwy jęk. Dokończył dalszą ekspertyzę i nareszcie się odezwał:
- Muszę ci nastawić bark i masz pogruchotane żebra.
No tak, bark. Nie pierwszy raz mam z nim problemy, a nastawianie go nie należy do przyjemnych rzeczy. Jednak kiwnęłam głową, dając mu przyzwolenie. Odwiązał mnie i pomógł usiąść. Zdecydowanym ruchem wepchnął bark na swoje miejsce.
- Jesteś lekarzem ? - usiłowałam się czegokolwiek dowiedzieć.
On jednak przywracając mnie do wcześniejszej pozycji tylko kiwnął przytakująco głową i wrócił na swoje stałe miejsce, karząc mi odpoczywać.
Już nic z tego nie rozumiałam.. Najpierw mnie związuję i przetrzymuje, a potem się o mnie troszczy?
Pod takim znakiem zapytania mijały dni, przynajmniej tak mi się wydawało bo jak orientować się w porach dnia w pomieszczeniu, gdzie nie ma okien. Doskwierał mi przeraźliwy głód, a tymczasem dostawałam tylko wodę do picia. Mimo to nigdy nie poprosiłabym o jedzenie, nie jego. Powoli wracałam do zdrowia. On cały czas tam siedział, wstając tylko po to, żeby zmienić mi kroplówkę. Nie jadł nic, ani nie spał, czym jeszcze bardziej mnie przerażał.
Po paru dniach przyszedł drugi z mężczyzn i jak się okazało miał się zamienić i to on teraz miał mnie pilnować. Budził we mnie jeszcze większy strach. Leżąc zauważyłam nazwę na kartonach. Kiedyś już ją słyszałam.. To było logo prywatnej kliniki- Pewnie jestem w jakimś magazynie albo piwnicy- doszłam do wniosku. Z rozmyślań wyrwał mnie głos oprawcy:
- To teraz się zabawimy maleńka- mówiąc to zaczął dotykać mnie po całym ciele. Zaczęłam kopać i wrzeszczeć z nadzieją, że ktoś mnie usłyszy...
CDN.
Dodał/a: Prime w dniu 11-11-2016 - czytano 1051 razy.
Słowa kluczowe: Niepewność Porwanie Prime

Komentarze (3)

Lolcia :Pdnia 2016-11-29 17:09:23.

Dawaj nastepną część !!! :D

Niecierpliwa :D dnia 2017-01-03 21:54:44.

Czekam na dalszy ciąg historii :)

Natika:*dnia 2017-02-12 11:08:12.

Czekam z niecierpliwością na next :-)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Niepewność"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)