Nie zdazyla mu powiedziec...
-Pojdz do Bartka i powiedz mu zeby przyszedl nad rzeke-i sie rozlaczyla
Kiedy poszlam do niego on plakal i mu to powiedzialam a on mi wszystko opowiedzial ze on nie mogl w to wierzyc!Ze mu powiedziala ze go nie kocha i ze nie chce z nim chodzic!Nie wierzylam podbieglismy szybko nad rzeke a ona tam lezala cala we krwi a obok niej byl list:
''BARTUS CHCIALAM CI POWIEDZIEC WSZYSTKO ALE NIE DALES MI DO SLOWA DOJSC TO CO POWIEDZIALAM ZE CIE NIE KOCHAM TO CHCIALAM DOPOWIEDZIEC ZE CIE UWIELBIAM I KOCHAM NAJBADRZIEJ NA SWIECIE I ZE NIE CHCE CHODZIC Z TOBA TYLKO SIE OZENIC!JA CHCIALAM ZREZYGNOWAC ALE MNIE BILI CHCIELI ZGWALCIC ALE JA NIE DALAM SIE BO WIEDZIALAM ZE CE MAM!I CIE KOCHAM...ODCHODZE BO PO CO ZYC?NIE CHCE ZEBYS CIERPIAL PRZEZE MNIE NIE CHCE CIE KRZYWDZIC...NIESTETY TAK SIE TO KONCZY A MYSLALAM ZE SIE OZENIMY BO CIE KOCAM A MOJEJ PRZYJACIOLCE POWIEDZ ZEBY SIE TRZYMALA I ZE JA KOCHAM TEZ PA ZEGNAJCIE''
On sie wtedy rozplakal i ja...Wtedy szedl wprost wody...Zapytalam:
-co robisz?
-Odchodze!Nie chce zyc bez niej...Kocham ja...ale gdybym ja zrozumial...gdybym powolil zeby skonczyla...ZEGNAJ I TY!
I wpadl do rzeki a ja plakalam i zadzwonilam szybko po karetke ale za pozno...Oby dwaj zmarli a ja teraz jestem w szpitalu bo zwariowalam zaczelam cpac...chcialam sie przebic...przebic zyly bo oni odeszli ale mama mnie uratowala...SZKODA BYLABYM Z NIMI TAM...
