NIE POZWÓL MI ODEJŚĆ. Sezon 3. ROZDZIAŁ CZWARTY

KACPER/

Będąc na spacerze z Nikolą pod czas kiedy Laura miała spędzić czas z Filipem w kinie, przechadzałem się w tą i z powrotem niedaleko domu. Myślałem nad różnymi rzeczami, głównie nad ślubem. Strasznie słabo że Laura nie widzi jak się dla niej staram. Potrafię ją zrozumieć że jest oszczędna, woli skromnie, ale ja chociaż ten jeden raz chcę dać jej coś co zapamięta do końca życia. Albo jeszcze dłużej – po jakimś czasie zaczął dzwonić mój telefon. To był numer nieznany, ale odebrałem.
- Tak?
- To ja. W sprawie Karlo.
- Słucham.
- Wyścig odbędzie się jutro, o północy. Więcej nie wiem.
- Musimy się spotkać.
- Co? Miałeś dać mi spokój.
- Spokojnie. Muszę jakoś do niego dotrzeć. Spotkajmy się.
- Kiedy?
- Dzisiaj. Umówimy się na parkingu przed północą. Wyślę ci adres.
- Niech będzie - westchnął, po czym się rozłączył. Mój plan rozkwita, nie ma czym się chyba martwić, bo wszystko idzie tak jak trzeba.
Po powrocie ze spaceru jeszcze zdążyłem przejrzeć swoje rzeczy i przygotować się na jutro. Mam nadzieję że Laura mi to jakoś wybaczy.
- Jesteśmy - wyznała, a zaraz przybiegł do mnie Filip.
- Jak było?
- Fajnie! - cieszył się i zaczął opowiadać mi najlepsze sceny z bajki. Potem oczywiście zajął się zabawą, za to Laura podeszła do mnie.
- Dałeś radę?
- Ja bym nie dał?
- No właśnie widzę że robisz duże postępy. Nawet pielucha nie jest na lewą stronę - Spojrzała z pod oka i się zaśmiała. - Coś cię gryzie?
- Mnie? Dlaczego?
- Taki poważny jesteś.
- Zdaje ci się.
- A co patrzysz? - Chciała zajrzeć do laptopa, ale wolno go przymknąłem. Zdziwiła się na ten ruch i spojrzała podejrzliwie. - Masz przede mną tajemnice?
- Nie.
- Nie? To co tam ukrywasz?
- Niespodzianka. Lubisz?
- Uwielbiam. A jaka?
- Jak ci powiem, to już nie będzie tak fajnie.
- No to chociaż powiedz czego dotyczy.
- Nie.
- Oj, no weź...
- Nie.
- Kacper...
- Nie. Jak nie przestaniesz, to zaraz się rozmyślę.
Wykrzywiła usta w dół i przestała się dociekać.
- Spodoba mi się?
- Tak, ale już.
Przytaknęła zajmując się dzieckiem. Prawda jest taka że ostatnio dużo myślałem i chcę zaplanować nam jakąś podróż po ślubie, tylko we dwójkę. Żeby się odstresować, zapomnieć o przykrych rzeczach, no i spędzić ze sobą trochę czasu, a ja przynajmniej dostanę jakiś urlop, czy coś. Przyda mi się.
Wieczorem kiedy udało mi się uspać Nikolę, Laura zajmowała się kolacją, więc kiedy skończyłem z jedną damą, dołączyłem do drugiej. Początkowo kiedy krzątała się po kuchni, stanąłem w progu i opierając się o futrynę, obserwowałem złotowłosą. Dzisiaj wygląda jakoś tak inaczej, tak ładnie, zgrabnie – zamykając lodówkę, spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Co?
Wzruszyłem ramionami, więc zaczęła od krojenia pomidora. Podszedłem wolno, obejmując ją wokół brzucha.
- Ej... Komuś tu się na czułości zebrało?
- Ślicznie wyglądasz. - Całując w szyję, czułem zapach czegoś nowego. - Nowa bluzka?
- Aż dziwne że dopiero teraz zauważyłeś.
- Ja muszę poczuć żeby zwrócić uwagę.
- To jak ci się podoba?
- Bardzo. Całkiem cię podkreśla.
Zaśmiała się i kroiła dalej, ale żeby nic sobie nie zrobiła, odebrałem jej nóż, odkładając go na bok.
- Co ty robisz? A kolacja?
- Poczeka.
- W pokoju jest Filip.
- A my jesteśmy w kuchni.
Odwróciłem dziewczynę przodem do siebie, a ta tylko uroczo się uśmiechała.
- Więc? - splotła ręce wokół mojej szyi i z tym ją trochę uniosłem.
- Ale ty dzisiaj jesteś naprawdę piękna.
- Tobie się nudzi?
Bez odpowiedzi na to pytanie, zakręcając nas wolno, posadziłem dziewczynę na blacie stołu. Zanim zdarzyło się cokolwiek więcej, wkroczył do kuchni Filip.
- Jestem głodny - wyznał na wstępie. - Co wy robicie?
Spuściłem głowę zawiedziony i pomogłem Laurze zejść ze stołu.
- Kolację, synku - wyznałem, dziewczyna prychnęła śmiechem i poklepała mnie po ramieniu wracając do krojenia.
- To ja zaraz wrócę - uznał chłopiec i odszedł z powrotem do pokoju.
- Co za mały spryciarz - westchnąłem. - Już wiem co to znaczy mieć dzieci.
- Mówiłam że jest w pokoju.
- I myślałem że tam zostanie. Pomóc ci?
- Wstaw wodę na herbatę.
Wykonałem jak prosiła, a zaraz na mnie spojrzała.
- Słuchaj, a do kogo jedziemy jutro?
- Ty wybierz.
- Na pewno będziesz miał wolne?
- Tak. Już ci mówiłem że przez tydzień. A co?
- Upewniam się, bo nigdy nie wiadomo. Dostajesz telefon i już cię nie ma.
- Spokojnie. Tym razem załatwiłem tak, że nikt nie zadzwoni.
Uśmiechnęła się i dostrzegłem wdzięczność w jej oczach. Ten ślub to dla Laury bardzo ważny czas, wiedzę to. Stara się by zdążyć, a ja chcę ją w tym wspierać, więc cuduję jak by tu zrobić, by do śledztwa mnie nie zatrudnili.
W końcu zrobiło się późno i kiedy Laura kładła się spać, ja zaczęłam od szykowania siebie na spotkanie z człowiekiem który zaprowadzi mnie do Karlo.
- Ludzie o tej porze szykują się do spania, a ty gdzieś wychodzisz? - złotowłosa stanęła w progu łazienki i tylko wcierała krem w dłonie.
- Muszę.
- Miało nie być zleceń.
- To tylko drobiazg. Muszę się naradzić z takim jednym.
- Ale co do jutra, nic się nie zmieni?
- Nie. Jutro normalnie załatwiamy swoje sprawy - podszedłem całując ją w czoło, po czym przeszedłem do przedpokoju wsuwając buty. - Postaram się być przed północą.
Przytaknęła mi, więc wyszedłem. Jeszcze w samochodzie wysłałem adres mężczyźnie i kiedy ja dojechałem w wybrane miejsce, musiałem na niego czekać. Mam nadzieję że nie będzie kombinował i przyjedzie sam – w końcu na parking podjechało drugie auto i mężczyzna wysiadł jako pierwszy, więc ja tak samo.
- No to jestem - stanął przede mną. - Czego chcesz? Mam mało czasu.
- Wkręć mnie w wyścig.
- Co? Dlaczego ja?
- Bo ja nie mogę sam się pokazać.
- Chcesz żeby facet mnie zabił? Potrzebuję tych pieniędzy.
- Nic się nikomu nie stanie. Chcę go obserwować.
- Nie wiem. Czuję że to przekręt.
- Słuchaj. Wiesz kim jestem. Zawsze mogę inaczej z tobą rozmawiać.
- Chcesz mnie szantażować? Na pewno jesteś gliną, bo trochę dziwnie załatwiasz sprawy.
- Ja mam swoje życie, ty masz swoje. Karlo się nie dowie że ze mną współpracujesz. Kiedy już go namierzę, dam ci spokój, to wszystko.
- Niech będzie - westchnął. - Ale co mam zrobić? Wyścig jest otwarty, nie musisz się czaić.
- O to chodzi że muszę. Ktoś mógłby mnie rozpoznać.
- Sądzę że się nie połapią.
- Powiem ci coś w sekrecie. Taki wyścig mnie wychował, wszyscy mnie tam znają.
- Kumpli się boisz?
- To skomplikowane.


LAURA/

Leżąc, jakoś tak nie dałam rady usnąć. Chyba chciałam czekać na Kacpra aż wróci. Północ niebawem i tylko co pięć minut sprawdzałam godzinę na komórce. Z tych nudów zaczęłam piłować sobie paznokcie. Zerkając przed siebie, miałam laptopa który jest zamknięty, ale na chodzie. Może nie powinnam... Ale co mi tam – odkryłam kołdrę na bok i usiadłam na fotelu, otwierając klapę sprzętu. Kiedy ekran się zaświecił, otwarte było parę stron. Pierwsza - motoryzacja, samochody. Druga - jakieś notatki. Trzecia - bajki dla Filipa – tak szczerze chciałabym wiedzieć wcześniej co to za niespodzianka którą planuje Kacper – przeszłam w ostatnie wyszukiwanie stron i wyświetlił się ich brak, bo najwyraźniej chłopak musiał je skasować – nagle usłyszałam szelest kluczy w drzwiach, więc zamykając laptopa, szybszym krokiem wróciłam do łóżka dalej zajmując się paznokciami. Z tego co słychać, chłopak najpierw skręcił do łazienki z której wydobył się szelest wody, a potem jeszcze do kuchni i do mnie. Ale nie wprost do łóżka, bo przed tym jeszcze się zatrzymał i zdjął koszulkę.
- Ty nie śpisz? - zagadał zerkając na mnie.
- Nie.
Teraz zajął się spodniami szarpiąc pasek po ciemku. Rzucił ubrania na krzesło obok i wsunął się pod kołdrę, ale nie tak zwyczajnie, tylko przy tym sprawił że wylądowałam pod jego ciężarem ciała.
- I co teraz? - cmoknął mnie w nos.
- Uwaga, bo jestem uzbrojona w ostre narzędzie - wyznałam przejeżdżając końcówką pilniczka wzdłuż jego torsu, a skończyłam na brzuchu. Przeszły go ciarki i jedną ręką jednak odebrał mi moje narzędzie. - Jak tam sprawa?
- Która?
- No ta która zmusiła cię by jechać.
- Załatwiona. A ty czemu nie śpisz?
- Bo czekam na swojego wybawcę.
- Doczekasz się?
- To zależy od niego.
- Naostrzyłaś paznokcie?
- Nawet zdążyłam się przebrać. Dalej czujesz zapach nowości?
- Co tym razem?
- Po przecenie. Sto procent bawełny i koronki tak jak lubisz.
- Sto procent koronki? - zaśmiał się. - Ostatnio tylko się zaplątałaś.
- To były sznurki.
- Zwracam honor - przybliżył się i pocałował.

Kiedy nastał świt, wszystko wróciło do normy. Rzadko kiedy budzę się pierwsza, a dzisiaj kolejny ten wyjątek. Zanim Filip dołączy, postanowiłam się przebrać, nie chcę żeby dziecko oglądało swoją matkę w czymś takim.
- Przodem proszę - odezwał się Kacper, a ja myślałam że śpi.
- Nie masz dosyć?
- Ciemno było.
- No to masz jeszcze trochę czasu żeby się nacieszyć. Ale tylko widokiem.
- I to mi wystarczy - westchnął przeciągając się. - To dokąd dzisiaj zmierzamy?
- Dzwoniłam do mamy siostry. Rodzina będzie w domu, więc możemy tam.
- Okej - uznał, więc ja za jednym zamachem przemieniłam kreacje. Tylko tym razem już nie pchałam się w piżamę, tylko w coś na wychodne.
- Kacper, a co z Jurkiem? Gadałeś z nim ostatnio?
- No pewnie. Kazał cię pozdrowić.
- Co z nim?
- Za tydzień wyjdzie.
- To dobrze, bo już się bałam że może będą jakieś utrudnienia.
- Spokojnie, na ślub zdąży. Zdąży pewnie jeszcze narozrabiać do tego czasu.
- Lepiej żeby nie. Chyba miał układać sobie nowe życie. To prawda?
- Tak mi niby mówił, ale to jest Jurek. On mówi dużo rzeczy. Niekoniecznie któreś z jego słów się sprawdza.
- Jemu to by się przydała dziewczyna. Tylko taka, dla której naprawdę byłby gotów zrezygnować z tych szaleństw.
- Taka jak ty? Dla ciebie zrezygnowałem.
- No powiedzmy - podeszłam do szafy by ogarnąć półkę, bo już nic się nie zamyka. - Mam za dużo ciuchów.
- Albo za mały regał.
- Też. Przydała by się jeszcze jakaś komoda. Tam w rogu bym ją postawiła.
- Nie ma sprawy. Chcesz?
- A co? Sponsorujesz?
- Jak zawsze.
- Okej, to sobie wieczorem zamówię.
- O, właśnie - przypomniał sobie. - Dzisiaj w nocy też mnie nie będzie.
- Całą noc?
- No może nie tak całą calusieńką, ale do trzeciej się zejdzie.
- No dobra - westchnęłam. - Praca, to praca. Cieszy mnie to że dniami jesteś w domu.

Wypad do rodziny pozytywny. Kiedy wróciliśmy do domu, zajęłam się sprzątaniem i porządkowaniem ubrań. Chciałam też zamówić tą komodę na której pomysł wpadłam rano.
- Co myślisz? - przekazałam laptopa Kacprowi który oglądał właśnie telewizor. - Skarbie.
- Co?
- Zerknij na mój wybór. - Oderwał wzrok od ekranu i przyjrzał się zdjęciu mebla. - I jak? Widzisz ją w naszym mieszkaniu?
- Komoda jak każda inna. Kup taką byś się zmieściła.
- Myślę że taka będzie odpowiednia. Całe trzysta złotych. Nie za drogo?
- Nie. Czemu?
- Mamy wydatki na ślub. Jakoś nie chcę za dużo wydawać.
- Trzysta złotych, to nie majątek. Możesz zamawiać.
- Ale na pewno?
- Powiedziałem już. Z resztą, za tydzień powinienem dostać jakąś zaliczkę, więc bierz śmiało.
- Okej, ale to na pewno tą, czy może inną?
- Laura... - westchnął z lekkim śmiechem. - To tylko komoda. Ważne żeby coś w nią weszło. Nie?
- No dobra - nakierowałam strzałką na napis "kup teraz", po czym trzeba było podać adres i przelew. - Płacimy teraz, czy jak nam przyślą?
Bez słów dał mi kartę z numerem naszego konta, więc to znaczyło że "masz i się ciesz"
- Dziękuję - chwyciłam ją w dwa palce, a kiedy skończyłam, zamknęłam laptopa wtulając się w bok mężczyzny swojego życia.
Oglądał jakiś film gdzie trwały pościgi między policją, a przestępcami. Mnie samą to zaciekawiło i teraz jeszcze pomyśleć że my kiedyś przeżywaliśmy coś podobnego.
- Pamiętasz? - zaczęłam. - Pamiętasz co się z nami działo dwa lata temu?
Zaśmiał się. - No wiem. Dziwnie, co nie?
- Tak. O, ten główny bohater, to ty, a ta piękność, to pewnie ja. Tylko że ja mam ciemniejsze włosy.
- A ja nie jestem blondynem.
- Oj dobra, chodzi o sytuację. Niech się tylko jeszcze okaże że ta dziewczyna jest w ciąży.
- Jest. Cofnąć ci?
- Nie... Oglądaj sobie.
Niespodziewanie w progu stanął Filip z misiem pod pachą.
- Nie mogę spać - wyżalił się i podszedł.
- A dlaczego? - pytałam biorąc go do siebie w objęcia.
- Nie wiem. Mogę tu z wami być?
Zaśmiałam się tylko. - Oczywiście że możesz.
Wtulil się w Kacpra tak samo jak ja i teraz chłopak miał na boku podwójne przeciążenie, ale nie protestował, tylko jeszcze nas objął. Ten film raczej nie jest przeznaczony dla dziecka, więc Kacper przełączył na kanał dla mniejszego wydania człowieka i oglądaliśmy bajki. Długo to nie trwało. Filip się zaciekawił, podczas tego przeczesywałam jego krótkie włoski na głowie i po piętnastu minutach usnął na dobre. Zupełnie jak jego tatuś, nie wiele im trzeba do szczęścia – Kacper przełączył na swój film, cofnął tyle ile trzeba i kontynuował. Kiedy zrobiło się już naprawdę późno, chłopak musiał się zbierać, bo miał do załatwienia coś bardzo ważnego jak twierdzi. Odniósł tylko synka do jego pokoju i żegnając się ze mną, pojechał sobie. Tym razem to pewnie coś poważniejszego, bo wyznał że może uda mu się wróć w nocy, a jak nie, nad ranem.
Dodał/a: Żan w dniu 7-02-2018 - czytano 174 razy.
Słowa kluczowe: Laura Kacper kryminał przygotowania ślub miłość Żan

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "NIE POZWÓL MI ODEJŚĆ. Sezon 3. ROZDZIAŁ CZWARTY"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)