Nie płacz, jeszcze za wcześnie [1]

(ZBIERZNOŚĆ NAZWISK JEST PRZYPADKOWA)

Rozdział I

Znowu padał deszcz, a drzewa uginały się przez okropny wiatr. Siedziałam na parapecie i przyglądałam się ponurej pogodzie.
- Ida! Chodź na dół, ciocia przyjechała! - usłyszałam głos mamy.
- Już idę... - odpowiedziałam ponuro.
Zawsze gdy przyjeżdżała ciocia z Angli, zaczynały się kłopoty. W tamtym roku wymyśliła, że zabierze mamę na rolki. I co z tego wyszło? Mama złamała nogę.
Weszłam do pokoju.
- Cześć, ciociu... - powiedziałam ponuro.
- Witaj skarbeńku! - ciocia przytuliła mnie mocno - mam tu coś dla ciebie.
Ciocia podała mi małe fioletowe pudełeczko. Otworzyłam je i zobaczyłam:
srebrny lakier do paznokci.
- Dziękuję.
Wróciłam do pokoju w mniej ponurym nastroju.
Pomalowałam paznokcie nowym lakierem, a później przez godzinę słuchałam muzyki. Dzień minął szybko - za szybko. Zasnęłam wspominając nudny, deszczowy dzień.
Rano pobiegłam na autobus, który (jak zwykle) spóźnił się o 20 minut. Czekałam i czekałam, później przyszła moja przyjaciółka Łucja i przyjaciel Wojtek.
- Ida! - zawowałała Łucja.
- Hej, jak tam weekend? - zapytałam.
- Nieźle... - mruknął Wojtek. - A co u ciebie?
- Ciocia z Anglii przyjechała.
- To chyba fajnie, prawda? - zapytała Łucja.
- Trochę...
Zanim zdążyłam się zorientować, że Łucja jest już na przejściu dla pieszych, ktoś wykrzyczał moje imię.
- Ida! Ida! - nieznajomy głos przeszywał poranną ciszę.
- Tak? - zapytałam.
- Gdzie idziesz? - i wtedy rozpoznałam głos mojego osiemnastoletniego kuzyna.
- Do szkoły, a gdzie? - powiedziałam poirytowana.
- Ktoś tu wstał lewą nogą. - zachchichotał
- Może przestaniesz mnie denerwować i zaproponujesz podwózkę do szkoły?
- Nie miałem takiego zamiaru, ale wsiadaj.
5 minut w samochodzie i już czekałam przy szkolnej bramie. Pożegnałam się z kuzynem i wbiegłam do szatni.
- Spokojnie, Ida! Jeszcze 10 minut do dzwonka! - sprzątaczka Ela nie dawała mi spokoju.
- Dobrze. - odpowiedziałam ponuro.
Usiadłam na ławce, zawiązując niebieskie, lekko zakurzone trampki.
- Ej, odrobiłaś matmę? - znajomy szept wpłynął do mojego ucha. To głos Filipa. Bez odpowiedzi podałam mu ćwiczeniówkę otwartą na 45 stronie.
- Dzięki - odpowiedział.
Gdy Filip spisał zadania, pobiegliśmy w stronę klasy od historii. Jeszcze trzy minuty do dzwonka. Sprawa opanowana. - Ten facet... Kto to był? - Wojtek usiadł obok mnie i spojrzał zmartwionym wzrokiem.
- Mój kuzyn, Konrad... Wiem, dziwny...
- Nie... Albo troszkę - dodał.
Nagle przy drzwiach stanęła wysoka kobieta z niebieskimi oczami i jasnymi włosami.
Dodał/a: Lula03 w dniu 3-01-2015 - czytano 2102 razy.
Słowa kluczowe: smutek Lula03

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Nie płacz, jeszcze za wcześnie [1]"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)