Mój anioł Stróż
Wiedziałam,że od tej chwili moje życie będzie inne, że nastąpi zmiana, która wpłynie na mój los. Czułam, że ta chwila stanie się przełomem w moim życiu. Kobieta upadła, stała się damą. Mężczyzna stworzył nowy wizerunek mojej osoby, przestałam czuć niechęć do swojego ciała, nie obawiałam się dotyku, nie myślałam o tym, że jestem w miejscu, w którym tylko zaspakaja się popęd seksualny. W miejscu przeklętym - spotkałam Anioła! Był moim Prometeuszem, Stwórcą nowego człowieka. Codziennie uczył mnie miłości, uczucia, które nabrało inny wymiar. Miłość stała się czymś metafizycznym, posiadała moc nie z tego świata, stała się magią. Przeraźliwy spokój ogarniał całe moje ciało i umysł. Żyłam ciągle w wielkim strachu i chaosie, nie znałam spokoju i ciszy. Oba te zjawiska wydawały mi się obce. Zaczęłam innaczej postrzegać świat i ludzi. Byłam, jak dziecko prowadzone przez rodzica. Nazywał rzeczy a ja zafascynowana brałam jego słowa za prawdziwe, odkrywałam na nowo ich znaczenie, byłam uczniem, którego wiedza oparta została na jego przekazie. Nie potrafiłam samodzielnie myśleć, każde jego słowo kodowałam w swoim umyśle, szłam jak ślepiec prowadzony przez przewodnika. Zwracał się do mnie zawsze z szacunkiem, nigdy nie podnosił głosu, patrzył mi głęboko w oczy i szukał w nich miłości, którą sam zaszczepił. A ja cieszyłam się, jak dziecię, szeroko otwierałam usta ze zdziwienia. Dotykałam przedmioty, których wcześniej nie miałam w dłoniach, smakowałam potrawy, których nigdy wcześniej nie jadłam, czułam zapachy, które były dla mnie tajemnicą. Każdy dzień był fascynacją. Byłam szczęśliwa, nie czułam bólu chodząc gołą stopą po ostrych kamieniach. Świat stał się oswojony a życie zostało moim przyjacielem. Dbałam o nie, jak Mały Książę o Lisa. Poznałam czym jest miłość i przyjaźń. Zrozumiałam, że Lisa trzeba oswoić a później być za niego odpowiedzialnym.
Pewnego dnia, kiedy już byłam przez niego stworzona, nie spojrzał mi w oczy. Widziałam tylko łzy. Wiedziałam, że teraz nadszedł ten czas, kiedy muszę sama iść swoją drogą. Nadszedł czas dystansu. Nie ma już mojego Anioła. Prometeusz dokonał dzieła, nauczył mnie miłości do ludzi, dał mi odwagę. Stworzył mnie silniejszą, dał ogień i pokazał, jak z niego korzystać. Sam został za to skazany na wieczną mękę, ale zrobił to z miłości do człowieka. Teraz mam ogień w sercu, czuję przenikliwe ciepło. Ciąglę pragnę dzielić się miłością. Wiem jedno, że mężczyzna pozwolił mi być w pełni człowiekiem. Pełnia człowieczeństwa wyraża się w miłości, tylko dzięki niej mamy siłę, innaczej patrzymy na świat, odradzamy się.
Słowa kluczowe: Elżbieta
Kategoria: O aniołach
