Miłość od pierwszego wejrzenia 26
- Hej maleńka- podszedł i pocałował mnie w policzek
- Cześć- odpowiedziałam i odwzajemniłam pocałunek
- Gotowa?- zapytał
- Tak. Chodź wezmę tą walizkę i możemy iść. Jedziemy twoim samochodem?-zapytałam , bo nieraz jeździliśmy jego firmowym a nie prywatnym
- Tak. Moim. No yy, chodź. Ej! Ty nie weźmiesz tej walizki. Ja to zrobię. Ty weź malutką-powiedział
- Ależ z ciebie uparciuch. No chodź. Tu mam walizkę.powiedziałam i pokazałam na walizkę stojącą koło łóżka - Tak się cieszę, że jadę do domu, normalnie to ja bym tam jeszcze była a Majeczka , była by u mnie w brzuszku, ale teraz.. jest już ze mną- powiedziałam, przytuliłam i pocałowałam małą
- A ja to co . ? - powiedział z zawadiackim uśmiechem Bartek
- A zasłużyłeś?-zapytałam
- No a nie.?
- Jasne , że tak. Tylko żartowałam - powiedziała wystawiając język, a potem Bartek nadstawił policzek który chciałam pocałować, ale wtedy.. on się obrócił i zamiast policzka pocałowałam jego usta. Staliśmy tak chwilę nie mogąc przestać. W końcu się jednak odsunęłam - Bartek, ja nie wiem czy jestem gotowa..-szepnęłam
- Poczekam-powiedział i poszliśmy do auta.
Jechaliśmy w milczeniu, ale to nie było takie .. niezręczne milczenie tylko takie.. no.. nie wiem jakie. Jakieś takie inne -przyjemne. :) W końcu dojechaliśmy do domu. Mama czekała na mnie z wielkim uśmiechem i spojrzała znacząco na Bartka.
- A no właśnie.. yy... chodź jedziemy - powiedział nagle Bartek
- Co? Gdzie? Ja muszę się zająść małą!-powiedziałam
- Ja się nią zajmę. Jedź, musisz wypocząść. Możesz wrócić jutro!-powiedziała co mnie zaskoczyło delikatnie mówiąc!
- O czym wy mówicie?! Co wy knujecie?
- Ohh... nie marudź , twoja mama wszystko wie, nawet mnie do tego namawiała bo nie byłem do końca pewien-powiedział Bartek.
-Ale jak ja wyglądam?! Musze się przebrać!-powiedziałam
- Ty zawsze wyglądasz pięknie. No chodź.. Proszę!
- Albo się przebiorę albo nie jadę w ogóle-powiedziałam stanowczo
- No dobrze -powiedział zrezygnowany - poczekam na ciebie. Zawsze będę czekał- powiedział a ja poszłam. O co mu chodziło? "Zawsze będzie na mnie czekał"? Czyżby Julka miała rację?!
- Bartusiu to ja zrobię kawki, dam ci placuszek, bo upiekłam, bo zanim Asia się ubierze.. to miną wieki-powiedziała uśmiechnięta
- Słyszałam mamo!
- Och, Aśka idź już. Przecież mówię prawdę. Ty to się zawsze, szykujesz godzinę jak nie lepiej-powiedziała
- Lepsza godzina niż wieki - powiedziałam
-Idź już, idź-powiedzieli równocześnie mama z Bartkiem.
Poszłam i wywaliłam wszystko z szafy. Po pół godzinie grzebania zdecydowałam się
na to: http://www.photoblog.pl/maszgusst/111236342
Mimo, że był luty to było wyjątkowo ciepło, a śniegu nie było wcale. Wyrosły już przebiśniegi i zapowiadało się na wczesną wiosnę. Ciszyłam się bo nie lubiłam zimy. Jedyne co mi pedzie ją umilać to urodziny Majki. Poszłam się jeszcze pomalować, upięłam włosy w koka i włożyłam w nie białego kwiata i założyłam na to czarny płaszcz. Bartek wlepił we mnie oczy
- Pięknie wyglądasz! - powiedział
- Dzięki - powiedziałam - i co? Nie godzinę tylko 50 minut - powiedziałam zadowolona
Oboje wybuchli śmiechem! Poszliśmy do restauracji i na obiado-kolację a potem myślałam , że wracamy już do domu. Myliłam się . Wysiedliśmy nad małym jeziorkiem gdzie leżał koc, na nim gitara a w koszyczku moje ulubione truskawki. Bartek podszedł po gitarę, usiadł na kamieniu koło koca i zaśpiewał moją ulubioną piosenkę. Popłakałam się. Zauważył to.
- Nie płacz-powiedział
- Nie potrafię. Robisz dla mnie tak wiele, troszczysz się o mnie a ja jestem zwykłą piętnastolatką- powiedziałam i znów wybuchłam płaczem. Wziął mnie na kolana przytulił , włożył truskawkę do ust i powiedział:
- Nie jesteś zwykłą piętnastolatką. Dzięki tobie moje życie nabrało sensu. Kocham cię. Rozumiesz? Kocham - powiedział a teraz po jego policzku spłynęła łza. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo mnie pocałował. Najpierw delikatnie,a potem coraz bardziej namiętnie. Teraz nie protestowałam. Chciałam żeby mnie całował. Czułam się wtedy taka bezpieczna. , chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Po tym pocałunku, zagrał i zaśpiewał jeszcze dla mnie na gitarze . Zjedliśmy truskawki i siedzieliśmy tak w milczeniu. Znów w tym wspaniałym milczeniu. Po około godzinie zasnęłam mu na rękach. Obudziłam się w samochodzie .
- Gdzie my jedziemy?
- Do mnie
- Do ciebie?
- Tak. Sama mama ci powiedziała, że masz jutro wrócić.
- No tak. Ale jak chcesz to nie musisz się męczyć ze mną u ciebie. Jutro jeszcze jedziesz do pracy..
- Nie meczę się z tobą. Osoba którą się kocha nie może męczyć. A co do pracy to nie idę jutro
- Jak to ?
- Tak to. Nie idę. Mam urlop. Dwa miesiące. Całe dwa miesiące będę cię męczył-powiedział z uśmiechem
- Raczej ja ciebie - powiedziałam a w tym momencie dojechaliśmy pod jego domem.
Wyjął klucz z kieszeni, otworzył drzwi i zaprosił mnie gestem ręki do środka.
___________________________________________________________________________
Witajcie kochani! Mam nadzieję, że ten rozdział wam się podobał! Z tymi komentarzami to mnie zaskoczyliście! Naprawdę! Liczę na jeszcze więcej i mam nadzieję, że tak będzie! Dowiedziałam się że czyta te historie pewien chłopak! Bardzo mnie to mile zaskoczyło! No i dostałam też uwagę od jednego czytelnika ( anonim ) że mam dziwne zakończenia. Oczywiście, nie gniewam się na tą osobę i cieszę, się że dała mi do zrozumienia, że nie podobają się tej osobie zakończenia, ale ja proponuję temu anonimowi, żeby napisał do mnie na gg i może zaproponował jakieś fajne zakończenie, które i wam by się spodobało! Naprawdę, zachęcam to pisania do mnie na gg, bo bardzo to lubię gdy dajecie mi jakieś swoje propozycje! Pozdrawiam ; *
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek krótkie opowiadania szczęśliwa miłość Jaguśś
Kategoria: Miłosne
