Miłość nie zna granic

Cześć jestem Natalie mam 16 lat. Wraz z rodzicami mieszkam w małej wsi zwanej Chytra ska. Moje życie to jakiś zwariowany świat. Szkoła, nauka ,dom ,i od nowa. A gdzie chłopacy. przyjaciółka. Nie ma żadnych przyjaciół, ani chłopaka. Dlaczego .Nie wiem sama, może dlatego ,że kiedyś się sparzyłam. Jakieś trzy lata temu do domu po moich sąsiadach wprowadziła się jakaś rodzina z dwójką dzieci .Chłopak 15 lata, i drugi chłopaka 5.Moja znajomość z 15 letnim Tomem bo tak ma na imię ma właśnie ten chłopak nabrała szybkiego tępa. Po miesiącu mogłam mu spokojnie zaufać. On po wakacjach wracał tam gdzie mieszka czyli na Ląsk. A ja zostawałam, ale miałam z nim stały kontakt, i oczekiwałam rychłego spotkania. To wszystko zaczęło się dziać na wakacjach dwa lata temu .Tom znów zawitał na Chytrusce ,ale jego zachowanie wobec mnie było bardzo dziwne. Nie wiem dlaczego. Ciągle do niego chodziłam ,pytałam o niego, ale albo go nie było ,albo mnie unikał. Nie odpisywał też na moje SMS ,maile ,nie odbierał też moich telefonów. Miałam już tego dość . Postanowiłam że na kilka dni u dam się do mojej babci która mieszka w Ustronnej. Już po prostu tego nie wytrzymywałam. Ale postanowiłam że nie powiem Tomowi a ni jego rodzinie że wyjeżdżam. O moim wyjeździe wiedzieli tylko moi rodzice . Zaczęłam się pakować ,tylko najpotrzebniejsze rzeczy ubrania ,parę kosmetyków . Byłam już gotowa do wyjazdu ,zanosiłam właśnie swoją walizkę do czarnego samochodu mojego taty gdy nagle zobaczyłam biegnącą w moją stronę moją koleżankę Aleksandrę. Była cała zdyszana ,i mokra od potu .
Natalie …Co się stało .Dlaczego tak biegniesz.
Aleksandra …No bo Tom wie że wyjeżdżasz
Natalie.. Jak to …Skąd..
Aleksandra….Twój brat się wygadał
Zaczęłam panikować ,nie wiedziałam co mam robić, czy szybko biegnąć do auta i jechać ,czy czekać na Toma. Panikowałam ,ale gdy zobaczyłam go że zamierza do mnie przyjść. Od razu postanowiłam że chcę jak najszybciej jechać. Pobiegłam do domu wzięłam swoją torebkę i zawołałam tatę.
Tata….Co się stało…Dlaczego chcesz tak szybko jechać…
Natalie…. Nie pytaj ruszajmy…
Tata już o nico nie pytając ruszył spod domu. Odjeżdżając widziałam minę zdyszanego a zarazem zrezygnowanego Toma. Ale cóż sam się do mnie nie odzywała .Pomyślałam jadąc autem. Podróż przebiegła szybko i miło, po 20 minutach jazdy dojechałam na miejsce. Ale gdy po paczyłam na dom mojej babci ,ogród, to coś mnie drgnęło. Dziwna myśl mi przyszła ..A jak złe zrobiłam wyjeżdżając. Ale już nie było odwrotu ,już byłam u babci ,a nie chciałam zrobić przykrość babci i powiedzieć ,że muszę wracać bo źle zrobiłam przyjeżdżając .Wzięłam walizkę i wysiadłam z samochodu taty. Uściskałam babcię, i powiedziałam ,że na razie zostanę tylko tydzień, a później zobaczę. Tata nie mógł czekać ,a więc pojechała , a ja wzięłam koc i książkę i poszłam na polane. Wieczór miną szybko, ale cały czas w nocy sprawdzałam swój telefon ,z nadzieją, że Tom napisał, a może odbierze, ale nic. Szybko zasnęłam .
Potem prze cały tydzień nic się nie działo, ,pomagałam babci, a potem kąpiel i spać. Prawie zapomniałam o Tomie, gdyby nie SMS z dziwnym zdjęciem.
Wróciłam właśnie ze spaceru, wstawiłam kwiaty do wazonu, i przejrzałam wiadomość. Hm wiadomość od Toma, ucieszyłam się.
Tom do Natalie…
Zdjęcia hm ciekawe, otworze .
Nie nie wierzę kim jest ta dziewczyna na zdjęciu z Tomem. Nagle coś we mnie pękło. Przez moją głowę zaczęły przebijać się rożne myśli. A gdy bym nie wyjechała, a gdybym została, może to ja teraz była bym na tym zdjęciu. Nie muszę wracać , i zaczęłam się zastanawiać się nad powrotem do domu. Ale przecież chłopak to nie powód do szybkiego powrotu tak myśli moja babcia . Nie wiedziałam co mam robić , wracać , czy zostać i odpoczywać ,i nie myśleć o tej dziewczynie ze zdjęcia. Po rozmowie telefonicznej z mamą stwierdziłam ,że zostanę u babci, ale spróbuje się skontaktować z Tomem. Postanowiłam się przejść , i zadzwonić do Toma. Ciągle ta sekretarka , napiszę SMS pomyślałam .
Natalie do Toma.
Widziałam zdjęcie, jest mi przykro.
Przepraszam , że ci nie powiedziałam o wyjeździe, ale byłam na ciebie zła.
A to zdjęcie sprawiło mi przykrość.
Czy ta dziewczyna to coś nowego.
Klikam wyślij..
Poszło , nie ma odwrotu, postanowiłam wyłączyć telefon, i pójść spać.
Gdzieś koło 12 w nocy coś mnie tchnęło i włączyłam telefon, 15 nie odebranych połączeń od Toma. Spróbuje zadzwonić pomyślałam..
Rozmowa telefoniczna
Natalie ..Halo
Kata… Halo
Natalie …Z kim mówię
Kata.. Z nową dziewczyną Toma.
Natalie…Dziewczyną..
I tu się rozłączyłam miałam racje ma inną a ja …Co ze mną ..
Teraz już nie miałam powodu ,że by szybko wrócić do domu.
Nadszedł dzień mojego powrotu do domu. Punkt 11 tata podjechała po bramę, ale ja nie chciałam wracać, nie miałam po co, nie miałam dla kogo. Babcia, wraz z tatą namawiali mnie godzinami, w końcu się zgodziłam wróci, ale po to by znów gdzieś wyjechać. Nikt nie wiedziała jakie ma plany wyjazdu. Jechaliśmy po nad godzinę, a w drodze poprosiłam tatę by podjechała do sklepu z jakimiś ciuchami. Chciałam kupić parę ubrań. Po zakończonych zakupach wróciliśmy do domu. Ja pobiegłam do swojego pokoju, i szybko zaczęłam pisać list.
Do Toma
Gdy będziesz czytał ten list, będę już pewnie w samolocie. Lecę do rodziny która mieszka w Londynie. Jest mi bardzo przykro, ze masz inną,, a ja.
Myślałam , że zadzwonisz, napiszesz, ale nic.
Natalie.
Po napisanym listu zaczęłam się znów pakować, ponieważ miałam już wszystko potwierdzone, wyjeżdżam za 4 dni , bilet kupiony , wszystko załatwione.
Mama zawołała mnie na obiad , i się zaczęło. Mama zaczęła mnie na mawiać, żeby nie wyjeżdżała, że wszystko się ułoży , ale ja nie byłam tego pewna.
Miałam dość więc odeszłam od stołu, i pobiegłam do swojego pokoju nie chciałam z ni kim gadać, a z pewnością z Tomem. Ale w głębi duszy miałam nadzieję ,że nie będę musiała wyjeżdżać. Minęły już trzy dni, jeszcze jedne i wyjeżdżam , z jednej strony się cieszyłam, a z drugiej będę miała nadzieję , że coś mnie zatrzyma. Położyłam się wcześniej spać. W nocy była straszliwa burza, grzmiało. Nie mogłam spać. Rano obudził mnie budzik 6..30. Czas wstać, ubrać się, zjeść i jechać na lotnisko. Nadszedł czas na wyjazd , pożegnałam się z mamą , bratem , wujkiem , i poprosiłam , żeby to tata mnie tylko odwiózł, nie chciałam smutnych pożegnań. Wyjeżdżając z pod domu liczyłam , że ktoś przyjedzie się ze mną pożegnać , ale ni kogo nie było. Zrobiło mi się przykro. Kazałam tacie przyspieszyć, bo nie chciałam dłużej oglądać miejsc gdzie spotykałam się z Tomem. Gdy tak jechaliśmy patrzyłam na miejsca które kochałam , na miasta gdzie bywałam. Po dwu godzinnej jeździe parkowaliśmy na parkingu.
Wchodząc na lotnisko zaczęłam mieć wątpliwości. Nagle usłyszałam : LOT DO HISZPANI ODBĘDZIE SIĘ O GODZINIE : 18: 35. PASAŻERÓW PROSZĘ DO ODPRAWY. Więc udałam się do okienka z odprawą. Bilet mam , torebkę , bagaż na taśmie. Jeszcze 15 minut i wsiadam do samolotu. Pożegnałam się z tatą i udałam się w stronę drzwi do samolotu. Nagle usłyszałam piosenkę, którą napisałam ,, Przyjaciół ma się zawsze Nie wierze. Odwróciłam się stali: Aleksandra , Tom, mój brata, i śpiewali naszą piosenkę, pobiegłam do nich , nie mogłam tak stać gdy ktoś śpiewa piosenkę która towarzyszyła nam w różnych sytuacjach. Gdy kończyliśmy śpiewać Ola prosiła mnie żebym została.
Ola : Nie wyjeżdżaj prosimy
JA : Chcę zostać, ale nie mogę.
Tom :Zostań dla mnie , proszę.
PO raz kolejny usłyszałam PASEŻEROWI PROSZENI SĄ DO STANOWISKA 23.
Ja: Muszę już isć
Wchodząc do drzwi samolotu znów usłyszałam słowa piosenki .Odwrotu nie było. Siedząc w samolocie , widziałam przez okna , jak wszyscy mi machali.
Mój telefon nagle zapikał – to SMS od Toma
Tom : Szkoda że wyjechałaś. Kocham cię.
Po przeczytaniu tej wiadomości , nie mogła wyjechać. Ale było już za późno.
Po 12 godzinach już witałam się z ciocią w Hiszpanii. To była jedyna osoba z którą rozmawiałam na wszystkie tematy nim wyjechała. Powód wyjazdu ciężka choroba mojej cioci Margaret . Lekarze w Polsce nie umieli jej pomóc dlatego wyjechała do Hiszpanii na prywatne leczenie. I jej pomogło , teraz jest szefową dużego banku w Hiszpanii, męża nie ma dzieci nie. Po 15 minutach byłyśmy już w domu cioci w samym sercu Hiszpanii. Ten dom to było coś. Dom wielkości pałacu , okienice drzwi ze szkła. A w środku 50 pokoi. Dostałam swój pokój , łazienkę , garderobę i do tego gabinet. Coś magicznego po prostu. Zaczęłam się rozpakowywać i urządzać. W ziałam relaksującą kąpiel , zjadłam pyszne naleśniki moje cioci, i zaczęłam pisać pamiętnik. Nagle do mojego pokoju weszła ciocia i oświadczyła mi że musi pilnie wyjść, i żebym na nią nie czekała bo wróci późno. Już miałam się kłaść gdy usłyszałam ,dzwoniący mój telefon. To mama ciekawe co chce .
Rozmowa ..
Natalie. Hej mamo co tam
Mama . Muszę ci coś powiedzieć.
Coś strasznego
Natalie co się stało
Mama.. Mieliśmy wypadek.
Natalie Jaki wypadek
Nagle kontakt z mamą się urwał , zaczęłam panikować. Muszę wracać jak najszybciej pomyślałam. Nie czekałam na powrót ciotki, tylko zaczęłam rezerwować bilet powrotny do domu. Dobra ok Hiszpania Rezkowie godzina wylotu 22.30 może być rezerwuj. Zaczęłam się pakować nawet nie zauważyłam kiedy podjechała taksówka. Napisałam kartkę do cioci.
Ciociu
Muszę wracać pilnie rodzice mieli wypadek. Nie martw się.
Zadzwonię Natalie.
Byłam strasznie zdenerwowana.
Nie wiedziałam co ma robić, i jak ma się zachowywać. Do lotu miałam jeszcze godzinę a już siedziałam na lotnisku. Przez głowę przebijały mi się dziwne myśli.
Czy oni żyją. Czy nic im nie jest . Nic nie wiedziałam , bo mama nie odbierała telefonów. A może wujek odbierz. Wybieram numer do wujka. Dzwonie poczta.
Co raz bardziej się denerwuje. Nagle słyszę. Lot do Rezkowie rozpocznie się za 15 minut, pasażerów proszę o podejście do bramki numer 32. Nareszcie polecę, cieszę się . Podchodzę do bramki, oddaje bagaż, pokazuje bilet i wchodzę do samolotu. Siadam w fotelu , zapinam pasy i oczekuje na startowanie samolotu. Słyszę … Lot rozpocznie się za 5 minut. Nareszcie. Wystartowaliśmy. Koło mnie siedzi jakaś dziewczyna , płacze, jest blada jak ściana, w ręku trzyma jakiś list , kartkę nie wiem co to jest .Nie wiem czy zapytać ją co się stało czy też nie bo morze chcę mieć święty spokój. Nie nie mogę patrzyć jak ktoś płacze.
Ja.. Hej coś się stało pytam jednocześnie zmartwiona
Marta …Tak
Ja .. Co takiego.
Marta … Dowiedziałam się że mój chłopak zginął w wypadku samochodowym
Ja… Bardzo mi przykro. Ja dowiedziałam się że moja rodzina miała wypadek samochodowy. I wracam do domu.
Marta … Ja właśnie też .
I na tym zakończyła się nasza rozmowa , Marta zamilkła , a ja zaczęłam czytać książkę , którą podarowała mi mama na 14 urodziny. Cały czas o nich myślałam , i miała do siebie żal że wyjechałam , oni mnie przecież potrzebują. Mój brat , tata, mama. Postanowiłam że gdy tylko samolot wyląduje , zadzwonię do mojego wujka, żeby dowiedzieć się co się konkretnie stało. Lot trwał jakieś 12 godzin, ale minął spokojnie. Samolot wylądował w niedzielę na lotnisku w Reskowie o godzinie 9.00. Wysiadłam z samolotu, rozglądam się za jakąś taksówkę, ale nic nie ma. A jeśli jakaś będzie to i tak nie mam jak zapłacić, bo skończyły mi się wszystkie pieniądze ostatnie wydałam na lot i jedzenie. Byłam załamana , co mam robić . Patrzę w rogu stoi jakaś gitara, biorę ją i zaczynam grać melodie mojej piosenki. Koło mnie robi się wielki tłum , ludzie podchodzą, tańczą, widać , że znają tą piosenkę, zaczynam śpiewać, a ze mną część lotniska, zabawa na całego, część osób wrzuca mi drobne , i grube pieniądze do kapelusz. Kończę grać , odkładam gitarę, zbieram pieniądze , biorę bagaż i od chodzę. Ktoś mnie zatrzymuje i prosi o więcej piosenek , tłumaczę , że moi rodzice mieli wypadek i muszę dostać się do szpitala w Sadowie. Obiecują że mnie zawiozą, ale proszą o kilka piosenek. Zaczynam grać, a jednocześnie śpiewać , widzę ,że mam kilka fanek. Nagle podchodzi do mnie jakiś facet i proponuje mi koncert.
Nie chcę się zgodzić, ale pieniądze przydadzą mi się na pomoc rodzicom po wypadku, ale najpierw proszę o telewizję, chcę żeby moi najbliżsi wiedzieli, że jestem już w Polsce, i że nie długo u nich będę … mówię. Po 15 minutach zjawia się telewizja.
Redaktor.. Zaczynamy
Ja.. Mówię do wszystkich moich naj bliższych , przyjaciół i rodziny , która znajduje się w szpitalu, ale także do pracowników tego szpitala. Wróciłam jestem już na lotnisku, niedługo będę w szpitalu, a za chwilę zagram koncert, mam nadzieję , że będziecie oglądać.
Trzymajcie się Natalie.
I się zaczęło . Stylizowanie mnie , ubieranie, i lekcja śpiewu . Jestem gotowa, ale się denerwuje jestem tu pierwszy raz. Wychodzę na scenę, tysiące ludzi , światła, zacięło mnie nic nie zaśpiewam, naglę słyszę muzykę., nie dowierzam to nasz piosenka , nagle wychodzi Tom i śpiewa, cieszę się i zaczyna śpiewać razem z nim, nic nie rozumiem śpiewamy widownia bije na brawa, śpiewamy . Piosenka się kończy , wielkie brawa i owacje , bissy. Tom mruga do mnie wiem o co chodzi o naszą piosenkę ,, Tyle lat….Zaczynamy śpiewać, Tom pokazuje mnie na widownie , stoi tam Ola , rodzina Toma, mój wujek. Cieszę się płyną mi łzy , kończymy śpiewać , przytulam Toma , i zaczynam śpiewać piosenkę , którą napisałam , w samolocie ,,Lot to bajka… Wołam na scenę wszystkich moich bliskich , na kamerze pokazują się moi rodzice z bratem w szpitalu cieszę się mama płacze, nic im niej jest cieszę , śpiewam a ze mną śpiewają wszyscy , Tom gra na gitarze . To była cudowna chwila, ale niestety musiała się skończy bo ja chciałam jak najszybciej znaleźć się w szpitalu u rodziców. Po zakończonej piosence widownia biła mi barwo a ja byłam zachwycona że moi bliscy byli ze mną , Tom i ja postanowiliśmy się przejść , bo mieliśmy jeszcze dużo czasu . Szliśmy bardzo długo, nic nie mówiąc , aż w końcu ja zaczęłam mówić.
JA … Jak kto się stało, że ty tu jesteś. Skąd wiesz że tu w ogóle byłam hm.
Tom… Oglądałem telewizje , i tam cię zobaczyłem.
Ja .. I tak o to przyjechałeś , a twoja dziewczyna..
Tom.. Nie mam dziewczyny , a przyjechałem bo cię kocham .
Ja.. Jak to nie masz dziewczyny a Marta …
Tom…Marta to przeszłość a ja kocham tylko ciebie .
I zaczęliśmy się całować , już wtedy wiedziałam , że na dobre odzyskałam Toma.
Byłam szczęśliwa , ale nadal myślałam o moich rodzicach . Chciałam już wracać.
Postanowiłam , że pojadę samochodem mamy Toma , a pozostali zabiorą się z moim menadżerem . Droga nie trwała długo , po 30 minutach byłam już pod szpitalem . Nie zabierają ze sobą torebki pobiegłam do szpitala i zaczęłam szukać rodziców i brata.
Pielęgniarka.. Czy pani czegoś szuka ..
Ja…Tak moich rodziców i brata..
Pielęgniarka…Nazwisko..
Ja .. Berscy
Pielęgniarka …Już sprawdzam, Bardeccy y
m
Tak są Emilia Bardecka i Jan Bardecki.
Ja… A Patryk Bardecki co z nim .
Nie wiedziałam co się stało z moim bratem, przez głowę przeszły mi dziwne myśli. Ale okazało się , że tu nie mam oddziału dla dzieci. I dlatego mój brat jest w innym szpitalu. Z rodzicami wszystko w porządku , na szczęście skończyło się na kilku małych obrażeniach typu złamana ręka , czy rana. Mają wyjść do domu już w tym tygodniu. Oczywiście po gratulowali mi występu, i chcą bym dalej śpiewała, ale czy ja tego chcę , sama tego nie wiem. Po wizycie u rodziców, chciałam jechać jeszcze do brata ,ale Tom mi zabronił bo było już bardzo późno.
W takim razie udaliśmy się do domu, ale wiedziałam co mnie tam czeka , mnóstwo pytań ze strony najbliższych , i nie tylko. Nie wiedziałam jak mam im powiedzieć , że rzucam szkołę, i zaczynam karierę na Estradzie. Bałam się, ale wiedziałam , że jest przy mnie Tom. Właśnie podjechaliśmy pod mój dom , stały tam dwa auta mojego wujka i babci. Mama Toma postanowiła , że nie będzie wchodzić, i pojedzie na zakupy , a nas zostawi. Wysiadłam z auta , i wzięłam bagaże, Tom szedł za mną . Nie wiedziałam jak mam wejść do mojego domu , w końcu to ja bez słowa wyjechałam za granicę. Odważyłam się , otworzyłam drzwi mojego domu. Przywitała mnie babcia ze łzami w oczach i mnóstwem pytań. I tak spędziłam z rodzinom cały wieczór , ale i także pół nocy . I podjęłam decyzje do czasu kiedy moi rodzice nie wyjdą ze szpitala i nie dojdą do siebie będę pracować roznosząc ulotki, a gdy już będzie wszystko w porządku wracam do śpiewania. Położyłam się gdzieś koło godziny 12.00 w nocy, obudził mnie szelest na dole, wstałam i zeszłam na dół było to otwarte okno .Zamknęłam okno i udałam się spać. Budzik obudził mnie punkt ósma rano. Wstałam wzięłam szybki prysznic, zjadłam śniadanie, ubrałam się , i zaczęłam pakować ubrania mojego brata. Bo przecież w szpitalu nie ma własnych ubrań. Udałam się na przystanek autobusowy, szczerze nie chciałam prosić już mamy Toma o zawiezienie do szpitala , i tak zrobiła dla mnie dużo. Autobus jechała planowo , już po 15 minutach byłam w szpitalu , i witałam się z bratem. Trudno było mi go tam samego zostawiać , ale cóż musiałam wracać do domu . Miałam nie długo ważny test śpiewu, i musiałam ćwiczyć , aby znów zaśpiewać tym razem na Estradzie. Po kolejnej 15 minutowej jeździe byłam w domu .Ale znalazłam pod drzwiami jakiś list .Otworzyłam ..
Droga Natalie..
Słyszałam o wypadku twoich rodziców i brata , bardzo mi przykro. Mam taką propozycje, abyś na jakiś czas przeprowadziła się do mnie. Mam duży dom , a i ty sobie odpoczniesz.
Ciocia Aga
Nie wiedziałam co ma myśleć, czytając ten list, nie chcę nigdzie wyjeżdżać .
A po za tym z tego co pamiętam ciocia była pokłócona z moimi rodzicami, więc dlaczego teraz proponuje mi wyjazd. Nie rozumiem.. Wieczorem spotkałam się z Tomem, i opowiedziałam mu o dziwnym liście od ciotki. On stwierdził , że powinnam wyjechać i odpocząć. Nie wierzyłam, że mój chłopak popiera propozycję mojej ciotki. Zaczęłam na niego krzyczeć, i jednocześnie bić pięściami. Z moich ust padły słowa których później żałowałam. Z koro tak bardzo chcesz , żebym wyjechała, to może masz coś do ukrycia i chcesz się mnie pozbyć, wiem ty masz inną dziewczynę tak… I tak zaczęłam krzyczeć na Toma , ten próbował mi powiedzieć , że nie ma nikogo innego , że liczę się tylko ja , ale ja nie słuchałam . Wykrzyczałam , że ma go dość, i pobiegłam do domu z płaczem. Otworzyłam drzwi domu , i rzuciłam się na łóżko, już nie wiedziałam co czuje tak naprawdę. Zdrzemnęłam się jakąś godzinkę , po czym wstałam , zrobiłam obiad i zaczęłam się zastanawiać czy słusznie oskarżyłam i nakrzyczałam na Toma . Postanowiłam , że pójdę do niego przeproszę, bo go bez niego mi się nic nie uda. Ubrałam się w różową kurtkę , założyłam trampki i ruszyłam w drogę. Przez całą drogę myślałam co powiem Tomowi , ale nie wiedziałam co zastane u niego w domu. Weszłam do domu Toma, ale było jakoś cicho, tak jak by nikogo nie było.
Ja … Dzień dobry .
Babcia Toma…Dzień dobry
Ja … Jest Tom.
Babcia Toma… Niestety nie spóźniłaś się , 15 minut temu pojechała na autobus.
Wtedy zrozumiałam , że Tom wyjechał do domu i że się spóźniłam.
Wyszłam z domu , nie wiedziałam gdzie mam pójść, czy do domu , czy iść przed siebie. W głowie miałam różne myśli , on wyjechał prze z mnie, zostawił mnie teraz, gdy za pasem mój koncert na Estradzie. Wróciłam do domu zaczęłam pakować walizki i pudełka z rzeczami rodziców i brata. Postanowiłam , że na jakiś czas przeprowadzę się do cioci Agi, a i tak będę miała blisko do moich rodziców , którzy będą jeszcze na rehabilitacji ponad dwa miesiące. Jednak nim wyjadę muszę po załatwiać kilka spraw, i co najważniejsze muszę pożegnać się z najbliższymi, i urządzić małe przyjęcie. Wzięłam telefon i wybrałam numer Olki, poprosiłam ją o spotkanie . Zaczęłam zanosić pudełka do garażu , gdy przyszłam Ola.
Ja.. Hej
Ola… Hej
Ja.. Słuchaj jednak postanowiłam się przeprowadzić do cioci Agi.
Nie chcę już dużej być sama w domu, bo i tak rodzice pozostaną w szpitalu jeszcze ponad dwa miesiące. Ale za nim wyjadę muszę po załatwiać parę spraw i co najważniejsze muszę pożegnać się z najbliższymi, więc postanowiłam zorganizować małe przyjęcie i chce żebyś mi pomogła.
Ola.. Jest mi przykro ,że wyjeżdżasz, ale cię rozumiem. Pamiętaj zawsze będziesz dla mnie jak siostra, i oczywiście pomogę ci przygotować przyjęcie.
Zaczęłyśmy wstępnie ustalać listę gości, oraz menu , po czym zdecydowałyśmy , że Olka u mnie przenocuje, bo szczerze sama w domu czułam się jakoś dziwnie . Całą noc gadałyśmy , to o Tomie , o piosenkach. Gdy rano Olka poszła zaczęłam pisać nową piosenkę, którą chciałam zaśpiewać na moim ostatnim tu przyjęciu.
Piosenka….Moje serce zawsze tu będzie.
To tutaj się wychowałam , to tu was poznałam.
To tu śmialiśmy się to tu płakaliśmy .
Zawsze na nią mogłam liczyć, jest i będzie dla mnie siostrą.
To ona mówiła mi , że świat się zmieni, to z nią zawsze mogłam pogadać.
To oni mnie wspierali, to oni mi pomagali.
To im teraz za wszystko dziękuję
Tak zaczęłam moją piosenkę, mijały dni a ja dalej na dni pracowała, wreszcie ją skończyłam , byłam z siebie dumna. Nadszedł wreszcie dzień moich pożegnań, od rana po moje kuchni krzątała się Olka ze swoim mamą. A ja przygotowywałam się zarazem do występu jak i przemówienia. Olka zaczęła się malować a ja ćwiczyłam piosenkę którą śpiewałam kiedy poznałam Toma i kiedy były urodziny mojej mamy . Goście już się schodziły . Weszłam na podest przywitałam się i powiedziałam zaśpiewam piosenkę pt. ..Soy me mejor momento. Ta piosenka towarzyszyła mi przez całe życie . I zaczęłam , ale nie spodziewałam się kto do mnie dołączy w połowie piosenkę.
Nagle w drzwiach stanął Tom , ucieszyłam się na jego widok , podszedł do mnie i zaczęliśmy śpiewać razem . Ta chwila była przepiękna wszyscy bili nam barwo . Piosenka się skończyła , miałam już schodzić ze sceny gdy nagle ktoś się na mnie rzucił . Przez moment nie wiedziałam co się dzieje . Upadłam na ziemię , chyba straciłam przytomność , obudziłam się na sofie nie w moim domu . Gdzie ja jestem zaczęłam krzyczeć . Nagle ukazałam mi się znajoma postać, ale to nie był Tom , to była moja babcia . Nie pamiętam bo dalej zemdlałam , ale tym razem obudziłam się w szpitalu, koło mnie było mnóstwo lekarzy . Słyszałam tylko ich głosy jak mówią szkoda mi tej dziewczyny , jest taka młoda , przed nią wielka kariera, miała zaśpiewać na Estradzie , a teraz czeka ją chemia i długie leczenie. Czy oni mówią o mnie zaczęłam się zastanawiać. Nagle do mojej Sali wszedł lekarz. Zapytał jak się czuję , i powiedział mi , że jestem chora na raka, i , ze zostało mi jeszcze 3 miesiące życia. Ale zapewnił mnie , że chemia mi pomorze. Ale ja i tak byłam zasmucona . Każdy kto mnie odwiedzał pocieszał mnie, ale widziałam , że jest im przykro. Minął już rok , wypadły mi włosy po chemii oczywiście, byłam osłabiona skłuta od zastrzyków, wycieńczona od leków. Tymczasowo przebywałam w domu , w gazetach roiło się od artykułów o mnie .
Właśnie czytałam jedne z nich .
Młoda piosenkarka chora na raka.
Czytając to łzy płynęły mi ciurkiem po twarzy , widziałam jak mama płacze , jak mój młodszy brat płacze po nocach. Myśleli , że ja tego nie widzę . Byłam tak słaba , że na spotkanie z Tomem musiałam pojechać na wózku inwalidzkim. To właśnie na tym spotkaniu z nim zerwałam , nie chciałam , że by na mnie czekała gdy wyjadę na długie leczenie, bo wiedziałam , że już nie wrócę do mojej ukochanej rodzinnej wioski. Nadszedł dzień mojego wyjazdu , ostatni raz zaśpiewałam piosenkę z moim przyjaciółmi, ostatni raz całowałam się z Tomem i ostatni raz uściskałam mojego brata. Już od dwóch miesięcy jest na leczeniu w Szwajcarii, jest tu ze mną mama, ku mojemu zdziwieniu leczenie przynosi rezultaty, bo czuję się lepiej , lekarze są dobrej myśli. Już nie poruszam się na wózku , i nie wypadają mi włosy. Jestem coraz bardziej silna , i nawet ostatnio zaśpiewałam piosenkę na oddziale onkologii , ta piosenka rozweseliła dzieci chore. Od tamtego czasu w każdy wtorek śpiewam dzieciom, a moja mama mnie podziwia. Dziś mam ostatnią kontrolę tu w Szwajcarii , to ona zadecyduje czy mogę wrócić do Polski. Byłam bardzo zdenerwowana tak samo mama .
I się zaczęło mnóstwo pytań , badań, itp. Lekarz oznajmił ,że badania są bardzo dobre i ,że mogę wrócić do Polski. Ale będę co miesiąc chodziła na kontrolę do mojego lekarz, i mam na siebie uważać bo nadal jestem osłabiona. Wieczorem rozmawiałam z bratem, tatą, wujkiem i Olkom przez kamerkę. Ja już do końca życie będę chora, chociaż jest wyleczona, ja to wiem. Dlatego muszę na siebie uważać . Postanowiłam , że na jakiś czas, rzucę śpiew, do szkoły też nie wrócę, będę odpoczywać w domu. Rano pojechałyśmy na lotnisko ,samolot był o godzinie 13. Na lotnisko zaczepiali mnie moi fani, ale ja nie chciałam z nimi rozmawiać, byłam zmęczona, a może miałam tego wszystkiego dość. Przez tyle miesięcy męczyłam się z chorobą, bałam się że umrę, każdego dnia modliłam się , żeby wyzdrowieć. A teraz nie chce żyć ,wszystko mi się rozwaliło ,przez swoją głupotę zerwałam z Tomem. Nie mam teraz oparcia w nikim ,po za rodzicami. Podjęłam z mamą decyzję z lotniska nie pojadę do domu, tylko do ośrodka wypoczynkowego w Marychnowie i sobie odpocznę przez jakiś miesiąc. Mama prosto z lotniska pojechała do domu , a ja na wypoczynek. Wiedziałam , że rodzina i przyjaciele nie będą zadowoleni, że nie wróciłam. Ale cóż już dość ,pytań, współczucia ,wszystkiego , jedyne czego chce to żeby Tom był przy mnie. Ale jest to nie możliwe , jest mi przykro, z lotniska odebrał mnie mój agent i zawiózł mnie do kurortu . Przywitali mnie uroczyście jak jakąś wielką gwiazdę. Prosili mnie bym zaśpiewała jakąś piosenkę, ale ja nie chciałam , to wszystko przypominało mi to poprzednie życie. A teraz chciałam zacząć wszystko od nowa, zapomnieć o mojej chorobie, o wszystkim co mnie spotkało w tamtym życiu. Przez cały czas miałam różne ćwiczenia, masaże. Po prostu odpoczywałam .Pewnego wieczoru z pokoju obok dobiegła znajoma melodia, pobiegłam tam ,przy fortepianie siedziała tam jakaś dziewczyna, i grała moją piosenkę. Zauważyła mnie , poznała i poprosiła bym z nią zaśpiewała, zgodziłam się . Nie wiem dlaczego ale ta piosenka uświadomiła mi , żebym walczyła o Toma, żeby się poddała. Po skończonej piosence ,postanowiłam , że wystąpię przed kamerami.
Zaczęło się nagrywanie. Akcja
Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Jak widzicie czuję się już lepiej , teraz przebywam w kurorcie , gdzie wypoczywam. Zostanę tu jeszcze ponad 3 miesiące. Ale nie o tym chcę rozmawiać. Gdy zachorowałam , bardzo się załamałam ,myślałam , że umrę . Coś mi odbiło nie wiem co i podsunęłam się do zerwania z moim chłopakiem Tomem. Zrobiłam żle żałuje tego .Dopiero teraz gdy jest zdrowa to zrozumiałam, brakuje mi go ,ale już pewnie nic nie da się zrobić. Ale się nie podam , będę o niego walczyła. Nie podam się . Ja go kocham .
Podziękowałam i udałam się do pokoju. Zażyłam leki ,i położyłam się do łóżka. Zasnęłam , śniły mi się głupoty , obudziłam się z krzykiem. Wstałam z łóżka , zaczęłam śpiewać na cały pokój tańczyć. Myślałam o nim , nie mogłam przestać ja go kochałam, ale on pewnie ma inną i nowe życie. Z płaczem rzuciłam się na łóżko, wzięłam laptopa i wpisałam …. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, jestem załamana. Wyskoczyła mi strona gdzie były pomysły na próbę samobójczą . Byłam tak ty załamana , wykończona , że nie myślałam racjonalnie, poszłam do łazienki gdy nie było rodziców i wzięłam wszystkie tabletki mojej mamy. Napisałam list pożegnalny..
Przepraszam , bardzo was kocham.
Natalie.
Zażyłam leki i położyłam się na łóżku . Ale nagle coś mnie tchnęło , że żle robię, chciałam zadzwonić na pogotowie , usłyszałam głos dyspozytorki , ale w tej samej chwili zemdlałam . Dzięki szybkiej reakcji dyspozytorki pogotowia żyję i bardzo jej za to dziękuje. Od tego pechowego dnia minęło już ponad dwa miesiące. Teraz muszę brać leki , przecież byłam ciężko chora , a teraz ta próba samobójcza. Mój lekarz był zdziwiony jak dowiedziała się co chciałam zrobić, pewnie od razu skierował by mnie na jakąś terapie , gdy bym mu nie powiedziała , że od kilku tygodni żle się czuję. Lekarz od razu zlecił kilka podstawowych badań który miały wykazać nawrót choroby czy też to ,że to zwykłe przemęczenie. Oczekiwanie na wyniki były dla mnie udrękom nie wiedziałam co wyjdzie i ile zostało mi jeszcze życia. Z gabinetu wyszła pielęgniarka i oświadczyła ,że są wyniki moich badań, lekarz poprosił mnie do gabinetu. Wyrok mojego życia pomyślałam . Byłam blada jak ściana , słaba od leków, wykończona pobytem w szpitalu , i zdenerwowana wynikiem badań. Lekarz przeczytał wyniki badań , uśmiechnął się i powiedział , że to tylko osłabienie organizmu , choroba nie powróciła. Zapytałam lekarz czy jeżeli to nie nawrót choroby to czy mogę wrócić do śpiewania . Lekarz nie zgodził się powiedział , że skoro choroba nie wróciła to nie znaczy ,że jestem na tyle zdrowa i wypełni silna żeby zmierzyć się ze sceną. Załamana wróciłam do domu , nie chciałam z ni kim gadać, a zwłaszcza z moim agentem .Jak miałam mu niby powiedzieć , że nie wracam na scenę, jak miałam powiedzieć moim fanom że nie wracam , przecież załamią się. Byłam wykończona , przeglądałam strony z ofertami wyjazdów . Spodobał mi się wyjazd do Afryki ,było tam co robić. Postanowiłam , że zostanę wolontariuszkom i będę pomagać dzieciom w Afryce. Od razu zadzwoniłam do znajomej wolontariuszki i powiedziałam jej o co chodzi. Nikt nie wiedział co planuje ,i że nie długo wyjadę. Rano udałam się do fundacji Pomoc Afryce. Podpisałam wszystkie dokumenty. Pewnie zastanawiacie jak skoro mam szesnaście lat ,mój agent mi pomógł . Byłam szczęśliwa , zakupiony bilet do Afryki ,certyfikat wolontariusza. Ale jest jeden problem rodzice, jak im powiem ,że jadę do Afryki , do kraju gdzie panuje tyle groźnych chorób .Szczepienia mam wszystkie mogę jechać tak powiem rodzicom. Ale nie zdziwiłabym się gdy mi odmówili , przecież byłam chora na raka i ledwo z tego wyszłam , potem nie udana próba samobójcza . To dużo jak na jedną dziewczynę. Rodzice przyjęli wiadomość od noszenie mojego wyjazdu dobrze ,nawet mama pomogła mi się pakować. Nie długo w gazetach pojawiły się moje wywiady oraz informacje… Natalie piosenkarka po przejściach wyjeżdża do Afryki . Przed wyjazdem wraz z mamą zorganizowałyśmy zbiórkę dla dzieci z Afryki . Bałam się wyjazdu do Afryki , bałam się , że spotka mnie tam coś co nie pozwoli wrócić mi do Polski. Naszedł dzień wyjazdu do Afryki , po raz ostatni zaśpiewałam piosenkę , po raz ostatni uściskałam mamę, pojawił się Tom, ale nie mogłam powiedzieć mu że go kocham ,bo nie wiedziałam czy wrócę do Polski. Ucałowałam go i odeszłam . Jestem już w Afryce ,ubrałam się w dżinsy i jasną bluzkę , na ręce mam opaskę wolontariusza, włosy spięte w koka, leki zażyte. Ruszam w drogę .Wioska dzieci potrzebujących znajdowałam się po drugiej stronie wioski a ja mieszkałam w obozie. Droga była bardzo długa na szczęście prowadził mnie przystojny przewodnik Kajo . Którego polubiłam od samego początku , i pomiędzy nami nawet coś zaiskrzyło. Ale czy byłam gotowa na jakiś związek na lotnisku żegnał mnie Tom , tu wita mnie przystojny Kajo. W nocy wezwano mnie do pomocy przy epidemii Cholery to taka choroba. Choroba postępowała bardzo szybko na moich oczach zamarło kilkanaście dzieci i dorosłych , zmarł Polak który uświadomił mnie , że walka z chorobą jest możliwa wystarczy tylko chcieć. Do rana było jeszcze słychać płacz zrozpaczonych matek dzieci które zmarły. Nie wiedziałam co mam robić rozum mówił wracaj ratuj się , ale serce mówiło żeby zostać. Podjęłam decyzję wiedząc że choroba już nie dobiegnie końca zostaje wole umrzeć z tymi dziećmi nisz patrzeć i żałować , że im nie pomogłam . Poprosiłam Kaja by połączył mnie z moim domem przez Internet. Z płaczem i smutkiem powiedziałam im , że pomimo panującej tu choroby zostaje trudno było im to przyjąć. Sygnał został przerwany . Skończyło się ,zaczęła się walka z chorobom . Liczyła się każda godzina , każda sekunda i każda para rąk do pomocy. Byłam zmęczona , wycieńczona i słaba . Ale nie mogłam się podać nie teraz kiedy wygrywamy walkę z chorobą. Codziennie próbowałam połączyć się z moim rodzinom , ale bez skutecznie , wiedziałam jak moja mama cierpi , jak cierpi mój brat z powodu mojego kaprysu . Dziś nadszedł dzień moich 17 urodzin świętowałam jej z dziećmi , Kajem i wolontariuszami . Było cudownie , ale właśnie te urodziny chciałam spędzić z Tomem , ale to nie nierealne . Minął już tydzień , po chorobie ani śladu , dzieci zdrowe , wreszcie można odetchnąć z ulgą. Do wioski powrócił sygnał , mogę skontaktować się z rodzicami , ale nie chcę od kilku dni na mojej twarzy pojawiły się krosty ropne . Bardzo bolą , cieknie z nich ropa. Tutejszy lekarz mówi , że to może być początek jakiejś choroby i lepiej żebym miała zabandażowaną twarz. Strasznie się boję , chcę ,żeby była tu moja mama , Tom , tata ale wiem , że to nie realne . Piszę pożegnalny list , wysyłam . Oczekuje śmierci . W głowie mam dziwne myśli , czy umrę , czy będę cierpieć. Choroba z dnia na dzień postępuje . Udaję się załatwić helikopter do szpitala w Polsce . Ale czy ja wytrzymam do przylotu helikoptera . Lekarze podają mi różne leki . Pięć minut przed przylotem samolotu dostaję białej gorączki , moje serce przestaje bić. Lekarze mnie reanimują. Udało się serce znów bije , słyszę stan ciężki , jest helikopter , znów słyszę może nie przeżyć lotu do Polski. Lekarze podejmują ryzyko i zabierają mnie do helikoptera . W trakcie lotu moje serce zatrzymało się ponad 4 razy . Słyszę za chwilę lądujemy , pacjentka 17 lata .Objawy biała gorączka , akcja serca zatrzymana 4 razy , ale przywrócona . Lądujemy , przed szpitalem czeka ponad 20 lekarzy. Mówią do mnie ale ja nie kontaktuje, trafiam na izbę przyjęć. Zaczynają się padania , nagle słyszę ona miała raka , ale została wyleczony , szybko zmieniamy leki mówi przerażona lekarka . Leże na sali nie przytomna jak roślinka , przy moim łóżku czuwa zrozpaczona mama. Nagle moje serce się zatrzymuje , widzę białe światło wołają mnie choć , na korytarzu widzę moją całą rodzinę jest tez Tom , odpowiadam nie teraz nie pójdę mam dla kogo żyć. Akcja serca wraca , parametry w normie . Ale nadal nie odzyskuje przytomności. Minął rok ,wreszcie odzyskałam przytomność, ale patrzyłam na świat dziwnie , na moich rodziców , to wszystko wyglądało tak , jak bym się narodziła od nowa i poznawała świat. Miałam ochotę znów zasnąć na chwile , ale lekarze mi na to nie pozwolili. Zaczęli wyjmować mi rurkę którą odchylam ,o raz podłączać jakieś nowe kroplówki. Mama patrzyła na mnie jakoś dziwnie ze łzami w oczach ,tata ciągle wychodził z nerwów na papierosa. Zagrożenie minęło, ale ze względu na to , że byłam chora na raka musiałam pozostać jeszcze na obserwacji. Przychodziły do mnie przeróżne list od dzieci którymi się zajmowałam ,ale ze łzami w oczach je czytałam , w tych listach pytali mnie czy wrócę do nich. Ale oczywiście , że , odpowiedz był na nie . Pewnego dnia leżąc w szpitalnym łóżku zaczęłam się zastanawiać o tym co było kiedyś , o koncertach, o moje miłość, chorobie , zaczęłam żałować , że tak łatwo zrezygnowałam z marzeń i miłość. Postanowiłam , że gdy tylko wyjdę ze szpitala to skontaktuje się z Tomem. Miałam nadzieje , że Tom mnie zrozumie ,ale wiedziałam , że do mnie nie wróci. Minął miesiąc odwróciła się nawet o de mnie Olka, ale ją rozumiem ostatnio myślałam tylko osobie. Miałam na głowie swoje sprawy , chłopaki , choroba ,ale jest dla mnie ważną osobą, jest dla mnie jak siostra której nie mam. To ona pomogła zbliżyć mi się do Toma choć teraz go straciłam, i pewnie zostaniemy przyjaciółmi. To ona zawsze mnie wspierała gdy wariowałam , gdy byłam u schyłku załamania nerwowego , ale cóż straciłam ją przez własną głupotę , żałuje ,bo nigdy nie zapomnę wspólnie spędzonych chwil , żartów. Teraz postanowiłam , że na jakiś czas zajmę się tym co kocham i uwielbiam. Czytaniem przeróżnych książek . Moje życie to jakaś bajka , która nigdy się nie skończy , marzenie o Estradzie. Nie wiem po co jechałam do Afryki , teraz muszę uważać po kolejnego nawrotu choroby mój organizm nie wytrzyma. Jak patrzę na mojego brata to mam do siebie wielki żal , że zajęłam się własnymi marzeniami , życiem a jego odstawiłam na boczny tor. Ale od teraz się to zmieni , kończę z śpiewaniem , oraz z przeszłością . Zaczynam nowe życie , ale czy dam radę bez moje najlepszej przyjaciółki Olki. Muszę z nią pogadać , choć będzie to trudne . Kiedy byłam w Afryce moje miejsce zajęła Marlena , której szczerze nie nienawidzę jest fałszywa , potem leżałam długo w szpitalu , ale Olka mnie nie odwiedziła ani razu . Gdy wróciłam widziałam jej zdjęcia z Marlenom na fecbook , a potem widziałam jak razem szły do jej domu . Pamiętam okres kiedy to ja była najlepszą przyjaciółką Olki , Marlena w tedy nam zazdrościła jak to świetnie sie dogadujemy , odgrażała mi się , że odbierze mi w końcu przyjaciółkę. Udało jej się wykorzystała czas kiedy nie było mnie w Polsce , i czas kiedy byłam szpitalu . A terez nie mam się komu wyżalć. Do domu wracam tylko spakować swoję i Maji rzeczy . Nie chce być ciężarem dla moich rodziców. Ale gdzie ja się podzieje?. Postanawiłam że zaras po wyjśću ze szpitala udam się do Toma , w końcu coś nas ze sobą łączy. Następnego dnia po śniadaniu wyszłam z Mają na spacer , chciałam odiwedzic stare konty ,a przede wszystkim liczyłam że spotkam Tom. Nie chciałam iść do jego domu z dzieckiem . Bo wiedziałam, że jego babcia zacznie coś podejrzewać. Spacerowałam bardzo długo , ale nie widziałam Toma. Wróciłam do domu , położyłam Maję do snu i wyszłam. Byłam tak zła , że nic mnie nie mogło powstrzymać od rękoczynów. Gdy zbliżałam się do jego domu serce znów zaczeło mi bić,ale gdy zobaczyłam na huśtawce moje serce przyśpierzyło o sto stopni i poczułam się tak jak dawniej kiedy była z Tomem . Chciałam od razu do niego pobiec, ale nie stety nie był sam , siedział z tą waryjatkom, która próbowała mnie otruć. Zaczęłam zachowywać sie cicho , żeby mnie nie zauwarzył,ale jego brat mnie zauwarzył. Nie wiedziałam co mam robić mały krzyczał Natalia , a to napewno usłyszał Tom. Próbowałam uciszyć malca , ale on od razu pobiegł do Toma. Stałam jak zamrowana , nie wiedziałam jak mam się zachować. Nagle za domu wyszedł wysoki , o blond włosach chłopaka, to w stu procentach był Tom. Moje serce na jego widok zabiło mocniej , na moje twarzy pojawił się rumieniec.
Miesiąc póżniej wszystko zamieniło się w koszmar. Co prawda Tom zaczął ze mną pisać,ale jakoś dziwnie.

Kolejna seria opowiadania pojawi się już niedługo.
Dodał/a: novela1 w dniu 11-08-2018 - czytano 395 razy.
Słowa kluczowe: strata novela1

Komentarze (4)

Nicolednia 2018-08-14 16:50:43.

Czekam na dalsze

Ktośdnia 2018-08-17 09:59:20.

Dużo błędów, akcja dzieje się za szybko.Więcej szczegółów.

novela1dnia 2018-08-28 13:11:50.

serio wam się podba

novela1dnia 2018-09-17 19:45:20.

Nie długo pojawi się kolejna częśc.

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Miłość nie zna granic"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)