Miłość dopadnie każdego cz.1

Budzik wyraźnie nakazywał mi wstać, dzwoni już chyba trzeci raz...a ja nadal nie mogę podnieść się z łóżka. Spojrzałam na godzinę 6:50, o kurde... Miałam wstać o 06:15 pomyślałam zrywając się z posłania. Zaczęłam krzyczeć za młodszą siostrą:
-Ween! Wstawaj, szybko! Ween! Błagam podnoś się w końcu z swoje łóżka!
Weszłam do kuchni, Ween stała ubrana, przyszykowana do szkoły, na stole leżał talerz z dwoma tostami, a obok sok pomarańczowy.
-Po co tak krzyczysz? Wstałam już, w porównaniu do Ciebie śpiochu!
Podeszłam do niej i przytuliłam.
-Co ja bym bez Ciebie, siostrzyczko zrobiła?
-Na pewno spóźniła do szkoły.- Uśmiechnęłam się i pobiegłam ogarnąć by jako tako wyglądać...szybko zjadłam i wyszliśmy razem do szkoły. Odprowadziłam moją młodszą siostrę i sama próbowałam zdarzyć na pierwszą lekcje. Musimy przyznać, że dziś to Ween zachowała się jak ta starsza, ale ciężko jest mi to wszystko ogarnąć. Mam dopiero 17 lat, a już mieszkam sama z siostrą, bo moi rodzice myślą, że najważniejsze w życiu to pieniądze i siedzą teraz w biurach za granicą. Rozumiem, że dbają o to by nic nam nie zabrakło, ale zapominają dostarczyć nam czegoś najwazniejszego, miłości. Tak, miłości! Czuję, że chcieli się nas pozbyć. Dobra, ja jestem mało ważna, daje radę z tą sytuacją, ale co z Ween? Jak mam wytłumaczyć 10latce, że rodzice wolą pieniądze niż czas z nami ? Co mam jej odpowiedzieć gdy jej błękitne oczy napływają łzami gdy pyta dlaczego rodzice jej nie chcą? Moja mała, biedna siostrzyczka. Jest gowniarą, ale dużo rozumie, czasami myślę, że za dużo. Moje rozmyślania skończył dźwięk głosu mojego przyjaciela:
-Ej! Awe! Ziemia do Awelin... Co jest?
-Ojej. Przepraszam Erit, nie zauważyłam Cię.
-Serio? Ale Ty,poważnie? Tak byłem zajęty machaniem Ci i krzykami do Ciebie, że jakoś mi to umknęło...-Uśmiechnął się szeroko.
-Ty i ta Twoja ironia.-mówiąc to delikatnie uderzyłam go w ramie i również się uśmiechnęłam.
-Auu! Dobra Awe, co jest?
-Aa, bo kurcze znowu myślałam o Ween. Jak mam jej zastąpić matkę, ojca i w dodatku być jej siostrą? To niedorzeczne. Mała jest mądra, rozumie, że rodzice mają nas w dupie. Tydzień temu nawet nie zadzwonili na jej urodziny. Myślą, że pieniędze nam wszystko rekompensują.
-Wiem, że jest Ci ciężko, ale musisz być silna dla Was, dla małej... Pamiętaj, że zawsze możesz też liczyć na mnie.
-Wiem, Er... Wiem. To co idziemy na te lekcję?
-Tak.. Szybko, bo zaraz dzwonek.
Weszliśmy na korytarz...oczywiście musiał tam być nasz typowy playboy otoczony dziewczynami... Teylor Swith,bo kto inny? Normalnie najchętniej bym ściągnęła tego bezszczelnego, zapatrzonego w siebie lalusia na Ziemie. Myśli, że jest najlepszy, że może mieć każdą, wszystko co tylko zechce, tak od pstryknięcia palcami, a te grono dziewczyn wokół niego tylko Go w tym utwierdza. Czy one nie widzą, że to tylko chamski palant z ego większym niż on sam?
Dalszy dzień minął dość szybko, na całe szczęście... Wróciłam do domu, miałam wstąpić po siostrę, ale napisała mi smsa, że idzie do koleżanki i jej mama odwiezie Ween o 18:00 do domu. Nie miałam sił robić obiadu, byłam padnięta, zrobiłam sobie herbatę i wylegiwałam się na kanapie przed telewizor gdy zadzwonił telefon.
-Halo?
-Hej Awe, tu Er.
-No hejka, co tam?
-Może wyjdziemy na rolki?
-Dziś? Er błagam Cię, miej litość.. Chcę chwilę lenistwa.
-Dobra leniu, będę za 10 min.
-Ale Er..czekaj!-nie zdążyłam nic powiedzieć, bo się rozłączył.
15 min później zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłam.
-No hej, piękna!-przytulił mnie.
-Hej Erit..po raz trzeci dziś. Ja nigdzie nie idę.
-Dobra, co masz na obiad?
-Eee.. Nic?
-Wiedziałem! Mam pizzę!
-Dobra wygrałeś! Idź do salonu i wybierz film, a ja idę po picie.
-zawsze wygrywam!- zasmiał się diabelsko
-Nienawidzę Cię!
-Nie kłam siostra, kochasz mnie! -"Siostra" traktowaliśmy się jak rodzeństwo.
-Dobra, dobra.
Zasiedzieliśmy, była już 18:30, a Ween dalej nie ma...
-Nie przesadzaj! Pewnie mała teraz trzyma lalkę w ręku i dobrze się bawi.-próbował mnie uspokoić.
-Erit, ale powinna dać mi znać. Zapomniała, że jestem za nią odpowiedzialna?
-Zadzwoń.
-Dzwoniłam, poczta.
-A matka tej koleżanki...?
-Nie pomyślałam o tym.
Zadzwoniłam:
-Dobry wieczór, jestem Awelin Nelson. Dzwonię by zapytać co z Ween, miała być w domu 30 min temu
-Dobry wieczór, no dobrze. A co ja mam z tym wspólnego?
-Jak to? Przecież Ween miała być u państwa.
-Owszem miała być, ale dziewczyny się poklocily i Ween zrezygnowała z wizyty u nas.
-Co pani mówi? To gdzie ona jest?
-Nie mam pojęcia. Zapytam córki, Susan...
Chwila ciszy. Nagle ma nowo słychać głos w słuchawce.
-Susan mówi, że Ween chciała pojechać do rodziców, prawdopodobnie jest na dworcu.
-że co? Dobrze dziękuję pani, jakby Ween się znalazła proszę o kontakt.
-Otóż naturalnie...

-I co? -Dopytywal Erit.
-musimy jechać na dworzec.
-Co?czemu?
-Gówniara mnie oklamała, nie było jej u Susan.. Reszte opowiem Ci w drodze.

...
Dotarliśmy na dworzec. Jest 19.00... Pusto, jednak na jednej z ławek siedzi dziewczynka.
Pobiegłam do niej.
-Ween? Co Ty sobie wyobrażasz? Dlaczego mnie okłamałaś...? Jestem za Ciebie odpowiedzialna! Co Ty w ogole tu robisz, gówniaro? Odchodziłam od zmysłów, tak się bałam.
Ona spojrzała na mnie tymi dużymi, niebieskimi oczami, łezka poleciała jej po policzku. Zrozumiałam, że trochę przeginam.
-Ween, Skarbie... Dlaczego tu jesteś? Gdzie chciałaś jechać? Martwiłam się o Ciebie.
-Przepraszam Awelin, chciałam tylko jechać do rodziców, zapytać dlaczego nas zostawili, ale bałam się jechać.
Spojrzałam na Erita... On wiedział co chciałam zrobić, miałam ochotę wyć.
-Nie rób tego więcej, Twoja siostra się tak o Ciebie martwila... Bardzo Cię kocha.
-Wiem-wyczeptała.
...
Położyłam małą spać, w końcu zasneła po tym dniu emocji.. Jutro z nią porozmawiam, dziś jestem na to za słaba. Pewnie skończyło by się łzami, jej i moimi.
....
Nastał nowy dzień, siedziałam na lekcji polskiego gdy nauczycielka powiedziała, że zada nam pewien projekt, który będziemy opracowywać w parach przez całe dwa tygodnie. Ucieszyłam się, bo chciałam być z Eritem...świetnie się rozumiemy...ale dobiernanie par do projektu było drogą losową, kobieta po kolei losowała kartki z nazwiskami: nastał czas Erita.. W myślach mówiłam "proszę ja, ze mną..błagam. Ja, ja, ja!"
Erit Olwey i Rita Gwey
Kurde... Oby mi trafił się ktoś normalny.
Awelin Nelson i Teylor Swith... Poważnie? Każdy, każdy tylko nie on, no błagam!
Dodał/a: Aga w dniu 25-08-2017 - czytano 264 razy.
Słowa kluczowe: Miłość badboy nastolatka Aga

Komentarze (3)

Anonimek :3dnia 2017-08-31 00:34:38.

Będzie kolejna część?

Koradnia 2017-08-31 12:26:47.

To jest super!!! Kiedy kolejna część?

Koradnia 2017-09-03 07:32:35.

Super. Pisz dalej. Mega mi się podoba. Czekam na następną część

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Miłość dopadnie każdego cz.1"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)