Mętlik cz20 - WIELKI POWRÓT

NA POCZĄTKU CHCIAŁAM WAS WSZYSTKICH PRZEPROSIĆ ZA MOJĄ DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ. POSTARAM SIĘ TUTAJ CZĘŚCIEJ BYĆ I PISAĆ KOLEJNE OPOWIADANIA, CHOCIAŻ NIE OBIECUJE TEGO. DZISIAJ WRZUCAM TROSZKĘ KRÓTSZE OPOWIADANIE, ALE MAM NADZIEJE, ŻE SIĘ NIE ZAWIEDZIECIE ! ZAPRASZAM I MIŁEGO CZYTANIA ;* I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM WAS Z CAŁEGO SERCA ZA MOJĄ NIEOBECNOŚĆ ;*


Patrzyłam się na niego z wielkim smutkiem. Wiedziałam, że nie jestem tą samą osobą co wcześniej, przez to wszystko mam już dość wszystkiego. Przez moją głowę przeszła myśl, że może jednak nie zasługuje na chociaż garstkę szczęścia. To wszystko mnie przytłacza, coraz bardziej ogarnia mnie ciemność z której ciężko mi jest się wydostać.
- Przepraszam Cię musze iść. - spuściłam wzrok i skierowałam się w kierunku wyjścia. Widziałam jak na Dawida twarzy pojawia się wielki smutek, a jego oczy zaczęły błyszczeć. Czy ja widziałam w jego oczach łzy ? Stanęłam na chwile i przymknęłam swoje oczy, wciągając głośno powietrze. Chciałam się odwrócić, żeby spojrzeć na niego, ale coś mnie zatrzymało jakby nie pozwalało mi sie odwrócić. Serce mówi jedno, ale rozum nie pozwala na to. Najgorsze jest to, że nie wiem którego mam posłuchać, wszystko zaczyna mi się już mieszać. Otworzyłam swoje oczy, do których powoli napływały łzy. Wyszłam, bez słowa wyjaśnienia dlaczego tak się zachowuje.
Całą droge do domu rozmyślałam nad tym, czy powinnam mu powiedzieć, dlaczego się zachowuje tak a nie inaczej. Po moich policzkach zaczęły płynąć słone łzy. Wiatr coraz bardziej chłodny, rozwiewał moje włosy. Założyłam kaptur na głowe i przyspieszyłam swój krok. Nie mogłam powstrzymać swoich łez, które coraz bardziej i coraz częściej spływały po moich policzkach. Bolało mnie to jak potraktował mnie Dawid. W sumie to też moja wina, bo nie pozwoliłam mu wyjaśnić tego wszystkiego, ani nie powiedziałam mu co mi sie "siedzi" w głowie. Choć przez krótka chwile czułam się tak wspaniale, przy nim czułam się tak bezpiecznie, czułam jakbym go znała całe swoje życie. Przez tak krótka chwile mogłam się zakochać ? Nie wiem jak to racjonalnie wyjaśnić.
Stanęłam pod domem, zastanawiając się dłuższą chwile czy wejść i wszystkim opowiadać o moim powrocie do gimnastyki. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i włączyłam aparat, spojrzałam na siebie. " Kurde, jestem spuchnięta od płaczu, nie wejde tak do domu. Zaraz będzie milion pytań " - pomyślałam. Stałam przed domem chyba z 30 minut patrząc przed siebie. Wiatr coraz bardziej rozwiewał moje włosy, a mi robiło się coraz zimniej. Postanowiłam, że mam już dosyć stania na dworze i weszłam do domu. Rozejrzałam się dookoła nasłuchując czy ktoś jest w domu. Na moje szczęście nikogo nie było, odetchnęłam z ulgą i skierowałam się do swojego pokoju. Rozebrałam się i przebrałam się w moje ulubione szare dresy, czarną bluzkę na ramiączkach i szary kardigam, a swoje włosy związałam w niesfornego kucyka. Torbe rzuciłam w kąt, wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Odpaliłam laptopa i otworzyłam facebooka. Mam jakąś wiadomość, spojrzałam od kogo. O kurde to Dawid. Przęłknęłam głośno śline i wpatrywałam się w ekran laptopa, ciągle zastanawiając się czy powinnam odczytać. Nie, nie odczytuje, nie chce. Zamknęłam szybko laptopa i odłożyłam go. Zaczęłam się wpatrywać w okno, podeszłam do niego powolnym krokiem i usiadłam na parapecie spoglądając przed siebie. Zaczęłam wędrować wzrokiem po oknie Bartka. Zaczęłam się zastanawiać co u niego słychać, dawno go nie widziałam. Jest dla mnie jak przyjaciel, do którego zawsze mogę się zwrócić z jakimś problemem. Pomyślałam, że odwiedze go. Zeszłam z parapetu ubrałam swoje trampki i szybkim krokiem zeszłam na dół zamykając za sobą drzwi na klucz. Skierowałam się w kierunku jego domu. Podeszłam do jego drzwi i wciągnęłam głośno powietrze. Zadzwoniłam dzwonkiem. Za drzwiami słyszałam coraz głośniejsze kroki, gdy drzwi się uchyliły moim oczom ukazał się Bartek z poobdzieraną twarzą i fioletowym okiem.
- Jezus maria Bartek co Ci się stało ? - rozszerzyłam swoje oczy, a on ze smutkiem w oczach wpatrywał się we mnie. Martwię się o niego, bo jakby nie patrzeć jest mi bliski. Bartek pokręcił głową i ruchem ręki oznajmił mi, żebym weszła do środka.
- Gdzie masz apteczke ? - popatrzyłam na niego z troską, a on wskazał mi gdzie się znajduje. Powędrowałam w kierunku apteczki, wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy. Złapałam go za ręke i poprowadziłam do jego pokoju. - Siadaj - wskazałam mu na jego łóżko. Wzięłam gazik i wodę utlenioną, którą polałam na gazik. Stanęłam przed nim i delikatnie przyłożyłam gazik do jego obdartej twarzy, on co jakiś czas delikatnie marszczył swoje brwi. Czułam jego wzrok na sobie, który przeszywał moją twarz. Co jakiś czas nasze spojrzenia się spotykały. Jego oddech był delikatnie przyspieszony.
- Powiesz mi co się stało ? - powiedziałam cicho w jego kierunku. Bartek lekko rozchylił swoje usta i zaczął cicho mówić.
- Wypadek przy pracy. - wzruszył ramionami. Spojrzałam na niego unosząc swoją brew ku górze, on dobrze wiedział, że ja wiem, że on kłamie.
- Dobra nie chcesz to nie mów, nie będe naciskać. Może kiedyś mi powiesz. - spojrzałam na niego ze smutkiem w oczach, bo przypomniałam sobie o Dawidzie.
- Coś sie stało ? - Bartek złapał moją ręke. Pokręciłam przecząco głową.
- To nie jest aż tak ważne.
- Jest, inaczej byś nie przyszła - spojrzał mi prosto w oczy, wpatrując się w nie, próbując cokolwiek wyczytać. Odwróciłam swój wzrok, skupiając się na przemywaniu jego twarzy. Czułam jak mnie obserwuje, czułam jego wzrok na sobie, który przeszywał mnie całą. Czułam się niekomfortowo, więc szybko przemyłam jego twarz i odsunęłam się od niego.
- Już, po bólu - uśmiechnęłam się delikatnie. Spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję - poprawił się na łóżku - A więc, co to za sprawa ? - podniósł jedną brew ku górze, spoglądając na mnie z ciekawością wypisaną na twarzy.
- W sumie nic ważnego, przyszłam Cię odwiedzić - wzruszyłam ramionami. Patrzył na mnie z wielką ciekawością i niedowierzeniem jakby wiedział, że kłamie.
- Skoro tak mówisz. Wiem, że coś jest na rzeczy, ale nie będe Ciebie naciskać będziesz chciała to sama powiesz - westchnął, po czym wstał z łóżka. Podszedł do mnie powolnym krokiem i delikatnie założył mi kosmyk włosów za ucho, który niesfornie wydostał się spod niesfornego kucyka - Chciałbym wiedzieć co teraz myślisz - wyszeptał, wpatrując się we mnie. Odsunęłam się delikatnie od niego, bo miałam wrażenie, że zaraz mnie pocałuje.
- Przepraszam muszę już iść - wydęłam lekko usta i spojrzałam na niego - Uważaj na siebie - wskazałam mu na jego twarz
- Poradze sobie - wzruszył ramionami i odprowadził mnie do drzwi. Kiedy wychodziłam złapał mnie za ręke, a ja odwróciłam się w jego strone. Popatrzyłam na niego z pytającą miną. - Dziękuję, że przyszłaś - uśmiechnął się i pocałował delikatnie mój policzek. Uśmiechnęłam się, ukazując w swoich policzkach delikatnie dołeczki i skinęłam głową, po czym wysunęłam swoją ręke z jego delikatnego uścisku i wyszłam z jego domu. Szybkim krokiem skierowałam się do domu. Weszłam do niego i odetchnęłam z ulga i pokręciłam głową. Mam dość tych wszystkich zagrywek chłopaków. Nie witając się z nikim w domu, pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Spojrzałam w sufit, patrząc na niego bezczynnie. Zamknęłam oczy i zaczęłam przypominać sobie wszystkie spędzone chwile z Dawidem. Krótko się znamy, mało czasu ze sobą spędziliśmy, ale zdąrzyłam się w nim zauroczyć albo zakochać od czasów Oliwiera. Zaraz, zaraz - otworzyłam szybko oczy i podniosłam się, siadając na łóżko. Czy ja się w nim zakochałam ? Wstałam z łóżka i zaczęłam chodzić po pokoju, cały czas mając w myślach Dawida. Jego uśmiech, jego oczy, jego delikatny dotyk, jego szczerość, jego bliskość. Czułam się przy nim tak bezpiecznie i o dziwo czułam się na prawdę szczęśliwa i czułam się przy nim sobą.
Oparłam się o ściane i zjechałam w dół siadając na podłoge. Zakryłam twarz swoimi dłońmi. " Zakochałam się " - pomyślałam w duchu, " ale bez wzajemności " - wtrąciła się moja podświadomość. Serce mówi " idź powiedz mu dlaczego tak się zachowujesz, powiedz mu co czujesz ", ale rozum mówi " nie bądź głupia, bo znowu zrobisz z siebie idiotke". I kogo tak na prawde posłuchać ? Nie pamiętam kiedy miałam taki mętlik w głowie, nie pamiętam kiedy tak się czułam. To wszystko już mnie przytłacza, czuje, że zaraz znowu ogarnie mnie ciemność i nic ani nikt mnie z niej nie wyciągnie. Nie chce nikomu mówić, co się teraz ze mna dzieje, nawet Lenie. Mam dośc na dzisiaj jakiegokolwiek towarzystwa. Chce być dzisiaj sama, przemyśleć wszystko. Z mojej samotności wyciągnęło pukanie do drzwi. Przewróciłam oczami i wstałam z podłogi, podchodząc do drzwi. W drzwiach stała delikatnie uśmiechnięta mama. Spojrzałam na nią z niezrozumieniem.
- Jak było ? - weszła do pokoju i usiadła na łóżko, patrząc na mnie i próbując cokolwiek wyczytać. Westchnęłam cicho i usiadłam obok niej.
- Nie najgorzej. Przywitali mnie miło i ciepło. Nie mam takich braków, myślałam, że będzie gorzej. Troche musze popracować nad tą kontuzją - wzruszyłam ramionami i się uśmiechnęłam.
- Cieszę się bardzo córeczko. I jak podjęłaś decyzje ? - spojrzała na mnie z wielką ciekawością, a zarazem z niepokojem. Złapałam ją za ręke i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Wróce na gimnastyke, to jest moje życie. Znowu poczułam, że żyje. Dziękuje mamo - przytuliłam ją. Mama przytuliła się do mnie, po czym odsunęła się i spojrzała na mnie z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Tak bardzo się ciesze córeczko. Dobra idę kończyć obiad, za jakieś 30 minut będzie gotowy dobrze ? - wstała z łóżka.
- Dobrze - uśmiechnęłam się, a mama wyszła z mojego pokoju, zamykając za sobą drzwi.
I znowu zostałam sama, ucieszył mnie ten fakt. Usłyszałam swój telefon, powolnym krokiem podeszłam do torby i wygrzebałam go. Spojrzałam na ekran - Lena. Nie chce mi sie z nią rozmawiać, później się jej wytłumacze.
Spojrzałam na ściane na której było pełno zdjęć. Do mojej głowy weszły wspomnienia związane z tymi zdjęciami. Beztroskie dzieciństwo. Nic Ciebie nie obchodziło, tak mało zmartwień, mało łez i smutku a jak najwięcej uśmiechu. Kiedyś było inaczej. Do moich oczu znowu napłynęły łzy, westchnęłam głośno i usiadłam na podłodze. Zaczęłam rozpakowywać moją torbe z gimnastyki. Wyciągnęłam strój w którym ćwicze, przyglądnęłam się jeszcze jemu i wrzuciłam do swojego kosza na brudne rzeczy.
Po chwili usłyszałam głos mamy jak woła mnie na obiad. Powolnym ruchem wstałam z podłogi i powędrowałam do kuchni. Po zjedzonym obiedzie skierowałam się do swojego pokoju, nie chciało mi się z nikim rozmawiać, ani siedzieć. Potrzebowałam samotności, tylko ja i moje myśli.

Przez cały tydzień unikałam Dawida w szkole i po szkole. Nie chciałam go widzieć ani znać. Lena się dopytywała co się stało, czemu tak się zachowuje wobec niego, ale ja nie miałam ochoty jej tego wszystkiego wyjaśniać. Wiem do czego by to dąrzyło, ja bym jej opowiedziała, a tam by mi mówiła swoje kazania. Nie chciało mi się tego wszystkiego słuchać. Miałam dość tego wszystkiego, przez ten tydzień byłam nieobecna. Dawid próbował się ze mną skontaktować, ale na darmo. Przyjeżdżał po mojej gimnastyce pod hale sportową, ale ja wychodziłam innym wyjściem, żeby go tylko nie spotkać. Może się zachowuje jak dziecko, ale nie potrafie spojrzeć w jego oczy i mu tego powiedzieć. Brakuje mi odwagi, mimo iż kiedyś miałam jej nadmiar. Nie wiem co się ze mną dzieje. Dawid wywołuje u mnie takie uczucie, że nie potrafie racjonalnie myśleć. Wszystko przemyślałam sobie, jestem w nim zakochana, ale bez wzajemności. Teraz wiem jak przez tyle lat czuł się Oliwier.
Spacerowałam po parku sama, co jakiś czas coraz bardziej otulając sie szalikiem. Moje włosy co jakiś czas opadały na moje oczy pod wpływem zimnego wiatru. Kiedy odgarniałam moje włosy przed mną stała jakaś męska sylwetka. Podniosłam głowe i spojrzałam na twarz którą tak dobrze znałam i nigdy nie zapomniałam. Przełknęłam śline, moje serce zaczęło szaleć, a ja zaczęłam drżeć. Przed mną stał Dawid, jego smutne oczy wpatrywały się w moje, a jego usta były delikatnie rozchylone. " Jak ja bym chciała go pocałować " - pomyślałam, a po chwili potrząsnęłam głową.
- Blanka - powiedział cicho swoim uwodzicielskim wzrokiem. - Dłużej tak nie mogę - zacisnął swoje cudowne usta w wąską linie. A ja tylko błądziłam wzrokiem po jego twarzy.
- Oliwia... - wyszeptałam z wielkim bólem, nie mogłam powstrzymać swoich łez. Dawid spojrzał na mnie z niezrozumieniem i zmarszczył brwi. Przymknęłam oczy i wciągnęłam głośno powietrze, a po chwili je otworzyłam i spojrzałam na niego wzrokiem przepełnionym łzami i smutkiem - Spotkałam ją w drodze do szkoły, tego samego dnia co mieliśmy się spotkać i...- znowu przerwałam, bo coraz bardziej cisnęło mnie na płacz. Zacisnęłam wargi w wąską linie.
- Co Ci nagadała ? - Dawid zmarszczył brwi, a jego wzrok momentalnie się zmienił. W smunty przepełniony łzami wzrok, zmienił się w przepełniony złością i niedowierzeniem. Pokręciłam głową.
- Posłuchaj ja nie będe Twoją kolejną zdobyczą na liście. - zrobiłam pare kroków w tył. - Oliwia mi wszystko powiedziała, jak zabierasz każdą dziewczyne na swoje "ranczo" , imponujesz im a później są Twoimi zdobyczami.
- Co ? - spojrzał na mnie z niedowierzeniem i zmarszczył swoje brwi.
- Wszystko stało się dla mnie jasne. Gdzie taki chłopak jak Ty i taka dziewczyna jak ja razem. Po prostu ja dla Ciebie byłam zdobyczą. Tylko szkoda, że w tak krótkim czasie coś do Ciebie poczułam. Ciągle chodzisz w to samo miejsce z inną dziewczyną, robisz dokładnie to samo, dlatego lepiej jakbyśmy zakończyli naszą znajomość - do moich oczu znowu napłynęły łzy, ale tym razem od złości.
- Zakończyli ? - Dawid pokręcił głową, ciągle się we mnie wpatrując. Odwróciłam się do niego plecami i zaczęłam się kierować w strone domu, kiedy usłyszałam ponownie jego głos - Tak Blanka spotykałem się z innymi dziewczynami zanim Cię poznałem, ale o to chodzi ZANIM CIĘ POZNAŁEM. Jak możesz się być o to zła ? - przewróciłam oczami i odwróciłam się ze złością w jego strone i powoli zaczęłam iść w jego kierunku.
- Nie zwalaj tego na mnie, oboje wiemy, że to nie moja wina - byłam jego coraz bliżej, Dawid wpatrywał się we mnie, a po chwili ujął moją twarz w swoje dłonie, przyciągając mnie przy tym do swoich ust. Poczułam jego pełne wargi na swoich ustach. Zamknęłam swoje oczy i pozwoliłam oddać się tej pięknej chwili. Dawid delikatnie rozsunął moje wargi swoim językiem i wsunął swój język, dotykając przy tym mojego. Delikatnie położyłam swoją ręke na jego tors, a on złapał mnie za biodro, przyciągając mnie delikatnie przy tym do siebie. Przez moje ciało co jakiś czas przechodziły miłe dreszcze, moje serce szalało z radości, a ja pod wpływem jego dotyku, pod wpływem jego cudownych warg rozpływałam się. Niech ta cudowna chwila nigdy się nie kończy. Po chwili delikatnie odsunął swoje wargi od moich. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego wzrokiem przepełnionym radością, a on wyszeptał do moich ust.
- Jesteś zupełnie inna niż wszystkie - i po chwili znowu mnie pocałował, a ja ponownie poczułam, że się rozpływam, na prawde czułam się cudownie. Nigdy czegoś takiego nie czułam, pierwszy raz poczułam się tak wyjątkowo. Poczułam, że jestem jego, że należe tylko do niego.
Dodał/a: blanka0705 w dniu 18-01-2018 - czytano 538 razy.
Słowa kluczowe: blanka0705 miłość mętlik smutek rozczarowanie radość

Komentarze (4)

wika657dnia 2018-01-20 01:32:18.

Dziękuję Ci za ten powrót.

Normalna_inaczej dnia 2018-01-21 00:52:06.

Super , fajnie że wróciłaś :) !

Zakochana 25dnia 2018-03-14 13:48:39.

Opowiadanie jest cudowne!💕 Masz naprawdę wielki talent. Szkoda że to już koniec opowieści o losach Blanki i Dawida 😚

Dariskadnia 2018-06-26 01:29:17.

Nareszcie wróciłaś 😘

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Mętlik cz20 - WIELKI POWRÓT"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)