Maciek i Kasia cz.17
Kasia właśnie siedziała u mnie w pokoju na łóżku i śmiała się z dowcipu, który jej przed chwilą opowiedziałem. (Była jedną z tych nielicznych dziewczyn, które miały piękny śmiech.). Po chwili spytała;
-A masz jakieś plany za miesiąc w weekend?
-Nie wiem, ale raczej nie a co?
-Bo mam zaproszenie na ślub z osobą towarzysząc-odpowiedziała z szelmowskim uśmiechem.
-I, co w związku z tym?-Spytałem przekornie
-Może byś ze mną poszedł, bo już dawno razem nigdzie nie wychodziliśmy
-mmm z Tobą wszędzie.-Odpowiedziałem całując ją czule w usta
-Wreszcie poznam resztę Twojej rodziny
-Chciałbyś. Poznasz tylko tę bliższą, bo osoba, która urządza wesele nie jest nawet moją rodziną.
-A, więc kogo poznam?-Spytałem ciekawie
-Moją babcię, dwóch wujków, ciocię, siostrę cioteczną, moją siostrę, brata i siostrzenice oraz szwagra.
-Już zaczynam się stresować-odpowiedziałem ze śmiechem.
-Czyli rezerwuj sobie 15.
-OK. A jedziemy moim samochodem czy z kimś z twojej rodziny?
-Nie wiem, ale raczej Twoim.
-OK
-Dobra kochanie ja już muszę lecieć
~~~~~~~~~~~15 sierpnia~~~~~~~~~~~~
Czekałem na Kasię pod jej domem. Nie był jakiś szczególnie okazały, ale dziewczyna, która właśnie wyszła była prześliczna. Dopiero po chwili rozpoznałem w niej Kasię. Miała na sobie chabrową sukienkę z czarnym paskiem. Sandałki na dość sporym obcasie tylko podkreślały jej długie nogi. Włosy spływały po jej plecach niczym wodospad. Miała lekki makijaż, którego prawie wcale nie było widać. Dostrzegłem go tylko, dlatego, że znałem jej twarz na pamięć. Wsiadła do samochodu a ja patrzyłem na nią oniemiały.
-Co jest?-Spytała
-Nic tylko przepięknie wyglądasz-odpowiedziałem
-ee no dzięki.
-To jak jedziemy?-Zapytała po chwili.
-No tak, tak jasne.- Powiedziałem i odpaliłem samochód. Skierowałem się w stronę kościoła. Zaparkowałem na dość pełnym parkingu. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy. Większość mężczyzn pożerała Kasię wzrokiem. Poczułem ukucie zazdrości. Automatycznie jeszcze mocniej zacisnąłem rękę na ramieniu Kasi. Usiedliśmy na ławce obok jakiegoś chłopaka na około 25 lat.
-Maciek, to mój brat. Leszek to mój chłopak-powiedziała moja dziewczyna. A ja podałem mu rękę, którą uścisnął. Gdy tak teraz mu się przyjrzałem był nawet do niej podobny. Te same niebieskie oczy, wysoki i blond włosy. To chyba u nich rodzinne pomyślałem. A ona wtedy pokazała mi jakąś kobietę koło 30 szepcząc:
-To moja siostra- Były z Kasią jak bliźniaczki gdyby nie to, że tamta miała rude włosy i była trochę bardzie puszysta. Obok niej siedziała około 7 letnia dziewczynka o niebieskich oczach i blond włosach. Mówiła coś do bruneta koło 30 zapewne jej ojca. Obok niego jakaś starsza pani wycierała jej cos z twarzy.
-To twoja babcia?-Spytałem kiwając głową w stronę staruszki.
-Tak-odpowiedziała szeptem. Zauważyłem, że młoda para właśnie wypowiada słowa przysięgi małżeńskiej.
Nim się spostrzegłem msza się skończyła. Poszliśmy złożyć młodej parze życzenia i dać prezent. Kasia wsiadła do samochodu w zamyśleniu. Nie miałem pojęcia gdzie odbędzie się weselę, więc ruszyłem za sznureczkiem samochodów jadących za młodą parą.
~~~~~~Godzinę później~~~~~~
Tańczyłem właśnie z Kasia, gdy jakiś chłopak podszedł i zapytał:
-Można?
-oczywiście-powiedziałem i poszedłem do łazienki…
~~~~~~~~Kasia~~~~~~~
Tańczyłam z jakimś chłopakiem, gdy nagle zapytał;
-Jak masz na imię?
-Kasia a Ty?-Spytałam bez żadnego zainteresowania
-Karol-piosenka właśnie się skończyła.
-Przejdziemy się?-Spytał
-No nie bardzo. Mój chłopak i w ogóle-nie zgodziłam się, bo wydawał mi się jakiś dziwny.
-No chodź tylko na chwilkę
-No dobra-zgodziłam się tylko dla świętego spokoju. Wyszliśmy na, zewnątrz, ale on szedł dalej bez zbędnego zastanowienia poszłam za nim po chwili się zatrzymał i wskazał ręką ławkę. Dopiero teraz zauważyłam, że nie słychać żadnej muzyki.
-Więc ile masz lat?-Spytał
-16 a co?
-Hmmm szkoda, bo pewnie już nie jesteś dziewicą
-że, co?!-Spytałam wzburzona zrywając się z miejsca.
-A, co Cię to obchodzi?! Wiesz, co nie chcę mi się z Tobą gadać!-Powiedziałam i chciałam iść, ale on złapał mnie za rękę.
-Hola, hola maleńka nie tak szybko.
-Puść mnie, bo będę krzyczeć!-Warknęłam
-I tak Cię tu nikt nie usłyszy-powiedział i pociągnął mnie za rękę tak mocno, że aż usiadłam na ławce.
-Puść mnie!-To krzycząc chciałam wstać, ale przytrzymał mnie na ławce. Po chwil jednak zepchnął mnie na trawę.
-Tak będzie łatwiej mi Cię utrzymać-powiedział i usiadł na mnie. Próbowałam go z siebie ze pchnąć, ale na nic były moje wysiłki. Jest dużo silniejszy przemknęło mi przez myśl. Zaśmiał się szyderczo.
-Nie szarp się to postaram się by było miło-to mówiąc nachylił się nade mną i wsadził mi język do buzi. Jeszcze bardziej zaczęłam się szarpać, ale to nic nie dawało. Ogarnął mnie lęk, gdy poczułam jego recę na moich piersiach. Krzyk zamarł mi w gardle. Usłyszałam dźwięk rozdzieranego materiału i jego śmiech. Poczułam mokre usta na moich piersiach i znów dźwięk rozdzieranego materiału. Wiedziałam, że tym razem to nie sukienka... Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
-Zostaw mnie proszę
-O widzisz, jaka grzeczna się zrobiłaś. Ale wiesz, co nie zostawię Cię, bo bardzo mi się podobasz.-Poczułam jak jego dłonie suwają się coraz niżej aż docierają do jedynej pozostałej części ubrania...
I jak podoba się Wam ta cześć? Proszę o szczere komentarze Pozdrawiam
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek miłość Tynka/Martyna
Kategoria: Miłosne
