Little Game lV

Obudziłam się. Przez chwilę nieprzytomna ale gdy ujrzałam sceny ze wczoraj znowu chciałam płakać. Próbowałam powstrzymać łzy, wykrzywiając prawdopodobnie ostro przy tym twarz. Gdy się uspokoiłam, przygotowałam się na nowy dzień. Klasycznie cała na czarno. Legginsy, lekko przydługi, luźny sweterek z nadrukiem sztyletu oplecionego dwiema różami, czapka i moje ulubione buty. Włosy bez komentarza. Na takie dni zawsze biorę czapkę. Przed wyjściem z pokoju założyłam słuchawki, zeszłam do kuchni, spakowałam śniadanie i wyszłam jak najszybciej rzucając tylko krótkie "cześć" na pożegnanie.

Znowu przy szafce wymieniam rzeczy. Gdy zamknęłam drzwiczki:
-Noooo i? Jak było?
-Ah! Yui! Nie pojawiaj się tak z nikąd!
-Tylko ze szczegółami proszę.-Chyba olała to co mówiłam. W sumie to sie nie dziwię.
-A co to? Ploty bezemnie?-Oczywiście jak mogłoby zabraknąć Any?
Odpowiedziałam wszystko. Bez większych fanaberii ani niczego... W końcu to tylko projekt.
-Eeeee...-Wyczuwam ogromnie zawiedziony ton głosu Yui-To wszystko? Myślałam że stać go na więcej.
-Ty to byś od razu ich razem do łóżka wcisnęła-Ana jak zawsze trafnie ale i z politowaniem w głosie.
-Ey ale... Co ty Yui! Nie rób z nas nie wiadomo...-przerwałam-jakiej...-Justin szedł i spojrzał tutaj... Ale... Nawet sie nie przywitał. Poważnie? Czy ja sobie to wszystko ubzdurałam?
-Emmm...Lisa?-usłyszałam głuchy głos.-Lisa!- ktoś mną potrząsał.
-Ej Lisa co jest?
-Eh... Sorki zamyśliłam się...-spuściłam wzrok. Nie dałam rady ukryć tego zasmucenia.
Chwila ciszy. Spojrzały po sobie z powagą po czym...
-Ty tak na serio...? W sensie ty i on?
-Co?!- momentalnie się odcknęłam -Yui no co ty! Po prostu...ehh- znowu mnie wzięło- po prostu zawsze tak było.
Początkowo nie chciałam tego mówić ale w tej sytuacji nie mam wyjścia.
-Odkąd udawało mi się złapać z kimś kontakt ludzie mnie lubili i w ogóle... Po jakimś czasie...zapominali o mnie.
Zamilkłam na chwilę.
-Tak jakby te wszystkie miłe chwile tak naprawde nie istniały, tylko były wytworem mojej chorej spragnionej dobrej zabawy wyobraźni.
-Ej Liska-Ana położyła mi dłoń na ramieniu... Od dawna nikt nie używał tego zdrobnienia. Uśmiechnęłam się na to słowo.
-To już nie ma znaczenia. Przyzwyczajenie. Chodźcie na lekcje.
Z usmiechem i energią jak gdyby sie nic nie stało wstałam i nawoływałam je.

Na lekcjach też nie zwracał na mnie uwagi. Eh. Ignorancja boli.
-A ty co o tym myślisz?-Yui z uśmiechem pokazywała mi swoją playliste.
-To jest dobre! Takie energiczne! Po prostu... Wow!
-Haha Ana mi poleciła! A ty? Co tam masz w zanadrzu?
-Eh... Nie wiem czy wam się spodoba.
Yui na szybciora podłączyła słuchawki do mojego telefonu i podała drugą słuchawkę Anie.
Widząc jej uśmieszek puściłam muzykę.
Która oczywiście rozbrzmiała na całą klasę! Yui niedokładnie podpięła słuchawki! Takie rzeczy przytrafiają się tylko mi! Ogarnęłam sytuację gdy nagle usłyszałam głos za mną.
-Ungrateful.
Wzięłam krótki wdech po czym się uśmiechnęłam lekko.
-3:1 idziesz jak burza.
-Mówiłem że nie masz co liczyć na fory.
Spojrzałam w jego stronę... Trafiłam centralnie na jego oczy jednakże to mnie nie ośmieliło. Patrzyliśmy tak z zadziorną rywalizacją w oczach.
-Taka wygrana mnie by nie satysfakcjonowała.
Jego mina przybrała złośliwy wyraz jednak uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Dzień dobry proszę już... -usłyszeliśmy szybki głos profesorki- A co tu się dzieje?!
Dopiero wtedy spojrzeliśmy na nią.
-Już mi siadać na krzesłach! Co to za jakieś ustawki?!
Zaśmialiśmy się i uysiedliśmy w ławkach.

Koniec lekcji. Ja na przystanku. Zauważyłam Justina który słucha muzyki na dousznych słuchawkach i grzebie coś w telefonie. Nie zauważył kiedy podeszłam. Usiadłam obok, wyjęłam mu słuchawkę i słuchałam jego muzyki.
-3:2-powiedziałam z triumfem
-Pfff- już miał coś powiedzieć ale przerwałam podając mu tytuł.- Nie mam pytań.
Pogadaliśmy trochę po czym wstał i poczekał aż autobus się ustawi. Po chwili się odwrócił i wystawił rękę. Patrzyłam na nią nieco zaskoczona. (Pewnie miałam głupią minę)
-Co za nieogar.-parsknął złapał moją dłoń i ułożył na swojej w geście zbitej piony.-Tak to się robi.
Po chwili odsunął się puszczając moją dłoń (która oczywiście zawisła w powietrzu)
-Narazie...NOWA- dodał ze złośliwym uśmiechem.
Ja oczywiście przez caly czas nieruchoma i bez słowa.
W skali 1-10 jak bardzo czujesz się zażenowany? Ja chyba 11.

Gdy wróciłam do domu postanowiłam sobie zagrać. Na powitanie Radler
-hej czm cie wczoraj nie było?
-Aaa szkoda gadać. Zastanawiam się ile wczoraj przegrałeś bezemnie.
-Masakra same porażki grały! Linia bota spartoliła robotę po całości!
-Haha przepraszam xD
-Wybaczę ci jeżeli teraz odrobisz te mecze
-Nie ma problemu ;D
Graliśmy. Wygrywaliśmy. Aż dostałam ochrzan że gram.
-Stary spadam.
-CO?! Walka trwa!
-Wybacz ale niektórzy nie ogarniają że z gry on-line nie można od tak wyjść. A jezeli chcesz jeszcze ze mną grać... To wiesz :p
-ok ok życzę więc aby tylko wielki ban cię nie dosięgnął.
Miły dzionek
Dodał/a: Little One w dniu 2-11-2018 - czytano 93 razy.
Słowa kluczowe: Boy gracz game Little One

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Little Game lV"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)