Kiedyś go znajdę... cz.5

Kiedy już skończyłam jeść, wstałam i powoli odniosłam talerz do okienka z brudnymi naczyniami. Przypomniało mi się jeszcze, że nie wzięłam kompotu, więc zawróciłam, aby przynieść sobie coś do picia. Kiedy już kończyłam napój i miałam zamiar odstawić go do okienka wspomnianego wcześniej, coś rozproszyło moją uwagę.. i tak gwałtownie odwracając się, mój kubek uderzył o coś, bądź o kogoś. Upadł na ziemię, rozbijając się przy tym. Nienawidzę być w centrum uwagi, tym bardziej, jeśli dana uwaga jest negatywna. Zdecydowanie była negatywna, wszyscy patrzyli właśnie na mnie, tylko że nie byłam sama... obok mnie stała ta przeszkoda, przeszkoda, która spowodowała to całe zamieszanie.
-Kto to jest?-usłyszałam pytania padające niedaleko mnie, nie chodziło o mnie, chodziło o... o niego.
Obok mnie stał Maciek. Jego mina nie była specjalnie radosna. Po chwili wziął od jednej ze sprzątaczek zmiotkę i zaczął sprzątać. Zdziwiona tym wszystkim schyliłam się, żeby mu pomóc. Kiedy w końcu się z tym uporaliśmy, zadzwonił dzwonek na lekcje. On musiał wracać do swojej szkoły, a ja iść do klasy.. ale nie miałam zamiaru znowu tego tak zostawić, chciałam powiedzieć, cokolwiek.
-Dziękuję za pomoc, znowu.
-Nie dziękuj, to przeze mnie upadła Ci szklanka, nie byłbym sobą, gdybym sobie poszedł nie pomagając Ci.
-No dobrze.. ale mimo to dziękuje.
-Musze iść, cześć.
-Cześć.
Niechętnie udałam się na lekcje, oczywiście spóźniona. To takie dziwne wchodzić na zajęcia, kiedy wszyscy już tam są. Dzień mijał niby normalnie, ale zdarzyło się coś co nie powinno mieć miejsca. Przed ostatnią lekcją podeszła do mnie dziewczyna, co prawda młodsza, ale to co mi powiedziała... nie było niczym miłym. Nie znam jej, no może z widzenia, ale wiem, że mieszka na moim osiedlu. Podeszła kiedy stałam sama i odezwała się:
-Podobno ostatnio zwróciłaś mi uwagę kiedy przytulałam się ze swoim chłopakiem, szkoda że tego nie słyszałam.
-Nie dało się przejść obok, nie było to zwykłe przytulanie, wierz mi.
-Nie mieszaj się w moje prywatne sprawy, mieszkam na tej samej ulicy co Ty, więc nie boję się Ciebie! Jesteś zerem, nie masz chłopaka i jeszcze zazdrościsz innym?!
-Czekaj czy my się w ogóle znamy?
-Tak! Odwal się od mojego chłopaka!
-Nawet nie wiem kto jest Twoim chłopakiem co Ty gadasz?
-Ale nikogo nie masz, podrywasz go! Policzę się z Tobą!
-Nie muszę Ci niczego udowadniać, ale dla Twojej wiadomości.. mam chłopaka.- nie wiem co mi odbiło, że to powiedziałam.
-W takim razie chcę go poznać! Jutro!!
-Dobra, nie chodzi do naszej szkoły, ale przychodzi na obiady, podejdziesz do nas.
Dziewczyna odeszła, a ja ochłonęłam i poszłam na ostatnią lekcję. Muszę się z nim spotkać... prosić go o udawanie mojego chłopaka, a co jeśli odmówi? To takie głupie, potrafiłam powiedzieć, że kogoś mam. Tylko, że nikogo nie mam, nie mam chłopaka, co mam zrobić. Muszę to załatwić dzisiaj, a nie mam numeru jego telefonu, na fb nie mam go w znajomych, nie wiem kiedy kończy lekcje. Jedynym wyjściem z tej sytuacji było pójście pod jego szkołę, kiedy już skończę lekcje. Oby kończył o tej samej porze. Wyjdę na zdesperowaną idiotkę, jeśli pojawię się jutro bez niego. Po prostu świetnie.
Parę minut później stałam przed szkołą mojego rzekomo "chłopaka" i modliłam się, żeby kończył wtedy co ja. Już miałam odchodzić, kiedy go zauważyłam. Był sam. Powoli szedł w moim kierunku, ale początkowo mnie nie widział. Chwilę później mnie dostrzegł, zwolnił i uważnie mi się przyjrzał.. rozejrzał się i stwierdził, że prawdopodobnie coś jest nie tak, albo ze mną albo z nim. Przeszedł obok mnie udając, że mnie nie widzi i wtedy zdałam sobie sprawę, że należy coś powiedzieć. Odwróciłam się i zawołałam za nim, próbując zachować pewność siebie.
-Hej! Mam pytanie- postanowiłam, że nie mogę się wahać- Maciek..
Chłopak obrócił się na pięcie:
-Tak?
-Bo widzisz..-podeszłam do niego i usiadłam na ławce, pokazując aby zrobił to samo -mam pewien nietypowy problem, wiem że się nie znamy i w ogóle, ale zrobiłam parę głupich rzeczy i tylko Ty możesz mi pomóc wszystko odkręcić.
-Czemu tylko ja?- powiedział, siadając obok.
-Bo to co powiedziałam dotyczyło Ciebie.
-Konkretnie?
-To głupie.
-Nie pomogę Ci, jeśli nie będę wiedział w czym.. mówisz czy mogę już sobie iść?-zaczął wstawać, więc nie było wyjścia.
-Zaczekaj!-usiadł z powrotem- taka młodsza dziewczyna, powiedziała mi, że podobno podrywam jej chłopaka, ponieważ nie mam własnego..
-A podrywasz?
-Nawet nie wiem kim jest ten jej chłopak!
-Dobra, mów dalej.
-I wtedy się zdenerwowałam i powiedziałam, że .... mam kogoś.
-Hahaha i niech zgadnę.. tym Twoim chłopakiem mam być ja?
-Coś Cię śmieszy, bo mnie nie.
-Śmieszy, co chcesz dalej zrobić?
-Prosić Cię, abyś udawał mojego chłopaka?
-Dlaczego miałbym to zrobić?
-Boże Maciek.. przepraszam, ale jeśli chociaż trochę Ci na mnie zależy, nawet jak na koleżance, to pomożesz mi, prawda?
-Pomogę, ale nie będę udawał.
-Co?
-Nic. Kiedy to będzie?
-Jutro podczas przerwy obiadowej, ona może zadawać pytania, wiesz o tym?
-Nie mogę uwierzyć, że ktoś taki jak Ty boi się młodszej dziewczynki, serio. A co do mnie, podejrzewam że będziesz zadowolona z tego co zrobię.
-Nie wiem.
-Haha dobra idź już. Do jutra.
-Do jutra.
Dodał/a: Aga66 w dniu 6-05-2016 - czytano 538 razy.
Słowa kluczowe: miłość nastolatki szkoła kiedyś go znajdę zaskoczenie przyjaźń Aga66

Komentarze (1)

TheFantasydnia 2016-05-08 07:25:10.

Świetne! Pisz dalej!

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Kiedyś go znajdę... cz.5"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)