Jeszcze dobrze się nie zaczeło, a już był koniec...

Nie widzieli się już ponad dwa tygodnie. Ona za nim nie tęskniła. Nawet lepiej się czuła przez te dni. Sama nie wiedziała dlaczego tak jest. Może dlatego, że zawsze uważał ją za ułożoną dziewczynkę. Tyle tylko, że jak wyjechał na Mazury w końcu mogła spokojnie pójść z kolegami na wino. A on myślał, ze jest grzeczną dziewczynką. Miłość jest naprawdę ślepa. „Kompletnie do siebie nie pasujemy!”- pomyślała pewnego dnia.
Poprosił ją o spotkanie zaraz po przyjeździe. Zgodziła się, mimo, że tego nie chciała.
Jego miłe słówka nie robiły już na niej wrażenia. Wiedziała, po co chcę się z nim zobaczyć. Umówili się w parku. Kiedy zobaczyła go czekającego na ławce chciała to już mieć za sobą, chciała stamtąd uciec i nigdy go już nie spotkać. Podeszła do niego. Uśmiechnęła się (jako, że zawsze była pozytywnie nastawiona do ludzi, którzy jej nic nie zrobili) i przywitała się. On jak zawsze spojrzał na nią wzrokiem jakim nikt nigdy na nią nie patrzył.
- Pięknie dziś wyglądasz, zresztą jak zawsze.
- Nie przesadzaj, proszę Cię- odpowiedziała. Nigdy nie popadała w samouwielbienie i nie uważała siebie za piękność.
- Hej! Mam Ci dużo do opowiedzenia. Na początek mam nadzieję, że mi wybaczysz wiesz jak to jest, pojechałam na Mazury z kolegami. Trochę zabalowałem… popiłem Martini. Dasz mi rozgrzeszenie?- powiedział śmiejąc się.
Wybuchła śmiechem i pomyślała :” Ku..rwa co za człowiek, zabalował, napił się Martini. Śmiechu warte. Niech lepiej spróbuje czegoś innego. A nie zapomniałam, że na pytanie jakie wino lubi najbardziej odpowiedział czerwone. Ludzie zabierzcie mnie stąd!”
Co innego pomyślała, a co innego powiedziała:
- Jesteś wolnym człowiekiem możesz robić co chcesz….
Po raz pierwszy ujrzała na jego twarzy niepokój. Patrzył teraz na nią w dziwny sposób.
Dokończyła:- Wiesz, myślę, że Ty i ja to dwa różne światy. Bardzo się od siebie różnimy…
- No tak, ale przecież będzie dobrze. Spróbował chwycić ją za rękę, przytulić, ale ona tego nie chciała. Czuła niechęć. Cholerną niechęć.
- To koniec, rozumiesz, koniec z nami. To nie ma sensu.
Zapadła cisza, w jego oczach można było dostrzec łzy. A ponoć chłopaki nie płaczą. Okazała się bezuczuciową dziewczyną a może sama nie wiedziała czego chce?
Po chwili milczenia spytał:
-Dobrze… Powiedz mi tylko dlaczego?
- Mówiłam Ci już. Ty i ja to dwa różne światy. To naprawdę nie ma sensu.
- Wiesz powiem Ci coś: Kocham Cię i będę tęsknił.
Wtedy poczuła ukucie w sercu. Nikt jej wcześniej tego nie powiedział.
- Przejdzie Ci.- powiedziała nie patrząc mu w oczy.
Popatrzyła ostatni raz na niego i poszła. Czuła na sobie jego wzrok. Nie miała zamiaru się obrócić. Pomyślała tylko :” niestety ja nie wiem co to znaczy miłość, a może wiem, ale tym uczuciem mogę obdarzyć kogoś innego”.
Dodał/a: punkowa w dniu 1-09-2010 - czytano 804 razy.
Słowa kluczowe: rozstanie nieszczęśliwa miłość nastolatki zraniona miłość krótkie opowiadania
Kategoria: Miłosne
Inne historie i opowiadania w kategorii Miłosne

Komentarze (1)

aikdnia 2010-09-07 19:56:48.

super opowiadanie przeczytaj sopie Miłość od pierwszego wejrzenia

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Jeszcze dobrze się nie zaczeło, a już był koniec..."

(pole wymagane)