Historia Gabrielle... cz.5 - Czy to ten jedyny?

Cóż... Wygląda na to, że wizyta Stylesa musi zostać przełożona. Szczerze? Jest mi to na rękę. Nie wiem dlaczego, ale przy nim zawsze czuję się onieśmielona. Nie dlatego, że uważam się za gorszą, tylko dlatego, że mam wrażenie jakby mnie odrobinę podrywał. NIEE!!! Co ja pieprzę? To nie może być prawda!!! Styles i ja? Dobry żart. Poczucie humoru cię nie opuszcza, Gabby. On ma inne plany na przyszłość, niż się zakochiwać. Kariera, zabawa... To jest ten typ człowieka, którego tylko wyżej wymienione wartości interesują. Ale nie miałam teraz ochoty zagłębiać się w historii Stylesa. Trzeba było przygotować się na dzisiejsze spotkanie z Johnem. Jest taki słodki... Czyżbym się zakochała? To niewiarygodne, ale zarazem nie można tego wykluczyć. Chciałabym, żeby coś z tego wyszło... Dzisiaj go oczaruję! Będę wyglądać olśniewająco! Od czego zacząć? Prysznic... Tak, tego właśnie mi trzeba. Po skończonej kąpieli postanowiłam ubrać czarną sukienkę. Włosy spięłam w wysokiego koka i pomalowałam się odważnie.
Była godzina 17:30. Pozostawało mi jednynie czekać... Minuta, dwie, trzy... i słyszę dzwonek do drzwi.
- Witam panią. - w progu stanął John z bukietem czerwonych róż
- Witam, witam - uśmiechnęłam się ujmująco
- Ja ty się ubrałaś?! - chwycił się za głowę
- Co jest nie tak w moim ubiorze? - zapytałam zaniepokojona
- Nie idziemy na pokaz mody...
- A gdzie?!
- Niespodzianka!
- Skąd mam wiedzieć jak się ubrać, skoro nawet nie wiem gdzie idziemy?!
- Ubierz coś... wygodnego.
- Ehhh... - podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakiś dres
- Pięknie. - powiedział John, gdy wyszłam z łazienki
- Dobra, John... Gdzie idziemy?!
Bez słowa wziął mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. Przez całą drogę zamieniliśmy tylko kilka słów. Dojechaliśmy do... jakiejś hali sportowej. John otworzył przedemną drzwi i weszliśmy do środka.
- Mam nadzieję, że chętnie przyjmujesz nowe wyzwania.
- Powiesz mi w końcu o co chodzi?
- Wszystko w swoim czasie...
Podszedł do kasy i kupił dwa bilety na... nie wiem co. Wręczył mi jeden z nich i chwyciwszy za rękę przeprowadził przez kolejne drzwi.
- Jeździłaś kiedyś? - zapytał
- Niee... - Nigdy nie spodziewałabym się czegoś takiego... Gokarty. Tego dnia polubiłam niespodzianki!!!
Wieczór szybko minął. Bawiłam się doskonale. Z hali sportowej pojechaliśmy prosto do mojej ulubionej restauracji. Do domu wróciłam bardzo późno...
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Podeszłam, żeby otworzyć i kogo zobaczyłam? Stylesa... Naprawdę nie miałam teraz ochoty oglądać tego nieprzyzwoicie przystojnego faceta...

-------------------
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać, ale kompletnie nie miałam weny...
Dodał/a: Roxi w dniu 26-05-2016 - czytano 749 razy.
Słowa kluczowe: Moja miłość Roxi

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Historia Gabrielle... cz.5 - Czy to ten jedyny?"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)