GWAŁT

hey, mam na imię Faustyna(17l). Opowiem Wam co mi się przytrafiło. Wydarzyło się to 05.08.2015 roku. Dzień przed narodzinami mojego ukochanego kuzynka. Była to środa, parę minut po 15-tej. Wracałam z mszy z parafii pod wezwaniem Św. Stanisława BM w Czeladzi. Z miasta weszłam na pole uprawne, prze które przeszłam może w dwie minuty – nie więcej, następnie weszłam do lasu. Szłam prószką leśną, przeszłam jej połowę i usłyszałam nagle jak ktoś idzie tą samą dróżką w oddali. Odruchowo się odwróciłam i ujrzałam pewnego mężczyznę. Nie potrafiłam powiedzieć, czy go znam, ponieważ był w oddali. Nie przejęłam się nawet tym, że idzie właśnie tą dróżką, bo wiele osób nią chodziło. Tylko tego dnia jakoś dziwnie nie minęłam nikogo na tej dróżce. Szłam dalej. Kiedy dróżka, którą podążałam się skończyła skręciłam w następną dróżkę. Przeszłam nią kawałek ciągle mając wrażenie, że kroki owego mężczyzny z sekundy na sekundę przyśpieszają. Po chwili znowu się odwróciłam. I wtedy zobaczyłam TO CZEGO ZOBACZYĆ NIE POWINNAM. Ten sam mężczyzna, który szedł tą samą dróżką co ja. Lecz widok ten i przeczucie, które mi się zrodziło zmroziły mi krew w żyłach. Zobaczyłam nagiego mężczyznę, dosyć tęgiego. Miał ciemny zarost, cienkie okulary. Tylko tyle z jego rysopisu pamiętam. Od razu naszła mnie myśl, że chce mnie zgwałcić. Nie myliłam się. Zaczął za mną biec, wołać coś za mną, czemu towarzyszyła basowa barwa głosu. Udało mu się mnie złapać za nadgarstek, próbował mnie przewrócić na ziemie, ale nie dawałam się mu. Po paru minutach szarpaniny udało mi się wyrwać z tej obławy, ale jak się okazało na następny dzień miałam całe sine nadgarstki. Kiedy się już wyrwałam sprintem poleciałam w stronę Basenu Miejskiego. Od kiedy zaczął mnie gonić, aż do momentu w, którym znalazłam się przed wejściem na Basen Miejski piszczałam w duszy jedno zdanie: „Karolinko, ratuj!”. To ona właściwie mnie uratowała. Potem, jak już znalazłam się wśród ludzi, długo nie umiałam się pozbierać. Długo płakałam. Kiedy wróciłam do domu to od razu założyłam bluzę. Spałam też w bluzie. Rano, taj jak już wspominałam, miałam nadgarstki całe sine. Zarzucałam sobie, że wcześniej też chodziłam przy dużych upałach w bluzie, że gdyby nie to to bliscy może by coś zauważyli. Towarzyszyło mi też uczucie, że wszystko to co się wydarzyło dnia poprzedniego to moja wina. Że to przeze mnie. Jeszcze do tego doszły narodziny narodziny kuzyna. Od tego dnia przez długi czas oprócz poczucia winy towarzyszyło mi uczucie nienawiści do płci przeciwnej. Urosło ono do tego stopnia, że w pewnym momencie zrodziła się we mnie chęć zabicia drugiego człowieka. Za każdym razem, gdy na oazie miałam modlitwę wieczorną wyrzucałam Bogu, że do tego dopuścił. Nie widziałam już sensu w tym co robię.. wg w życiu. Trwało to do 1.01.2016. Wtedy przystąpiłam do spowiedzi do konfesjonału, w którym siedział ksiądz, którego śmiało mogę nazwać przyjacielem. Już wcześniej widział, że coś mi leży na duszy, że jest coś z czym sobie nie radzę. To właśnie on zachował się wtedy tak jak prawdziwy przyjaciel….. jak Chrystus Miłosierny. Bez zawahania wysłał mnie do psychologa, bym mogła otrzymać fachową pomoc. W dniu, kiedy przystąpiłam do spowiedzi przysięgłam sobie, że nie dopuszczę do tego, by jakaś dziewczyna, albo kobieta, którą znam została tak samo skrzywdzona, a kuzynek, na którego nie umiałam patrzeć, bo przypominał mi ten cały dramat stał się całym moim światem i jestem pewna, że jak ktoś go kiedykolwiek skrzywdzi bez zawahania zamorduje z zimną krwią. Dzisiaj zostało mi już parę miesięcy do zakończenia pierwszego roku terapii, ale to nie będzie koniec. Do psychologa pochodzę jeszcze parę ładnych lat, mimo, iż pomoc psychologa dostałam pół roku po całym zdarzeniu to i tak szybko do niego trafiłam. Jeszcze boję się ludzi, co jest skutkiem całej tej sytuacji i trudno będzie mi się tego pozbyć, bo jest to głęboko zakorzenione już w mojej psychice, ale „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Muszę nauczyć się na nowo zaufać ludziom, ale coś mnie jeszcze blokuje. Psycholog twierdzi, że i tak już zrobiłam duży postęp.
Dodał/a: Faustyś w dniu 9-11-2016 - czytano 6098 razy.
Słowa kluczowe: Gwałt ból cierpienie Faustyś

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "GWAŁT"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)