Gdy stracisz ...
-dzieki ale ja go tak kocham powiedz mi za jakie grzechy?
-Co ty gadasz?Moze tak mialo juz byc?
-Ze napisze:Ej sorry ale cie nie lubie?
-No wiem ale on byl zly...
-Jak mozesz tak twierdzic?Ludzie sie zmieniaja...
-tak juz wiele razy to slyszlalam ale nie on ...
-Wiem...Ale...On mysli ze ja nie mam uczuc?
-Pewnie tak zle cie potraktowal wiem...
Tak gadalam z kolezanka kochalam chlopaka Kamila Sa**** kiedys napisalam mu ze cos czuje...A on napisal okay ale po kilku dniach napisal:i co myslisz ze ja cie lubie?oczywiscie ze nie!Swiat legnal w gruzach myslalam co tu zrobic?Czy isc i sie zabic?czy zyc?
Ale postanowilam ze bede zyla jakby nic sie nie stalo codzien bylam w gorszym stanie... Kiedys popatrzylam sie na tabletki:
''Wziazc moze jedna?Oddac zycie za to wszystko?''Nie nie zrobie mam rodzicow...Zalowalabym tego...Gdy rodzice widzieli jak sie czuje bo zaczelam wymiotowac glowa mnie bolala czesto...Poszlismy na badania...Kiedy juz byly wyniki lekarz powiedzial:
-Niech corka zostanie na chwile sama a ja poprosze mame i tate do pokoju...Zostalam sama myslalam o nim nie o wynikach krwi tylko o nim...JEST TAKI SLODKI...Myslalam ...Kiedy rodzice wyszli z pokoju byli smutni mama plakala a tata trzymal ja i przytulil ja...
-Co sie stalo?-zapytalam
-Widzisz coreczko...musisz isc na operacje...
-Jak to?
-Masz ra...kaa...-zaczela plakac
-Raka czego?
-Raka krwi dlatego glowa cie boli i wymiotujesz...Za 3 dni masz operacje...
Kiedy jechalismy do domu kazdy siedzial cicho mama plakala tata tez a ja myslalam
''Przezyje ta operacje i bedzie okay''
Kiedy byla juz moja operacja uspili mnie cala rodzina byla na korytarzu czekali moja operacja byla ciezka...Trwala 9 godzin...
Kiedy skonczyli lekarz podszedl do mamy
-Przykro mi...Staralismy sie...Ale to byla trudna operacja...
-Tz?Zyje?
-Tak...tylko...ze moze umrzec za tydzien gora 2 tygodnie bedzie zyla...
Mama zemdlala a ja lezalam w szpitalu...Mama byla wciaz przy mnie
-Jak sie czujesz coreczko?
-Dobrze...
-Tak mi przykro nie chce zebys odchodzila...
-Mamo...Nie przejmuj sie...
-Anetko...ooo...i zmarlam...wszyscy plakali...mama zemdlala a ja bylam w innym swiecie kiedy w szkole sie dowiedzial o tym Kamil nie wierzyl w to...Po szkole poszedl do lazienki zamknal sie i wzial garsc tabletek...Zmarl przed tem napisal:
''JEZELI JEJ NIE MA TO I JA NIE CHCE ZYC TO MOJA WINA WIEM GDYBYM TEGO NIE POWIEDZIAL...KOCHALEM JA ALE NAPISALEM JEJ TO ZEBY NIE MYSLELI INNI ZE JUZ MAM DZIEWCZYNE W TYM WIEKU...WIEM TERAZ TEGO ZALUJE...SORRY:(''To tyle co bylo napisane na tym liscie...Odszedl tak jak i ja...Teraz juz minal rok od mojej smierci a mama dalej jest zdruzgodana i tata...
Słowa kluczowe: nieszczęśliwa miłość śmierć Anciulka...LOVE U
Kategoria: O śmierci
