Friends (?)

Słońce. Czymże byłby każdy poranek bez słońca? Bez jego ciepłych promieni pieszczących naszą twarz? Właśnie ta myśl towarzyszyła mi podczas porannych przygotowań do szkoły. Podeszłam do szafy, plan wyglądał tak samo jak każdego dnia - jak najmniej rzucać się w oczy. W końcu po co na własną rękę załatwiać sobie wstyd przed całą szkołą? Założyłam czarne rurki i bluzę z kapturem, pomoże mi ukryć rude loki, które już setki razy pokrzyżowały mój plan przeżycia dnia. Po porannej toalecie zeszłam na dół, 7:20, idealny czas!
Przy stole siedział Marek, mój młodszy brat oraz rodzice. Zajęłam swoje miejsce przy stole.

- Witaj córciu. Jak Ci się spało? - Zapytała mam całując mnie w czoło.

- Hej. Dobrze. - Odpowiedziałam.

- Siadaj i jedz kanapki. - Dodał tata.

Szybko skończyłam jeść, ubrałam kurtkę i czapkę, podziękowałam i wyszłam do szkoły. W uszy wsadziłam słuchawki, w których właśnie leciała moja ulubiona piosenka. Szłam tak powolnym krokiem w kierunku szkoły myśląc o wszystkim i rozglądając się dookoła. Jesień należy do mojej ulubionych pór roku zaraz po zimie. Zdecydowanie łatwiej jest wtopić się w tłum gdy połowa szkoły zaciąga na siebie ciepłe ubrania. Podniosłam wzrok. Jakiś samochód zatrzymał się tuż obok mnie, szyba opuściła się na dół, a w niej pojawiła się Wiktoria. Dlaczego zawsze gdy dzień zapowiada się chociaż trochę lepiej niż pozostałe pojawia się ona? Szybko ominęłam pojazd ściszając przy tym muzykę.

- A gdzie to się spieszy mojej ulubionej koleżance? - Zignorowałam pytanie przyspieszając kroku.

- Głucha jesteś, że mi nie odpowiadasz? - Ponownie nic nie odpowiedziałam ściskając ramiona z całej siły. Nie daj się sprowokować, nie daj jej satysfakcji.

- Ostatnia szansa. Zatrzymaj się, odpowiedz grzecznie lub przestanie być tak miło.

Zwolniłam kroku, wyjęłam słuchawkę z ucha i powoli odwróciłam się do niej bez słowa. Samochód podjechał do przodu.

- Nie można było tak szybciej? Trzeba było się tak bać? - Zapytała z cwaniackim uśmiechem. - Gdybyś zrobiła to szybciej może byłoby bardziej miło, ale za to ociąganie nie dajesz mi wyboru. - Po tych słowach tylna szyba opuściła się całkiem, a w niej ujrzałam Sandrę. Dlaczego w ogólne mnie to zdziwiło? Zawsze pojawiały się razem, wielkie przyjaciółki które z byle powodu obrabiały sobie tyłki za plecami.

- Witaj Kasiu, dlaczego jesteś cała mokra? - Usłyszałam z jej ust. Ze zdziwieniem spojrzałam na siebie nie wiedząc co ma na myśli. To był mój błąd. Sandra szybkim ruchem wylała na moje spodnie butelkę wody, zbyt szybko bym zdążyła zareagować.

- Jejku spójrz tylko, nasza mała przestraszona dziewczynka popuściła ze strachu! Do zobaczenia w szkole chociaż pewnie już nie dzisiaj. - Po tych słowach samochód ruszył zostawiając mnie na środku ulicy. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. 7:48. Zbyt daleko od domu by zawrócić. Spojrzałam na siebie ponownie, mokra plama nie była aż tak duża, a ja nie mogłam dać im satysfakcji znowu nie pojawiając się w szkole. Schowałam słuchawki do plecaka po czym biegiem ruszyłam do szkoły. Gdy dotarłam do budynku zegarek pokazywał 8:06.Korytarze były puste. Udało mi się, pomyślałam. Pierwsza lekcja odbywała się na parterze, szybkim krokiem ruszyłam do toalety by wysuszył spodnie, gdy drzwi do klasy otworzyły się, a w nich stanęła nauczycielka biologii.

- Już próbujesz się wyśliznąć ze szkoły? Znowu? Natychmiast do klasy.

- Ale ja...

- Żadnego ale, klasa lu dyrektor, wybieraj. - Spojrzałam na dolną część mojej garderoby. Może uda mi się zakryć mokrą plamę plecakiem, a spodnie wysuszę na kolejnej przerwie? Po namyśle zdjęłam plecak i niosąc go przed sobą w dłoniach weszłam do klasy za Panią Majcher. Wszystkie oczy skierowały się w moją stronę. Ruszyłam do swojej ławki szybkim krokiem. Wiktoria uśmiechnęła się do mnie szyderczo wymownie zerkając na plecak, jednak nie powiedziała ani słowa. Usiadłam do ławki i wypakowałam potrzebne przedmioty. Gdy uczniowie przestali zwracać na mnie uwagę wydobyłam z plecaka chusteczki chcąc chociaż trochę wysuszyć spodnie.

- Proszę Panią, dlaczego krzesło Kasi jest całe mokre? Czy ona coś tam wylała? - Rozległ się głos Sandry. Przerażona roztrzęsionymi dłońmi próbowałam schować zużyte chusteczki do plecaka.

- Kasiu co Ty tam robisz? Wstań natychmiast. - Podniosłam wzrok na nauczycielkę, moje spojrzenie błagało by dała mi spokój. - Natychmiast. - Powtórzyła.

- Ale ja nie mogę.

- Dlaczego?

- Ja... - Spuściłam wzrok na ławkę mając nadzieję, że dzięki temu Pani Majcher da mi spokój.

- Może to wcale nie jest woda? - Usłyszałam za plecami.

- To pewnie ze strachu! - Dodał ktoś inny. W całej sali rozbrzmiał śmiech kolegów. Nauczycielka starała się uciszyć klasę, niestety nieskutecznie.

- Kasiu chyba powinnaś wyjść do toalety. - Powiedziała zmieszana nauczycielka. Po jej słowach wyszłam z klasy bez słowa. Zaczęłam cała się trząść, a moje serce przybrało doskonale znany mi rytm. Tylko nie tutaj, tylko nie teraz.. Zaczęłam powtarzać w myślach błagając umysł o spokój. Do oczu zaczęły mi napływać łzy, zaczęło się..



-----

Cześć!

Proszę o szczere opinie
Dodał/a: dooosikk w dniu 9-09-2017 - czytano 178 razy.
Słowa kluczowe: miłość dooosikk

Komentarze (1)

Myszka237677dnia 2017-09-18 06:25:05.

Jak na poczatek, nie jest zle ;) Czekam na wiecej! Powodzenia.

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Friends (?)"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)