Emma Evans X

Gdy Emma wyszła ze szpitala, od razu poczuła się wolna. Gdy dojechała do domu zadzwonił jej telefon. To Cece. Dziewczyna ze szpitala.
- hej młoda. To co, za godzinkę do ciebie wpadnę. nie masz chyba nic przeciwko, hmm?
- No co ty! zapraszam. Adres prześle ci esemesem.
- Świetnie! To do zobaczenia!
- pa, pa...
Rozłączyła się. Emma poszła do siebie do pokoju i wysłała przyjaciółce adres, zgodnie z obietnicą. Bardzo się z nią zżyła podczas tego tygodnia i okazało się, że maja wiele wspólnego. Nagle jej myśli zaczęły krążyć w okół Vanessy. Ta dziewczyna ją przerażała. Z rozmyślań wyrwał ją głos Alexa. Nie widziała go przez cały tydzień. Nie odbierał telefonu. Nie odpisywał. A teraz ma czelność przychodzić do niej, jakby nigdy nic. O nie! Emma czuła, że jest wściekła. Czekała jednak aż on zacznie.
- Eeee... Cześć Em. Chciałem...- nie dokończył, bo Emma poirytowana mu przerwała.
- Ha! zabawne! ,,CHCIAŁEŚ! Tylko szkoda, że nie chciałeś odebrać moich telefonów, lub odpisać na wiadomości! Wiesz jak się martwiłam?!- Alex podniósł oczy.
- Jak?
- Bardzo!- na te słowa uśmiechnął się do niej, ukazując rząd białych zębów.
- No i co się tak szczerzysz?- zapytała i aż się w niej gotowało, gdy nagle... Alex podszedł szybkim krokiem i wpił się w jej usta. Emma nie wiadomo czemu, nie opierała się. Nawet pogłębiła całus. Gdy Alex się odsunął, cała złość jej minęła.
- Wybacz...- uśmiechnął się niewinnie, a Emma odzyskała resztkę zdrowego rozumu.
- nie myśl sobie, że to wystarczy... Dlaczego nie odezwałeś się ani raz w tym tygodniu?
- Musiałem przemyśleć, to wszystko...
- No, to teraz nie jestem już zła...
- wystarczyło ci samo wyjaśnienie?!
- tak. Co prawda głupkowate...- Alex złapał ją w tali podniósł do góry i obrócił do o koła. Gdy już ją odstawił spojrzeli sobie głęboko w oczy. Tym razem Emma nie mogła się powstrzymać i to ona go pocałowała. Gdy przestali, znów spojrzeli sobie w oczy.
- Jesteś niesamowita...Wiesz że... cię kocham?- to ostatnie wypowiedział szeptem. Tak niepewnie, że Emma ledwo to usłyszała.
- Nareszcie!- krzyknęła.
- co? nie rozumiem...
- Oh, Alex... Ja ciebie też...- uśmiechnęli się, a następnie ich spojrzenia powędrowały ku wielkiemu łóżku Emmy. Spojrzał na nią a ona pokiwała głowa.
- Muszę już iść...- Leżeli a ona go przytulała.
- Naprawdę?- zapytała niewinnie, a on się uśmiechnął.
- odprowadzisz mnie?
- oh... tak mi dobrze, że mi się nie chcę...- W tedy Alex wstał. Nie tego Emma się spodziewała. Ubrał się, a następnie podniósł zawiniętą w koc Emmę i zaniósł do garderoby.
- Moja pani, pora się przyodziać.- zmrużył oczy i wskazał gestem na szafę.
- hmmm... zaiste...- niestety Emma tak nie potrafiła. Choć powiedziała to jak najdostojniej umiała, zaczęła się śmiać a Alex razem z nią.
- okej, okej... już. Wzięła krótkie spodenki, luźny biały T- shirt oraz bieliznę. Ubrała się i spojrzała na zegarek.
- Matko! Ale ten czas leci! Za dziesięć minut będzie tu Cece!
- Z tobą czas zawsze szybciej płynie...- uśmiechnął się zalotnie i cmoknął ją w usta.
- tak, tak... nie filtruj mi już tutaj!- Na te słowa Alex dziwnie na nią spojrzał. A gdy dziewczyna uświadomiła sobie dlaczego tak patrzy wybuchła śmiechem.
- taaaak, bardzo zabawne. Doprawdy przezabawne... Zwykła literówka...
- A nie lubisz jak filtruję?
- hmmm... lubię.- uśmiechnęła się cmoknęła go w policzek i poszła do łazienki związać włosy. Gdy to zrobiła, wróciła do Alexa i zaczęli schodzić na dół.
- No... to teraz mam do ciebie pytanie...- Alax zatrzymał się przed drzwiami wejściowymi do domu i uśmiechnął się.
- słucham...
- Tak wiec, moja pani... czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?
- Jasne!- Pocałowała go i...
- Khy... Khy...- W holu stał jej ojciec.
- Alex, to pa!
- cześć!- Alex szybko się ulotnił, a Emma wiedziała że czeka ją dłuuuga rozmowa...
- Kto to był?!
- usiądźmy... - poszli do salonu i zajęli miejsca na sofie.
- powtórzę... KTO TO BYŁ?!
- kto?
- Emma!
- okej... to był mój chłopak...
- hmmm.. tyle już wiem... zauważyłem.- Emma przewróciła oczami.
- To był Alex.
- Ciekawe... Nzwisko!
- ...green.... Alex Green.
- hmmm... mam rozumieć że wy już...
- tak.- przerwała mu i spojrzała w oczy.
- dobrze... jesteś wolna.
- co?!
- jak to co?
- tak szybko?!
- tak. jesteś już dużą dziewczynką... masz w końcu 22 lata...
- aha... okej...- w tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
- to... otworze...- Pobiegła do drzwi i je otworzyła. W progu stała różowo- włosa dziewczyna w białych jeansach i krótkiej szarej bluzeczce. Włosy kaskadami loków opadały jej po ramionach.
- Hej Cece!
- Cześć.
- Wejdź proszę...
- O cię panie! To dopiero chałupa!
- taaak... chodźmy do mnie.
- okej...- poszły razem na górę.

Dziewczynom bardzo miło się gadało, ale zrobiło się późno i Cece musiała iść, tak więc Emma została sama. Umyła się i zadzwonił telefon. Numer zastrzeżony.
- No to pięknie! Za mało mam zmartwień!- powiedziała do siebie. W końcu postanowiła odebrać.
*słucham...
*Ile jeszcze razy mam dzwonić, żebyś go zostawiła dziwko?!
*Posłuchaj no... Nie mam zamiaru go zostawiać! Nie dzwoń do mnie więcej, bo to ci nic nie da! Ośmieszałaś mnie i to nic nie dało! Próbowałaś zabić i to też nic nie dało! Pogódź się z tym... przegrałaś...
* ty... pożału...
Emma rozłączyła się, wyłączyła telefon i położyła do łóżka... Miała dość. Po 15 minutach usnęła.

*CDN*

----
OD AUTORA: wybaczcie proszę, za dłuższą przerwę. Mam nadzieję, że się spodobał nowy roździał :) Komentujcie.. :*
Dodał/a: juliett_159.12 w dniu 18-03-2018 - czytano 299 razy.
Słowa kluczowe: miłość pocałunek szantaż wolność przyjaźń dom juliett_159.12

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Emma Evans X"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)