Emma Evans VIII

- Wow. Emma, to jest niesamowite!- Sophie rozglądała się wokół po pokoju.
- Ech... nic takiego.- odpowiedziała dziewczyna.- Chodź usiądziemy i zagramy w super grę! Zanim się przeprowadziłam sporo w nią grałam na różnych imprezach.- Emma podeszła do szafki i wyjęła z niej dwie butelki napoju gazowanego oraz dwie szklanki.- Siadaj.- Wskazała na łóżko, a sama usiadła na fotelu.
- więc... O co chodzi?
- masz tutaj napój- napełniła szklankę i podała ja Sophie- zasady są proste. Będę czytać zdania z internetu, a gdy będzie coś prawdą musimy napić się łyka soku. W ten sposób dowiemy się czegoś o sobie. Tylko ostrzegam... zdania mają różny poziom trudności.
- no i co? myślisz, że nie dam rady?
- nie, co ty?! zaczynamy. Tak więc numer jeden.- uśmiechnęła się tajemniczo- ,, Nie mam rodzeństwa".- żadna z dziewczyn się nie napiła.- masz rodzeństwo?
- tak. Mam młodszą siostrę, Lisę. Mam też siostrę bliźniaczkę, Marię. Oraz dwóch starszych braci, Luisa i Charliego. A ty?
- eeee... ja mam starszą siostrę, Kate.
- dobra, jak juz wszystko wiemy lecimy z następnym pytaniem.- wzięła do ręki telefon po czym przeczytała w myślach tekst i zmarszczyła brwi.- dobra, to jest nieco z innej kategorii. Jest tu napisane ,, weź tyle łyków, ile razy budziłeś się poza domem i miałeś takiego kaca, że nie wiedziałeś gdzie jesteś, jak się tu znalazłeś i co tu robisz. "- odłożyła telefon i wzięła jeden, ale porządny łyk. Emma przyglądała się temu. Była raczej typem mocnego imprezowicza, więc nie raz już tak miała. Spojrzała niepewnie na Sophie po czym wzięła pięć łyków. Gdy skończyła i znów spojrzała na przyjaciółkę, ta patrzyła na nią wielkimi oczami ze zdziwienia.
- przecież... - nie mogła nic powiedzieć, a Emma aż się zaczerwieniła na policzkach.
- To, może następne pytanie...- podniosła telefon.- więc ... ,,nigdy nie farbowałam włosów."- wzięłam porządny łyk ale Sophie siedziała dalej i tylko gapiła się w szklankę.
- no nie mów! nie jesteś blondynką!- nie mogłam wytrzymać
- nie, nie jestem. Jestem szatynką. - uśmiechnęła się i odebrała ode mnie telefon.
- ,,jestem dziewicą"- przeczytała. I tym to mnie dobiła. Wzięła łyka a ja siedziałam dalej uparcie wpatrując się w podłogę. Sophie to zauważyła, więc podeszła do plecaka i wyjęła reklamówkę z moimi mokrymi ciuchami.
- muszę już iść, ale ty nie zapomnij ich rozwiesić- rzuciła w moją stronę worek. Gdy tylko przyjaciółka wyszła Emmie zadzwonił telefon. To esemes od Alexa.
* Emma szybko ! pomocy!
* co jest? gdzie jestes?
* jestem w domku letniskowym nad jeziorem.- Emma wiedziała o które jezioro chodzi. W okolicy jest tylko jedno.
* przyjedź szybko! jest problem!
Emma nie myślała już więcej, tylko zabrała kluczyki z blatu na dole w kuchni i pojechała samochodem mamy do Alexa. Gdy była na miejscu, okazało się że nad jeziorem jest tylko jeden domek. Szybko go znalazła. Wyłączyła silnik, wybiegła z samochodu i pobiegła w tamtym kierunku. Drzwi były otwarte, więc weszła do środka. Powoli stawiała krok za krokiem.
- Alex?!- zawołała. Nikt nie odpowiedział. W domu wszystko było porozrzucane i wszędzie było czuć intensywny zapach benzyny. Postanowiła, że zobaczy na drugim piętrze. Przechodziła z pomieszczenie do pomieszczenia. W jednym się zatrzymała. Na środku stała sporych rozmiarów tablica. Okno było zabite deskami. Nagle drzwi gwałtownie się zamknęły. Dziewczyna podbiegła d nich i zaczęła szarpać za klamkę, w wyniku czego całkiem ją wyrwała. Na podłogę posypały się śrubki, czyli ktoś ją odkręcił. Za drzwiami usłyszała śmiech. Kobiecy śmiech.
- Chciałaś wojnę?! to ją masz! nie uda ci się już wyjść. Za jakiś czas płomienie spalą już cały dom!- słychać było jak kobieta schodzi na dół. Nagle do Emmy wszystko dotarło! To dlatego Tutaj tak śmierdziało! Ta psychopatka oblała dom benzyną, aby go szybciej spalić! Dziewczyna zaczęła panikować. To nie możliwe! nie zrobi tego! A jednak... z dołu usłyszała charakterystyczne strzelanie palonego drewna. Zaczęła wyważać drzwi, ale to nic nie dało. Po pięciu minutach zaczęła męczyć się, próbując wyrwać deski z okien. Na marne jej starania. Zaczęła krzyczeć. Po paru minutach, przez szparę pod drzwiami zaczął wkradać się do pokoju dym. Spanikowana pobiegła do szafy i wyjęła z niej pierwszą lepszą koszulę i przyłożyła ją do twarzy. Zaczęło jej sie kręcić w głowie. Do pokoju wdarły się płomienie. Oczy jej łzawiły, a widok rozmazywał i zaciemniał. Osunęła się na podłogę. Już miała się poddać gdy usłyszała odgłos syreny wozu strażackiego. Może jednak się uda! Już prawie nic nie widziała, ale ostatkiem sił podbiegła do okna i zaczęła krzyczeć, mając nadzieję, że deski nie tłumią dźwięków. Niestety okazało się, że ma mniej sił niż się spodziewała. Po około dwóch minutach wycieńczona upadła na ziemią. W tym samym momencie usłyszała walenie w drzwi. Leżała na ziemi z kawałkiem koszuli przy twarzy. Wszędzie wokół był już ogień. Czuła, że już odchodzi. Jak przez mgłę widziała jak drzwi pękają a do pokoju wchodzą strażacy z maskami na twarzach. Ostatnie co pamiętała to jak jeden z nich wziął ją na ręce i wyniósł na schody. Tam świadomość jej się wyłączyła, a ona odpłynęła. Obudziła się w szpitalu. Siedział przy niej jej tata, mama, jej kochana Sophie, Kate i jej Alex. obok chłopaka siedział jakiś mężczyzna, którego Emma nie znała. Podniosła rękę i przetarła oczy. Alex spojrzał na nią i uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Dzień dobry.- powiedział.
- hmmm... czy dobry, to nie wiem...- wszyscy na nią spojrzeli. Mama usiadła koło niej na łóżku i ją przytuliła. Emma chciała od razu wiedzieć co się stało. Okazało się, że ten obcy mężczyzna to ojciec Alexa, czyli właściciel domku. Po paru minutach rozmów do pokoju wszedli dwaj policjanci oraz strażak. Dziewczyna rozpoznała, że to ten, który ją wyniósł z domku. Panowie w mundurach poprosili resztę zgromadzenia o opuszczenie sali. Tak też się stało. Gdy wszyscy wyszli zaczęli zadawać Emmie pytania.
- Co pani robiła w tym domku?
- Dostałam esemesa od syna właściciela. Napisał mi że ma kłopoty i że mam przyjechać.
- Może pani to jakoś udowodnić?
- owszem. mam tę wiadomość nadal w telefonie.- wyjęła telefon po czym otworzyła wiadomości i pokazała je panom.
- dobrze, czy możemy zatrzymać telefon na 24 godziny w celu ułatwienia śledztwa/
- oczywiście.
- dowiedzieliśmy się, że pożar nie wybuchł przez przypadek. Wie pani coś o tym?- i wtedy Emmę olśniło. No tak! ta kobieta tam była!
- tak, wiem. W domku była jeszcze kobieta, która podpaliła go.
- powie nam pani coś więcej?
- gdy tam dojechałam wszędzie czuć było benzynę. Gdy szukałam Alexa, weszłam do jednego z pokoi. Ta kobieta mnie tam zamknęła i powiedziała, że pożałuję że nie odczepiłam się od Alexa.
- zna pani tą kobietę? była już pani szantażowana?
- tak, ale nie mam dowodów. Ośmieszyła mnie, po czym zaczęła szantażować telefonicznie. przedstawiła się jako Vanessa.
- hmmm... dobrze. Dziękujemy. Już nie będziemy przeszkadzać.- wstali i wyszli. Na końcu wyszedł strażak, który przez całe przesłuchanie milczał. Została sama, w pustej sali. Po chwili usnęła.
Dodał/a: juliett_159.12 w dniu 4-03-2018 - czytano 290 razy.
Słowa kluczowe: Ogień pożar strach domek letniskowy szpital juliett_159.12

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Emma Evans VIII"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)