Emily cz.1

Popatrzyła w gwiazdy, tylko przez chwilę. Czuła się jak by zdradzała kogoś. Jak gdyby zrobiła coś strasznego. Szybko odwróciła wzrok. Brad zawsze patrzył z nią w gwiazd. Zawsze kiedy mieli problemy. Był przecież jej braciszkiem. Jej kochanym, starszym, pomocnym bratem. Tamtego wieczoru jechał po nią do koleżanki. Nigdy się nie zjawił. Zła wracała do domu pieszo, w deszczu. Matka zobaczywszy przemoczoną i zdenerwowaną córkę nie potrafiła ukryć zdezorientowania. Emily pamiętała jak tamtego dnia rozsiadła się na kanapie w salonie, naburmuszona, założywszy ręce na piersi. Miała pretensję, że brat po nią nie przyjechał. Już wstawała, żeby iść do jego pokoju i skopać mu tyłek, kiedy jej mama dostała telefon z policji. Brad miał wypadek, padało, kierowca ciężarówki nie zauważył jadącej osobówki. Przejechał po niej prawie jak po kamyku. To było trzy lata temu, od tego czasu Em wychodziła z domu tylko do szkoły i na cmentarz. Nie miała przyjaciół. Wszyscy zaprzestali próby kontaktu po roku. Wstała i pośpiesznie zebrała rzeczy do torby. Zbiegła po schodach i wyszła z domu tylnymi drzwiami. Nie chciała, aby rodzicielka wiedziała dokąd idzie, chciała być sama. Kiedy dotarła na cmentarz zrzuciła z siebie torbę, myślała, że to ten ciężar niosła przez całą drogę, jednak nie ulżyło jej. Uklękła przed marmurem i zaczęła płakać głośno i bez opamiętania.
- przepraszam, to moja wina. Byłam taka głupia, dbałam tylko o siebie. Przeze mnie nie żyjesz. Błagam, chcę się z tobą zamienić. To ja chcę tu leżeć.. ja powinnam..
Znów zalała się łzami. Trwało to jakieś dwie godziny, aż w końcu opadła zupełnie z sił i schowawszy głowę w dłoniach położyła się na trawie przed grobem. Zwinięta w kłębek nie poczuła kiedy zaczął padać deszcz. Jej uszu dobiegł dopiero męski głos, a na twarzy poczuła dotyk ciepłej dłoni. Starała się znów nie popaść w otępienie, trzymać się światła jakie biło od postaci nad nią. Chłopak podniósł ją i zaniósł do budki ‘strażniczej’ cmentarza. Było tam ciepło i przytulnie. Emily postanowiła otworzyć czy. Zobaczyła przed sobą wysokiego blondyna o zatroskanej minie.
- co tu robisz o tej porze? Nic ci nie jest? Wyglądasz okropnie.
Uśmiechnął się lekko, ale zaraz potem nastawił wodę na herbatę.
- napijesz się czegoś ciepłego.
Emily spojrzała na zegarek i przeżyła szok. Była szósta rano, a ona całą noc przeleżała na cmentarzu. Nawet w tym przyjaznym pomieszczeniu przeszedł ją dreszcz na samą myśl o tym.
- zimno ci?
Em pokręciła przecząco głową.
- nie umiesz mówić jak mniemam?
W kącikach jego ust igrał uśmiech, dziewczyna znów pokręciła głową.
- widywałem cię tutaj już z rodzicami. Przychodzicie do młodego chłopaka, jak mu tam? Brad? Czy to twoja rodzina?
- to nie twoja sprawa.
Wiedziała, że było to niegrzeczne, ale nie chciała przepraszać, uważała, że zrobiła słusznie. Wstała..
- czekaj herbata! No przepraszam nie chciałem.
Wyszła pośpiesznie z budki i nagle ogarnął ją chłód. Świat znów był szary, a ona powróciła pod powierzchnię swojego żalu. Zaczęła biec w stronę domu, jednak w jej głowie wciąż krążyła jedna myśl. Przy tamtym chłopaku czuła się bezpieczna, było jej dobrze. Obiecała sobie, że jeszcze go spotka, chciała jeszcze raz poczuć się jak w domu. Tylko nie teraz.. teraz przyszedł czas, aby wytłumaczyć się mamie..

CDN..
Dodał/a: Ruds w dniu 9-07-2011 - czytano 240 razy.
Słowa kluczowe: ból śmierć strata miłość Ruds
Kategoria: O życiu

Komentarze (2)

Bristolxddnia 2012-01-15 21:17:18.

pisz dalej, świetnie się zapowiada ! czekam na kolejne części ! < 3

Ktoś =)dnia 2012-03-27 16:21:16.

Świetne! Pisz dalej! Czekam!

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Emily cz.1"

(pole wymagane)