Dwie strony życia cz.2

Ponad rok temu zamieściłam tutaj opowiadanie, a raczej historię mojego życia... Dziś pragnę ją dokończyć..
Dla tych, którzy nie są wtajemniczeni i nie znają mojej poprzedniej historii zamieszczam ponownie tutaj, a ciąg dalszy będzie jej dopełnieniem.

Mam na imię Magda, mam 21 lat. Od pięciu lat jestem w związku z Wiktorem, jest on starszy ode mnie o 4 lata. Mieszkamy w pobliskich miejscowościach. Na początku naszej znajomości układało nam się i to bardzo, cieszyłam się z każdej chwili z nim spędzonej, po prostu było nam dobrze ze sobą. Po roku chodzenia ze sobą dowiedziałam się ze mój ukochany mnie zdradził, strasznie się wtedy załamałam nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Tym bardziej że ta dziewczyna nie była dla mnie zwykłą osobą, od początku byłyśmy rywalkami, była jego eks... Do dnia dzisiejszego śmieje mi się prosto w twarz. Nigdy jej nie lubiłam, może dlatego że Wiktor bardzo często ją wspominał, kochał ją i ja o tym wiedziałam. Serce wtedy mi pękało z bólu, ale nie potrafiłam nic powiedzieć, dusiłam to wszystko w sobie. Wiktor był bardzo szczery sam mi powiedział o zdradzie i o paru innych rzeczach o których raczej wolałabym nie wiedzieć. Może większość dziewczyn by tak nie zrobiła ale ja wybaczyłam, bo kochałam... Myślę ze po tym co się wydarzyło bardziej zbliżyliśmy się do siebie, zaczął się starać, był bardziej czuły, zapewniał o swojej miłości do mnie. Jednak z czasem to wszystko przeminęło, zaczęłam jeździć zagranicę na wakacje i przez to trochę oddaliliśmy się od siebie, później to już było tylko gorzej... Wyjechałam na studia do Warszawy, przez dwa lata mieszkałam tam z siostrą na stancji a teraz obecnie mieszkam z dwiema koleżankami i to właśnie przez nie moje życie totalnie się zmieniło. Dlaczego? Otóż dlatego że ja dotąd poukładana, grzeczna dziewczynka przeistoczyłam się w diablicę. Najistotniejsze stały się dla mnie imprezy, alkohol, nowi znajomi. Nic innego się dla mnie nie liczyło nawet Wiktor którego tak kiedyś kochałam a teraz jestem z nim dlatego że nie potrafię z nim zerwać. Zaczęłam go coraz częściej okłamywać, pisałam mu wieczorami smsy, że idę spać a tak naprawdę szykowałam się na imprezy, gdy chciał do mnie przyjeżdżać na weekendy prosiłam go żeby nie przyjeżdżał bo miałam dużo do nauki, której tak naprawdę nie miałam. I znów szłam na kolejne i kolejne imprezy, lubiłam tańczyć, zwodzić męskie spojrzenia, miałam duże powodzenie u męskiej płci dlatego zaczęło mnie kręcić takie życie, z jednej strony Wiktor jako wyjście awaryjne a z drugiej życie studenckie nie kontrolowane przez nikogo, bawiłam się i mogłam przebierać w facetach jak rękawiczkach. Od czasu do czasu marzyłam ze znajdę swój ideał, i wtedy zostawię dla niego Wiktora. No ale tak się nie stało i nigdy nie stanie, ponieważ wszyscy faceci myślą podobnie czyli chodzi im tylko o sex i o nic więcej. Wiem to bardzo dobrze bo miałam kilka podobnych sytuacji, ostatnio coś mnie podkusiło żeby się umówić z pewnym facetem, poznaliśmy się na czacie...wiem wiem nie jest to dobra forma poznawania ludzi, ale jakoś tak wyszło ze zaimponował mi, spotkaliśmy się, był bardzo przystojny, poukładany, bardzo sympatyczny i z poczuciem humoru. Spotkałam się z nim 3 razy, a ostatniego razu upił mnie i po prostu bezczelnie wykorzystał, poczułam obrzydzenie do własnej siebie, prawie nikomu o tym nie powiedziałam bo wiem ze zostałabym potępiona, wiedziała tylko o tym moja koleżanka dzięki której podniosłam się na równe nogi. Nie wiem czemu się tak zmieniłam chyba dlatego ze jako nastolatka nie wybawiłam się, byłam młoda gdy zdecydowałam się na stały związek. Dzisiaj wiem że nie chcę już tak dalej żyć, próbuje poprawić relacje z Wiktorem którego tak bezczelnie okłamywałam, do tej pory chłopak nic nie podejrzewa, mam wyrzuty sumienia, ale gdyby się dowiedział na pewno nie dałby mi szansy, jestem kretynką, nie potrafię sama sobie zaufać do tej pory boję sie sama siebie. Rozum podpowiada mi tak a ciało robi inaczej, muszę popracować nad sobą..

Ciąg dalszy...

To juz ponad rok minął odkąd to pisałam, a dopiero niedawno przypomniałam sobie o tym, przeczytałam.. i chciało mi się płakać.. choć myślałam że bede sie smiać z własnej głupoty.. Szczerze powiedziawszy od tamtej pory, kiedy byłam w rozterce i kiedy to pisałam mało się poprawiło jeśli chodzi o mnie i moje nastawienie do świata.. Chyba jeszcze bardziej zgłupiałam. Z Wiktorem już nie jestem i na pewno nie będę, zerwałam z nim w ubiegłym roku w Walentynki, tak tak jestem bez serca.. Chłopak do mnie z kwiatami a ja odesłałam go z kwitkiem, wiem że się starał, ale ja czułam już do niego tylko obrzydzenie, nie mogłam już więcej sie zmuszać do pocałunków, to mnie odpychało jeszcze bardziej.. Mimo tak długiej rozłąki on nadal na mnie czeka, powiedział mi o tym kiedyś przypadkiem jak się spotkaliśmy..
Tylko co z tego jak ja nie chce być z nim, nie potrafię zrozumieć siebie, kiedyś tak strasznie go kochałam, 5 lat spędzonych razem poszło w niepamięć a ja nawet nie odczuwam skruchy..
Zrywając z Wiktorem miałam wielką nadzieje poznania nowej sympatii, nie chodziło mi o jakies jednorazowe spotkania, dla mnie stały związek był święty, chciałam mieć w kimś wsparcie.. No ale chyba za bardzo się przeliczyłam, bo od roku jestem tak naprawdę sama.. Czasem się spotkam z kimś, ale albo ja szukam ideału, albo faceci chcą się po prostu mną pobawić i każda znajomość kończy się po 2, 3 spotkaniach. Dlatego powoli zaczynam wątpić we własne szczęście, nawet mogę powiedzieć że już się z tym pogodziłam. Czasem miewam napady histerii, mam depresje, nie chce mi się już żyć.. Ostatnio w nocy obudziłam siebie samą, swoim mówieniem a raczej modleniem się o własną śmierć.. Nie radzę sobie z samą sobą i ciągle powtarzam sobie, że mam jednowyjscie, najlepsze z tej sytuacji, po prostu nie istnieć...
Dodał/a: madame437 w dniu 6-02-2012 - czytano 213 razy.
Słowa kluczowe: smutek madame437
Kategoria: Smutne historie

Komentarze (2)

noxdnia 2012-02-09 18:21:27.

Jestem osobą ,która ma na swoim koncie dwie próby samobójcze. Z własnego doświadczenia wiem ,że nie warto. Również długi czas byłam sama ,a potrzebowałam wsparcia w mężczyźnie. Był to trudny okres ,oczywiście wpadłam w nałogi i depresję ,ale wyszłam z tego. Zaczęłam walczyć. Teraz jestem szczęśliwa. Znajdź w sobie tą siłę ,by pokonać wszystko. Pozdrawiam.

ma4wdnia 2012-03-09 15:51:42.

Będzie dobrze..

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Dwie strony życia cz.2"

(pole wymagane)