dłoń cz. 1

Była trzecia w nocy. Nie mogłam zasnąć, bo w głowie cały czas miałam obrazy horroru, na który namówiła mnie moja przyjaciółka.Spojrzałam na nią. Agnieszka spała spokojnie, wsparta na moim ramieniu.w uszach słyszałam krzyki obdzieranej ze skóry kobiety z filmu. Pokój tonął w mroku, a na telewizorze wyświetlały się jeszcze napisy końcowe. Wiem, że to głupie, ale bałam się choćby wyjąć stopę spod koca. Na myśl, że muszę wstać j wyłączyć telewizor ciarki przeszły mi po plecach. ,,Nie, nie wstanę!" - myślałam. Potrząsnęłam lekko Agnieszką. Cmoknęła przez sen i zmarszczyła brwi. Potem zmieniła pozycję i po chwili leżała na oparciu kanapy. Ogarnął mnie chłód, więc mocniej opatuliłam się kocykiem, niemal całkowicie zdzierając go z przyjaciółki.
- Jak ty możesz tak po prostu spać po tym wszystkim?! - szepnęłam wściekła, że dałam się namówić. Przez otwarte za moimi plecami okno wleciał mocniejszy podmuch wiatru. Bałam się cokolwiek zrobić. - Tego mi jeszcze brakowało - mruknęłam pod nosem. - Ani myślę się stąd ryszać.
Po około 30 mimutach zmieniłam zdanie. Były wakacje, więc powinno być ciepło, ale niestety akurat tej nocy zerwał się zimny wiatr. Ostrożnie zdjęłam z siebie koc, odczekekałam parę sekund, wystawiłam bose stopy i stanęłam niepewnie. Odwróciłam się w stronę okna. Zasłony były zaciągnięte, ale okno uchylone, bo wcześniej było nam duszno. Po paru krokach, które zdawały mi się całą wiecznością, stanęłam przy parapecie. Wyciągnęłam lewą rękę i odchyliłam fragment zasłony. Kiedy dotknęłam ramy okna, wydawało mi się, że w ciemości za szybą ktoś stoi. Pomyślałam, że to nic dziwnego, może jakiś człowiek wyszedł na świeże powietrze. Albo włašnie wrócił z podróży i czeka na kogoś. Już chciałam odejść od okna uspokojona, gdy dotarło do mnie, że tam nie ma ulicy, bo to okno wychodzi na nasz ogród! Stałam cały czas opierając się o parapet. Serce zaczęło mi szybciej bić, a mnie znowu dopadł strach. Słyszałam, jak Agnieszka mamrotała coś przez sen. Nagle czyjaś lodowata dłoń spoczęła na moim ramieniu. Chciałam krzyknąć, ale ze strachu głos uwiązł mi w gardle. Za bardzo bałam się odwrócić, a pobudzona horrorem wyobraźnia podsuwała mi chore teorie. ,,Nie mam wrogów, nikt nie chce mnie zabić. Nikt nie ma powodu, by to zrobić." - powtarzałam w myślach. Odwróciłam się w końcu. Z wąskiej szczeliny między zasłonami wystawała biała ręka. Trzymała mnie mocno za ramię. Próbowałam ją z siebie strącić, ale moje wysiłki poszły na marne. Za sobą usłyszałam jakiś dźwięk. Odwróciłam się w tamtym kierunku - w półmroku dostrzegłam zarys Agnieszki. Kiedy spojrzałam z powrotem na moje ramię, nie było ani śladu po dłoni. Tylko nieustający ból na całej długości ręki. Po chwili zemdlałam ze strachu albo z bólu, nie wiem dokładnie.

Cześć, to jest taki jeden krótki rozdział, nie wiem jak mi wyszedł, ale zamierzam napisać niedługo także rozdział drugi. Jeżeli ten następny się nie spodoba, nie napiszę trzeciego. Proszę, wręcz błagam o komentowanie!!! Chcę wiedzieć, co o tym myślicie. Z góry dziękuję każdemu, który to przeczyta :) pozdrawiam
Dodał/a: john smith w dniu 26-07-2018 - czytano 493 razy.
Słowa kluczowe: strach ból miłość john smith

Komentarze (1)

Paulalinkadnia 2018-12-29 18:47:32.

To raczej nie jest erotyczne...

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "dłoń cz. 1"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)