Czekałam,czekałam i już nie muszę czekac.
Nie zamierzam koloryzować mojej historii,bowiem ona sama w sobie ma swój urok bez moich podbarwiania. Kiedy zakochałam się w Filipie nie czułam motylków w brzuchu,nie zapachniało mi nagle różami i nie skakałam z radości.. W sumie nawet nie wiem kiedy to się stało..
Zaczęłam nowy rok szkolny ze złymi wspomnieniami z wakacji,zatem stwierdziłam,że na pewno,ale to na pewno,się nie zakocham. Miałam iść wtedy do gimnazjum. Poznawałam kolejno osoby z mojej nowej klasy,początkowo przez internet. Pisałam z Pawłem,Wiolą, Madzią,Marcinem i wreszcie z Filipem. Po pierwszej rozmowie z nim wysłałam przyjaciółce wiadomość:,,Jejku,ten Filip to jakiś tłumok.. Z kim ja będę w klasie..". Jednak po kilku następnych godzinach pisania na gg,tak się przyzwyczaiłam do tych rozmów,że kiedy mi ich brakowało byłam przygnębiona.. Natomiast na żywo gadaliśmy tyle co nic. Żadne z nas nie umiało albo raczej nie chciało się przełamać. Wiedziałam,że ma dziewczynę.. Wiele razy opowiadał mi o niej,a ja wysłuchiwałam wszystkiego z cierpliwością i lekkim ukłuciem w sercu,bo co miałam zrobić? Był z nią szczęśliwy,a mi bardzo zależało na jego szczęściu.. Bardzo długo nie wiedział co do niego czuję. Któregoś dnia nie wytrzymałam i napisałam mu na gg-chociaż powinnam to zrobić na żywo!-że się w nim zakochałam.. On był wtedy wolny,ale świadomość o moim uczuciu jakoś mało go obchodziła.. Co prawda chodziliśmy razem na lodowisko,ale po tym wszystko się zagmatwało i traciliśmy kontakt.. Na dodatek w szkole musiałam oglądać jak jego przyjaciółka Zosia ciągle go przytula,a uwierzcie mi,na przyjaźń to nie wyglądało. Byłam bardzo zazdrosna..
Pewnego razu wplątałam moją najlepszą koleżankę Amelię w spotkanie z Filipem i jego przyjacielem Norbertem. Żartowałyśmy że idziemy na podwójną randkę.. Jak to w życiu bywa Norbert ,,oszalał na moim punkcie",a wcześniej nawet mnie nie dostrzegał! Jego opinia podrywacza była wręcz odpychająca,a ja jak ta ćma wleciałam w ogień! Nie podobał mi się,a mimo to zgodziłam się z nim być,ponieważ podtrzymywała mnie jedna myśl:,,A może przy nim zapomnę o Filipie?"Takie związki nie mają sensu,wiem,ale chciałam spróbować. Na początku było kolorowo.. Smsy,jaka to jestem cudowna...przytulanie...buziaki na pożegnanie..zapach jego perfum,który czułam wszędzie.. Raz nie mógł się ze mną spotkać( Jak się potem okazało mógł,ale wolał bilard z kolegami). A ja w ten dzień spotkałam się z Filipem.. Pomagał mi zbierać różne kwiatki z cudzych ogródków.. Myślałam że się uodporniłam,a tym czasem wystarczyła jedna godzina bym przywołała uczucie, które wbrew pozorom nie zanikły.. Nie wytrzymałam tego wszystkiego i się popłakałam,przy nim. Nie chciałam żeby widział moje łzy.. Nie mógł mi w żaden sposób pomóc. Ja po prostu czułam się nieszczęśliwa.. Tego samego dnia zerwałam z Norbertem. W sobotę umówiłam się z Filipem u niego w domu. Mieliśmy oglądać jakiś thriller. Rzucaliśmy się popcornem jak dzieci i piliśmy soczki z kartoników. Kiedy miałam już wychodzić przytulił mnie,a ja pomyślałam:,,A co jeśli to wszystko to litość?". W niedzielę spotkaliśmy się u mnie w domu. Powiedział wtedy że jestem jego misiem do przytulania i że chce być ze mną. Taa a potem znowu widziałam jak Zosia go tuliła na przerwie.. To mnie tak zdołowało, że zrobiłam najgorsze co mogłam zrobić. Weszłam do tej samej rzeki drugi raz,pomimo że poprzednim razem mało się w niej nie utopiłam.. Wróciłam do Norberta.. On pojechał na wycieczkę szkolną,Filip też na niej był. Okazało się że Norbert nie potrafi być wierny,ale to była dla mnie w jakimś sensie ulga,bo bycie z nim mnie męczyło,a teraz miałam powód by to zakończyć. Potem pamiętam tylko tyle.. Szłam z Filipem za rękę,ale szliśmy tak dla zabawy.. Potem już nie było zabawy.. Na ,,moście"-miejsce przy rzece-przytulił mnie i powiedział:,,Nie wiem czy Cię kocham,ale na pewno coś do Ciebie czuję. Nawet nie wiesz jaki byłem zazdrosny o Norberta. A Ty nie bądź zazdrosna o Zosię..". Tego samego dnia mnie pocałował.. Czekam na ciąg dalszy ;) Teraz już wiem że warto czekać.. Może mi jeszcze zapachnie tymi różami,ale to zbędne,bo zapach miłości albo raczej smak miłości który poczułam jest o wiele trwalszy i bardziej intensywny..
Zaczęłam nowy rok szkolny ze złymi wspomnieniami z wakacji,zatem stwierdziłam,że na pewno,ale to na pewno,się nie zakocham. Miałam iść wtedy do gimnazjum. Poznawałam kolejno osoby z mojej nowej klasy,początkowo przez internet. Pisałam z Pawłem,Wiolą, Madzią,Marcinem i wreszcie z Filipem. Po pierwszej rozmowie z nim wysłałam przyjaciółce wiadomość:,,Jejku,ten Filip to jakiś tłumok.. Z kim ja będę w klasie..". Jednak po kilku następnych godzinach pisania na gg,tak się przyzwyczaiłam do tych rozmów,że kiedy mi ich brakowało byłam przygnębiona.. Natomiast na żywo gadaliśmy tyle co nic. Żadne z nas nie umiało albo raczej nie chciało się przełamać. Wiedziałam,że ma dziewczynę.. Wiele razy opowiadał mi o niej,a ja wysłuchiwałam wszystkiego z cierpliwością i lekkim ukłuciem w sercu,bo co miałam zrobić? Był z nią szczęśliwy,a mi bardzo zależało na jego szczęściu.. Bardzo długo nie wiedział co do niego czuję. Któregoś dnia nie wytrzymałam i napisałam mu na gg-chociaż powinnam to zrobić na żywo!-że się w nim zakochałam.. On był wtedy wolny,ale świadomość o moim uczuciu jakoś mało go obchodziła.. Co prawda chodziliśmy razem na lodowisko,ale po tym wszystko się zagmatwało i traciliśmy kontakt.. Na dodatek w szkole musiałam oglądać jak jego przyjaciółka Zosia ciągle go przytula,a uwierzcie mi,na przyjaźń to nie wyglądało. Byłam bardzo zazdrosna..
Pewnego razu wplątałam moją najlepszą koleżankę Amelię w spotkanie z Filipem i jego przyjacielem Norbertem. Żartowałyśmy że idziemy na podwójną randkę.. Jak to w życiu bywa Norbert ,,oszalał na moim punkcie",a wcześniej nawet mnie nie dostrzegał! Jego opinia podrywacza była wręcz odpychająca,a ja jak ta ćma wleciałam w ogień! Nie podobał mi się,a mimo to zgodziłam się z nim być,ponieważ podtrzymywała mnie jedna myśl:,,A może przy nim zapomnę o Filipie?"Takie związki nie mają sensu,wiem,ale chciałam spróbować. Na początku było kolorowo.. Smsy,jaka to jestem cudowna...przytulanie...buziaki na pożegnanie..zapach jego perfum,który czułam wszędzie.. Raz nie mógł się ze mną spotkać( Jak się potem okazało mógł,ale wolał bilard z kolegami). A ja w ten dzień spotkałam się z Filipem.. Pomagał mi zbierać różne kwiatki z cudzych ogródków.. Myślałam że się uodporniłam,a tym czasem wystarczyła jedna godzina bym przywołała uczucie, które wbrew pozorom nie zanikły.. Nie wytrzymałam tego wszystkiego i się popłakałam,przy nim. Nie chciałam żeby widział moje łzy.. Nie mógł mi w żaden sposób pomóc. Ja po prostu czułam się nieszczęśliwa.. Tego samego dnia zerwałam z Norbertem. W sobotę umówiłam się z Filipem u niego w domu. Mieliśmy oglądać jakiś thriller. Rzucaliśmy się popcornem jak dzieci i piliśmy soczki z kartoników. Kiedy miałam już wychodzić przytulił mnie,a ja pomyślałam:,,A co jeśli to wszystko to litość?". W niedzielę spotkaliśmy się u mnie w domu. Powiedział wtedy że jestem jego misiem do przytulania i że chce być ze mną. Taa a potem znowu widziałam jak Zosia go tuliła na przerwie.. To mnie tak zdołowało, że zrobiłam najgorsze co mogłam zrobić. Weszłam do tej samej rzeki drugi raz,pomimo że poprzednim razem mało się w niej nie utopiłam.. Wróciłam do Norberta.. On pojechał na wycieczkę szkolną,Filip też na niej był. Okazało się że Norbert nie potrafi być wierny,ale to była dla mnie w jakimś sensie ulga,bo bycie z nim mnie męczyło,a teraz miałam powód by to zakończyć. Potem pamiętam tylko tyle.. Szłam z Filipem za rękę,ale szliśmy tak dla zabawy.. Potem już nie było zabawy.. Na ,,moście"-miejsce przy rzece-przytulił mnie i powiedział:,,Nie wiem czy Cię kocham,ale na pewno coś do Ciebie czuję. Nawet nie wiesz jaki byłem zazdrosny o Norberta. A Ty nie bądź zazdrosna o Zosię..". Tego samego dnia mnie pocałował.. Czekam na ciąg dalszy ;) Teraz już wiem że warto czekać.. Może mi jeszcze zapachnie tymi różami,ale to zbędne,bo zapach miłości albo raczej smak miłości który poczułam jest o wiele trwalszy i bardziej intensywny..
