Cyrograf rozdział Vlll

-Nie mogłam od tak odpuścić...
Lekko odwróciłam wzrok. Zapewne już zaczęłam się rumienić. Czułam jak ciepło wypełnia moje ciało, stres potęgował się z każdą sekundą, a moje serce biło tak mocno, że praktycznie byłam w stanie je usłyszeć pomimo grającej w tle muzyki. Spojrzałam przez chwilę w oczy Kaydena. Ma takie piękne oczy! Uśmiechnął się po czym powiedział:
-Nie dałaby ci spokoju do końca życia. Chociaż znając ją to nawet jeszcze dłużej.
Widząc jego uśmiech czułam ogromny rumieniec na mojej twarzy. Odwróciłam głowę szukając Rozy, chciałabym by tu była i mnie wspierała ale niestety rozmawia przez telefon za szklanymi drzwiami. Póki co nie mogę liczyć na jej osobiste wsparcie.
-Coś nie tak?
Zapytał z wyraźnym zmartwieniem w głosie. Przechylił się trochę na bok by móc spojrzeć mi w twarz.
-N-Nie jest ok... Serio!
Zaczęłam się jąkać. Zakryłam dłonią część twarzy i tak już zakrytą przez maskę. Po co? Sama nie wiem... Prawdopodobnie odruchowo chciałam zakryć buraka jakiego strzeliłam na twarzy. Kayden spojrzał na mnie poważną miną.
-Czemu nosisz maskę? Zdejmij ją.
-A-A-Ale... Po co.
Moje jąkanie spotęgowało się. Patrzył na mnie prosząco, ciężko mi było przejść obok tego wzroku obojętnie i nawet przez chwilę miałam ochotę zdjąć maskę jednak gdy tylko ten pomysł wpadł mi do głowy pokręciłam nią kilkakrotnie aby pozbyć się tej myśli.
-Rozę bym jeszcze zrozumiał. Ona zawsze ma "ciekawe" pomysły co do strojów ale ty? Daj spokój nie chcę rozmawiać z tobą tak nieemocjonalnie. Chcę widzieć twoją mimikę.
Westchnęłam bezradnie i spuściłam wzrok. Złapałam za końce maski by ją zdjąć, zanim to jednak zrobiłam ostrzegłam go:
-Będziesz tego żałował...
Patrzyłam na niego w duszy licząc, że zmieni zdanie.
-Nie sądzę.
Złapał moje dłonie pomagając mi ściągnąć maskę. Nie patrzyłam na niego. Wzrok miałam wbity w podłogę i usta wykrzywione w lekkim grymasie powstrzymując się od płaczu.
-Zdecydowanie lepiej...
Powiedział z uśmiechem. Podniosłam wzrok i znowu na niego spojrzałam. Uśmiech miał szczery i nic nie wskazywało na to żeby udawał. Lekko się uśmiechnęłam.
-...Teraz przynajmniej widzę twój uśmiech.-Dokończył.
Serio? Nie wiedzieć czemu zabolało mnie gdy powiedział o moim "uśmiechu". Jakiś typ mnie napadł i wyciął na twarzy ten szpetny, wieczny uśmiech, a on z takim tekstem? Czułam się dziwnie. Chciał zażartować żeby rozluźnić atmosferę? A może celowo żeby mnie dobić... O czym ja cholera myślę?!
-Co za wsparcie.
Aż podskoczyłam. Głos za mną który oczywiście słyszałam tylko ja dopadł mnie zza pleców.
-Wszystko w porządku? Co tak podskoczyłaś?
Zaczyna się. Tylko nie daj po sobie nic poznać! NIC! Uśmiechnęłam się szeroko żeby ukryć fakt, że coś jest nie tak. W tym czasie demon kontynuował.
-On ma cię za wariatkę. Skaczesz jak opętana i do tego ten dziwny uśmiech. Nie ma opcji żeby tego nie wziął pod uwagę.
"Błagam zamknij się" Mówiłam do niego w myślach. Mam nadzieję, że słyszy... Chociaż szczerze mówiąc pewnie zrobiłby mi wtedy na złość.
-Hej co jest? Czemu jesteś cała czerwona?
Kayden lekko się zaśmiał, a ja zalałam się rumieńcem. Nagle ni stąd ni z owąd przyszła ta dziewczyna z którą wcześniej gadał.
-Heeeeeeej Kay! A to co? Kolejna zakochana?
Mówiła przesłodzonym głosem. Poza tym... JAKIM PRAWEM mówi do niego KAY. I ten tekst z zakochaną... Poczułam ogromne ukłucie w sercu.
-Liv daj mi chwilę to moja kumpela chciałem z nią pogadać.
Te słowa przeszyły moje serce i duszę na raz. Liv? Chrzaniona LIV! Mojego imienia nie zdrabniał. Jedyne co mogłam dostać to co prawda uroczą ksywkę "struna". Gram na gitarze i kiedy pierwsza struna mi pękła zrobiłam z tego ogromną aferę i co drugie moje słowo to właśnie było "struna".
-No dobra.
Wydęła dolną wargę i odeszła. Cała ta scena była dla mnie ogromnie upokarzająca. "Kolejna zakochana" te słowa przewijały się przez moje myśli niczym zdarta płyta. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Złapałam się za łokieć chcąc dodać sobie samej otuchy.
-Nie wierzę!
Usłyszałam za sobą śmiech. Demon śmiał się tracąc praktycznie nad sobą kontrolę co mnie już do końca dobiło. Gapiłam się w podłogę chowając twarz w zasłonie z włosów.
-Co tak nagle zamilkłaś?
Usłyszałam pytanie Kaydena. Nie byłam w stanie odpowiedzieć czułam się tak okropnie, że zaraz się chyba popłaczę.
-No proste, że zamilkła w końcu nie na co dzień dostaje się friendzonea.
Cały czas mówił prześmiewczo chcąc mnie dodatkowo upokorzyć. Widziałam kątem oka jego pogardliwy złośliwy uśmiech.
-Proszę cię Alex powiedz coś!
"Błagam nie mówicie wszyscy na raz" krzyczałam w myślach. Jestem zbyt sparaliżowana by krzyknąć na prawdę.
-Ehh nie znasz się na dziewczynach ani trochę. Boli ją, że nie zrozumiałeś. No dalej pocałuj ją.
"Błagam zamknij się!" Dłużej tego nie zniosę. Moje myśli nie docierają do niego albo robi to z premedytacją.
-Alex?
-No dalej pokaż na co cię stać.
Podczas gdy głos Kaydena zdawał się być niesłyszalny, demon szeptał mi na ucho co już wyprowadziło mnie z równowagi. Ich głosy. Jeden nad drugim i z powrotem. Głosy mieszały się z muzyką albo i odwrotnie. Czułam się jakbym zaraz miała wybuchnąć. Z jednej strony Kayden wymawiający moje imię i dopytujący się co się stało, z drugiej demon zwracający się jakby do Kaydena, a na dokładkę głosy otoczenia i wszechobecnej muzyki oraz szybkie i głośne bicie mojego serca. Wszystko się ze sobą miesza. Nie wytrzymam dłużej.
-Błagam ZAMKNIJ SIĘ!!
Krzyknęłam tak głośno, że aż poczułam ból w gardle. Najbliższe otoczenie zamilkło i patrzyło na mnie przez chwilę po czym odeszło na drugą stronę klubu. Kayden patrzył na mnie przerażony. Demon jednak nie poprzestał na tym. Nadal niewzruszony, pochylony nad moim ramieniem spokojnie mówił dalej.
-A dlaczego miałbym?
Do tego dołączył się Kayden.
-Co? ... Alex? Co ty?
-Odkąd się pojawiłeś wszystko idzie źle!
Krzyczałam. Czułam jak do oczu napływają mi łzy nie wiem jak długo je utrzymam.
-Sprawiasz, że szaleję! Wszystko wymyka mi się spod kontroli. Przez CIEBIE!
Gardło bolało coraz bardziej. Z jednej strony przez krzyk, a z drugiej przez powstrzymywanie łez. Rosnąca gula w gardle potęgowała ból który niestety nie był w stanie mnie powstrzymać przed tym abym kontynuowała krzyk.
-Hmhm. Czy to wyznanie miłosne?
Demon nie odpuszcza. Chce mnie wyprowadzić z równowagi przy byle okazji.
-To nie jest wyznanie!
Odwróciłam się przodem do demona. Ten patrzył na mnie z góry i okrążył mnie po czym stanął obok Kaydena w tym czasie mówiąc:
-Nie musisz się wstydzić uczuć skarbie.
SKARBIE?! Teraz przesadził, odwróciłam się z powrotem w jego stronę.
-Strunka...
-Nie nazywaj mnie tak!!
Dopiero teraz się zorientowałam co się stało. W tym samym momencie gdy Demon powiedział "skarbie" Kayden prawdopodobnie by mnie uspokoić użył mojej ksywki.
-No. To by chyba było na tyle. Gdybyś zmieniła zdanie co do...
-Alex?
-NIE!
Zadowolony demon zniknął. Kayden wyglądał na wkurzonego. Gdy ja patrzyłam na niego z grymasem na twarzy analizując co się właśnie stało on krzyknął na mnie.
-Co się z tobą cholera dzieje?!
-J-jaa...
No i co ja mu mam powiedzieć? Słuchaj jakiś demonik mnie sprowokował bo chce mieć ze mną kontrakt i to na niego krzyczałam, a nie na ciebie? Na pewno uwierzy.
W obliczu takiej sytuacji chciałam uciec. Odwróciłam się i zaczęłam biec jednak Kayden złapał mnie za rękę i przyparł do ściany. Dlaczego oni obaj muszą tak robić?
-Odpowiedz mi!
Łzy same mi spłynęły po policzkach. Nigdy na mnie nie krzyczał. NIGDY! Cała się trzęsłam. Po chwili Kayden patrzył na mnie z poczuciem winy. Moje łzy aż tak go poruszyły? Może nie jest tak źle.
-Cała się trzęsiesz...
"No dzięki, że mówisz nie zauważyłabym!" Czułam się tak upokorzona, tak poniżona i dobita, że miałam ochotę zwyklinać cały świat. I po tym jak na mnie nakrzyczał tylko na tyle go stać. Jeżeli nie wie co powiedzieć najlepiej niech nic nie mówi. Odepchnęłam go po czym uciekłam. Biegłam przez klub słysząc śmiechy, rozmowy i mijając osoby które się świetnie bawiły. W końcu zauważyłam Rozę która gada z jakimiś ludźmi siedzącymi przy stoliku. Nie chcę żeby psuła sobie wieczór więc nie może mnie zobaczyć. Najwyżej jej powiem, że źle się poczułam ale nie chciałam jej martwić. Słaba wymówka. Potem o tym pomyślę. Przebiegłam tuż obok niej mijając grupkę ludzi jednak niestety mnie zauważyła.
-Hey Alex chodź do... Alex co się stało?
Nie zatrzymywałam się. Zapłakana biegłam przed siebie słysząc nawoływania Rozy. W końcu wybiegłam z klubu i schowałam się za rogiem skręcając w ciasną uliczkę. Tak jak myślałam Roza wybiegła za mną. Nawoływała mnie jeszcze przez chwilę po czym dołączył do niej Kayden. Popatrzyła na niego ze złością:
-Coś ty jej zrobił?!
Krzyknęła na niego. Rozie lepiej nie podpadać. Jeżeli chodzi o jej ciemną stronę to mogłaby spokojnie ubiegać się o posadę u samego diabła. Mimo, że jest od Kaydena dużo niższa widziałam jego lekkie przerażenie jej osobą. Nie patrzył na nią, położył sobie dłoń na karku mówiąc:
-Ehhh...Trochę na nią... nakrzyczałem.
Mówił z przerwami, a ostatnie słowo wręcz wypluł jakby chciał się go jak najszybciej pozbyć. Ciężko mu to było mówić... Czyżby żałował?
-Trochę?! Ona wybiegła z płaczem!
Nie chciałam tego słuchać dalej. Zrobiło mi się lżej na sercu, że Roza mnie broni.
Wróciłam do domu cała zapłakana. Mamy nie ma. Pojechała na imieniny ciotki więc pewnie wróci jutro. To dobrze będę mogła w spokoju użalać się nad sobą i swoim życiem.
Padłam na łóżko złapałam poduszkę przytulając ją z całej siły.
-Dlaczego wszystko nie idzie dobrze? Dlaczego mnie to spotyka! Zostałam kilkukrotnie upokorzona w ciągu 10 minut!
-Tak dokładnie to 11,6 ale byłaś blisko.
-Czego ty chcesz? Mało ci po tym co odwaliłeś w klubie?
-Już mi powiedziałaś co o mnie myślisz. Chyba, że to było jednak do niego? Nie wiem wy dziewczyny jesteście całe popieprzone.
O nie... Kayden! Teraz to w pełni do mnie dociera. Nie tyle weźmie mnie za wariatkę co pomyśli, że go nienawidzę! Jak ja wyjdę z tej sytuacji?! Siedziałam po turecku na łóżku.
-To twoja wina!
Cisnęłam poduszką w demona która odbiła się od jego torsu i wylądowała na podłodze. Przybrał fizyczną postać?
-Sprawia ci to radość? Patrzysz jak się męczę nie dość, że oszpecona...
Krzyczałam z płaczem jednak on mi przerwał.
-Nie.
Jego twarz wyrażała wręcz przerażającą obojętność. Brak emocji na jego twarzy jest dla mnie już normalny ale tym razem to było więcej niż bez emocji. Poza tym co to miało oznaczać? Gapiłam się na niego oczekując jakiejkolwiek reakcji, łzy spływały mi po policzkach z lekko przymkniętych oczu prawie jak wodospad, zaciskałam zęby oraz pięści by nie jęczeć żałośnie. Spuściłam głowę łkając cichutko. Nagle usiadł przy mnie rozciągając jedno skrzydło którym mnie otulił oraz objął mnie ramionami opierając brodę na mojej głowie. Bez zastanowienia szybkim ruchem objęłam go wtulając się w jego ramiona i wbijając palce w jego plecy aż zacisnęłam pięści ściskając materiał jego ubrania w dłoniach. Przez chwile czułam, że zdziwiła go moja reakcja jednak przytulił mnie mocniej.
-Dlaczego to robisz?
Cicho zapytałam. Dlaczego jest taki złośliwy, niszczący... Ale dlaczego też skoro niszczy moje życie, przytula mnie?
-Jeszcze nigdy nie doprowadziłem nikogo do takiego żałosnego płaczu. Wszyscy przynajmniej zgrywali twardych, a jak już to sami sobie byli winni.
Czy... czy on żałuje? Przeprasza? Co mam o tym myśleć?
Przez długie minuty siedzieliśmy w ciszy. W tym czasie zdawałam sobie sprawę, że coś się zmieniło. Zawsze czułam od niego zimno, przeszywający chłód który kojarzył ze śmiercią. Tym razem czułam ciepło. Prawdziwe ludzkie ciepło! Nawet w swojej fizycznej postaci nie potrafił wytworzyć czegoś takiego...
-Poza tym... nawet bez tych ran nie grzeszyłaś urodą.
Nie wiem czemu ale mnie to rozbawiło. Ten obojętny ton...
Dodał/a: Little One w dniu 15-01-2019 - czytano 176 razy.
Słowa kluczowe: Fantasy romance demon boy Little One

Komentarze (3)

judidnia 2019-01-23 23:36:50.

baaardzo fajne i wciagajace opowiadanie :D czekam na nastepna czesc.

ktoś dnia 2019-02-08 01:24:36.

Boże to jest po prostu GENIALNE 😍😍😍😍😍

Zo.adnia 2019-03-08 02:50:02.

Jedno z najlepszych, jakie czytałam w sieci. Bardzo proszę o ciąg dalszy.

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Cyrograf rozdział Vlll"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)