Cyrograf rozdział Vll

Kolejny dzień. Jutro mam zamiar iść do szkoły, chociaż wolałabym być na razie niewidoczna. Założyłam maskę na twarz zakrywającą moje rany i postanowiłam przejść się po mieście by znaleźć chwilę spokoju i przemyśleć wszystko. Czy Roza rzeczywiście chce mi odbić Kaydena? Ufam jej jednak słowa demona zasiały we mnie ziarno niepewności. Gdyby to były tylko bezpodstawne oskarżenia olałabym je jednak jej zachowanie wzbudza we mnie wątpliwości. Usiadłam przy stoliku na zewnątrz kawiarenki ale nic nie zamówiłam. Było trochę ludzi i nie chciałam żeby widzieli moja twarz.
-Hej... Mogę się dosiąść?
Usłyszałam niepewny głos Rozy. Przytaknęłam po czym usiadła po drugiej stronie stolika. Wyglądała na spiętą. Po chwili ciszy zapytała:
-Gniewasz się?
-Nie... Rozumiem, że się troszczysz o mnie ale to trudne dla mnie.
-Słuchaj wiesz, że bez ciebie bym nie poszła!
Nagle za mną pojawił się znajomy głos.
-Taaak "przecież jesteśmy przyjaciółkami! Nie poderwałabym twojego faceta blebleble".
Przedrzeźniał głos Rozy. Wkurzył mnie tym bo nie dam jej obrażać nie ważne co się stanie.
-Jesteśmy przyjaciółkami! Zawsze będę z tobą!
Poczułam jak mnie przeszywa dziwne uczucie ciepła. Przewidział to. Czy coś jest na rzeczy czy nie muszę to sprawdzić.
-Skoro tak to daj mi iść. Czekałaś na to długo i nie odpuszczę!
Roza wesoło się uśmiechnęła.
-Moja krew. Chodź!
Złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła w stronę sklepów.
-Myślałaś, że odpuszczę zakupy na takie wyjście? Ha! Dobry żart!

Po zakupach wróciłam do domu. Roza poleciła mi żebym została w domu przez ten tydzień i łapała siły bo mi nie odpuści z tańcami zwłaszcza z Kaydenem. Musi znowu go namówić na to wyjście bo że względu na mój stan zdrowia odwołała spotkanie... Taka przynajmniej jest jej wersja.
Odłożyłam siatki z zakupami i padłam na łóżko.
-Ehhh jestem wykończona.
-Ty jesteś wykończona? Wiesz ile mnie kosztuje przebywanie tutaj?
Leżał wygodnie po drugiej stronie łóżka.
-To dlaczego sobie nie pójdziesz?
-Jaka cwana...
Jego niezmienny pogardliwy ton. Już przywykłam.
-Więc idziesz męczyć się na zwiadach zamiast dostać od razu odpowiedz?
-Co masz na myśli?
Podniosłam się i spojrzałam na niego czujnym wzrokiem.
-To o czym ci od początku mówię... Kontrakt.
-Im dłużej gonisz tym większa frajda.
-Chciałbym tego kiedyś doznać. Wszystko na tym nudnym świecie jest takie łatwe do zdobycia.
-To ty za krótko żyjesz na tym świecie.
Rzuciłam od tak rozciągając się lekko. Podniósł się i zbliżył w moim kierunku. Złapał mnie za brodę i patrzył głęboko w oczy.
-Albo po prostu zawsze dostaję to czego chcę... Bez względu na koszty.
Jego palec podpierający mój podbródek podbił go w górę. Zamknęłam przy tym oczy. Gdy je otworzyłam on dalej leżał sobie wygodnie na łóżku z obojętną miną. Miał zamknięte oczy, trzymał dłonie pod głową i wyglądał jakby spał.
...
Gapiłam się na niego przez kilka minut po czym nagle się zorientowałam. "Co ty robisz! Kayden będzie na imprezie, a ty masz pociętą twarz! Co zrobisz z tym faktem?" Poszukałam jakiejś ładnej maski aby zakryć rany. Róża jak zawsze walnie coś a lá rock-metal więc bez różnicy.

Tydzień ciągnął się w nieskończoność potęgując mój stres. Ten demonik nie raz dodatkowo mnie wkurzał. Ale stało się. Ubrałam się w mój zestaw i założyłam maskę. Klub nie był daleko więc postanowiłam się przejść na piechotę. On cały czas mi towarzyszył. Po drodze spotkałam Rozę która jak zawsze rzuciła mi się na szyję.
-Niewierzeniewierzeniewierzeniewierze!!!!
Zawrotną prędkość jej słów połączonych z podnieconym głosem sprawiały, że wierzę w jej czyste intencje. Skarciła siebie w myślach, że choc przez sekundę mogłam w nią zwątpić.
-To jak idziemy?
Wskazałam na wejście do klubu. Róża pisnęła szczęśliwa i wciągnęła mnie do środka.
Rozglądałam się po klubie. Kolory i muzyka w dobrym guście. Już mi się tu podoba.
Nagle oberwałam z łokcia.
-Patrz kto tam jest.
Głos Rozy brzmiał jakby uwodzicielsko. Gdy spojrzałam w tamtą stronę zauważyłam, że rozmawia z jakąś dziewczyną. Ładna, jasna blondynka, ma dwa nisko osadzone kucyki i ubrana w barwy bieli i pastelowego różu. Jej strój wygląda świetnie, a te barwy i włosy dodają jej uroczego charakteru.
-Nie już idź do niego.
-N-Nie no co ty... Rozmawia z kimś.
-Albo ty go zawołasz albo ja to zrobię.
-Roza proszę nie ...
-KAYDEN!! Chodź no tu!
Obejrzał się w naszą stronę. Róża machała do niego żywiołowo, a ja zarzenowana chciałam się zapaść pod ziemię. Kayden po prostu do nas podszedł olewając swoją dotychczasową towarzyszkę. Gdy był w połowie drogi do nas tupnela nogą, zacisnęła usta i wkurzona odeszła.
-Cześć super, że jednak wpadłyście.
-Uspokoiłam nie ma problemu.
Róża machnęła ręką po czym zaczęła grzebać w torebce.
-Nie będzie wam przeszkadzać jeżeli zostawię was na moment samych?
Dlaczego "samych" zabrzmiało w jej ustach tak dziwnie... Jakby pełne podtekstów. Już chciałam ją zatrzymać żeby wspierała mnie mentalnie jednak ona dyskretnie puściła mi oczko i odeszła z uśmiechem, podskakując niczym kucyk pony.
-Cieszę się, że jednak przyszłaś.
O matko moje serce zaraz eksploduje...
Dodał/a: Little One w dniu 8-01-2019 - czytano 177 razy.
Słowa kluczowe: Demon boy hello boy Little One

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Cyrograf rozdział Vll"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)