Cyrograf rozdział V

Dobra. Od następnej części będzie kategoria "fantastyka". Wątki miłosne odbędą się później więc nie ma co tego ciągnąć.
----
Przez pozostały tydzień siedzenia w szpitalu byłam jakby opętana strachem. Gapiłam się w ścianę przed sobą. Niewiele mówiłam i pomimo wątpliwości ze strony lekarzy wypuścili mnie do domu. Pomyśleli, że to po prostu uraz spowodowany taką nagłą, szokującą sytuacją jaką była napaść i wycięcie wiecznego uśmiechu na mojej twarzy. Wróciłam do domu. Rozglądałam się po swoim pokoju po czym rzuciłam torbę w kąt i padłam na łóżko. Patrzyłam w sufit rozmyślając nad tym co będzie dalej. To nie ma sensu. A najgorsze jest to, że ten chłopak... Siedzi obok mnie?
Podniosłam się gwałtownie po czym spojrzałam na niego i jak oparzona odsunęłam się. Na moje nieszczęście spadłam z łóżka. Patrzył na mnie od momentu gdy się podniosłam. Ja ustawiłam się do pozycji siedzącej i odsuwałam się w stronę ściany chcąc odejść od niego możliwie jak najdalej. On powoli wstał. Podchodził. Stawiał wolno kroki kierując się w moją stronę.
-To przerażenie.
Przemówił z uśmiechem. Widziałam, że czuje się pewnie. Wiedział, że mnie zdominował.
-...Nie wiem czy się śmiać na widok twojej żałosnej miny, czy złościć, że być może się myliłem.
Przykucnął nade mną i zmusił bym na niego patrzyła. Wciskałam plecy w ścianę jakbym chciała w nią wniknąć.
Uśmiechnął się szyderczo.
-T-to jakiś żart?
Zdołałam wydać z siebie tylko cichy, łkający szept.
-Nie wierzysz w to?
Wstał po czym odwrócił się do mnie plecami zginając ręce w łokciach uniósł je w górę.
-Nie zamierzam cię skrzywdzić więc nie wiem czego się tak boisz.
Przez chwilę patrzyłam w ciszy z niedowierzaniem. Cicho się podniosłam i podeszłam do chłopaka który się wygodnie rozłożył na moim łóżku.
-Wobec tego...
Chciałam powiedzieć "czego chcesz" ale nie pozwolił mi dokończyć od razu odpowiadając na pytanie.
-Pomóc ci.
-Pomóc? Żartujesz sobie? Jak ty niby chcesz...?
Oparł się na łokciach i spojrzał na mnie tak jakby mówił "serio?". Czego ja niby nie wiem?
Nagle do pokoju weszła mama. Przeżyłam mikro zawał i z przerażeniem na nią spojrzałam. Chłopak tylko znowu położył się wygodnie na łóżku mówiąc:
-Spokojnie nie widzi mnie.
Mama zawołała mnie na obiad ale powiedziałam, że na razie nie jestem głodna i zjem potem. Zamknęłam drzwi wzdychając z ulgą.
-Jakim cudem wcześniej byłeś widoczny?
-Tania sztuczka.
-Ehh. Wracając... Jak ty niby chcesz mi pomóc?
Westchnął ciężko zapewne zirytowany moją niedomyślnością. Znowu oparł się na łokciach ponownie rzucając to poirytowane spojrzenie.
-Ty serio jesteś taka głupia czy udajesz?
-To powiedz mi o co chodzi, a nie szyfrem do mnie mówisz!
-Niewiedza matką głupich. Spójrz i zapytaj jeszcze raz.
Zbliżył się i spojrzał mi w oczy. Czerwone tęczówki zalśniły same z siebie. Poza nimi oczy wyglądały już normalnie. Patrzyłam szukając w nich tego czegoś co pozwoliłoby mi połączyć wszystko w logiczną całość. Jednak po pewnym czasie głęboko westchnął. Teraz to dopiero był podirytowany. Zamknął na chwilę oczy i złapał mnie za rękę. Podniósł ją splatając nasze palce razem i zacisnął swoją dłoń na mojej. Jego mina nie ukrywała złości zmieszanej z wielkim skupieniem. Po chwili powoli otworzył oczy. Teraz białka były czarne, a tęczówki koloru krwi. Poczułam ogromny strach. Zaczęłam się trząść. Nawet moje płuca zdawały się bać bo mój oddech drgał, a ja wręcz się dusiłam. Wtedy się uśmiechnął. Zmarszczył brwi i dołączył do nich swój uśmiech. Miał lekko pochyloną głowę przez co musiał podnieść wzrok by nadal patrzeć mi w oczy.
-Dalej uważasz to za żart?
Ścisnął moją dłoń mocniej co już mnie zabolało. Wykrzywiłam twarz w bólu. Spodobało mu się to bo uśmiechnął się szerzej. O to mu chodziło. Gra na mnie i na mojej psychice. Pokażę mu, że jestem twarda i się nie dam.
-Żarty tak nie bolą...-Ścisnął dłoń jeszcze mocniej co już w zupełności nie osłabiło z powodu bólu.-Żarty są po to by było zabawnie. Jakoś nie widzę żebyś się śmiała.
-Za to ty wręcz przeciwnie.
Wysapałam ledwo. Moje oczy zaciskały się same z siebie w bólu jednak zmusiłam jedno by spojrzało na niego. Zaczęłam czuć męczące ruchy serca. W tym momencie spojrzał w stronę mojej szyi. Drugą ręką odchylił mi skuloną głowę by móc się przyjrzeć dokładniej.
-Niewiarygodne jak walczy...
Otworzył szeroko oczy i jeszcze szerzej się uśmiechnął. Odsłonił swoje białe zęby w których zauważyłam...kły! Jak u wampira. Oblizał usta patrząc na moją szyję.
-Wampir? Nie rozśmieszaj mnie.
Nadal ciężko mi było mówić. Spojrzał na mnie wytrącony z równowagi. Yes! O to mi chodziło. Rozkojarzył się.
-To ty mnie nie rozśmieszaj.
Warknął.
-To przestań się tak zachowywać!
O dziwo udało mi się zignorować ból (może też dzięki temu, że rozkojarzony poluzował uścisk) i krzyknęłam mu w twarz. On patrzył niewzruszony jednak po chwili się lekko uśmiechnął i przymknął oczy.
-Jednak się nie myliłem... Znowu... Szkoda.
Głos wskazywał, że czuł się wygrany. Ironiczne "szkoda" dodało tylko temu wszystkiemu czegoś takiego... złośliwego. Puścił całkiem moją dłoń po czym się odwrócił, a ja padłam na łóżko z walącym sercem i ciężkim oddechem. Chciałam żeby to się skończyło i na szczęście udało się. W końcu ból zaczął ustępować. Kiedy ja powoli wracałam do siebie on mówił.
-Więc jak? Przyjmujesz pomoc czy dalej użalasz się nad sobą?
Podniosłam się i spojrzałam na niego.
-Pfff niby jakiś diabełek ma mi pomóc z TYM?
Wskazałam na twarz, a konkretnie na wycięty uśmiech. Moja mina nie ukrywała braku wiary w jego "możliwośći". Po części dlatego, że chciałam zobaczyć jak łatwo daje się ponieść emocjom.
-Odezwała się! Gdybyś wiedziała ile jestem w stanie zrobić od tak.
Ewidentnie był podirytowany ale panował nad sobą. Trudny typ.
-To proszę bardzo! Pokaż na co cię stać!
Stanęłam przed nim i patrzyłam czekając niecierpliwie na jego kolejny ruch.
-Pfff wszystko by chcieli za darmo.
Westchnął.
-Pfff za wszystko by chcieli zapłatę.
Teraz z kolei ja westchnęłam. O dziwo zaśmiał się. Pochylił głowę prawdopodobnie by ukryć ten fakt.
-Przypominam, że wersję próbną już dostałaś. Zapłata nie będzie wysoka.
Patrzył na mnie z góry.
-Z góry mówię, że dusza odpada.
-Ahhh negocjatorzy... Jak mi tego brakowało.
-Streszczaj się zanim się rozmyślę.
Bawiłam się z nim. Nie miałam zamiaru się zgadzać ale chcę znaleźć jego słabe punkty przy okazji ukrywając moją chęć walki przeciw niemu.
-Hn. Co powiesz na... Na organ?
-Organ?
Uniosłam jedną brew. Mój głos pokazywał szczere zdziwienie.
-Tak. Organ. Bez którego można żyć. Aby ci pomóc musisz przecież żyć.
-Masz mnie za głupią? Myślisz, że uwierzę ci, że zabierzesz mi nerkę? Pewnie to będą oczy lub w najgorszym wypadku skóra.
Biologia to mój konik i wiem, że skóra to też organ. Nie mam zamiaru udawać kompletnej idiotki bo to, że nie nabieram się na najbardziej prymitywne sztuczki wywoła podejrzenia. Jest mądry. Więc muszę mądrze pracować. Widząc moją inteligencję straci pewność siebie i być może się potknie. Jestem na lepszej pozycji wystarczy, że będę mówić "nie".
-Haha. Może nie jesteś aż taka głupia. A co powiesz na duszę...
-Mówiłam już coś.
-Nie przerywaj mi.
Mina wskazywała, że wymyślił coś podłego. To może być trudne.
-A co powiesz na duszę- Urwał na moment- ale kogoś innego.
Zdziwiła mnie ta propozycja. Całe szczęście dla mnie w zamian za czyjąś duszę?
-Nie. Nie Zniszczę komuś życia dla mnie, nie jestem egoistyczną...
-A twój oprawca?
Wciął mi się w słowo.
-Oprawca?
-Ten kto ci to zrobił.
Złapał mnie za podbródek i gładził kciukiem po mojej ranie na policzku. Czułam kłucie jednak zastępowało je powoli łagodny i miękki dotyk jego dłoni jakby lek przeciwbólowy. Było to tak miłe uczucie, że nie chciałam by przestawał.
-Ten ktoś kto cię napadł. Oszpecił twoją śliczną buźkę.- Śliczną zabrzmiało jakby ironicznie-Zabierając z tym całe twoje dotychczasowe wspaniałe życie.
Wspaniałe również zabrzmiało ironicznie. Patrzyłam na niego z wielkimi oczami. Jest dobry... Jest bardzo dobry...
Dodał/a: Little One w dniu 20-12-2018 - czytano 131 razy.
Słowa kluczowe: Demon dark side Little One

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Cyrograf rozdział V"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)