Cyrograf rozdział lV

Przez chwilę milczałam. Jego twarz już przybrała zwycięzką minę, ale ja na tym nie kończę. Zaśmiałam się tak bardzo jakby opowiedział genialny dowcip. Zgięłam się w pół łapiąc za brzuch z boku wywołanego przez śmiech. Nawet łezka poleciała z mojego oka. On przybrał na początku zdziwioną minę po czym spoważniał. Po chwili się wyprostowała i starałam łzę palcem. Wciąż lekko się podśmiewując mówiłam.:
-A powiedz mi...-uspokoiłam się i mój głos nabrał zwycięskiego tonu-...od kiedy masz prawo zabierania duszy od tak? Potrzebujesz zgody...
-Czy ty zawsze musisz mieć jakąś odpowiedź?!
Krzyknął na mnie. Od razu mina mi zrzedła. Nigdy nie słyszałam tak gniewnego tonu od kogokolwiek. Równocześnie z jego krzykiem usłyszałam dźwięk rozdzieranego materiału, a na jego plecach pojawiły się czarne skrzydła. Nie zdążyłam nawet zareagować na to co się stało bo zostałam przyparta do ściany. Przyparta? Co ja gadam! PRZYBITA! Nie szczędził siły popychając mnie do tyłu przez co z niemałą siłą uderzyłam plecami i tyłem głowy w ścianę, nie mogłam nic zrobić tylko wykrzywić twarz w bólu i lekko się skulić. Jakby tego było mało przycisnął mnie do ściany od razu mnie prostując jednak moja mina nadal nie ukrywała bólu. Ściskał moje nadgarstki z dużą siłą co mnie osłabiało. Czułam na sobie jego zimny oddech który rozchodził się po mojej skórze. Zamachał skrzydłami i złożył je na swoich plecach.
-Nie proszę teraz już nie jesteś taka cwana.
Osłabiona nie byłam w stanie trzymać prosto głowy która bezwładnie opadła.
-Jednak nie jesteś tak silny.
Lekko uniosłam głowę i spojrzałam na niego jednym okiem. Drugie miałam zakryte przez włosy.
-Co ty sugerujesz?!
Odsunął szybko moje nagdarstki trzymane w jednej dłoni od ściany by potem uderzyć nimi spowrotem. Zabolało. Wydałam z siebie bolesny jęk i znowu mnie zniosło tym razem z nóg też. Były jak z waty, słabe, uginały się pod ciężarem mojego ciała. Złapał mnie drugą ręką za żuchwę podnosząc moją głowę i patrzył mi w oczy.
-Zawaliłam twój plan. Chciałeś zdobyć ten cały kontrakt ze mną przez skomplikowany plan. Pracowałeś ciężko nad jego ustaleniem a tu proszę... Coś nie pykło.
Nie wiedzieć czemu jego twarz zdawała się uspokoić. Cholera czyżbym nie trafiła? Nagle otworzyły się drzwi do mojego pokoju i wbiegła mama. Zanim zdążyła ogarnąć co się dzieje demon puścił mnie po czym zsunęłam się na ziemię i uderzyłam o podłogę. Dalej stał nademną. Mama gdy zobaczyła mnie na ziemi zaczęła mnie nawoływać. Otworzyłam lekko oczy. Demon zaczął powoli pewnym krokiem odchodzić zostawiając po sobie dźwięk z każdym krokiem który zapewne słyszałam tylko ja. W tym momencie podbiegła do mnie mama która mówiła coś do mnie spanikowanym głosem jednak ja nie byłam w stanie skupić się na jej słowach.
Chłopak przeczesał włosy. Nagle na coś natrafił obraz miałam lekko rozmyty więc nie dostrzegałam co na szczęście powoli łapałam ostrość. Nagle się zwrócił w moją stronę.
-Hn. Muszę ci pogratulować. Jeszcze nikt nie wywołał u mnie 3 fazy przez kontraktem.
Czarno-czerwone oczy, kiełki, na plecach skrzydła, a do tego rogi? Co z nim jest nie tak? Może jeszcze stopy zamienią się w kopyta i urośnie mu długi ogon że strzałką na końcu?
-Hahaha nie patrz tak na mnie. Trzecia faza jest ostatnią.
-Powiedz coś proszę!
Nagle usłyszałam głos mamy. W tym samym momencie chłopak zniknął.
-Przepraszam... Źle się poczułam.
-Co się stało? Słyszałam odgłosy jakby ktoś tobą conajmniej o ścianę rzucał!
"Żebyś wiedziała" pomyślałam i wstałam.

Następnego dnia przyszła do mnie Roza. Niestety koncert mnie ominął. Jednak Roza to Roza zawsze ma plan B.
-Hej jak się czujesz?
-Nie licząc tego jak obecnie wyglądam i faktu, że koncert o którym marzyłam odbyl się bezemnie nie wspominając o kulisach... To spoko. Masz coś dla mnie?
-Nie właśnie... Niedługo jest ta impreza w klubie...
-Taaak! Wiem ten nowy klub StarWay! Kiedy otwierają?
-Tak dokładnie to za tydzień.
Smutno się uśmiechnęła.
-Wszystko ok?
-Ehhh... Bo wiesz. Zważywszy na twój obecny stan...
-Chyba nie mówisz poważnie?!
Poczułam ogromny zawód w sercu. Było oczywiste co chce mi powiedzieć. Nawet ona? Moja najlepsza przyjaciółka chce bym siedziała w domu?
-Twoja mama mi powiedziała, że nieźle tobą wczoraj rzucało.
-Ale już jest dobrze! Serio! Poza tym w tydzień może być tylko lepiej! Wrócę do szkoły i będzie po staremu!
-A Kayden?
-Kayden... O nie! Nie może mnie tak zobaczyć!
Zasłoniła dłońmi twarz i padłam na łóżko. Róża dostała SMS-a.
-Cholera muszę się zbierać...
-Ok.
Powiedziałam smutno. Zanim wyszła powiedziała:
-Obiecaj mi, że nie przyjdziesz.
-Nie ma opcji! Wiem jakie to dla ciebie ważne!
-Masz wyzdrowieć! Nie martw się jeszcze wiele imprez przed nami.
Powiedziała z dodającym otuchy uśmiechem i wyszła.
-Moim zdaniem ona ciebie tam po prostu nie chce.
Podskoczyłam wystraszona. To on.
-Nie schowasz tych rogów?
-Po co? Są spoko.
Westchnęłam i podeszłam do lusterka. Oglądałam moje rany na policzkach. Są prawie czarne! Jakim cudem?
-Pewnie chce ci poderwać faceta.
Zmroziło mnie. Skąd wie, że w ogóle ktoś mi się... Zaraz zaraz. To manipulacja prawda? Ale tak czy siak moja reakcja mnie zdradziła. Podszedł do mnie od tyłu i pochylił się nad moim ramieniem.
-Popatrz na nią, a na siebie... Zdecydowanie bym brał ją.
Jego głos wywoływał u mnie co najmniej depresję.
-On na pewno też.
Wyszeptał mi na ucho drażniąc je zimnym oddechem.
Dodał/a: Little One w dniu 5-01-2019 - czytano 110 razy.
Słowa kluczowe: Demon boy hello boy Little One

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Cyrograf rozdział lV"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)