Chłopak z dzieciństwa. cz. 4

Weszłam do swojego pokoju, jak można go tak nazwać. Rodzice wrócili nad ranem, więc teraz jeszcze spali. Powoli otworzyłam drzwi i nie wierzyłam własnym oczom. Rodzice całkowicie zmienili mój pokój. Dwie ściany były pomalowane na kolor błękitny, a dwie na kolor turkusowy. Na podłodze leżał biały dywan z niebieskimi wzorami. Na środku stała duża turkusowa kanapa a koło niej biały stolik i dwa niebieskie fotele. W kącie znajdowało się wielkie łoże przykryte błękitno-biało pościelą z sześcioma poduszkami. Koło łóżka znajdowały się dwie szafki nocne. Otworzyłam drugie drzwi po prawej stronie i weszłam do łazienki. Była duża i przestronna z dużą wanną i prysznicem. Zamknęłam drzwi od łazienki i tym razem skierowałam się w stronę drzwi znajdujących się po lewej stronie. Otworzyłam je i powoli weszłam do pustej garderoby. Z wielkim zdziwieniem zauważyłam, że w kącie stały dwie moje walizki. Widocznie ktoś je tu przyniósł, pomyślałam. Szybko odwróciłam się do tyłu i moja twarz zetknęła się z twarzą Marka. Moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
- Rety. Jak mnie przestraszyłeś. - powiedziałam szeptem.
W tej samej chwili przez głowę przeszedł mi obraz z dzieciństwa jak to ja niezdara weszłam prosto w szkolnego przystojniaczka czyli Marka. Szybko odrzuciłam ten obraz i wróciłam do szarej, ponurej rzeczywistości.
Wpatrywałam się w jego oczy, a on w moje. Moje serce zaczęło bić szybciej. Nasza Amanda zaczyna powtarzać historię z dzieciństwa. Odezwała się jak zwykle moja podświadomość ze śmiechem. Ha, nic nie nauczyło cię życie? Nic? Już nie pamiętasz? Byłaś taka naiwna. Myślałaś, że ty i on będziecie parą? Przymknij się, powiedziałam w myślach. Nie dam się oczarować po raz drugi! Nie dam! Szybko odwróciłam wzrok i spojrzałam na niego z góry do dołu. Tym razem był ubrany w czarne spodnie, białą koszulę, marynarkę i błękitny krawat. Cholera. Był taki przystojny.
- Przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć. Pukałem, ale nie odpowiadałaś i wszedłem. Przyniosłem ci bransoletkę. Chyba ją zgubiłaś w mojej sypialni. - powiedział z lekkim uśmiechem.
Boże, jaki on ma piękny uśmiech.
- A tak. Dziękuję. - powiedziałam zabierając mu ją.
Naszą rozmowę przerwała moja dzwoniącą komórka.
- Przepraszam. - powiedziałam i wyszłam z garderoby.
Usiadłam na kanapie i odebrałam.
- Halo. - powiedziałam.
- Pani Amando, kiedy pani wraca? Mamy tu małe problemy. Ciężko nam bez pani. - odparła szybko znajoma pielęgniarka.
- Ach tak. Zapomniałam. Na śmierć zapomniałam. Wrócę za miesiąc. - powiedziałam szybko.
- Jak to za miesiąc? Miała pani wrócić dzisiaj wieczorem. My bez pani nie damy rady. Pacjenci się skarżą. - odparła zdenerwowana pielęgniarka.
- Emily. To ja tu jestem chirurgiem. Poza tym mam prawo do urlopu. Nie brałam go przez trzy lata. Pan David sobie poradzi. - odpowiedziałam spokojnie.
- Przepraszam. Jakoś sobie poradzimy. Życzę udanego urlopu. Do zobaczenia. - powiedziała już opanowana Emily.
- Dziękuję. Do zobaczenia. - pożegnałam się i rozłączyłam.
Złapałam się za głowę. Tego wszystkiego było za dużo. Spojrzałam w kierunku garderoby. Marek stał oparty o drzwi i uważnie mi się przyglądał. Wyglądał tak seksownie.
- Chirurgiem? Wow. Nic nie mówiłaś. - odparł uśmiechając się.
- Nie było okazji. Jakoś tak wyszło. A ty czym się zajmujesz? - zapytałam z zaciekawieniem.
- Jestem biznesmenem. Opowiem ci innym razem. Teraz muszę już jechać do pracy. - powiedział spoglądając na zegarek.
- Przyniosłem ci walizki. Rozpakuj się. Pa. - odparł i już go nie było.
Biznesmenem, no nieźle. Nie dziwię się, że ma takie branie. Przystojny i jeszcze bogaty. Czego chcieć więcej.
Moje rozmyślania przerwał kolejne dzwonienie.
- Tak. - odebrałam.
- No cześć skarbie. Co ty taka oficjalna? Gdy jesteśmy sami taka nie jesteś. - powiedział seksownie David.
- Hej kotku. Przepraszam cię.
- Kiedy wracasz? - zapytał. Tęsknię za Tobą, a szczególnie za twoim boskim ciałem. - dodał.
Słysząc to lekko przygryzłam wargę. - Za miesiąc. - powiedziałam szybko.
- Co? To jakiś żart? - zapytał zdenerwowany.
- Nie kotku, nie. - odparłam.
- Jak ja bez ciebie wytrzymam. Moje łóżko za tobą tęskni. Pożądam cię Amando. - powiedział tak seksownie, że ponownie przygryzłam dolną wargę.
- Jakoś będziesz musiał kotku. Nawet nie wiesz jak ja ciebie pożądam. Twojego ciała...
- Nie kończ Amando, nie kończ, bo zaraz do ciebie przyjadę. - przerwał mi.
- Czekam skarbie. Do szybkiego zobaczenia. - pożegnał się ze mną.
- Pa. - odparłam kończąc rozmowę
David nie był moim chłopakiem. Nie byliśmy parą. Nie kochałam go, ani on mnie. W końcu nie wierzyłam w miłość. Łączył nas tylko sex. I nic więcej. Wstałam z kanapy i poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Dodał/a: wiki w dniu 26-01-2015 - czytano 2515 razy.
Słowa kluczowe: chłopak z dzieciństwa miłość zauroczenie szkolna miłość wiki

Komentarze (5)

wikidnia 2015-01-26 13:48:40.

Zapraszam na mojego bloga zakochani3.blog.onet.pl

wiki dnia 2015-01-26 14:24:00.

Piszcie w komentarzach co sądzicie. Wydaje mi się, że moje pisanie nie ma większego sensu.

kpdnia 2015-02-01 18:30:28.

Kontynuuj proszę to opowiadanie

...dnia 2017-03-06 04:15:39.

Kiedy kolejna część?

Natka Pietruszkidnia 2017-06-26 09:24:19.

Czy jest już kolejna część???

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Chłopak z dzieciństwa. cz. 4"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)