Bo Ona jest inna! 2
Szczerze mówiąc Elwira nie wiedziała czego sie spodziewać.
- No cóż... nie przekonam sie póki nie zobaczę - szepnęła do siebie dziewczyna. Koperta była zyczajna.. Biala, z drukowanymi literam. Ell domyśliła się że to po to by sie nie dowiedziała od kogo jest list. Rozerwała kopertę i to co zobaczył w środku nie mogła raczej nazwać listem. Byla kartka na której zotały wydrukowane tylko 2 duże słowa 'STRZEŻ SIĘ'. Elwira miała kompletny mentlik w głowie. Rzuciła 'list' i koperte na biurko. Przysiadła na łóżku ale tylko na chwilkę by natychmiast sie zerwać i zbiec na dół. Złapala znów za telefon i zadzwoniła do swojego nalepszego kumla Jacka. Po trzecim sygnale odebrał.
- Słucham?
- Hej Jack, posłuchaj ktoś na mnie poluje - powiedziała Elwira siląc sie na swobodny ton. Wyszło jej prawie perfekcyjnie.
- Hahah.. No to w pore jesteś kochana. Oj dużo chłopców się na cieb...
- Zamknij sie i posłuchaj. Albo nie. Mozesz do mnie przyjechać? Proszę. I zajedz po drodze po Vane ok?
- mojegoo Taty jeszcze nie ma. Ale mam rower - powiedzial Jack ze smiechem - Hej wszystko ok? Masz jakieś problemy?
- Jak przyjedzieciee to wam powiem.
- Ok już pedze po Vanesse . Pa - Powiedział i nie czekając na odpowiedz rozłączył sie. Ell nie wiedziała co może robić więc poszła do skrzynki przed dom. Wyciągnela z niej pare gazet, katalog z avonu (do jej mamy), i ... kolejny list zaadresowany do niej. Dziewczyna rozejrzala sie dookoła i wbiegła szybko do domu. Mimo swoich długich nóg potknęła sie na stopniach do domu. Rzuciła wszystko na stół i drżącymi rękoma otwierała drugą już tego dnia kopertę. Nim zdążyła rozerwać kopertę w kuchni rozleglo sie pukanie.
- cholera - mrukneła do siebie dziiewczyna.
Elwira podeszła niezbyt szybkim krokiem do okn aktóre było za śliczną białą firanką. Zerknęła i zobaczyła że przed drzwiami stała Vanessa i Jack. Otworzyła im drzwi i zaprosiła do srodka.
- Przez ciebie nie zdążyłem nic zjeść! - Powiedział oskarżycielskim tonem Jack i popatrzył spod oka na Ell
- Dobrze skoro tak to idź stąd. Albo idź do kuchni, chyba jest jeszcze jakaś zupka chińska. I weż nie marudź.
- no mów wreszcie, co takiego sie dzieje? - zachęcała ja przyjaciółka.
- Na biurku leżała koperta, w której był list a w nim .. tylko 2 słowa ' strzez sie' a teraz w skrzynce znalazłam drugą koperte. Mialam ją wlasnie otwierac, jak zapykaliście.
- Boże.. Dziewczyno, komu sie naraziłas?
- właś nie nie wiem! Skad mam wiedziać?? Nawet treść jest drukowana - powiedziała Elwira z miną dziecka.
- Hej a może ktoś ma ci za złe o to że tak kochasz Diabła no i wiesz te wszystkie wariactwa, moze sie dowiedzial o twojej dziarze ?!
- Weź jej kretynie ie strasz.
- No co?!
- Jajco nie słuchak go. Idź baranie bo ci sie woda zagotowała - to powiedziawszy Vana wstała i podeszła do stołu. Wzięła kopertę i zapytała - Mogę?
W odpowiedzi Ell tyko pokiwała sztywno głową. To co powiedział jej przyjaciel stało jej jak żywe przed oczyma. Mężczyzna który wchodzi do jej pokoju, kładzie kopertę na biurku z szyderczym uśmiechem. Tak to by mogło byś to. A może to.. Ksiądz? ' No coś ty idiotko, ksiądz i grożby?' zbesztala sie sama w duchy. Z zamyślenia wyrawał ją świst powietrza. To jej przyjaciółka głośno zaczerpnęła powietrza.
- Co sie stało? - zapytała El i Jack w tym samym momencie.
- Boze - powiedziała Vana i natychmiast sie zreflektowała i powiedziała - Do diabła...
- Oj daj spokój, co tam jest?
- Ten Ktoś to psychopata...
- Ja pieprze, tylko wariat by napisal takie coś - odezwał się Jack który zaglądał Vanessie przez ramie.
- Daj mi to- krzyknęla juz nie na żarty przestraszona Elwira
Vanessa podała jej kartkę z pełnym powątpienia i strachu wyrazem twarzy.
" Zrób wszystko by ten tatuaż zniknął z tojego ciała, bo jak nie to Ci go sam osobiście wyrwe! Miałaś zostać nie naruszona, a ty sie zabaiwasz. " Tak, te słowa jej kołatały w głowie.
***
Do Jacka zaadzwonił ojjciec i powiedział że musza razem jechać do babci bo sie źle czuej.
- Trzymaj sie Ell, powiedz o tym komuś, bo predzej czy później może sie to źle skonczyć.
- Paa Jack. - Powiedziała i cmoknęła go w policzek - dzieki za wszystko.
Jack pocałował też Vanessę w policzek i wyszedł. Dziewczyny poszły do pokoju na górze, Ell pokazała przyjaciółce 2 kartkę z groźbą. Obydwie wydawały się przerazonee. ' Co ja takiego zrobiłam? I o co chodzi z tym, że miałam zostać nienaruszona?!' Dziewczyna nic nie rozumiala.
- No cóż... nie przekonam sie póki nie zobaczę - szepnęła do siebie dziewczyna. Koperta była zyczajna.. Biala, z drukowanymi literam. Ell domyśliła się że to po to by sie nie dowiedziała od kogo jest list. Rozerwała kopertę i to co zobaczył w środku nie mogła raczej nazwać listem. Byla kartka na której zotały wydrukowane tylko 2 duże słowa 'STRZEŻ SIĘ'. Elwira miała kompletny mentlik w głowie. Rzuciła 'list' i koperte na biurko. Przysiadła na łóżku ale tylko na chwilkę by natychmiast sie zerwać i zbiec na dół. Złapala znów za telefon i zadzwoniła do swojego nalepszego kumla Jacka. Po trzecim sygnale odebrał.
- Słucham?
- Hej Jack, posłuchaj ktoś na mnie poluje - powiedziała Elwira siląc sie na swobodny ton. Wyszło jej prawie perfekcyjnie.
- Hahah.. No to w pore jesteś kochana. Oj dużo chłopców się na cieb...
- Zamknij sie i posłuchaj. Albo nie. Mozesz do mnie przyjechać? Proszę. I zajedz po drodze po Vane ok?
- mojegoo Taty jeszcze nie ma. Ale mam rower - powiedzial Jack ze smiechem - Hej wszystko ok? Masz jakieś problemy?
- Jak przyjedzieciee to wam powiem.
- Ok już pedze po Vanesse . Pa - Powiedział i nie czekając na odpowiedz rozłączył sie. Ell nie wiedziała co może robić więc poszła do skrzynki przed dom. Wyciągnela z niej pare gazet, katalog z avonu (do jej mamy), i ... kolejny list zaadresowany do niej. Dziewczyna rozejrzala sie dookoła i wbiegła szybko do domu. Mimo swoich długich nóg potknęła sie na stopniach do domu. Rzuciła wszystko na stół i drżącymi rękoma otwierała drugą już tego dnia kopertę. Nim zdążyła rozerwać kopertę w kuchni rozleglo sie pukanie.
- cholera - mrukneła do siebie dziiewczyna.
Elwira podeszła niezbyt szybkim krokiem do okn aktóre było za śliczną białą firanką. Zerknęła i zobaczyła że przed drzwiami stała Vanessa i Jack. Otworzyła im drzwi i zaprosiła do srodka.
- Przez ciebie nie zdążyłem nic zjeść! - Powiedział oskarżycielskim tonem Jack i popatrzył spod oka na Ell
- Dobrze skoro tak to idź stąd. Albo idź do kuchni, chyba jest jeszcze jakaś zupka chińska. I weż nie marudź.
- no mów wreszcie, co takiego sie dzieje? - zachęcała ja przyjaciółka.
- Na biurku leżała koperta, w której był list a w nim .. tylko 2 słowa ' strzez sie' a teraz w skrzynce znalazłam drugą koperte. Mialam ją wlasnie otwierac, jak zapykaliście.
- Boże.. Dziewczyno, komu sie naraziłas?
- właś nie nie wiem! Skad mam wiedziać?? Nawet treść jest drukowana - powiedziała Elwira z miną dziecka.
- Hej a może ktoś ma ci za złe o to że tak kochasz Diabła no i wiesz te wszystkie wariactwa, moze sie dowiedzial o twojej dziarze ?!
- Weź jej kretynie ie strasz.
- No co?!
- Jajco nie słuchak go. Idź baranie bo ci sie woda zagotowała - to powiedziawszy Vana wstała i podeszła do stołu. Wzięła kopertę i zapytała - Mogę?
W odpowiedzi Ell tyko pokiwała sztywno głową. To co powiedział jej przyjaciel stało jej jak żywe przed oczyma. Mężczyzna który wchodzi do jej pokoju, kładzie kopertę na biurku z szyderczym uśmiechem. Tak to by mogło byś to. A może to.. Ksiądz? ' No coś ty idiotko, ksiądz i grożby?' zbesztala sie sama w duchy. Z zamyślenia wyrawał ją świst powietrza. To jej przyjaciółka głośno zaczerpnęła powietrza.
- Co sie stało? - zapytała El i Jack w tym samym momencie.
- Boze - powiedziała Vana i natychmiast sie zreflektowała i powiedziała - Do diabła...
- Oj daj spokój, co tam jest?
- Ten Ktoś to psychopata...
- Ja pieprze, tylko wariat by napisal takie coś - odezwał się Jack który zaglądał Vanessie przez ramie.
- Daj mi to- krzyknęla juz nie na żarty przestraszona Elwira
Vanessa podała jej kartkę z pełnym powątpienia i strachu wyrazem twarzy.
" Zrób wszystko by ten tatuaż zniknął z tojego ciała, bo jak nie to Ci go sam osobiście wyrwe! Miałaś zostać nie naruszona, a ty sie zabaiwasz. " Tak, te słowa jej kołatały w głowie.
***
Do Jacka zaadzwonił ojjciec i powiedział że musza razem jechać do babci bo sie źle czuej.
- Trzymaj sie Ell, powiedz o tym komuś, bo predzej czy później może sie to źle skonczyć.
- Paa Jack. - Powiedziała i cmoknęła go w policzek - dzieki za wszystko.
Jack pocałował też Vanessę w policzek i wyszedł. Dziewczyny poszły do pokoju na górze, Ell pokazała przyjaciółce 2 kartkę z groźbą. Obydwie wydawały się przerazonee. ' Co ja takiego zrobiłam? I o co chodzi z tym, że miałam zostać nienaruszona?!' Dziewczyna nic nie rozumiala.
Dodał/a: MrCiastkowaa w dniu 18-02-2012 - czytano 90 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek zło strach MrCiastkowaa
Kategoria: Inne
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek zło strach MrCiastkowaa
Kategoria: Inne
