Błędy są piękne

Siemka wszystkim, nazywam się Dominika, mam 17 lat. Nie palę. Nałogowo żuję gumę balonową.Nie piję, ale uwielbiam colę light.Nie przeklinam,ale uwielbiam mówić slangiem.Nie noszę szpilek, ale kocham trampki.Nie jestem dz*wką,ale potrafię kochać 3 Trenuję kosza,nożną i siatkę.A więc już o mnie troszkę wiecie, chciałam wam opowiedzieć krótką historię z mojego życia a mianowicie tamtejsze wakacje które wspominam .. aach sami się dowiecie. :D W tamtym roku od razu po zakończeniu roku szkolnego na drugi dzień miałam wyjechać, postanowiłam wyjechać ostatni rok ze znajomymi na tak zwane kolonie. W końcu 18-stka na karku i gdzie na kolonie z moimi czubami pojadę ? no właśnie nigdzie.. Zadzwoniła do mnie Natalka - moja przyjaciółka, kumplujemy się od malucha nasi rodzice się znali i my również starałyśmy sie trzymać razem. Miałyśmy bardzo dobry kontakt. Natalka miała chłopaka Mateusza - wyskoki brunet, ciemne oczy, zabawny, sympatyczny i bardzo zazdrosny o Natkę. Byli ze sobą już 2 lata. Zadzwoniła troszeczkę zdeterminowana, bo wiedziała że jak mi oznajmi że jedzie również Damian to się wkurzę. No i miała rację.. Jejkuu jedyny człowiek na ziemi którego nienawidzę ! obłudny,cham, wulgarny wobec mnie,wyśmiewający sie totalnie ze wszystkiego.. każdy go lubił.. on był tylko taki nie miły dla mnie.. nienawidziliśmy się ze wzajemnością..powiedziałam że już jestem spakowana, wszystko jest opłacone i za 2 godz. widzimy się. Wszyscy byli już w pociągu, siedziałam w przedziale z Natką,Mateuszem, Dominikiem - kolegą i Asią - koleżanką.. nagle wparował do nas Damian..

-oo kogo my tu mamy ! to co śpimy razem kochanie ? - Damian
-musiałeś nam popsuć wyjazd swoją obecnością ? no tak, nie mógłbyś sobie odpuścić jednej okazji popsucia innym miłego wyjazdu.. - odpowiedziałam odwracając głowę w stronę szyby -dobra, może i czasem coś było nie tak, ale nie przesadzajmy. Jak na razie to ty stroisz fochy, i ci się coś nie podoba. A każdy jest zadowolony
- Tak każdy jest zadowolony bo każdy cię lubi, dla innych potrafisz być normalny? a dla Dominiki już nie bardzo to ją boli - odezwała sie Natka
- Dobra pogadamy kiedy indziej.. czołeeem ! - wyszedł szybko
-no i widzisz? super.. nie. nie jestem zadowolona.. nie będzie fajnie.. będzie zajebiście -_- taa już czuję.. to co tym razem ? potną mi wszystkie ubrania jak w tamtym roku ? czy może znowu nagrają jak biorę prysznic ?
- Dominika, przestań jesteśmy z tobą, nic się nie stanie. Będzie fajnie
Uśmiechnęłam sie i pomyślałam że za wszelką cenę nie dam sobie popsuć wyjazdu. Przez resztę drogi udawałam że śpię, nie chciałam gadać. Rozmyślałam cały czas nad tym co powiedział Damian że " to ja mam fochy" faktycznie nic się jeszcze nie wydarzyło (nic mi nie zrobił) a ja już lamentuje. Chociaż dla mnie sam fakt że on tu będzie to i tak lipa. po 8 h dotarliśmy do bardzo wąskiej części Półwyspu Helskiego nad Morzem Bałtyckim. Otoczony jest z trzech stron przez morze, piękne piaszczyste plaże i wydmy oraz lasy, zapowiadało sie wspaniale. Rozpakowaliśmy sie trochę, każdy coś tam zjadł i postanowiliśmy zwiedzić okolicę. Nie miałam humoru nie wiem dlaczego, szłam z tyłu chwilowo nagle podszedł Damian.
- co ty tak sama ?
- nie mam humoru może ?
- a jak ci go poprawić ?
- może po prostu jesteś chamem dla mnie? wgl.. nie lubie cie.. nie jesteś sobą w stosunku do mnie
- jestem taki jaki jestem,i nie będziesz decydować za mnie jaki mam byc
-ej..gwiazdeczki.. ! chodźcie do nas a nie tam sie szwendacie po tylcach- zawołał nas Mateusz.
Co do Damiana, był bardzo przystojny, wyższy ode mnie. Zielono-niebieskie oczy. Brązowo ciemne włosy. Wysportowany. Nie raz po cichu sama do siebie się śmiałam z jego wygłupów. No ogólnie był lubiany przez każdego. Ale nie przeze mnie ! Obudziłam sie trochę, zaczęłam sie śmiać, iwgl wyjebka na jego docinki. Jakoś o 01.00 wróciliśmy z % do hotelu. Poszliśmy do czyjegoś pokoju dokładnie nie pamiętam czy to chłopaków był czy dziewczyn. Popiliśmy trochę,graliśmy w karty, obejrzeliśmy film. I poszliśmy spać. Od rana mieliśmy jechać na basen. Ale ja nie mogłam, dostałam miesiączkę. Powiedziałam pani i zapytałam czy moge zostać w hotelu lub wyjść na miasto. Po śniadaniu wszystkich wywiało na ten basen, o dziwo Damian źle się czuł. Przeszła mi przez głowę taka myśl żeby może do niego wejść czy coś.. ale stwierdziłam że co się będę rozczulać nad chamem.. ma za swoje, kac raczej go nie męczył bo wypił tylko trochę. Ale weszłam powiedzieć tylko to że ide na miasto w razie jak by sie pytała opiekunka.
- siema, słuchaj będziesz tu siedział co najmniej jakieś 4 h ?
- nie wiem.. a co ?
- bo wychodzę na miasto i w razie czego żeby nie było ze zginęłam
Nie zapytał dlaczego nie poszłam na basen, o dziwo nie odezwał się nie miło, a wręcz mnie zaskoczył
- może wyjdziemy razem na miasto ? Spacer mi dobrze zrobi
- co ? my ?
Chwilowo sie odwróciłam.. nie wiedziałam czego się spodziewać, czy żartu czy normalnego spaceru. Zgodziłam sie.
- jak chcesz, idę po kasę i będę przed hotelem będę czekała tylko 10 min. no chyba że se jaja robisz. - odpowiedziałam chłodnie
Po 10 min. wyszedł, b. ładnie wyglądał tak inaczej. Dzień był gorący. Miał krótkie spodenki i rozpiętą koszule, włosy na żel. Ja założyłam sukienkę i cienkie trampki, najwygodniej. nie chciało mi sie czesać więc rozpuściłam włosy.. miałam je tak dobrze za ramiona. prawie sięgały bioder. Lekko pokręcone, jasny brąz lekko wpadający w ciemny blond. Nie lubiłam swoich oczu.. zielonee blee.. Pierwsze jego słowa były '
- bardzo ładnie wyglądasz
- dziękuję.. zdziwiona na maxa jak nigdy ze cham może być normalny.
- to w którym kierunku dama zechciałaby wyruszyć ? zapytał z lekkim słodkim uśmiechem
- hahahah.. no to może chodźmy na lody,gofry ? i pochodzić po mieście.. a wieczorem wpadniemy na promenadę a jak będzie ok to może nawet i na plażę ?
- jak chcesz.Dobrze
Ruszyliśmy w miasto poszukać dobrej budki z lodami czy goframi.
Zjedliśmy, i przez jakieś dobre 3 h, chodziliśmy po mieście.. chciałam go zapytać o coś.. ale bardzo dobrze nam sie rozmawiało... opowiadał mi jak go ojciec wysłał na obóz wojskowy.. albo wakacje z tamtego roku. Poruszyliśmy nawet sprawy prywatne, opowiedział mi o swojej byłej. Dlaczego zerwali, zrobiło mi sie go szkoda.. wydawał sie normalny.. zapomniałam o tych chwilach w których miałam ochotę go zabić *-* ... śmialiśmy sie dużo.. ja jakoś też sie przed nim otworzyłam, powiedziałam może nie sekrety haha ale też poopowiadałam.. szybko zleciał nam czas. Była już 13.00 poszliśmy jeszcze do cyrku, na te różne ekstremalne maszyny.. trochę się bałam ze wypadnę ale trzymał mnie za rękę.. nw.. chyba każdy znajomy by tak zrobił .. tak mi sie wydawało. Poszliśmy do restauracji zjeść obiad. Była już 15.30. Zapytałam czy pójdzie ze mną do centrum bo jest pewnie jeszcze czynne chciałam kupić jakieś pamiątki. Zgodził sie.. pomógł mi wybierać.. Zniknął mi na jakieś 20 min. próbowałam sie dodzwonić ale nie odbierał.. nie byłam wkrzona było mi przykro.. że było fajnie i spodziewałam sie jakiejś głupoty z jego strony. Ale przyszedł..
- no to jak I etap " miasto " wydaje mi sie że było ok, możemy iść już na promenadę ?
- hahah etap ?
- no powiedziałaś że jak na mieście będzie normalnie to będziemy mgli się przejść w bardziej ładniejsze że tak powiem miejsca , nazywają je romantyczne.. bo tam jest pięknie
- no nie do końca tak powiedziałam ale spoxik. - uśmiechnęłam sie i ruszyłam pierwsza w wąski zakręt.
o o 18.00 weszliśmy na promenadę.. następował zachód słońca.. piękne ogrody dodawały urody. Stanęliśmy obok siebie.. tacy zapatrzeni w zachód słońca.. zamknęłam oczy i pomyślałam żeby ten dzień nie był zepsuty. Kiedy je otworzyłam zobaczyłam jak prze mną stoi Damian z kwiatkiem..

- proszę
- dziękuję.. a to za co ?
- a z 2 powodów ; pierwszy za to że pan handlujący kwiatami jest biedny i nikt od niego nie kupuje to ja kupiłem, a po drugie za to że się nie pokłóciliśmy - powiedział to żartem
Zobaczyłam w jego oczach miłość do ludzi, chciał pomagać i był opiekuńczy.. dla każdego.. ale nie okazywał tego wcześniej bynajmniej mi.. pewnie bardzo go każdy za to cenił..Szliśmy tak dobrze 10 min w milczeniu, nie z braku tematu lecz każde z nas miało lekki mętlik w głowie..nasze relacje w ciągu paru godzin się poprawiły. Wspomniałam wcześniej że chciałam go o coś zapytać ale zrezygnowałam. Wróciło.
- spędziłam ten dzień bardzo miło, dziękuje ci za to
- ja również, lepiej sie już czuję
- skąd ci się wziął pomysł abyśmy "my" wyszli razem ? przecież jeszcze kilka godzin temu .
przerwał mi; - tak, chciałem jakoś no wiesz nadrobić, żeby powstał normalny kontakt.. wgl. poznać cię. nigdy przecież normalnie na luzie nie gadaliśmy. Zawsze była tylko wymiana słów przez które albo sie śmiałem albo było któremuś z nas przykro
- było ci kiedyś przykro za to że coś powiedziałam? przecież to zawsze ty mi dogryzałeś
- tak, i to nie raz.. nie wiem czemu tak mówiłem.. głupi jestem.. życie ..
Stanął na przeciwko mnie; - Przepraszam.
zaniemówiłam.. pierwszy raz patrząc mu sie prosto w oczy.. był smutny..coś go męczyło.. ale nie wypadało powiedzieć "co sie stało" przecież to banalne.. to nie moja przyjaciółka ani mama że zapytam w prost.. on zajmował dotąd funkcje w moim życiu jako wróg a teraz kolega, a nawet dobry kolega.

- Czemu milczysz ?
- rozmyślam
- o czym ?
- o życiu.. ile zrobiliśmy już błędów i ile nie zrobimy
- jak ile nie zrobimy ? że ile nie powtórzymy
- no cos tak jak by..
- zawsze sie coś powtarza i kończy
- czasem już brak życia żeby powtórzyć błąd.. chcesz żyć by powtórzyć błąd.. przecież to bez sensu powtarzać błędy.. ale czasem nie ma już na takie coś życia
- sugerujesz jakiś koniec ? no bo jak brak zycia.. masz dopiero 17 lat.. wieki przed tobą.
zamilkł.. nie odezwał sie nic.. zapadła martwa cisza.. zastanawiałam sie co ja takiego powiedziałam.. i chciałam go zatrzymać, stanąć w miejscu ( bo spacerowaliśmy) i zapytać w końcu w prost czy chce mi się wyżalić.. czy pogadać.. bo coś jest nie tak.. ale oczywiście w tym momencie zadzwonił jego telefon.. może to i dobrze.. może skoro coś jest nie tak, nie powinnam wiedzieć ?
- cześć. Damian gdzie jesteś ? my już wróciliśmy.. i co robimy idziemy na jakąś imprezkę ekipą czy coś bo już jest 20.00 ?
- znaczy staryy no nie wiem.. ja jakoś nie mam ochoty dzisiaj pić, tańczyć.. chyba pospaceruję jeszcze i spadam do hotelu sie wyspać. Jutro odbijemy ok ? dziś beze mnie
- no jak chcesz.. a nie wiesz gdzie jest Dominika.. ?
- właśnie spacerujemy na promenadzie
- wy ? razem ? hahahah serio ?
- no tak, co sie śmiejesz.. hah.. tak ze ten.. nie długo wracamy
- no dobra gołąbeczki to strzała
- na razie
Ja w tym czasie stałam jak wryta.. chciałam usiąść sama.. być niewidoczna, niedostępna wśród żywych.. nie miałam siły na dalszą rozmowę.. czułam że uraziłam go czymś... nie miałam nigdy chłopaka.. to skąd mogłam wiedzieć jak go podejść ? szczególnie jak go nie znałam.. przecież każdy jest inny..
- Mateusz dzwonił pytał czy idziemy z nimi na imprezę, wiesz ja raczej nie mam ochoty ale jeżeli ty chcesz to oddzwoń do niego i ja cię odprowadzę
- nie, dzięki - odpowiedziałam zmieszana i ruszyłam przed siebie, poszedł za mną.. zaczęliśmy gadać normalnie.. nie wracając do tego "dlaczego jego zdaniem nastąpi brak życia aby cokolwiek przeżyć, czy powtórzyć błędy" Poszliśmy na plaże.. było mnóstwo ludzi.. praktycznie to same zakochańce..spacerowaliśmy jeszcze 30 min. porobiliśmy sobie parę zdj.. niektóre jego były takie śmieszne że nie mogłam wyrobić taką podłapałam bekę, za co sie na żarty obrażał..zaczął mnie chlapać wodą.. weszliśmy do niej.. była cieplutka.. chlapaliśmy sie.. iwgl.. jak dziecioki..zostawiliśmy aparat,telefony, pieniądze,buty na plaży. Później tak sobie siedzieliśmy i podziwialiśmy widoki, w pewniej chwili poczułam jak się przybliżał, objął mnie w pasie i oparł głowę na moim ramieniu
- dziękuję- powiedział..
- serce uderzało szybciej..nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.. bez namysłu zapytałam ; - za co ?
spojrzał mi w oczy odpowiadając; - piękne wakacje w pięknym miejscu, z piękną dziewczyną o jeszcze piękniejszej jej osobowości..chciałbym teraz o wszystkim zapomnieć
- dlaczego ? co jest takiego ze nie chcesz wspominać o tym co było ? żyjesz wspaniałymi chwilami, jesteś takim pozytywnym człowiekiem.. - sama nie wierzyłam że to powiedziałam.. ale był inny tamtego dnia..
- właśnie o to chodzi że nic nie ma.. są tylko pustki i luki w moim życiu.. nie pamiętam połowy tego mojego "dzieciństwa pod kroplówką" dlatego od dziś będę miał co wspominać.. uśmiechnął sie.. a ja zrozumiałam że musiał ciężko chorować, lub być w śpiączce.. chciałam wiedzieć ale nie chciałam wypytywać.. było mi strasznie nie zręcznie.. powiedziałam tylko - bo nie ważne co w twym życiu się dzieje, wiem że człowiek jest lepszym gdy się śmieje słowa - Juniora Streesa mój cytat życiowy.. dobra to chodźmy na kolację bo już jest grubo po 23.00 - aa faktycznie, no na dobrej zabawie czas szybko leci, chodźmy
W hotelu byliśmy jakoś po 00;00 dopiero szliśmy powoli.. chyba żadne z nas nie chciało wracać.. ale po pierwsze musieliśmy po drugie wyszło dziwnie bo jego to męczyło i nie chciał mówić.. zaczynał sie otwierać i ja już sie nie wypytywałam.. Kiedy doszliśmy do hotelu, pożegnaliśmy się, pocałował mnie w policzek i dłoń.Poszłam do swojego pokoju, dziewczyn nie było. Nitka poszła z Mateuszem na imprezę, Asia i Karola razem z nimi. Wzięłam prysznic.. zjadłam jakieś owoce wzięłam telefon.. i wyszłam na balkon. widok z balkonu miałam na morze.. a w oddali i lekkich zwiewnych szumach było słychać zgłuszoną muzykę śmiechami młodych ludzi.Rozmyślałam nad dzisiejszym dniem.. tak jak by rachunek sumienia. Zadzwonił telefon który trzymałam w ręku. To był Damian.
- Chciałem jeszcze Cię usłyszeć,i powiedzieć dobranoc. Upewnić czy wszystko ok, bo jesteś sama
-Dziękuję, heh wszystko w porządku. no wzajemnie.. zaraz kładę sie spać.. a ty co robisz ?
- ja jeszcze zapisze coś w pamiętniku i też sie już kładę
-to dobranoc, buziaki
- no papa
Zrobiło mi się miło. W miarę szybko usnęłam bo byłam zmęczona po całym dniu łażenia. Następnego dnia wstałam coś koło 09.00 mieliśmy iść do kina i na plaże poopalać i pokąpać sie. Po śniadaniu całą ekipą wyruszyliśmy na plaże, niektórzy poszli się kąpać, inni się opalali. Damian wogóle sie nie odzywał, przywitał sie tylko na buzi w policzek,i nic do nikogo nie mówił. Koło godzimy 15.00 wróciłam do hotelu, wzięłam prysznic. Trochę wszystko mnie bolało jak by piekło...no sie poopalałam.. nie chciałam nigdzie wychodzić.. dopiero jakoś wieczorem. Siedziałam sama i zastanawiałam sie jakie by były wakacje bez Damiana.. pewnie teraz grałabym w coś na plaży później impreza... itd.. a tak nie szłam do wody, opalałam się czekając jak Damian coś powie.. ale na marne. Nagle coś trzasnęło. Ktoś przyszedł. Był to Mateusz, wszedł na górę po kasę, przecież mieli balować. Na dole musiał ktoś jeszcze siedzieć bo słyszałam rozmowę dwóch mężczyzn.Ale nie wiedziałam kto.. Trzasnęły drzwi, Mateusz wyszedł. Nagle zadzwonił telefon:
- Siemka, słuchaj co sie dzieje? wgl. nie gadałyśmy wczoraj, dzisiaj też was z nami nie ma
-Nas ?
-No a nie jesteś z Damianem tam gdzieś ?
-Nie. Siedzę sama w hotelu. Widziałam tylko Mateusza, wziął kasę i wyszedł.
- no ok, jak coś to dzwoń.. my idziemy do cyrku później pochodzić może wstąpimy do jakiegoś baru
- spox.ja sie tak opaliłam że nie wiem.. wieczorem jak będzie chłodniej wyjdę.
-jak coś dzwoń misiaa papa
-no papa
Chwilę później odebrałam drugi telefon od Damiana..
- Halo ?
- cześć, co tam robisz ?
-leżę, myślę
-chciałabyś może się przejść ?
-teraz ? - odpowiedziałam z frazą iż nie zdążę się ładnie wyszykować..
-tak, to jak będzie ?
-dobrze, to gdzie i za ile ?
-czekam na dole
-oo no to za jakies 10 min będę.. - odpowiedziałam chociaż wiedziałam że układanie włosów, przebranie sie,umalowanie zajmie zdziebko dłużej. Ale czekał na mnie. Zeszłam dopiero po jakiś 30 min. dopiero. Na przeciwko schodów była sofa, siedział na niej. Kiedy schodziłam uśmiechnął sie.. w ręku trzymał czekoladki, nie wiem czy pytał sie kogoś czy trafił czy sam je lubił ale były to moje ulubione. Przywitaliśmy się w policzek
-Proszę, ślicznotkoo !
- oo dziękuję wariaciee haha to gdzie tym razem sie wybieramy ?
- no tym razem zabieram cię go kina, później sie zobaczy. Może być ?
- tak,jak najbardziej.
Rozmawialiśmy cały czas, śmiejąc sie przy tym doskonale. Praktycznie nie wiem o czym był seans bo przegadaliśmy. Wróciliśmy dość późno. Tak minęły nam 3 tyg. wychodziliśmy cały czas razem, czasem pożegnał mnie w usta, czasem złapał za rękę kiedy szliśmy plażą. Śmiejąc sie sami z siebie że to tak tylko.. ta rękaa nic nie znacząca hahah obydwojgu nam to nie przeszkadzało.. weszło w rutynę.. Nawet przy znajomych już pokazywaliśmy sie z "dobrej strony" nie było spin ani nic. Wszyscy byli zdziwieni.. ale nikt nie miał odwagi powiedzieć w prost na głos że to wygląda jak byśmy kręcili czy coś.. w 4 tyg. uświadomiłam sobie że dzień bez chociaż rozmowy z Nim jest nudny, dłuży się.Tylko jak wiem że mamy wyjść sami to wszystko leci szybciej. Tydzień przed zakończeniem kolonii to było 16 sierpnia, wieczorem wybrałam sie w piękne miejsce.. tam gdzie byliśmy pierwszy raz razem.. zachód słońca i zapach słonego morza.. wiszące kwiaty z takiej altany.. bo tam nie daleko była kawiarnia. Stalam sama przy takiej barierce z widokiem na morze i pachnące kwiatki przypominał mi sie jego słodki uśmiech, oczy, i to jak mnie całował w usta na pożegnanie. Szczerze tak, chciałam żeby tu był. I się spełniło.. nie wiem jakoś mnie znalazł. A raczej powiedział zę też chciał tu sam przyjść. Objął mnie w pasie, odwróciłam sie.. spojrzałam mu w oczy.. uśmiechnęliśmy sie do siebie..
-jak się czujesz ? zapytał
- stęskniłam sie za Tobą..
- a no tak, dzisiaj się nie umawialiśmy haha
- ale tu jesteśmy
-tak
Stojąc tak na przeciwko mnie, chwycił mnie za ręce..
- Nie wiem jak mam Ci to Skarbie powiedzieć, przed snem myślę o Tobie, budzę sie rano myślę o Tobie.. nie mogę sie na niczym skupić.. wiesz jak bardzo chciałbym.. (nastała chwila ciszy)
- co byś chciał ? - zapytałam dotykając go po karku
- Chciałbym Ci powiedzieć.. jak bardzo Cię Kocham ; *
- Ja Ciebie też...
Pierwszy raz pocałowaliśmy się.. Zaczęliśmy sie śmiać..
- Dominika .? Chciałabyś ze mną być ?- zapytał przytulając sie.. i całując mnie po szyi
- tak
Przytuliliśmy się tak mocno.. poczułam Jego bijące serce.. Powtórzyłam ;
-Kocham Cię
a On mnie pocałował.. Wracaliśmy razem za rękę.. oficjalna para.. Na drugi dzień wszyscy się dowiedzieli.. opiliśmy too staranniee..Cieszyliśmy się ogromnie, każda wolną chwilę spędzaliśmy razem..Byliśmy na plaży, później mieliśmy iśc do kina. Koło godziny16.00 powiedziałam że idę do hotelu coś zjeść i przebrać się bo mieliśmy iść do kina, tam miałam poczekać na resztę.Po drodze do hotelu kupiłam sobie sukienkę i pierścionek. Wszyscy wrócili wykąpali sie, i poszliśmy pod kino, czekaliśmy na Damiana który się spóźniał z Mateuszem, w końcu seans miał sie zacząć i postanowiliśmy nie tracić na nich czasu. Mateusz wszedł jak poparzony na sale spóźniając się przy tym dobre 20 min. Powiedział mi że Damian jest w szpitalu, nie mówiąc co, jak, gdzie. Wstałam i wyszłam razem z nim. Napisałam tylko sms'a Natalce żeby sie nie martwiła jak coś to będę dzwonić, muszę wyjść. Po 15 min. dotarliśmy do szpitala gdzie leżał Damian na oddziale nowotworowym. Pielęgniarka pozwoliła nam wejść, ale na krótko ostrzegając że stan pacjenta jest ciężki. Mateusz po drodze opowiedział mi że wychodząc ze sklepu Damian zasłabł,to było dosłownie przed sklepem, uderzył w jakiś czuły punkt głowy o kant ławki i betonowy chodnik.. nie zdążył go złapać.. stał jeszcze w sklepie. Mocno krwawiła mu głowa, szybko pojawił sie guz. Miał dużo szczęścia, bo w pobliżu był lekarz zadzwonił po karetkę, i natychmiast zająć sie raną Damiana. Nieprzytomny trafił do szpitala. A Mateusz nie mógł sie do mnie dodzwonić więc przybiegł do kina i zadzwonił do opiekunów naszych poinformować ich o całym zdarzeniu, Na samo to całe zdarzenie bardzo się przejęłam. Weszłam do sali, panowała taka błoga cisza.. słychać było jego delikatny oddech i maszyny do których był podłączony. Miał zabandażowaną głowę, był cały blady a jego powieki całe sine. Miał rozcięte usta i trochę lewy policzek. Usiadłam obok, patrzyłam na Niego..coraz mniej widziałam.. łzy nie pozwalały patrzeć na cierpienie.Wszedł lekarz, powiedziałam że jestem jego siostrą i jesteśmy tu razem na wakacjach, dlatego udzielił mi szokujących informacji. Damian miał tętniaka w głowie, który mógł w każdej chwili pęknąć, rozlać sie.. mógł umrzeć. Musiał unikać ciężkich prac, czy mocnych uderzeń, a on upadł uderzając o kant ławki oraz spadając całą masą na chodnik. Serce podeszło mi do gardła. Zrozumiałam naszą pierwszą rozmowę.. mówił coś że "nie ma czasu, nie ma życia nawet na taką głupotę jak powtórzenie błędu". Porozmawiałam jeszcze chwilę z lekarzem.. powiedział że chłopak musi zostać na obserwacji. Po tym usiadłam przy jego łóżku, złapałam go za rękę i powiedziałam; - Kochanie nie zostawiaj mnie, popłakałam sie.. już nawet nie miałam mu tego za złe że nie powiedział, tylko co będzie dalej ? przecież tętniak może pęknąć w każdej chwili, Damian może umrzeć w każdej chwili, za godzinę,jutro za miesiąc, czy rok, albo za 10 lat.Bałam się o tą chwilę, o te uczucia do niego. Wszedł Mateusz, zabrał mnie z sali, wychodząc cała zapłakana byłam w stanie zobaczyć opiekunów koloni, rozmawiających z lekarzem i sięgających po telefon prawdopodobnie do rodziców Damiana. Reszta ekipy bawiła sie w najlepsze, bo oprócz Mateusza i Natki nikt nie wiedział. Opiekunowie wrócili do hotelu, zostając w relacjach z lekarzem, w razie potrzeby będą informować. Pozwolili mi zostać na noc. Siedziałam na sali z Mateuszem i Natalką, którzy pomimo zmęczenia pocieszali mnie, od rana siedziałam przy Nim non stop. Zdałam sobie sprawę że w jednej chwili dzieją się tragedie i piękne zdarzenia. Jego stan był cały czas niezmienny, zły, ciężki. Wróciłam do hotelu coś zjeść chociaż nic przełknąć nie mogłam, wykąpać sie i troszkę przespać. Jednak wróciłam i ciągle przy Nim siedziałam, ze szklankami w oczach, mówiłam do niego kiedy byliśmy sami. Pierwszy raz czułam że miałam wszystko (Jego) i pierwszy raz wtedy przy jego łóżku czułam że straciłam wszystko. Zdałam sobie sprawę że błędy to coś pięknego w życiu człowieka. Dlaczego ? Bo dzięki nim mamy takie a nie inne wspomnienia, bo dzięki właśnie błędom których nie raz ciężko żałujemy lub udajemy że ich po prostu nie było jesteśmy tym kim jesteśmy. Ludzie nie doceniają tego co mają i tego co mogą mieć, za często wracają do przeszłości -często pięknej, bolesnej. Jedni nie mogą się pogodzić z rozstaniem i mówią że to błąd że byli z tą osobą.. inni stracili kogoś cennego w wypadku i obwiniają się.. że mogli być tam, czy zaplanować coś inaczej żeby nie doszło do tego wypadku.. ja nie mogę powiedzieć ze związek z Damianem trwający oficjalnie tylko półtora tygodnia był błędem, przecież uczucia nadal są,, bardzo chciałabym go powtórzyć ale już tego nie zrobię.. przecież go nie ma. Damian 2 dni później zmarł. Te wakacje były piękne, cudowne chwile z nim, jego uśmiech, oczy, słowa to wszytko kocham, nasze wspólne głupie zdjęcia i spędzony czas nad Półwyspem Helskim nad Morzem Bałtyckim z Nim będzie najwspanialszym co mnie dotąd spotkało. Dziś mam 18 lat. i Codziennie zasypiam z myślą o nim i budzę sie oglądając nasze zdjęcia.. jadę na prochach.. bo nie raz nadal nie moge uwierzyć ze go nie ma.. ta pustka.. minął co prawda rok.. przez ten czas byłam w szpitalu na terapii, próbowałam popełnić samobójstwo 3 mies. temu.. czasem chcę żyć czasem przypomina mi się że to głupie.. że samobójstwo to tylko ucieczka przed tymi złymi uczuciami jak ; strach, ból, tęsknota,cierpienie.. Przecież ja sobie dam świetnie radę.. może i nie będę z nikim tak blisko bo myśl o Nim jest jak oddychanie.. tego sie nie zapomina.. Wiem że muszę żyć.. Chciałam podziękować za poznanie mojej historii z wakacji. Powiedzieć wam jak ważne są osoby. Nie warto nikomu wyrządzać krzywdy nie będąc sobą. Powiem też tylko to, że nie ważne jest jak i co ktoś do nas powie czy jak ogromną nie raz czujemy pustkę w sercu nie wolno poddawać się, walce z uczuciami tymi złymi. To ludzkie, to jest życia.. Czytasz to.. teraz możesz pomyśleć że ta chwila lub następna, albo jutrzejsza może być początkiem jakiegoś końca...
Dziękuję ; **
Dodał/a: Miśśkaa314 w dniu 14-04-2013 - czytano 2379 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek miłość Miśśkaa314

Komentarze (11)

Koloroovaa dnia 2013-04-16 21:11:47.

śliczne opowiadanie. Mogłabyś napisać coś jeszcze ;)

muminekdnia 2013-04-16 21:12:35.

wow ! na końcu to się wzruszyłam.. myślałam że będzie ok

GraNiaciaStaaa dnia 2013-04-16 21:13:04.

fajna sentencja życiowa ;D

ja i ty = my dnia 2013-04-16 21:14:02.

Masz bogaty zasób słownictwa ;** ślicznie .. podoba mi sie.. fajne pary

papucia ;pppdnia 2013-04-17 23:06:05.

trochę błędów.. ale do zniesienia. I fabuła jest bardzo rozwinięta. Nie spodziewałam sie takiego zakończenia ;/

lololooo ;dddnia 2013-04-28 22:47:30.

błędy sie zniesie, treść bardzo ciekawa, super :D ale zakończenie mnie zaskoczyło ;x

michalkowa 155dnia 2013-04-28 22:53:13.

o jejciu.. zakończenie.. fajnie by było gdyby razem byli

Dariadnia 2013-07-12 01:20:12.

Cudna historia,płakałam jak ja czytałam...

Jadnia 2013-08-20 22:42:11.

jejku zarąbiste opowiadanie ;D

santiagodnia 2013-12-10 21:51:10.

piękne. Nie warto tracić czasu na sprzeczki kłótnie, bo kochana osoba może następnego dnia już nie być obok..

ja xddnia 2013-12-27 05:16:43.

Nie tylko błędy są piękne...twoje opowiadanie również.
Jeżeli to wszytko jest prawda to pamiętaj, że ON chce twojego życia. Żebyś była szczęśliwy. Będzie przy tobie do końca. Ale ten koniec ma zadać życie, a nie ty. Dlatego ŻYJ. On tego pragnął, a ty masz to tracić?! ŻYJ!!!

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Błędy są piękne"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)