Bez pamięci. cz 8 - cd.

Ała!
Pisnęłam cicho, kiedy odrobina gorącej kawy wylała mi się na rękę.
- Cholera jasna - mamrotałam pod nosem wycierając spodeczek.
- Ja to wezmę - powiedziała Gabi, która w magiczny sposób znalazła się obok mnie. Zaniosła filiżankę kobiecie siedzącej przy oknie, a potem kiedy wróciła, uważne zaczęła taksować mnie wzrokiem. Udawałam, że tego nie widzę i skupiłam się na polerowaniu srebrnych widelczyków do ciasta. Moja przyjaciółka jednak nie zamierzała odpuścić.
- Co się stało? Nie mów, że nic. Od rana chodzisz, jak struta.
Westchnęłam. Chciałabym powiedzieć, że nic, ale nawet dla moich uszu brzmiałoby to fałszywie. Wczoraj, kiedy wieczorem wróciłam z Alanem do domu, już nie było między nami tak sielankowo, jak kiedy z niego wychodziliśmy. Alan zaszył się w salonie przed telewizorem. Zrozumiałam, że nie chce na razie gadać o tym co wydarzyło się na mieście. Dopadły go przykre wspomnienia, a raczej ich namiastka i miał prawo się zdenerwować. Rozumiałam to, ale poczułam się odsunięta. Kiedy położyłam się spać i straciłam nadzieję, że Alan do mnie przyjdzie, położył się obok i objął mnie. Dopiero wtedy udało mi się zasnąć. Byłam spokojniejsza, aż do dzisiejszego poranka, kiedy zapytałam go, czy chce pogadać.
- Wybacz, ale nie - mruknął tylko i skupił się na porannej gazecie.
Zrobiło mi się przykro, ale nie dałam niczego po sobie poznać. W podłym humorze pojechałam do pracy. Do tej pory jakoś udawało mi się uniknąć inkwizycji Gabrieli, ale nic nie trwa wiecznie. W końcu zmiękłam i opowiedziałam jej co się stało. Zaczęłam oczywiście od tego, jak wspaniale spędziliśmy noc i poranek poprzedzający wydarzenie, które miało miejsce w drodze do kina. Gabi była podekscytowana i nawet fakt, że przechodziliśmy obok miejsca, w którym napadnięto Alana, nie zmył jej uśmiechu z twarzy.
- Ale czym ty się przejmujesz? - zapytała - To normalne, że trochę się pospinał. Powinnaś myśleć tylko o tym co wydarzyło się wcześniej - dodała i mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Westchnęłam. Chciałabym o tym myśleć, ale jakoś... Miałam wrażenie, że ta radosna sielanka została bezpowrotnie przerwana. A jeśli była szansa na to by ją odnowić, to nie wiedziałam od czego powinnam zacząć.
- Posłuchaj, spójrz na to z tej strony. Alan wreszcie coś sobie przypomniał. Skojarzył to miejsce, prawda? Czy to nie jest dobry znak? W końcu coś ruszyło - powiedziała.
Nagle zrobiło mi się głupio. Nie myślałam o tym w ten sposób. Podeszłam do tego raczej egoistycznie. Rzeczywiście, to był pierwszy raz, kiedy Alan w ogóle miał jakieś skojarzenie. Uśmiechnęłam się słabo.
- Masz rację - przyznałam - Chyba za bardzo się tym przejmuję.
- Oczywiście, że mam rację - odparła i uśmiechnęła się szeroko.
Po chwili odeszła, żeby obsłużyć gości, którzy właśnie pojawili się w lokalu. Ja w tym czasie zaczęłam rozmyślać o tym, co powiedziała. Po krótkim czasie bicia się z myślami, postanowiłam zadzwonić do doktora Sobczaka. Wiedziałam, że najpierw powinnam skonsultować to z Alanem, ale pomyślałam, że jeśli nie będzie chciał iść na kolejną sesję, pójdę sama. Musiałam porozmawiać o tym co się działo z kimś, kto mógłby spojrzeć na to obiektywnie. Gabi była świetną słuchaczką, ale ona widziała wszystko w kolorowych barwach, a jeśli coś było do kitu i tak mnie pocieszała, zapewniając, że wszystko się ułoży. Ja nie chciałam słuchać takich banałów. Potrzebowałam opinii zawodowca. Czy fakt, że Alanowi coś zaświtało w głowie, oznaczał zbliżający się powrót do zdrowia? Czy były to tylko mrzonki, które mydliły nam wszystkim oczy?
W słuchawce usłyszałam pierwszy sygnał, zaraz potem następny. Wreszcie odebrała asystentka psychiatry, która po chwili przekierowała mnie do niego.
- Dzień dobry, doktorze. Mówi Laura Sokołowska. Chciałabym zapytać, czy znalazłby pan chwilkę dla mnie i męża w najbliższym czasie.
Po drugiej stronie na chwilę zapadła cisza. Pomyślałam nawet, że coś nas rozłączyło, ale wtedy doktor Sobczak w końcu się odezwał.
- Dzień dobry, Lauro. Miło, że dzwonisz. Rozmawiałaś o tym z Alanem? - zapytał.
Zdziwiło mnie trochę, że się tym interesuje, ale odpowiedziałam:
- Jeszcze nie.
- W takim razie powinnaś to wcześniej z nim omówić - stwierdził.
Zmarszczyłam brwi. Dlaczego tak się martwił tym, że nie skonsultowałam tego z Alanem? Czyżby uważał go za nad wyraz opornego pacjenta?
- Nie do końca rozumiem, jakie to ma znaczenie.... - wymamrotałam.
Usłyszałam westchnienie.
- Uważam, że powinnaś jeszcze porozmawiać z mężem.
- Rozumiem, ale dlaczego? - nie odpuszczałam.
Znowu krótkie milczenie. Zaczynałam tracić cierpliwość.
- Ponieważ, droga Lauro, twój mąż umówił się na wizytę kilka minut temu...
Dodał/a: Madera. w dniu 24-01-2015 - czytano 1516 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek miłość rodzina Madera.

Komentarze (2)

Amatorkadnia 2015-01-25 00:22:28.

Naprawde swietne :) Czekam na kolejne czesci :)

Sewidnia 2015-03-03 08:19:42.

Pisz dalej !! Czekamy !!! Kocham cie za te opowiadania .

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Bez pamięci. cz 8 - cd."

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)