Audrey Hamilton 4

INFORMACJA
Czytelnicy! Niedawno przeczytałam jeszcze raz poprzednią część Audrey i zauważyłam, że pisownia mi się zmienia na angielskie słowa. W tej części postaram się, by wszystkie wyrazy były po polsku, jeśli jednak coś niestety będzie w obcym języku, to mam nadzieję, że mi wybaczycie. Jeśli wyrazy są po polsku ale wyrwane z kontekstu to znaczy że moja beznadziejna autokorekta mi zmieniła. Wybaczycie, siła wyższa. Miłego czytania :)

----

Brnęłam po nieodśnieżonej uliczce w starym, lekko przetartym płaszczu po Mamie. Nie byłyśmy bogate, więc część naszych rzeczy zimowych była już "na ten ostatni rok", choć wiedziałam, że będę je nosić też w przyszłym roku. Nie byłyśmy też bardzo biedne: żyło nam się dobrze, od kiedy tata umarł. Nie byliśmy szczęśliwą rodziną. Ojciec pił, wracał późno w nocy, bił mamę itp., a mama zdawała się tego niezauważać. Pracowała całymi dniami, by przeżyć. Któregoś dnia nie wytrzymała. Kiedy wróciła z pracy, człowiek, którego wstyd nazywać mi ojcem, pobił mamę do utraty przytomności. Co było dalej, nie pamiętam: wrzucił mnie (ośmioletnie wówczas dziecko) do ciemnej piwnicy. Bałam się o mamę, płakałam i próbowałam się za wszelką cenę wydostać, żeby ochronić mamę. Tak jak ona zawsze chroniła mnie przed pijanym mężem. Potem ojciec zszedł do mnie, związał mi usta i poszedł. Nie wiem, ile czasu tam spędziłam zanim ktoś otworzył klapę do piwnicy. Jak przez mgłę słyszałam krzyki mamy, jej płacz. Bała się o mnie, nie wiedziała, gdzie jestem, czy w ogóle jeszcze żyję. Nie miałam siły, by krzyknąć. Potem przyszedł jakiś policjant i mnie Zabrał do mamy.
Kiedy tak szłam przypomniałam sobie ojca. Zrobiło mi się gorąco z wściekłości. Teraz bym obroniła mamę. Nie pozwoliłabym mu jej nawet tknąć. Doszłam na miejsce wyznaczone przez Jamesa. Stał do mnie tyłem, party o mostek. Podeszłam do niego i dotknęłam jego ramienia, nie wiedząc jak inaczej wyrwać go z zanyślenia. Takiej reakcji nie przewidziałam: przestraszony chłopak, odwracając się w moim kierunku, gwałtownie zamachnął się lewą ręką. Jestem dość drobnej postury, poza tym żeby dotknąć jego ramienia musiałam stanąć na palcach. Kiedy jego ręka zetknęła się ze mną, wypadłam za balustradę*. Wpadłam do rzeki, rozbijając zamarzniętą wodę. Była lodowata, ręce i nogi od razu mi zdrętwiały. Po chwili Usłyszałam plusk tuż obok siebie. Coś nagle chwyciło mnie w pasie i pociągnęło do góry. Po chwili siedziałam oparta o obejmującego mnie jedną ręką Jamesa, trzęsąc się z zimna.

- przepraszam. -powiedział. - zimno ci? - "nie, kurde, jest mi gorąco, dlatego jestem ci wdzięczna, że wrzuciłeś mnie do lodowatej wody, przez którą prawie odpadły mi kończyny z zimna." pomyślałam i Pokiwałam głową. - chcesz wrócić do domu czy dasz radę? -jak on to robi, że nie trzęsie się z zimna I ma nawet ciepłe dłonie?! Patrzyłam się na niego, delikatnie odchylając się do przodu I zaglądając mu w twarz. -Audrey? Co się stało?

-nic... Przepraszam... -było mi strasznie głupio, że tak się na niego zapatrzyłam.

- chcesz iść do domu czy wytrzymasz? - spytał się jeszcze raz. Spojrzał się na mnie z lekkim uśmiechem.

- wytrzymam. - zdziwiłam się, słysząc własne słowa. Zamierzałam iść do domu, a tu usta same kazały mi zostać. Wtuliłam się bardziej, mając gdzieś, że to obcy człowiek. Było mi zimno, nie myślałam jak to może wyglądać.

- jesteś pewna? Może dzisiaj opowiem ci tylko kawałek tego, Co chcę ci powiedzieć, a następnym razem resztę? - w odpowiedzi kiwnęłam głową. - może na początek...nie jesteś tym, czym myślisz, że jesteś. Ja też nie jestem. Nie jesteś człowiekiem. Powinnaś już być, że się tak wyrażę, w innym świecie. Otóż...jesteś wyjątkiem. Żyjesz, choć nie powinnaś. Twoja matka o tym wie. Postanowiła cię chronić przed nimi, co, muszę przyznać, póki co świetnie jej idzie. Za kilka dni zaprowadzę cię w pewne miejsce. Pokażę ci coś, co musisz zobaczyć. Nie mów nic swojej matce. Nie mogę niestety powiedzieć ci jeszcze, kim jestem, ale ty... Ty jesteś czymś, co nie ma prawa żyć, czymś bez nazwy. Jesteś duszą, która nie opuściła ciała mimo, że powinna już dawno odejść. Coś jak zombie z duszą. - słysząc to, nie wytrzymałam. Zaczęłam się śmiać. Jak mam uwierzyć komuś, kto przychodzi nagle i twierdzi, że nie jestem człowiekiem tylko czymś w rodzaju "zombie z dusza"?! Wstałam szybko i pobiegłam do domu. Nie mogłam już słuchać tych bzdur. Martwa, też mi coś.

*balustarda - nie wiedziałam, jak nazywa się ta część przy moście, więc napisałam balustarda. Jeśli ktoś wie jak to się rzeczywiście nazywa, proszę dać znać w komentarzu :) z góry dziękuję :*
Dodał/a: Alfa romeo w dniu 20-10-2018 - czytano 155 razy.
Słowa kluczowe: Miłość nastolatki Alfa romeo

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Audrey Hamilton 4"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)