Audrey Hamilton 3

Obudziła mnie czyjaś chłodna dłoń na czole. Rozchyliłam lekko powieki. Od mocnego, białego światła zabolały mnie oczy. Zmrużyłam je I rozejrzałam się po pomieszczeniu. Leżałam na cienkim materacu, a name krześle obok podłączonej do mnie kroplówki siedział jakiś chłopak. To właśnie Jego ręka spoczywała na moim czole. Zabrał ją kiedy nasze spojrzenia się skrzyżowały. Zmęczenie mnie opuściło w moemncie, get przypomniałam sobie wszystko z poprzedniego dnia. Już wiedziałam kim jest ten chłopak obok mnie.
- Gdzie jest mama? - zdzwiłam się, słysząc mój cichy, zbolały głos. James uśmiechnął się.
- Twoja mama siedziała z tobą całą noc. Jest prawie środek dnia, musiała iść do pracy. Wyspałaś się? - spojrzał name mnie spod zmarszczonych brwi. Pokiwałam głową.
- Którą godzina? - zadałam pytanie łamiącym się, lekko słyszalnym głosem.
- Dochodzi czternasta. - odwrócił głowę. - kogo wczoraj przyprowadziła twoja mama? Matta? - Pokiwałam głową, przypominając sobie triupfujące spojrzenie chłopaka. - Zrobił ci coś? Dlaczego nagle zemdlałaś? Wiesz jak się bałem?! To, że ty mnie nie pamiętasz, nie znasz, nie znaczy, że ja ciebie nie!! Całe życie cię szukałem! A kiedy już cię odnalazłem, ten idiota też musiał to zrobić!! - zerwał się, przewracając krzesło mama którym siedział I chwycił mnie mocno za ramiona. - Myślisz, że Kim ja jestem?! Kim dla ciebie jestem, Audrey? - ostatnie słowa wypowiedział szeptem, po czy zniknął. Zaczął się rozpływać w powietrzu, a uścisk było coraz słabszy. W końcu opadłam name poduszkę.
- Audrey, słoneczko! - usłyszałam nad sobą głos mamy. Otworzyłam oczy. Leżałam w swoim łóżku, na szafce stał parujący kubek z kakao, a w nogach łóżka siedziała mama. - po tym jak zemdlałaś zaczęłam się bać, że coś ci się stało... Zrobiłam ci kakao, wypij, poczujesz się lepiej. Jakieś specjalne życzenia Co do obiadu?
- mhm... Kopytka....- sięgnęłam ręką po telefon. Była punkt trzynasta. Szesnaście nieodebranych połączeń. Dwa od Jonasa, reszta od "nieznanego". Usłyszałam pukanie do drzwi, a zaraz potential krzyk mamy. Po nim nastała cisza. Zerwałam się na równe nogi i zbiegłam po schodach. Podbiegłam do drzwi I wypadłam na zaśnieżoną ulicę.
Dodał/a: Alfa romeo w dniu 23-09-2018 - czytano 216 razy.
Słowa kluczowe: Opowiadania nastolatek miłość Alfa romeo

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Audrey Hamilton 3"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)