Audrey Hamilton 2

- wpuścisz mnie do środka czy mam tak stać do końca świata? - nie wiem jakim prawem człowiek z rodziny Matthewa mógł tak po prostu do mnie przyjść i spytać się czy może wejść. Bez słowa przesunęłam się robiąc miejsce w drzwiach.
- jeśli będziesz chciał mi coś zrobić zadzwonię na policję.
- nie musisz się mnie bać. Zamiast mi grozić powinnaś mi zaproponować filiżankę gorącej herbaty, tym bardziej że mamy zimę. - znacząco odwrócił się w kierunku okna. Po chwili usiadł na jednym z foteli. Przyjrzałam mu się. Był przystojny, nawet bardzo. Miał ciemne włosy, czekoladowe oczy i bardzo jasną cerę. Potarł wierzchem dłoni czoło. Miał szczupłe, długie palce. Pomyślałam, że pewnie jest muzykiem. Prawdę mówiąc Podobały mi się jego oczy. Były takie zmyślone, łagodne...inne niż ma Matthew. Może jednak nie są spokrewnieni? Może to tylko dziwna zbieżność nazwisk? Tylko co wtedy by robił ten chłopak? - to co z tą herbatą? - spokojny głos wyrwał mnie z zamyślenia.
- Hm? A.. Tak, już robię...- nie mam zielonego pojęcia, dlaczego to powiedziałam. Szybko wstałam i poszłam zaparzyć wodę. Kiedy wróciłam z parujàcym kubkiem czarnej herbaty trzymał w rękach jakieś zdjęcie w ramce. Podeszłam szybko i wyrwałam mu fotografię. Napój z impetem postawiłam na stoliczku.
- Nie denerwuj się. Znam cię dłużej niż myślisz.
- Wiesz co myślę? Że w ogóle mnie nie znasz! Nie widziałam cię nigdy nawet na oczy!
Uśmiechnął się. Matko, jakie on miał dołeczki w policzkach!
- Nie jestem taki jak on. Nie kibicuję mu w jego celach. Właściwie przyszedłem w tej sprawie. Musimy porozmawiać. - przestał się uśmiechać. - nie widziałaś mnie nigdy na oczy, bo mieszkam z ojcem, a Matthew z matką. Chce ci pomóc. Matthew nie da za wygraną tak szybko. Ale jestem pewien, że uda nam się go odczepić od ciebie.

- Ty chcesz mi pomóc? Ty? Dlaczego? Nie potrzebuję twojej pomocy! Dam sobie radę sama. Wyjście jest w tamtym kierunku. Tak na wszelki wypadek. Jakbyś zapomniał. - wskazałam ręką drzwi.

- Audrey. Posłuchaj mnie. Potrzebujesz mojej pomocy. Jest gorzej niż myślisz. Przyjmij ode mnie pomoc. - wstał. Kiedy pokręciłam przecząco głową, złapał mnie gwałtownie za rękę. Próbowałam się wyrwać, ale trzymał mnie mocno. - On się pisanie za daleko. Nie wiesz, co on jeszcze wymyśli, by osiągnąć swój cel. Ja też nie wiem, ale chcę ci pomóc. Zrozum to. Jutro w parku. 16.00. Dajesz mi odpowiedź. - puścił moje ramię i wyszedł. Wtedy dostałam SMS. Spojrzałam na wyssietlacz: jeszcze cię dopadnę skarbie. "Nieznany". Nie. Obawiam się, że aż za bardzo "znany".

- cześć, kochanie! Wróciłam! -w drzwiach stanęła mama. - spójrz, kogo spotkałam po drodze! - za jej plecami stanął wysoki chłopak. Widząc triumfując spojrzenie spod ciemnych włosów zemdlałam.

----
I co? Może być? Proszę o komentarze!!!
Dodał/a: Alfa romeo w dniu 23-08-2018 - czytano 185 razy.
Słowa kluczowe: Opowiadania nastolatek miłość Alfa romeo

Komentarze (2)

Loladnia 2018-09-11 21:37:57.

Pisz dalej cudne

Lalusiadnia 2018-09-11 21:38:07.

Świetne

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Audrey Hamilton 2"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)