Audrey Hamilton 1

Usiadłam na parapecie, mimo stałych zakazów mamy. Siadałam na nim od kiedy pamiętam i ani razu się nie zapadł pod moim ciężarem. Tego dnia byłam wściekła - Jonas nie napisał ani jedej wiadomości, nie zadzwonił ani razu od trzech tygodni. Powinnam zacząć się uczyć na sprawdzian z matmy, ale byłam tak zła, że nie byłam w stanue zrozumieć czegokolwiek z podręcznika. Nie mówiąc już o bazgrołach w zeszycie. Jonas to mój chłopak. Poznaliśmy się w przychodni lekarskiej, gdy siedział obok niego. Przyglądał mi się ciekawie i w końcu zagadał. Dałam mu mój numer telefonu i spotkaliśmy dwa dni później. Był bardzo miły, a ja zakochałam się w tych jego cudnych loczkach. Po jakimś czasie zaczęliśmy ze sobą chodzić i w ten sposób jesteśmy ze sobą od roku. Teraz Jonas wyjechał do swojego ojca. Od trzech tygodni nie ma od niego znalu życia, choć przysięgał, że codziennie będzie pisał albo dzwonił. Byłam wściekła, bo prez niego byłam zbyt rozproszona przez naukę. Siedząc ciągle na kuchennym parapecie spojrzałam na zegar. 22:26. Wesrchnęłam przeciągle i wstałam. Ubrałam buty i wyszłam z domu, nie zakluczając drzwi. Mama miała wrócić bardzo późno, więc stwierdziłam, że się przejdę. Poszłam w dół drogi i skręciłam w uliczkę "Jałową". Była oświetlona tylko z jednej strony.
- co tu robisz? - usłyszałam za sobą czyjś głos. Przestraszyłam się, bo nie słyszałam za sobą kroków. Zatrzymałam się i szybko odwróciłam. Przede mną stał wysoki chłopak z zapadniętymi policzkami. Był blady, co ładnie kontrastowało z ciemnymi włosami. Błękitne oczy patrzyły na mnie spod zmarszczonych brwi. Twarz wyrażała niezadowolenie i niechęć do mnie. Patrzyłam, nic nie mówiąc. Złapał mnie mocno za ręce i przyciągnął do siebie.
- zadałem ci pytanie.
- pyszczaj mnie! Nie masz prawa mnie dotykać! Weź te łapy z moich rąk! To boli! - krzyczałam, próbując się wyrwać . on tylko zaśmiał się i mocniej zacisnął dłonie. Przysunął się jeszcze bliżej, tak, że przylgnęłam do niego cały ciałem.
- co tu robisz? To tak trudno odpowiedzieć na proste pytanie? Odpowiadaj. - zacisnął usta w wąską kreskę.
- poszłam.na.spacer! Nie wolno mi? Może jeszcze mi zabronisz wychodzić z domu po 20 co? Kim ty ogóle jesteś?! Zostaw mmie, nic ci nie zrobiłam!
- nic nie rozumiesz? Naprawdę jesteś aż tak głupia? Audrey, przyjrzyj mi się dokładnie. Nie pamiętasz mnie? Przypomnij sobie. - zbliżył twarz do mojej, nasze nosy prawie się stykały.
- puszczaj, zostaw mnie, zboczeńcu! Nie pamiętam cię! Nie znam cię w ogóle więc spadaj! - udawałam, że go nie znam, licząc, że stwierdzi, że się pomylił. Było jednak inaczej.objął mnie ramionami tak mocno, że nie mogłam prawie oddychać.
- znam cię, Audrey. I ty też znasz mnie. - spojrzał na mnie lubieżnie.- tęskniłem za tobą. A teraz jesteś moja. Na mojej łasce i niełasce. Cóż, to pierwsze chyba odpada, bo podobno nie jestem zbyt łaskawy, jeśli chodzi o TO. A mi chodzi tylko o TO. Później cię zostawię i nie zobaczysz mnie już nigdy więcej. Zgadzasz się?
- nie!! Matthew, zostaw mnie, błagam!
- więc jednak mnie pamiętasz? To tak na początek. - zanim zdążyłam krzyknąć, siłą wsunął rozpalony język do moich ust. Był wszędzie!! Nie mogłam nic zrobić, nie chciałam tego!! Wtedy stało się coś dziwnego. Miałam zamknkęte oczy, więc zdziwiłam się, że Matthew gwałtownie wyjął język z moich ust i mnie puścił wtedy otworzyłam oczy, a widząc, że chłopak wyciąga do mnie ręce, zaczęłam uciekać. Gdy tarfiłam do domu, zatrzasnęłam drzwi i położyłam się na kanapie. Nie mogłam uwierzyć, że Matthew znowu chciał mnie zgwałcić. Usłyszałam pukanie do drzwi, które zakluczyłam. Myślałam, że to mama, która nie wzięła ze sobą kluczy, bo wiedziała, że nie będę jeszcze spać. Ale gdy otworzyłam drzwi z przyklejonym uśmiechem na twarzy na progu stał obcy chłopak. Cofnęłam się przestraszona, ale on usmiechnął się do mnie i powiedział:
- James Connor, do usług. - zamarłam. Matthew miał na nazwisko Connor.
Dodał/a: alfa romeo w dniu 1-08-2018 - czytano 342 razy.
Słowa kluczowe: miłość opowiadania nastolatek alfa romeo

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Audrey Hamilton 1"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)