AN < 3 cz. 5

Gdy tylko się obudziłam poczułam łzy na policzkach, zrobiło mi się przykro. Była godzina 4 nad ranem, a ja nie mogłam zasnąć.. Usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi. Uchyliłam je więc delikatnie. Musiałam wyglądać okropnie, na pewno miałam pokręcone włosy i podpuchnięte oczy od płaczu, ale Alan wydawał się tego nie zauważyć.
- Hej, obudziłem Cię ? - spytał szeptem.
- Nie, już nie spałam. Wejdź - powiedziałam machinalnie otwierając drzwi na oścież . Wszedł powoli, przyglądając mi się. Byłam w samym podkoszulku i majtkach jak to zazwyczaj spałam. Podkoszulek miałam za duży, męski, czarny z jakimś napisem. Choć kupiłam go kilka miesięcy temu zdałam sobie sprawę że nadal nie wiem co jest tam napisane. Mniejsza o to. Alan był tylko w bokserkach i chyba właśnie zdał sobie z tego sprawę, bo podrapał się niezdarnie po głowie i powiedział :
- Przepraszam, nie mogłem spać, ale nie myślałem o ubieraniu się.. - popatrzyłam na niego i zaczerwieniłam się. Miałam nadzieję że w ciemnościach tego nie zauważył.
- A o czym tak myślałeś ?
- O tobie.
- I co w związku z tym ?
- Przepraszam.. Nie chciałem cię wtedy zostawić, naprawdę. Nie wiem co mnie opętało. Wcale mi na niej nie zależy, szczerze, nie dorównuje ci do pięt. Po prostu.. Sądziłem że wypada pobyć dla niej miłym, ale dziś jej grzecznie wytłumaczę że kocham tylko ciebie i żeby się odczepiła - uśmiechnął się zakłopotany.
- Co robiliście gdy poszłam ? - wiedziałam że nie powinnam o to pytać, to było chamskie i niegrzeczne tak się wtrącać, ale.. To było silniejsze ode mnie. Po prostu nurtowało mnie to pytanie całą noc i cały wczorajszy dzień, więc jakoś samo ze mnie wyleciało. Zerknęłam na Alana. Uśmiechał się do mnie.
- Nic szczególnego. Siedzieliśmy i wspominaliśmy dawne czasy. Później opowiadałem jej o szkole i jak poznałem Ciebie.. A później cicho się ulotniłem.
- Mam jeszcze jedno pytanie - powiedziałam nagle sobie coś przypominając.
- Tak ?
- Pamiętasz jak w szkole te dziewczyny mnie napadły ? Powiedziałeś wtedy, że kiedyś byłeś brzydki ("choć do teraz w to nie wierzę " - dopowiedziałam w myślach) i że nigdy przede mną nie miałeś dziewczyny. Okłamałeś mnie ?
- Nie, Roksana.. Nigdy nie traktowałem jej jako swojej dziewczyny. Przyjaźniliśmy się, to wszystko. Zaraz przed tym jak ty się pojawiłaś, ona wyjechała. Wczoraj pierwszy raz usłyszałem że 'byliśmy ze sobą', choć nigdy nawet jej nie pocałowałem ani nic nie zaszło między nami..
- Mhm. Czyli sobie to ubzdurała ?
- Nie wiem, szczerze sądzę, że jest o ciebie zazdrosna.
- Bo ma o co - zaśmiałam się i przytuliłam do niego.
- Wybaczysz mi ?
- Załatwione - przytulił mnie do siebie i delikatnie wziął na ręce.
- Co robisz ? - zaśmiałam się.
- Dziś śpisz ze mną, muszę się tobą nacieszyć - powiedział i zaniósł mnie do siebie. Długo rozmawialiśmy i śmialiśmy się, a później zasnęliśmy w swoich ramionach. Czułam się szczęśliwa.

PS. Dziś krótka część, ale od razu piszę następną : )
Dodał/a: Bristolxd w dniu 27-12-2011 - czytano 533 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek miłość szczęście Alan Nadia Roksana Bristolxd
Kategoria: Miłosne

Komentarze (1)

Paulaadnia 2011-12-30 20:13:11.

Fajowska ! Uwielbiam twoje opowiadanie ! ;**

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "AN < 3 cz. 5"

(pole wymagane)