Ambitna opowieść o bardzo ambitnym człowieku PROLOG

Nigdy nie myślałam, że tak będzie wyglądało moje życie. Teraz, kiedy to wszystko już za mną, targają mną sprzeczne emocje- jestem w szoku, że ktoś tak młody potrafił udźwignąć to wszystko, a zarazem czuję dziwną pustkę. To wszystko kompletnie mnie zmieniło. Jestem kompletnie inną osobą niż ta, którą byłam pięć lat temu, kiedy to wszystko się zaczęło....

Dłonie sunące po klawiaturze trzęsą mi się coraz bardziej z każdym napisanym słowem, jakby nie mogły uwierzyć, że to się rzeczywiście dzieje. Chciałabym przestać, ale nie mogę. Z każdym kolejnym zdaniem przychodzi ulga, że w końcu to z siebie wyrzucam, ale i ból na nowo rozdrapywanych ran, do których obiecałam sobie nigdy nie wracać. Jednak wiem, że aby napisać tą historię będę musiała zagłębić się w mroki swojego życia jeszcze raz.

Strzępki urywanych myśli kotłują mi się w głowie, przyprawiając o ogromne migreny. Jednak, kiedy tylko próbuję uchwycić choć jedną z nich, ulatuje ona bezpowrotnie. Zupełnie jakby nie chciała zostać wypowiedziana na głos. Znane ci jest to uczucie? Bo słowa to potęga- zwykła myśl nie ma znaczenia, jest zmienna. Jej znaczenie potrafi się zmienić w ciągu sekundy. Niektórzy twierdzą, że wypowiedziana na głos właśnie traci moc, lecz dla mnie, dopiero wtedy nabiera znaczenia i sprawia, że staje się realna, rzeczywista, wręcz namacalna. Nie raz w głowie toczymy wyimaginowane rozmowy czy kłótnie rodem dobrej telenoweli a la "Moda na sukces". Gdy tak na prawdę stajemy twarzą w twarz z przeciwnikiem zamieramy w pół zdania nie mogąc wydukać kolejnego słowa. Odwaga,chęć zmian i determinacja pchają nas do tego, aby wypowiedzieć słowa na głos, żeby mogły stać się rzeczywistością. Koniec z byciem tchórzem żyjącym we własnych fikcyjnych marzeniach utkanych z niewypowiedzianych słów...

Jakie zresztą skrawki zdań chciałyby opowiadać takie historie. Chryste, czy ta paplanina ma jakikolwiek sens? Chaotyczne myśli, napisane bez ładu i składu, zupełnie, jak u narkomana myślącego, skąd zdobyć pieniądze na kolejną działkę.

Ciągle nawiedza mnie pytanie "Czy ja na prawdę tego chce? Opowiedzieć to wszystko obcym ludziom?"

Nie wiem...

Nie chcę...

Nie potrafię...

Nie rozumiem...

"To moja historia i chcę się wreszcie od niej uwolnić" - trzymam się tej myśli tak kurczowo, bo boję się, że jeśli przestanę, to w końcu zwariuje. Taki natłok myśli musiał w koncu wybuchnąć.


Jedno, czego się nauczyłam:

Życie to jedno wielkie gówno.

Nie próbuj wierzyć w to całe pieprzenie, które od dziecka ci wpajano, że po deszczu zawsze wstaje słońce, czy inne ckliwe pierdolety. Tego nie ma. Bo nawet, kiedy myślisz, że wszystko powoli się układa i pozwolisz sobie na chwilę radości z życia, to nie spodziewasz się, jak ogromnego kopniaka w tyłek uszykował ci Bóg.

Hymmm.... Chyba czas powrócić do mojej historii, kiedy to byłam jeszcze bardziej depresyjna niż teraz.

Dlaczego?

Bo życie to jedno wielkie gówno....


***
Dziękuje wszystkim, którzy to przeczytają. Zapraszam także na mój wattpad
https://www.wattpad.com/story/214393749-ambitna-opowie%C5%9B%C4%87-o-bardzo-ambitnym-cz%C5%82owieku
Dodał/a: werka14881 w dniu 22-02-2020 - czytano 95 razy.
Słowa kluczowe: smutek tęsknota miłość rodzina choroba nastolatki szkoła werka14881

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Ambitna opowieść o bardzo ambitnym człowieku PROLOG"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)