Alice Część 6.

Idę tak, jak poradził mi taksówkarz aż docieram do charakterystycznego domku. Impreza trwa na całego przed nim jak i zapewne w środku. Lecz moim celem nie jest bawienie się, a dowiedzenie się kim była ta laska i co wysłała Danielowi. Wchodzę do środka, jest bardzo tłoczno, już wiem, że znalezienie Daniela nie będzie łatwe. No nic... zaczynam się rozważnie rozglądać mijając osoby, których kompletnie nie znam. Ktoś mnie zaczepia...
- Hej Alice, co ty tutaj robisz? - uśmiecham się w uldze, że spotykam Jess, koleżankę z klasy.
- Szukam Daniela, widziałaś go tu może? - musimy się przekrzykiwać, zważywszy na hałas jaki panuje wewnątrz. Ona zamiast odpowiedzieć, wciska mi piwo, które złapała od chłopaka, który przelotnie mijała nas z tacą pełną kubków.
- Dzięki, ale planuję wyjść stąd trzeźwa.
- Przestań, przyszłaś na imprezę więc się baw! A co do Daniela, to był tu przez chwilę, ale zmył się z jakąś dziewczyną... Niezła z niej tapeciara - ostatnie zdanie raczej powiedziała do siebie. Jestem tak wkurzona, że wypijam całą zawartość za jednym razem.
- Hola hola, dziewczynko. Miałam na myśli zabawę, ale żebyś dała radę do domu wrócić. - Zaczęła się śmiać, ale mi nie było do śmiechu. Odstawiłam kubek na puste miejsce wśród wielu już zastawionych mebli. Przeprosiłam Jess i postanowiłam opuścić to miejsce jak najszybciej. Co ja sobie myślałam? Że między mną a Danielem coś będzie? Przecież znam go zaledwie kilka dni i nic o nim nie wiem. Zaśmiałam się sama do siebie i wyszłam. Szukam telefonu w mojej torebce, niech to szlag, przecież został w
domu... rozwalony przez tą świruskę. Świetnie, czeka mnie przyjemna i zimna podróż do domu na pieszo. Mijając alejki zauważam, że jakieś osoby zbliżają się w moją stronę. Serce zaczyna mi walić a w mojej głowie pojawiają się najczarniejsze scenariusze. Lecz im bliżej jestem, tym bardziej jestem pewna, że to... Daniel i ta dziewczyna?! Co do cholery?
- Alice? Co ty tu robisz? - Daniel wydaje się zaskoczony, a opętana blondynka stojąca obok niego zaczyna obejmować go w pasie, co sprawia, że wpadam w szał. Lecz on szybko ją odpycha a na jej twarzy pojawia się grymas. Mijam go bez żadnego słowa. Słyszę jak za mną zmierza.
- Poczekaj Alice, czemu najpierw piszesz mi, że nie przyjdziesz a teraz widzę Cię na imprezie?
- Daj mi spokój i pozwól wrócić do domu. - Nie patrzę na niego, idę przed siebie. Chwyta mnie silną ręką za nadgarstek i zmusza do zatrzymania. Odwracam się do niego i patrzę mu prosto w oczy. Chcę mi się śmiać... wybucham i nie mogę przestać... Daniel stoi zmieszany i próbuję zrozumieć o co chodzi.
- Twoja jakże inteligenta koleżanka, z którą wybrałeś się na romantyczną schadzkę odwiedziła mnie i nie powiem, silna z niej kobieta. - mówiąc to potarłam miejsce na głowie, które wciąż mnie polało. Na jego twarzy widziałam, że próbuje zrozumieć o czym mówię. Przeszłam więc do sedna, aby nie mieszać spraw bardziej.
- Słuchaj Daniel... nie wiem co sobie myślałam. Byłam w rozsypce i potrzebowałam bliskości. Ale nic z tego nie będzie - mówiąc to czuję ból w klatce piersiowej. Posmutniał, a w jego oczach widziałam ból.
- Wiem, że tak nie myślisz. - Stwierdził i przyznam, że miał rację.
- My się nie znamy, nic nie wiem o tobie... Przepraszam ale to się nie uda. Ledwo Cię poznałam, a już twoje dziewczyny robią mi problemy... Nie lubię komplikować sobie życia, więc muszę się wycofać. Przepraszam.
Pocałowałam go w policzek i ruszyłam do domu.

Droga strasznie mi się dłużyła, zważywszy na pogodę, która mi nie dopisywała. Było mi strasznie zimno, ale odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam główną drogę o dziwo przepełnioną pojazdami. Może kogoś zatrzymam, złapanie stopa wydawało by się być dobrym rozwiązaniem. No nic, ruszyłam dalej. Za każdym razem gdy ktoś mnie mijał machałam ręką aby się zatrzymał, ale bezskutecznie. W końcu ktoś łaskawy zjechał na pobocze. Zaczęłam biec w kierunku samochodu ale w głowie roiło mi się już pełno czarnych
scenariuszy o porwaniach. No nic, większe prawdopodobieństwo na uprowadzenie byłoby gdybym dalej szła na pieszo. Wchodzę do samochodu...
- Jess? - nie sądziłam, że tak się ucieszę na widok koleżanki - Ratujesz mi tyłek. Myślałam, że będę musiała iść do domu na pieszo.
Dziewczyna spojrzała na mnie z troską. Było w niej coś takiego, że zaczynałam ją lubić.
- Daj spokój, szczerze, gdybym Cię nie rozpoznała, to bym się nie zatrzymała. Boję się zabierać ludzi w środku nocy. Czemu się tak szybko zmyłaś z imprezy? - zaczęłam jej opowiadać o mojej historii, czemu to przyjechałam, i o Danielu. Wydawała się bardzo zaskoczona i widać było, że mi współczuła. Chociaż nie potrzebowałam tego. Gdy już jechałyśmy w milczeniu, dostrzegłam jaka ładną jest osobą. Miała falowane, ciemnokasztanowe włosy, które opadały jej na ramiona. Jej twarz była idealna, jak
twarz typowego aniołka Secret. Miała piegi i duże, brązowe oczy. Musiało się za nią uganiać pełno chłopaków, pomyślałam.
- Gdzie mieszkasz? - zapytała mijając szkołę. Wjechała w uliczkę, którą idę gdy zmierzam co rano na lekcje.
- Wiesz co, mieszkam akurat w tej okolicy. Będzie w porządku jeśli mnie tu wyrzucisz.
- Naprawdę tu mieszkasz? To chyba będziemy mogły się częściej spotykać. - odrzekła uradowana faktem, że będzie miała więcej koleżanek. - mieszkam na tym osiedlu. No cóż, jeżeli chcesz, to mogę cię tu wysadzić, chociaż nie robi mi problemu podwiezienie Cię pod dom.
- Naprawdę, jest okej. I tak jestem tobie wdzięczna, że mnie zabrałaś. - otworzyłam drzwi aby móc wysiąść. Ale Jess mnie jeszcze zatrzymała.
- Czekaj - w między czasie wyciągnęła notes, zapisała coś na kartce i wyrywając ją dodała - masz tu mój numer, jak dotrzesz do domu napisz mi smsa. Może gdzieś czasem wyskoczymy, będzie łatwiej jeżeli będziemy miały się jak skontaktować. Wzięłam kartkę i wyszłam.
- Dziękuje Jess. - schowałam kartkę do kieszeni.
- Nie ma sprawy. - uśmiechnęła się ciepło. Naprawdę ją polubiłam.
Dodał/a: mrs.indiffernece w dniu 6-11-2016 - czytano 554 razy.
Słowa kluczowe: problemy miłość ból smutek nowy dom przyjaźń nowa znajomość Jess impreza mrs.indiffernece

Komentarze (1)

anndnia 2016-11-08 15:20:49.

czekam z niecierpliwoscia na nastepna czesc :)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Alice Część 6."

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)