5 lat

Malina( dalej może być Majka) i Michał(dalej może być Michciu)chodzili do jednej klasy przez sześć lat. Należeli do jednej paczki, i naprawdę się lubili. Mieli bardzo dobre kontakty,mieszkali na jednym osiedlu, często wracali razem ze szkoły. W zimie bitwy na śnieżki, zjazdy z górki na sankach. dziwnym trafem zawsze byli gdzieś tam obok siebie. Razem się śmiali, żartowali, ba! zdarzało się nawet, że siedzieli razem na lekcjach. Klasa była zgrana, wszyscy widzieli, że ta dwójka naprawdę się lubi. Pomysł ze swataniem ich wypłynął od Wojtka, klasowego "przywódcy". Jednak wiadomo- mieli tylko 13 lat, wtedy byli (za przeproszeniem) gówniarzami. Ich próby nie były raczej za bardzo kuszące. A to Doma, najlepsza przyjaciółka Maliny wymazała jej teczkę napisami ,,kocham Michała, kocham Michcia". A to koledzy śmiali się, że jeszcze nie zagadał do Majki. Michał mimo tego, że był naprawdę przystojny i lubiany nie był zbyt śmiały jeśli chodziło o dziewczyny. A zwłaszcza o Majkę. Większość dziewczyn, nie tylko z klasy ale i szkoły się w nim podkochiwała a on nigdy nie był w związku. Choć fakt faktem, że miał dopiero 13 lat. Jednak gdy siedział z Wojtkiem na polskim, patrzył zawsze w stronę Majki. Lubił na nią zerkać. Lubił patrzeć jak się śmieje, jak poprawia włosy, lubił ją mieć gdzieś obok siebie. Lubił jak z nim rozmawiała, jak żartowała, jak się wygłupiała. Bo to była cała Majka. Czasem wredna, częściej miła. Rzadko kiedy smutna. Roześmiana. Wesoła. Zawsze mająca na wszystko odpowiedź. No i piękna. te jej długie kasztanowe włosy, wesołe, głęboko zielone oczy...Michał po porostu...lubił to wszystko. Całą Malinę. Czy ona jego też? Malinka była osobą pewną siebie, silną. Miała paru chłopaków, ale wiadomo- nic poważnego. Lubiła Michcia. często na niego zerkała. Patrzyła ja przeczesuje ręka te swoje blond włosy. Lubiła jego uśmiech, jego niebiańsko błękitne oczy. Ani jedno ani drugie nigdy, ale to nigdy nie powiedziało co naprawdę czuje. Michał chciał. Bardzo chciał. Ale zawsze gdy już się zbierał, gdy zostali na chwilę sami, gdy wspólnie wracali do domu to...nie mógł. I tylko patrzył, jak Majka wchodzi do domu, machając mu i mówiąc "To do jutra". I nie wiedział, że za każdym razem gdy zamyka drzwi wyrzuca sobie, że znów mu nie wyznała co czuję.
Ich chwila, ta którą mieli zapamiętać na kolejne lata była w dzień balu po szóstej klasie. Ostatnia impreza wspólnie, potem wszyscy mieli się rozejść do innych szkół. Michał w białej koszuli i czarnych i Majka w czarnej, ślicznej sukience. Razem odtańczyli poloneza. Kiedy muzyka przestała grać i wypuścił jej dłoń ze swojej, poczuł , że dziś, tego wieczoru jest odpowiedni moment, żeby jej powiedzieć co i jak. Dochodziła 22. Niedługo koniec. Światła były pogaszone, kolorowe lasery na ścianach, głośna muzyka, tańce... Michał wirował w tym wszystkim i co chwila patrzył na Majkę. Tańczył z innymi, a chciał tylko z nią. Końcówka, jeszcze 15 minut... ,,teraz" pomyślał. Chwycił ją za rękę, bez słowa wyprowadził z sali, wśród gwizdów klasy 6d. Wyprowadził ją przed szkołę, gdzie nikogo nie było. Nadal trzymał za rękę. Malina uniosła brwi.
-O co chodzi?
I w tym momencie ją pocałował. Nie jakoś namiętnie i nie wiadomo jak. Po prostu tak, jak każdy powinien przeżyć swój pierwszy pocałunek. Co było potem? Czy wyznał jej wszystko co czuję od tak dawna, a potem wprowadzil do sali już jako swoją dziewczynę? Nie. On uciekł. Odwrócil się i wrócił do domu, mówiąc tylko
-No...to cześć Majka.
Potem zobaczyli się jeszcze na zakończeniu roku. Siedziała przed nim, w pierwszym rzędzie. Patrzył na jej długie włosy. I żałował. Tak strasznie żałował. Tak bardzo chciał móc cofnąć czas, sprawić by wszystko potoczyło się inaczej. Majka się odwróciła. spojrzała na niego i uśmiechnęła. A on, zamiast się ruszyć, powiedzieć coś, zagadać...nie zrobił nic. Uśmiech po chwili zniknął. Majka nie spojrzała na niego już do końca zakończenia. Potem pożegnanie, kolejna szansa. Majka krótko go przytuliła, cmoknęła w policzek jak każdego i powiedziała ,,No to cześć.".
Ich drogi się rozeszły. czasem się widzieli w kościele, czasem na osiedlu. I jedyne co sobie mówili to ,,cześć". To "cześć" było ich przekleństwem. Bo każde chciało coś powiedzieć. Ale nie wiedziało co. Malina była pewna, że ten ,,pocałunek" na balu był...jakimś zakładem? Wyzwaniem? Był żeby spróbować? No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że Michał ją po prostu olał? A Michał cierpiał. Sam. Marzył o Majce, śnił o niej i...nie mógł jej mieć. Minęły trzy lata. Koniec gimnazjum, i wiadomość od Wojtka, ze organizuję spotkanie 6d. Michał leciał jak na skrzydłach. Majka też. Nadzieja, że on jeszcze pamięta, że ona jeszcze pamięta o tym balu, pchała ich do przodu. Michał dostał czwartą już szansę, W tym momencie mógł już coś zrobić. Nie był już chuchrem z 6 klasy. Dorósł. Gdy zobaczył Malinę, był szczęśliwy jak nigdy. Była nadal tak piękna jak w podstawówce. Długie włosy, długie nogi, lekki makijaż, dobrze ubrana... I wystarczyło, że na niego spojrzała. I wszystko pękło, cała pewność siebie Michała gdzieś znikła. Wracali potem razem do domu, gadało im się świetnie. Michał chciał coś powiedzieć, zaproponować spotkanie i...nic. Żył bez niej trzy lata. Trzy najgorsze lata życia. I teraz znów pozwalał jej odejść ze zwykłym "cześć". W domu znów przeklinał, mało nie płakał. ,,daj mi ostatnią szansę" poprosił los. Los posłuchał. Ale tą szansę dał mu dopiero po dwóch kolejnych latach. Michał miał już 18 lat. Nie był już absolutnie nieśmiały i nie pewny siebie. Miał dziewczyn na pęczki a każdą "zaliczał". Spał z nią i już. Koniec znajomości. A czemu? Żadna nie była nią. Próbował się doszukać tej zieleni oczu, tego zapachu, dotyku...i nie mógł znaleźć. Czy cierpiał? Bardzo. Ale nikt o tym nie wiedział. No bo jak ten szkolny playboy, Michał, Michciu może cierpieć? A on czekał. Czekał na tą szansę o którą poprosił, i wiedział, że tym razem jej nie zmarnuję. Nie widział teraz Majki na osiedlu, bo prowadzał się z innym towarzystwem, byli w innych szkołach. Było wręcz niemożliwe by znów się jakoś zetknęli. Ale cuda się zdarzają. Zobaczył ją w parku, akurat jak był sam. Rozwiane włosy, jesienny płaszczyk. Nic się nie zmieniła. Patrzył na nią i widział coś, czego nie mógł znaleźć nigdzie indziej. Ją. Majka...Malina. Zauważyła go. Wysokiego, barczystego. Obcięte na jeża blond włosy, niebieskie oczy, długie rzęsy, jasne brwi, wysokie kości policzkowe...był jeszcze przystojniejszy niż dwa lata temu, niż pięć lat temu... Maja nie miała chłopaka, może jakiegoś przygodnie. Ale nie była jak Michał. Ona czekała. Na niego. I nie potrafiła pocałować nikogo innego, musiała się wręcz zmuszać do tego, by całować innych chłopaków. Wciąż czuła smak tego ,,dziecinnego" całusa z balu. Całusa tamtego niepewnego siebie, chudego, wysokiego blondynka. I teraz gdy do niej podszedł i pogłaskał ja po policzku, usłyszała tylko "pięć lat się zbierałem żeby ci powiedzieć, ze cię kocham Malina". A potem znów poczuła jego usta na swoich. A potem, poczuła jak łapie ją za rękę.
-Chodź, baardzo dawno nie gadaliśmy.
I ten jego uśmiech. I ten jej. Michał trzymał ją za rękę i czuł ciepło, mimo lekkiej mżawki i wiatru. Był szczęśliwy jak nigdy.

Komentarze (2)

Klaudiadnia 2016-01-12 22:05:06.

Podoba mi sie. Nie umiem napisac czegos wiecej.

Jaadnia 2016-01-14 01:57:01.

Piękne 😍😍 pisz dalej 🙈💖

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "5 lat"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)