***IMMORTALIS*** 17
Zaczynając kolejny rozdział ,chcę poruszyć pewną drażliwą kwestię. Ludzie są ,nie zawsze się z nimi zgadzamy , nie zawsze ich szanujemy. Innych lubimy czy nawet darzymy miłością. Kłótnie nie są potrzebne ,nie dają szczęścia. Kłótnia to tylko słowotok ,nie zbyt dobrze dobranych wyrazów ,które wymawia się podniesionym głosem z akcentem na ‘ja’ (gdy stawia się na egoizm) lub ‘ty’ (gdy się kogoś obarcza winą). Warto czasem usiąść na chwilę i zadać sobie pytanie : Co gdyby ta osoba odeszła? Gdyby jej zabrakło? Trzeba jak najwięcej się starać ,by po prostu było dobrze ,bo nikt nie wie co może się stać. Życie jest brutalne ,doświadczyłam tego. Nox
W Hiszpanii
Patryk siedział na suchym ,ciepłym piasku i podziwiał falującą toń morza. Wiał lekki wiaterek ,który chłodził rozgrzane ciało chłopaka. Przypominał młodego człowieka ,który poszukiwał przystani w życiu ,odpoczynku. Niewinnie i beztrosko. W ogóle nie wyglądał jak morderca i szantażysta. Miranda siedziała dużo dalej o niego ,blisko morza. Nogi miała wyprostowane ,tak ,że fale muskały ją po same uda. Ubrana była w granatowy ,skąpy kostium kąpielowy. Jej skóra nie była już taka blada jak poprzednio ,nieco się za brązowiła. Po jej spieczonych słońcem policzkach skapywały pojedyncze łzy. Utkwiła wzrok w jednym punkcie. Ignorowała otaczający ją świat. Bawiących się ludzi ,ich uśmiechy ,rozmowy i tą wszechobecną radość. Zamknęła się w sobie ,gubiąc klucz. Nie uśmiechała się już tak jak na początku. Życie ponownie straciło sens. Czuła się jak więzień. Z jednej strony chciała zostać w Hiszpanii z Patrykiem ,ale nie spodziewała się tego ,co on do niej tak naprawdę czuje. Nienawidził jej. Nie mogło to do niej w żaden sposób dotrzeć. Zrozumiała ,że chciał ją tylko wykorzystać seksualnie. Ugasić pragnienie i rządzę jej jasnego ciała. Czuła pustkę w środku. Pustkę ,która opróżniała ją jeszcze bardziej. Nie ufała nikomu. Bała się ,że znów zostanie wykorzystana ,odrzucona. Tęskniła za Luną ,ale doskonale wiedziała ,że lepiej by dziewczynka była w tej rodzinie ,bezpieczna. Była na rozstaju dróg. Coraz bardziej zastanawiała się ,czy rzeczywistość i ‘jej’ świat są właściwym wyborem. Czy nie lepiej wybrać życie u boku diabła. Kochałby ją ,miała by spokój o chamstwa i egoizmu ludzi. Nie zależało jej zbytnio już na studiach ,na normalnym życiu. Chciała czymś wypełnić tą pustkę. Była w Hiszpanii już ponad dwa tygodnie ,ani razu nie odezwała się do Patryka. Omijała go szerokim łukiem ,nie zawracając na niego najmniejszej uwagi. On sam chodził jakoś dziwnie zadowolony ,jakby na coś czekał. Siedziała nucąc ulubioną kołysankę ,czuła się wtedy bezpieczniejsza. Mama śpiewała ją ,kiedy była mała. ‘Gdzie jest chociaż jej ciało?’ zapytała sama siebie Miranda. Tak naprawdę nic nie wiedziała o swojej rodzicielce. Wiedziała tylko ,że musi to naprawić i zmienić.
-Co się stało?-spytał nieznany Mirandzie głos. Odwróciła się gwałtownie i zobaczyła zielonookiego chłopaka ,który kucał obok niej.
-Nie ważne- odpowiedziała znów patrząc się na morze.
-Już od prawie dwóch tygodni siedzisz tu sama i zawsze płaczesz.
-Po co się mieszasz w moje życie ,skoro jest moje?-odpowiedziała spokojnie.
-Mieszam się ,bo jak widzę taką piękną dziewczynę jaką jesteś ty ,to serce się mi kraje-powiedział i bez żadnych pytań usiadł obok niej.
-Daruj sobie. Pewnie też chcesz mnie oćpać i przelecieć. Jacy ludzie są egoistyczni. Dla nich liczy się tylko przyjemność cielesna.
-A ty to niby nie człowiek?-W tym momencie dziewczyna zacisnęła wargi.
-Nie mieszaj się ,powiedziałam już.
-Jesteś bardzo intrygująca ,jak masz na imię?
-Idź stąd!
-Nie znam takiego imienia. To jakieś nowe?-zaczął ją świadomie denerwować.
-Kurwa mać. Myślisz ,że ufam komuś na tyle by powiedzieć jak mam na imię?! Myślisz ,że owiniesz mnie wokół palca i pójdziesz ze mną do łóżka?! Grubo się mylisz. Odejdź ode mnie! Won stąd! Idź jebać życie komuś ,kto jeszcze nie ma zjebanego!
-Może mi opowiesz?-odpowiedział spokojnie i usadowił się wygodnie.
-Paranoja jakaś!-wrzasnęła i odwróciła się od niego ,wchodząc do morza ,chciała ochłonąć ,w każdym znaczeniu tego słowa.
-Ale masz seksowny tyłek-powiedział i zagwizdał ,bezczelnie gapiąc się na nią. Miranda nie wytrzymała ,podeszła do niego i obdarzyła go najmocniejszym liściem na jaki było ją stać.
-Dupek!
-Poczekaj ,piękna-poszedł za nią.
-Ogarnij się.
-Mówiłem czekaj-złapał ją od tyłu. Miała dość. To było jakieś nienormalne. Zaczęła wrzeszczeć na cały głos ,ludzie odwracali się i patrzyli na całą sytuację. Patryk również to zauważył. Momentalnie podniósł się z piasku. Coś go do tego pchnęło ,w środku głos kazał jej pomóc. Podszedł do zielonookiego i uderzył go pięścią ,momentalnie się przewrócił ,a ze skroni zaczęła lać się mu krew. Miranda nie wiedziała co ma robić. Postanowiła wszystko zignorować i ruszyła w kierunku swojej torby. Chciała jak najszybciej znaleźć się w hotelu. Bez żadnych słów podziękowania ,bez jakiejkolwiek reakcji. Założyła klapki ,nawet nie kłopotała się z sukienką. Było jej za ciepło.
-Bez żadnego słowa dziękuję?-stał i patrzył ,pożerając ją wzrokiem. Nie wyglądała jakby właśnie urodziła dziecko. Jej brzuch był płaski ,a piersi bujne. Poczuł coś ,czego już dawno nie miał okazji czuć. Pomimo tego jego wyraz twarzy nie złagodniał.
-Nie prosiłam cię o nic-odwróciła się w kierunku wyjścia z plaży.
-Odwróć się i spójrz na mnie!-ona bez słowa szła przed nim-Miranda!-podbiegł do niej i złapał za rękę ,odwracając przodem do siebie.
-Co?-nie patrzyła mu w oczy.
-Możesz nie uciekać wzrokiem?-spytał łagodnie. Popatrzyła mu w oczy.
-Przepraszam-nie spodziewała się tego ,łza spłynęła z jej szarego oka.
-Ja też. Za Silana. Za wszystko.
-Kocham cię ,rozumiesz?-powiedział nie ,odrywając od niej wzroku. Ona tylko kiwnęła głową i przytuliła się do niego. Brakowało jej tego. Usychała widząc jak on jest daleko. Naglę wziął ją na ręce i pocałował. Znów czuła się wyjątkowo. Skierowali się do hotelu. Ponosiły ich emocje. Uśmiechała się do niego ,opierając głowę o jego umięśnione ramię. Gdy weszli do sypialni ,momentalnie skierowała się do łazienki. Chciała wziąć zimny prysznic. Ściągnęła swoje granatowe bikini i odkręciła kurek. Stała czekając na odpowiednią temperaturę wody. On wszedł za nią ,nie spodziewała się tego. Również się rozebrał i przytulił ją od tyłu ,gładząc rękami po jej obfitych jeszcze piersiach. Odwróciła się do niego i zaczęli się całować ,wodząc dłońmi po mokrych ciałach. Narastało w nich pożądanie. Rodziło się na nowo ,jeszcze większe. Czuła jego twardego członka i słodycz ust. Trochę żałowała ,że to robi ,ale już nic się nie liczyło. W głowie wymyślała sobie wytłumaczenia tej sytuacji. Najodpowiedniejszym było to ,że go nadal kocha. Wsunął do niej palce. Lekko się odsunęła.
-Nie mogę-spojrzała na stopy. Uniósł jej głowę i spojrzał w oczy.
-Uwierz mi ,możesz-ugryzł ją w płatek ucha. Nie rozumiała ,o co mu chodzi ,ale mu uległa. Upierała się teraz rękami o czarne płytki ,on trzymał ją za biodra i wkładał w nią twardego członka. Znów poczuła go w sobie. Tęskniła za tym uczuciem. Narastało ,gdy wiedziała w jakiej sytuacji uprawiają seks. Było to dla niej coś nowego ,pomimo tego wolała prysznic niż łóżko w gorącym pokoju. Oblewała ją rozkosz ,ale jednocześnie wyrzuty sumienia. Zastanawiała się przez chwilę co ona robi ,dlaczego daje się tak łatwo. Później myśli przerwała rozkosz. Później zaniósł ją do łóżka. Zasnęła nieświadoma tego co będzie ,gdy się obudzi.
W piekle
-Arturze?
-Tak ,panie.
-Kiedy armia będzie gotowa?
-Już niebawem.
